Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

„Będziecie nas wspominać”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zawsze po meczach wyjazdowych robimy tradycyjne post scriptum. Tym razem wahałem się nad tym, bo jako że mecz się nie odbył, to byłby to de facto opis „wycieczki krajoznawczej na Podlasie”. Takiego to mam pecha, że jak drugi raz w tym sezonie miałem gdzieś nocleg, to mi mecz odwołali. Raz w Płocku, kiedy chciałem podglądać Wisłę i Cracovię, ale oberwanie chmury spowodowało anulowanie spotkania, no i teraz. Przy czym w starciu naszych ligowych rywali, boisko rzeczywiście było niezdatne do gry. Tutaj Wojciech Myć i spółka nie wykazali się jakąkolwiek determinacją, by boisko doprowadzić do stanu używalności.

Szkoda, że w polskiej piłce takie sytuacje przechodzą bez echa. Ba, spotykają się czasem ze zrozumieniem ze strony dziennikarzy. A przecież jakby nie patrzeć, mieliśmy do czynienia z małym skandalem. Z działaniem z premedytacją, celowo nastawionym na to, by mecz się nie odbył. Po internecie krąży filmik rozpowszechniony przez Rafała Kędziora, na którym to jakiś jegomość zgarnia śnieg od linii końcowej do szesnastki, po czym podnosi tę łopatę ze śniegiem, wraca się do linii końcowej i wyrzuca śnieg poza boisko. Przecież takie działanie to jawna kpina, strajk włoski, działanie pozorowane. Absurd.

Tym bardziej, gdy zobaczymy, że na innych stadionach w Polsce czy Europie, całe zastępy brały udział w odśnieżaniu boisk. Ale i tak najlepsze jest to, że w tym samym czasie – od godziny 12.00 – na bocznym boisku grała Jagiellonia III Białystok. Wygrała swój ligowy mecz 14:0. Czy tam zdrowie zawodników było nieważne? Tam śnieg się do piłki nie kleił, a linie były widoczne?…

Zrobiono nas w bambuko i nie ma co się oszukiwać. Szkoda tylko, że w nowym terminie, w środku tygodnia, na wyjazd ten pojedzie dużo mniej kibiców. Miała być pompa, a wyszła lipa. Kibice GieKSy odśpiewali hymn (super słyszalny w TV), zaśpiewali kilka przyśpiewek, ale nie mieli okazji pokazać pełni swojego potencjału.

Co sobie zobaczyłem Białystok to moje. Tradycyjny PS zostawię na mecz, który się odbędzie. Tutaj powiem tylko, że jest to wartość ta piłka nożna, że można pojeździć, popodróżować, zobaczyć miasta, w których nie byłoby się może nigdy. Można pójść do fajnej knajpy, pooddychać lokalnym powietrzem. Zawsze to jakiś kulturalny dodatek do emocji piłkarskich. Mimo wszystko na odchodne powiedziałem jednemu ochroniarzowi, że „nie będziemy dobrze Białegostoku wspominać”. „Ważne, że będziecie wspominać” – odpowiedział.

Jest jednak pewna magia i zbiegi okoliczności. Gdy wracałem pociągiem, to na dworcu Warszawa Wschodnia spotkałem Marcina, dawnego kamrata, człowieka, który przyprowadził mnie na mecz GieKSy 29 lat temu. Też wracał z Białegostoku. Nie widzieliśmy się od kilku lat. W drodze powspominaliśmy stare czasy, pogadaliśmy trochę w męski, prymitywny sposób, ale poruszyliśmy też sprawy egzystencjalne, rozmawialiśmy z perspektywy czasu na temat życia. Środka życia. Znamy się od 7. roku życia, bo chodziliśmy razem do klasy w podstawówce. Dziś obaj mamy 42 lata. Różne rzeczy w życiu się dzieją, są wzloty i upadki, czasem zwątpienia, ale jak widać miłość do GKS – nawet jeśli czasem kryzysowa – jest wieczna. Nie da się tego skasować. Nie miałem pojęcia, że dalej chodzi na mecze. Człowieka można wyciągnąć z GieKSy, GieKSy z człowieka – nigdy.

Dlatego mimo że mecz się nie odbył, zapisał się w historii – zarówno piłkarskiej, jak i osobistej. Takie coś nie zdarza się często, a jednak buduje narrację, wspomnienia, emocje. To będzie pamiętny dzień.

Gdy wysiedliśmy z pociągu, Marcin z poważną miną podsumował nasze spotkanie mówiąc:

„Dobra, dwie sprawy. Po pierwsze trzeba j…nąć Jagę w Pucharze…”

A co było dalej, to już między nami. Ale są priorytety!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku. 

Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).

Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.

Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.

Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga