Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Wspomnienia cz.5 – Płock

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Nie mam szczęścia do tej Wisły Płock. Co prawda byłem już na stadionie w Płocku cztery razy, ale ostatni mój pobyt tam to rok 2011. W poprzednim sezonie nie udałem się na ten specyficzny obiekt i teraz historia się powtarza. Przyczyna dokładnie ta sama – edukacja. Postaram się jednak sięgnąć pamięcią do tych meczów w Płocku, na których miałem przyjemność być.

Pierwszominutowy Sobczak
W 2008 roku w kwietniu GieKSa Piotra Piekarczyka wybrała się do Płocka. Mieliśmy jeszcze cień nadziei na awans do ekstraklasy, ale trzeba było ten mecz wygrać. Niestety już w pierwszej minucie marzenia mocno się oddaliły, bo gola dla Wisły strzelił Paweł Sobczak. Tak, tak, ten zawodnik już kilka miesięcy później został piłkarzem GieKSy i jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął. Kilka bramek zdążył strzelić i był chyba najlepszym z zaciągu emerytów. Myślę, że mógł więcej dać drużynie.

Wyrównał Krzysztof Kaliciak, ale w drugiej połowie ukłuł Adrian Mierzejewski. Ten zawodnik plus Sławomir Peszko startowali do swoich „karier”. Można powiedzieć, że lepiej za granicą odnalazł się Mierzejewski, który kilka dobrych sezonów – z sukcesami – pograł w Trabzonsporze. A Peszko tuła się gdzieś między Niemcami, a Anglią i nie potrafi się ustabilizować. Do tego ciągnie się za nim afera z taksówkarzem, choć tak naprawdę on sam tylko wie, jak było naprawdę.

Mecz ten filmowałem z niższych partii trybun, chyba z VIP-ów i coś mi się zdaje, że wszystkim zasłaniałem 🙂

Maro na płocie
Sierpniowy mecz sezonu 2008/09 zapamiętałem głównie z kapitalnej radości Krzysztofa Markowskiego po strzeleniu bramki. Podbiegł do sektora gości i wskoczył na płot ciesząc się razem z kibicami. On na płocie, a kibice zbiegający z wyższych rzędów to był niezapomniany widok.

Niestety ostatecznie GieKSa ten mecz przegrała. Po meczu rozmawiałem z Jackiem Wiśniewskim i był to w jednym momencie jeden z najbardziej absurdalnych wywiadów, jakie przeprowadziłem. Jako że jest w archiwach oficjalnej strony GieKSy przytoczę ten fragment wypowiedzi popularnego Wiśni:

„Grzesiu Bonk i Tomek Prasnal są moimi bardzo dobrymi przyjaciółmi. Była taka sytuacja, że dzwoniłem do Grzesia i mówiłem mu, że „gramy dzisiaj na siebie”, bo Grzesiu gra w środku pomocy. W tle Tomek Prasnal krzyczał „nie chcę mi się z Tobą gadać, ida kupa”, ja mu natomiast odpisałem sms-em: „Tomuś, to jest tylko Wisła Płock, nie trzeba iść do ubikacji”, na co on mi napisał, że „dwa razy byłeś szyty, więc uważaj, żeby nie było trzeciego razu”.

Kanonada
Za Adama Nawałki GieKSa grała efektownie i skutecznie. Po rundzie jesiennej zespół był najskuteczniejszą ekipą na wyjeździe w całej pierwszej lidze. Na ten dorobek składały się m.in. trzy gole strzelone w Płocku. Mieliśmy jednak bardzo duży niedosyt, bo w pewnym momencie GKS prowadził już 3:1, by ostatecznie zremisować. Ciekawe bramki padały w tym meczu i… fatalnie bronił bramkarz rywali. Najpierw wypluł piłkę po strzale z wolnego Piotra Plewni i dobił Kaliciak. Drugą bramkę strzelił po bardzo ładnej akcji Grzegorz Goncerz i… odniósł przy tym golu kontuzję albo przynajmniej mocno się potłukł. Trzeci gol to już zupełne kuriozum, bramkarz Mierzwa miał już piłkę w rękach i nieatakowany w tylko sobie znany sposób wyrzucił ją pod nogi Bartosza Iwana. Trzy gole w ciągu 11 minut. Niestety potem było już tylko gorzej.

Żarówka Edisona
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Rafał Górak odniósł właśnie w Płocku. GieKSa wygrała 2:0 po golach Adriana Napierały i Mateusza Zachary. Spotkanie było bardzo dobre w naszym wykonaniu. My natomiast komentowaliśmy ten mecz w radiu z Tomkiem i pozwoliliśmy sobie na taki mały żart. W Wiśle Płock grał bowiem niejaki Edison.

Dlaczego więc komentatorzy RadiaSK komentują mecz z żarówką w ustach?
Żeby wyrażali się jaśniej.

Haha, powiało górnolotnym dowcipem 🙂

Jak będzie teraz?
Wierzymy, że GieKSa znów wygra w Płocku, bo ostatnie trzy spotkania tam były bez porażki. No i trzeba sukcesywnie gromadzić punkty!

A na koniec filmik z Maro na płocie 🙂

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kalaber w Katowicach!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu JKH GKS Jastrzębie, słowacki szkoleniowiec powiedział, że może to być jego ostatni mecz na ławce trenerskie JKH. Dziś już wiadomo, że selekcjoner reprezentacji przenosi się do Katowic.

Jacek Płachta może jednak spać spokojnie, Robert Kalaber będzie w Katowicach szefem hokejowej Akademii Młodej GieKSy. Władze Katowic chcą mocno postawić na hokej, głośno mówi się o budowie nowego lodowiska, stąd potrzeba podniesienia jakości szkolenia młodych hokeistów i połączenia sił (w Katowicach szkolenie prowadzi się w dwóch klubach – GKS i Naprzód) oraz wykorzystania potencjału lodowych tafli. Plan szkolenia przygotował Henryk Gruth (współtwórca szwajcarskiej szkoły hokejowej) we współpracy z Robertem Kalaberem oraz specjalistami z katowickiej AWF i słynnej fińskiej szkoły hokejowej Vierumaki. Za realizację programu będzie odpowiedzialny słowacki szkoleniowiec.

Jacek Płachta cieszy się w Katowicach pełnym kredytem zaufania, w dalszym ciągu będzie odpowiedzialny z prowadzenie Hokejowej Dumy Katowic. Jego kontakty oraz fakt, że syn trenera Mathias Plachta gra w drużynie Adler Mannheim spowodowały, że oba kluby są na drodze do podpisania porozumienia o współpracy sportowej. Adler ma najlepszą szkółkę hokejową, która jest wzorem szkolenia w Niemczech. Nieaktualny jest zatem temat przenosin Płachty do Oświęcimia, tamtejsi działacze w swoim stylu próbowali nakłonić katowickiego szkoleniowca do zmiany otoczenia. Szkoleniowiec miał razem z obecnym dyrektorem sportowym GieKSy pomóc tamtejszej ekipie wrócić na salony.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Popłynęli w Szczecinie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie piłkarze GKS-u Katowice pojechali na wyjazdowe spotkanie do Szczecina w ramach 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W wyjściowej jedenastce doszło do czterech zmian i od pierwszej minuty zagrali Szymczak, Kuusk, Drachal i Gruszkowski.

Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale nie stworzyli realnego zagrożenia. W trzeciej minucie Filip Szymczak wyszedł sam na sam z bramkarzem i mimo tego, że i tak był na spalonym, to nie zdołał pokonać Cojocaru. Chwilę później Alan Czerwiński ruszył prawą stroną boiska aż do linii końcowej i wrzucił piłkę w pole karne. Obrońca gospodarzy strącił futbolówkę wprost pod nogi Oskara Repki, który pokusił się o strzał zza pola karnego, ale został on zablokowany. Pierwszy kwadrans spotkania nie porwał piłkarsko, ale GieKSa częściej zapędzała się pod bramkę Pogoni i dłużej utrzymywała się przy piłce. W 15. minucie Kudła źle wybił piłkę i zrobiło się groźnie pod bramką GieKSy, na szczęście nasz bramkarz zdołał się zrehabilitować i wybronił strzał Kolourisa. Chwilę później znów Pogoń była bliska zdobycia bramki, ale zawodnik gospodarzy uderzył niecelnie. W 19. minucie zrobiło się sporo zamieszania w polu karnym Cojocaru, gdy Mateusz Kowalczyk delikatnie trącił piłkę głowa, zmieniając jej tor lotu, ale nic z tego nie wyszło. W kolejnych minutach gra przeniosła się głównie w środkową strefę boiska i żadna drużyna nie była w stanie skonstruować składnej akcji. W 33. minucie Koutris przeniósł piłkę nad bramką Kudły, uderzając lewą nogą. Chwilę później Drachal był bliski zdobycia bramki, ale w ostatnim momencie piłka mu odskoczyła. W 42. minucie Loncar uderzył głową z bliskiej odległości, ale Kudła zdołał ją wybić końcówkami palców. Po wznowieniu z rzutu rożnego Dawid Drachal chciał oddalić zagrożenie i w momenciem gdy wybijał piłkę, to podbiegł Kurzawa, który dostał prosto w skroń i potrzebował pomocy medycznej. W doliczonym czasie pierwszej połowy Gruszkowski rzucił się, aby zablokować strzał Koutrisa i piłka niefortunnie odbiła mu się od ręki. Po długiej przerwie i analizie VAR sędzia wskazał na jedenastkę, którą  pewnie wykorzystał Koulouris. Po tej bramce arbiter zakończył pierwszą połowę.

Na drugą połowę GieKSa wyszła w takim samym składzie, natomiast w drużynie Pogoni doszło do jednej zmiany. Po czterech minutach drugiej połowy Koulouris znów wpisał się na listę strzelców – tym razem pokonał Kudłę z bardzo bliskiej odległości, a piłkę wrzucił Kamil Grosicki, który przepchał i objechał bezradnego Alana Czerwińskiego. W kolejnych minutach GieKSa, chcąc odrabiać straty, odsłoniła się jeszcze bardziej, co próbował wykorzystać Wahlqvist, ale uderzył bardzo niecelnie. Po upływie godziny gry trener Rafał Górak pokusił się o potrójną zmianę. Na boisko weszli Błąd, Bergier i Galan. Chwilę późnej Arkadiusz Jędrych wpuścił swojego bramkarza na minę. Źle obliczył odległość do Kudły i zagrał zbyt lekko i niedokładnie do tyłu. Kudła musiał opuścić bramkę, aby ratować sytuację i po serii niefortunnych podań piłka trafiła pod nogi Grosickiego, jednak jego strzał został zablokowany przez naszego bramkarza. W 68. minucie Sebastian Bergier wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale nie trafił w światło bramki, była to idealna okazja na złapanie kontaktu. Chwilę później Loncar został sfaulowany przez Kuuska, ale sędzia puścił akcję i do piłki dobiegł Sebastian Bergier, który zaliczył… soczysty upadek. W kolejnych minutach gra zrobiła się bardzo rwana i było dużo niedokładności w obu zespołach. W 82. minucie Kacper Łukasiak pokonał Dawida Kudłę strzałem na dalszy słupek. Warto zaznaczyć, że ten zawodnik wszedł na boisko… minutę wcześniej. Pięć minut później Koulouris trzeci raz wpisał się na listę strzelców, pokonując Kudłę strzałem na długi róg. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

6.04.2025, Szczecin
Pogoń Szczecin – GKS Katowice 4:0 (1:0)
Bramki: Koulouris (45-k, 49, 87), Łukasiak (82).
Pogoń Szczecin: Cojocaru – Wahlqvist, Loncar, Borges, Koutris (86. Lis), Gamboa, Ulvestad, Kurzawa (80. Smoliński), Przyborek (46. Wędrychowski), Grosicki (81. Łukasiak), Kolouris (88. Paryzek).
GKS Katowice: Kudła – Gruszkowski (62. Galan), Czerwiński, Jędrych, Kuusk (80. Komor), Wasielewski – Drachal (62. Błąd), Kowalczyk, Repka, Nowak (88. Marzec) – Szymczak (62. Bergier).
Żółte kartki: Kowalczyk.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 19 938.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Live: EUFORIA W KATOWICACH!!!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

30.03.2025 Katowice
GKS Katowice – Górnik Zabrze 2:1
Bramki: Olkowski (38-sam.), Szymczak (90) – Zahović (51)
GKS: Kudła – Wasielewski (88. Marzec), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galan (80. Gruszkowski) – Kowalczyk, Repka, Nowak, Błąd (78. Drachal) – Bergier (78. Szymczak).
Górnik: Majchrowicz – Kmet (78. Josema), Szcześniak, Janicki, Janża, Olkowski (46. Sow), Sarapata, Hellebrand, Podolski, Furukawa, Zahović (87. Bakis).
Ż.kartki: Jędrych – Podolski
Cz.kartki:
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów: 15048

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga