Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu z Rakowem: Zobaczymy ciekawe starcie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Raków Częstochowa – GKS Katowice.

sport.tvp.pl – Raków Częstochowa – GKS Katowice

Raków Częstochowa podejmie GKS Katowice w meczu 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Piłkarze GieKSy spróbują zrewanżować się za porażkę w pierwszej rundzie.

Raków Częstochowa przed 18. kolejką plasuje się na piątej lokacie z dorobkiem 26 punktów. Wicemistrzowie Polski nie mają dużej straty do czołowej trójki.

Medaliki teraz zmierzą się z GKS-em Katowice. Drużyna Rafała Góraka ma 20 punktów, a w poprzedniej kolejce pokonała Pogoń Szczecin 2:0.

Oba zespoły zmierzyły się już w 1. kolejce tego sezonu. Wówczas, w Katowicach, Raków wygrał 1:0 po bramce Jonatana Brauta Brunesa.

W środku tygodnia te drużyny grały w STS Pucharze Polski. Obie awansowały do ćwierćfinałów. Częstochowianie pokonali we Wrocławiu Śląsk 2:1, a GKS niespodziewanie wyeliminował Jagiellonię Białystok (3:1).

Raków Częstochowa – GKS Katowice w liczbach. Ekipa Papszuna przełamie serię porażek na własnym stadionie?

W ostatnich latach w rywalizacji Rakowa Częstochowa z GKS-em Katowice lepiej radzą sobie ci, którzy danego dnia występują w roli gości. Przed niedzielnym starciem przedstawiamy garść statystyk dotyczących tej rywalizacji.

Statystyki przed meczem Raków Częstochowa – GKS Katowice

– bilans meczów Raków – GKS ogółem: 11 meczów, (3 wygrane Rakowa, 6 wygranych GKS, 2 remisy), bramki 9:12

– bilans meczów Raków – GKS (Raków gospodarzem): 5 meczów, (1 wygrana Rakowa, 2 wygrane GKS, 2 remisy), bramki 6:5

– Raków zajmuje 24. miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy bez możliwości awansu i spadku po tej kolejce

– GKS zajmuje 12. miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy bez możliwości awansu i spadku po tej kolejce

– ewentualny piąty gol dla GKS-u byłby jego bramką nr 1100 strzeloną w historii ekstraklasy

– oba remisy Rakowa z GKS-em na własnym boisku to wyniki 1:1

– Raków w 3 ostatnich meczach z GKS-em w ekstraklasie strzelał dokładnie 1 bramkę (wyśrubowany rekord takiej serii z tym rywalem)

– w żadnym z 11 meczów tych rywali w ekstraklasie nie padł bezbramkowy remis

– Raków nie zremisował żadnego z 5 ostatnich meczów z GKS-em w ekstraklasie (pobity rekord takiej serii z tym rywalem)

– jeśli Raków przegra to wyśrubuje do 3 rekord liczby kolejnych porażek z GKS-em na własnym boisku

– GKS w meczach z Rakowem w ekstraklasie wygrywał 2 razy więcej niż przegrywał (6/3)

– GKS w meczach z Rakowem w ekstraklasie wygrywał 3 razy więcej niż remisował (6/2)

– najwyższa wygrana Rakowa z GKS-em w ekstraklasie – 3:0 na własnym boisku

– najwyższa porażka Rakowa z GKS-em w ekstraklasie – 0:3 w Katowicach

– najwyższa porażka Rakowa z GKS-em na własnym boisku – 1:2 i 0:1

– najwyższy remis Rakowa z GKS-em w ekstraklasie – 1:1 na własnym boisku

– najwięcej goli strzelonych w meczu tych rywali w ekstraklasie – 3 na boisku Rakowa (2 razy)

– w przeszłości Raków zanotował serię kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie ze straconą dokładnie 1 bramką

– jeśli zagra Fran Tudor to wyśrubuje do 176 klubowy rekord rakowa liczby występów jednego zawodnika w tym klubie w historii ekstraklasy

– jeśli Ivi Lopez trafi do siatki rywala to wyśrubuje swój rekord liczby bramek strzelonych przez jednego zawodnika dla tego klubu, który aktualnie wynosi 48

– aktualnie Raków wraz z Arką notuje najdłuższą serię kolejnych meczów bez remisu w ekstraklasie – 8

– zarówno Raków jak i GKS nie zremisowały jeszcze bezbramkowo żadnego meczu w tym sezonie

rakow.com – Udanie rozpocząć rundę rewanżową!

W niedzielne popołudnie rozegramy pierwsze spotkanie rewanżowej rundy PKO BP Ekstraklasy. Przy L83 podejmiemy GKS Katowice. Początek meczu o godzinie 17:30.

[…] Naszym celem będzie udane otwarcie rundy rewanżowej.

[…] Na inaugurację zmagań w sezonie 2025/26 wywalczyliśmy w Katowicach komplet punktów. Wówczas jedynego gola tego spotkania strzelił Jonatan Brunes, a oficjalny debiut w czerwono-niebieskich barwach zanotował Oskar Repka – były piłkarz GieKSy.

zagranie.com – Zobaczymy ciekawe starcie?

Raków Częstochowa podejmie u siebie GKS Katowice w ramach 18. kolejki Ekstraklasy. Ciągle trenerem ekipy z Częstochowy jest Marek Papszun, ale prawdopodobnie po nowym roku dojdzie już do zmiany na ławce trenerskiej. Raków poprawi swój bilans wygranych spotkań u siebie meczem z GKS Katowice?

Raków Częstochowa jest ostatnio w bardzo dobrej formie, pomimo tego ile jest zamieszenia wokół samego klubu i trenera. Prawdopdobnie dojdzie do zmiany na tym stanowisku i po nowym roku zobaczymy trenera Polonii Bytom w miejsce Marka Papszuna, który przejmie Legie Warszawa. Raków tak samo jak GKS Katowice, dość niespodziewanie przegrał 3:1 z Piastem Gliwice grając u siebie. Poza tym ekipa Marka Papszuna wygrywała pozostałe spotkania w ostatnim czasie i jest na bardzo dobrej drodze, żeby dogonić obecnego lidera. Warto tutaj zaznaczyć, że Raków i tak ma jeszcze jeden mecz zaległy, więc nowy szkoleniowiec może dostać drużynę w naprawdę dobrej sytuacji. Do tego sama kadra Rakowa jest świetna i można w drużynie po prostu regularnie rotować. Problemem są jednak spotkania domowe, bo Raków wygrał jedynie 2 domowe spotkania u siebie z Lechią i Motorem. Są najlepszą drużyną w lidze, jeżeli chodzi o spotkania wyjazdowe, ale na własnym stadionie nie potrafią uwolnić pełni swojego potencjału. Co jednak bardzo ciekawe, w ostatnim czasie Raków gra dobrze nawet u siebie. Wygrali 5 z ostatnich 6 spotkań domowych w różnych rozgrywkach i na ten moment nie mają wyraźnego słabego punktu, który rywal może wykorzystać.

[…] GKS Katowice jest ostatnio w świetnej formie i udało im się wygrać aż 6 z 7 ostatnich spotkań. Początkowo mogli to zawdzięczać bardzo dobre terminarzowi, bo grali z takimi zespołami jak Korona, Motor czy ŁKS. Ostatnie dwa spotkania to jednak zwycięstwa z Pogonią i Jagiellonią, czyli naprawdę klasowymi ekipami. GKS Katowice stara się ułatwić sobie życie, bo na ten moment ciągle są w dole tabeli i nie ma wcale dużej różnicy między nimi a strefą spadkową. Mają spotkania zaległe, ale nie ma nic pewnego w przypadku tej drużyny. Bartosz Nowak jest zawodnikiem, który stara się ciągnąć drużynę w ofensywie i  w ostatnich tygodniach wychodzi mu to bardzo dobrze. Szczególnie imponująco wyglądał jego występ z Jagiellonią Białystok, gdzie zdobył dwie bramki i zaliczył asyste. GKS stracił w tym sezonie już 27 bramek w Ekstraklasie i to może być sporym problemem w starciu z Rakowem. GKS Katowice przegrał także 4 z 7 spotkań wyjazdowych w tym sezonie Ekstraklasy i na pewno nie będą czuli się zbyt komfortowo w starciu z tak dobrze dysponowanym zespołem Rakowa. GKS Katowice wygrał co prawda trzy ostatnie spotkania wyjazdowe, ale były to starcia z Termalicą, ŁKS Łódź oraz Motorem Lublin. GKS Katowice na pewno jest jednak bardzo groźną drużyną, niezależnie od tego jakich rywali pokonują. Są nisko w tabeli, ale różnice w Ekstraklasie w tym sezonie są raczej marginalne. Sporo jednak w takim spotkaniu będzie zależeć od Bartosza Nowaka, który jest głównym motorem napędowym tej drużyny.

[…] GKS Katowice jest oczywiście w bardzo dobrej formie, ale na wyjazdach mają swoje problemy w tym sezonie. Nie udało im się jeszcze wygrać z klasową ekipą na wyjeździe, a na pewno taką jest Raków Częstowchowa.

ekstraklasa.org – Żądni rewanżu – 18. kolejka 2025/2026 (niedziela)

[…] RAKÓW CZĘSTOCHOWA – GKS KATOWICE

SYTUACJA: Patrząc na tabelę, jedni walczą o podium, drudzy o utrzymanie, ale… dzieli ich tylko 6 punktów. To starcie klubów, które są w znakomitej formie – Raków odniósł 4 zwycięstwa w 5 ostatnich meczach, a GKS triumfował 4-krotnie w 5 ostatnich swoich potyczkach.

HISTORYCZNIE: W meczach między nimi zawsze padały bramki. Łącznie 21 w 11.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Jonatan Braut Brunes będzie chciał podtrzymać serię 3 meczów z rzędu z golem strzelonym.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Aż 20 z 22 niezablokowanych strzałów Bartosza Nowaka było celnych (90,9%).

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: Raków Częstochowa – 62,9%; GKS Katowice – 17,4%

CZY WIESZ, ŻE: Przeciwko Rakowowi rywale wykonują najmniej rzutów rożnych (57)?

Raków Częstochowa: 4 zwycięstwa w 5 ostatnich meczach (Z-Z-Z-P-Z) i 6 zwycięstw w 8 ostatnich meczach (Z-Z-P-Z-Z-Z-P-Z)
Raków Częstochowa: 8 meczów z rzędu bez remisu
Raków Częstochowa: 18 punktów zdobytych w 8 ostatnich meczach (przed tym okresem zajmował 15. miejsce w tabeli ze stratą 10 punktów do lidera)
Raków Częstochowa: Najwięcej punktów zdobytych w Ekstraklasie w 2025 roku (59) i najwięcej zwycięstw odniesionych w Ekstraklasie w 2025 roku (18)
Raków Częstochowa: 45 goli straconych w 50 meczach od początku sezonu 2024/2025 (0,9/mecz)
Raków Częstochowa: Przeciwko niemu rywale wykonują najmniej rzutów rożnych (57)
Jonatan Braut Brunes (Raków Częstochowa) – 3 mecze z rzędu z golem strzelonym (najdłuższa seria obecnie)
Michael Ameyaw asystował przy 20% goli Rakowa Częstochowa w tym sezonie (5 z 25)
Raków Częstochowa: 9 goli strzelonych w 3 ostatnich meczach (4-1-4) z 14 celnych strzałów
Raków Częstochowa: 4 gole strzelone po strzałach zza pola karnego w 5 ostatnich meczach (1-0-0-0-3; w tym 2x Lamine Diaby-Fadiga, 1x Michael Ameyaw, 1x Jonatan Braut Brunes)
GKS Katowice: 4 zwycięstwa w 5 ostatnich meczach (Z-Z-Z-P-Z)
GKS Katowice: 6 meczów z rzędu bez remisu (1 remis w 14 ostatnich meczach)
GKS Katowice: 12 goli strzelonych w 5 ostatnich meczach (2,4/mecz) i 11 asyst w 5 ostatnich meczach (2,2/mecz)
GKS Katowice to jedyna drużyna, która nie straciła punktów w meczach, w których wyszła na prowadzenie w tym sezonie
GKS Katowice: 6 celnych strzałów zza pola karnego w 3 ostatnich meczach (1+3+2)
GKS Katowice: 3x czyste konto w 4 ostatnich meczach (1:0 – 3:0 – 1:3 – 2:0)
GKS Katowice: 20,5% strzałów rywali przeciwko tej drużynie w 2 ostatnich meczach było celnych (z Pogonią Szczecin – 3 z 27; z Piastem Gliwice – 6 z 17; razem – 9 z 44)
Rafał Strączek (GKS Katowice) – 1 gol stracony w II połowach w tym sezonie (7 meczów: 0/0/0/0/0/1/0)
Bartosz Nowak (GKS Katowice) – 20 z 22 niezablokowanych strzałów tego zawodnika było celnych (90,9%) w tym sezonie
Lukas Klemenz (GKS Katowice) – gol strzelony po 4 z 8 oddanych strzałów w tym sezonie (50%), w tym 4 gole z 4 celnych strzałów
W 5 ostatnich meczach: Raków Częstochowa – 2,6 gola strzelonego/mecz; GKS Katowice – 2,4 gola strzelonego/mecz

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga