Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Znamy półfinalistów zaplecza PlusLigi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki, ze względu na przerwę reprezentacyjną, następny mecz ligowy rozegrają 25 kwietnia z Pogonią Szczecin. Wcześniej, bo 21 kwietnia zmierzy się na wyjeździe w półfinale Pucharu Polski z Lechem/UAM Poznań. Piłkarze w minionym tygodniu rozegrali dwa mecze: w półfinale Pucharu Polski z Rakowem oraz ligowy z Lechem. Z Medalikami zespół przegrał po rzutach karnych 2:4. W regulaminowym czasie był wynik 3:3, a po dogrywce 4:4. W Poznaniu padł remisy 3:3 (1:0). Prasówkę po tych meczach przeczytacie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ. W piątek 17 kwietnia od godziny 18:00 drużyna zagra na Arenie Katowice z Motorem.

W ćwierćfinale 1 ligi siatkarze pokonali dwukrotnie KPS Siedlce 3:0 i 3:1. W półfinale play-off zespół zmierzy się z Mickiewiczem Kluczbork. Pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w sobotę 18 kwietnia o 17:00 w hali w Szopienicach. Do finału awansuje drużyna, która wygra dwa mecze.

W meczu nr 3 i 4 finału THL hokeiści przegrali z GKS-em Tychy 0:4 i 2:7, zdobywając tym samym srebrne medali Mistrzostw Polski. Prezydent Katowic Marcin Krupa i kibice spotkali się z wicemistrzami Polski w Arenie Katowice. Do drużyny narodowej na zgrupowanie i dwa mecze zostało powołanych trzech naszych zawodników.

 

PIŁKA NOŻNA

transfery.info – GKS Katowice zdał test charakteru. „Trzeba brać życie w ręce i nie tłumaczyć się zmęczeniem”

Niedzielny mecz Lecha Poznań z GKS-em Katowice przyniósł wiele emocji. Ostatecznie po ostatnim gwizdku na tablicy wyników widniał rezultat 3:3, co zdaniem Rafała Góraka i tak należy traktować jako sukces. Szkoleniowiec przypomniał, że jego drużyna w tygodniu w dramatycznych okolicznościach pożegnała się z Pucharem Polski.

[…] Powrót „GieKSy” do zmagań w Ekstraklasie również nie przyniósł nudy. Podopieczni Rafała Góraka trzykrotnie wychodzili na prowadzenie w meczu z Lechem, ale ostatecznie wywieźli z Poznania tylko punkt.

Zdaniem szkoleniowca remis 3:3 i tak jest powodem do dumy. Na konferencji pomeczowej 53-latek pochwalił swój zespół za to, że nie zwątpił w swoje możliwości po odpadnięciu z Pucharu Polski.

– Porażka w karnych, 120 minut i mecz z mistrzem Polski nie miały nas załamać mentalnie, nie mogliśmy o tym myśleć. Trzeba brać życie w ręce i nie tłumaczyć się zmęczeniem. To jest budujące, jak zagrali moi chłopacy, byliśmy świetni w pierwszej połowie. Nie mam poczucia, że uciekły nam trzy punkty, Lech ma potężną ławkę rezerwowych, trzeba być naprawdę dobrym, by zdobyć punkty w Poznaniu – zaznaczył.

– Taki mecz jak z Lechem Poznań pomógł nam odbić się po Rakowie. Przed tyloma kibicami strzeliliśmy trzy bramki i czujemy niedosyt, bo jednak trzy razy prowadziliśmy. Dobrze zareagowaliśmy na czwartkowy mecz, zawodnicy musieli z podniesioną głową wrócić do Częstochowy i mogą dziś wrócić do Katowic z Poznania – wyraził radość trener.

Pozytywną informacją dla drużyny Góraka jest także to, że wciąż może myśleć o walce o europejskie puchary. „GieKSa” zajmuje w tabeli Ekstraklasy siódmą lokatę i traci tylko trzy punkty do czwartego Górnika Zabrze.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice nie bez problemów otworzył ćwierćfinały

PLS 1. Liga weszła w decydującą fazę. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym na zapleczu PlusLigi GKS Katowice podejmował KPS Siedlce. Choć ósma ekipa po rundzie zasadniczej nie poddała się bez walki, nie zdołała ugrać nawet seta w Katowicach.

[…] Po błędzie Wojciecha Włodarczyka KPS Siedlce prowadził 5:3. Siedlczanie jednak również nie ustrzegli się pomyłek. Kolejne ataki Damiana Hudzika wyrównały wynik (7:7). Z czasem uaktywnił się również Michał Superlak i to GKS odskoczył na 11:9. W kontratakach nie odpuszczał Michał Grabek i na tablicy wyników ponownie pojawił się remis (14:14). Po fragmencie zaciętej walki ponownie do głosu doszli goście. Po asie Grabka interweniował trener Siewiorek (17:18). Do końca wynik oscylował wokół remisu, choć częściej zagrywki psuli goście. To właśnie po nieudanej zagrywce Wójcika GKS miał kolejne piłki setowe. Drugą z nich wykorzystał Superlak.

W drugiej odsłonie szybko to Katowiczanie przejęli inicjatywę. Po kolejnym kontrataku Superlaka interweniował trener Chwastyniak (9:6). Choć nie brakowało przedłużonych wymian, padały one głównie łupem gospodarzy. Gdy asa dołożył Superlak było już 15:9. Kolejne błędy Siedlczanie popełniali również w ataku, trener KPS-u sięgnął po zmiany (17:9). Te jednak nie przyniosły oczekiwanych skutków. Po bloku na Grabku GKS zwiększył przewagę do 9 punktów. Błąd Czetowicza dał kolejne piłki setowe Katowiczanom. Pierwszą z nich obronił Mikołaj Miszczuk, ale w kolejnej akcji Libera popsuł zagrywkę.

Z nową energią w trzeciego seta wszedł KPS. Po sprytnym zagraniu Grabka było 4:1 dla gości. Mimo skutecznych ataków Bartłomieja Krulickiego to przyjezdni pozostawali na prowadzeniu. Ręki w ataku nie wstrzymywał Grabek. Z czasem gospodarze zaczęli kończyć kontrataki i po celnym zagraniu Gonzalo Quirogi o czas poprosił Witold Chwastyniak (11:11). Choć przez własne błędy KPS stracił prowadzenie, szybko ponownie wyrównał (14:12, 14:14). Coraz skuteczniej punktował Przemysław Kupka. Swoje akcje wciąż kończył Grabek a na jego zagrania odpowiadał Superlak (19:19). Po zagrywce w siatkę Superlaka zawodników do siebie przywołał trener Siewiorek (19:20). Do końca toczyła się walka na styku. Ponownie jednak decydujące akcje należały do gospodarzy. Kropkę nad i postawił atakiem z prawego skrzydła Quiroga.

MVP: Michał Superlak

GKS Katowice – KPS Siedlce 3:0 (25:23, 25:16, 25:23)

Jest sensacja w ćwierćfinale! Nie będzie trzecich meczów

[…] KPS Siedlce bardzo wysoko postawił poprzeczkę GKS-owi Katowice. Choć w mecz dobrze weszli goście, gospodarze szybko zniwelowali straty. Gra obu ekip była nierówna. Po kontrataku Kupki KPS miał dwie piłki setowe, ale Katowiczanie doprowadzili do walki na przewagi. W niej blok na Superlaku rozstrzygnął wynik. W drugiej partii po serii zagrywek Wójcika KPS odskoczył na 15:10. Gospodarze grali konsekwentnie… do pewnego momentu. Celne zagrywki Włodarczyka i kolejne kontrataki Domagały sprawiły, że z 20:15 zrobiło się 20:21. Dopiero atak Grabka pozwolił zrobić przejście (21:22). Do końca to GKS dyktował warunki i po kontrataku Quirogi wygrał do 22.

W trzeciej odsłonie Katowiczanie poszli za ciosem. Tym razem seria bloków KPS-u sprawiła, że wynik zaczął się odwracać (11:15, 14:15). Dopiero błąd zagrywającego Kozłowskiego zakończył efektowną serię Siedlczan (16:16). Do końca trwała walka punkt za punkt. Zepsuta zagrywka Quirogi i błąd Fenoszyna dały nawet piłkę setową KPS-owi (25:24), ale ostatecznie po bloku na Grabku to GKS wygrał. Od początku czwartej partii KPS gonił wynik. Gra GKS-u nie była bezbłędna a kolejne ataki kończył Miszczuk i zrobiło się po 11. Dopiero po skutecznych kontratakach Włodarczyka i Superlaka GKS ponownie wyszedł na prowadzenie – 19:17. W końcówce emocji nie brakowało, ale wynik rozstrzygnął as Quirogi.

MVP: Bartłomiej Krulicki

KPS Siedlce – GKS Katowice 1:3 (27:25, 22:25, 26:28, 22:25)

Znamy półfinalistów zaplecza PlusLigi. Duży nieobecny

PLS 1. Ligi mężczyzn weszła w najbardziej emocjonującą fazę. O jeden bilet do PlusLigi walczy kilka zespołów. Z tego wyścigu dość niespodziewanie wypadła Stal Nysa. Faworytami do walki w finale pozostają GKS Katowice i CUK Anioły Toruń.

[…] W pierwszej półfinałowej parze lider po rundzie zasadniczej – GKS Katowice zmierzy się z Mickiewiczem Kluczbork. Choć KPS Siedlce starał się napsuć krwi spadkowiczowi, to jednak ekipa z Katowic postawiła kropkę nad i. Po raz drugi z rzędu w półfinale zameldowali się Kluczborczanie. Mickiewicz w swoim ćwierćfinale rywalizował z innym spadkowiczem – Nowak-Mosty MKS-em Będzin. Będzinianie byli blisko doprowadzenia do trzeciego spotkania. Prowadzili we własnej hali już 2:0 i od tego momentu ich gra się zacięła. Mickiewicz wygrał spotkanie po tie-breaku i dopiero w półfinale ponownie rozegra mecz we własnej hali, choć tym razem już na pewno tylko jeden.

W tym sezonie starcia GKS-u z Mickiewiczem przyniosły już wiele emocji. Oba rozstrzygnęły się dopiero w tie-breakach. Za każdym razem wygrywali gospodarze. W półfinałowej rywalizacji to GKS będzie miał atut własnej hali, bo to właśnie w Katowicach rozegra się ewentualny trzeci mecz.

[…] W półfinałach – podobnie jak w ćwierćfinałach, gra toczy się do dwóch zwycięstw. Pierwsze i ewentualne trzecie spotkanie grane będzie na terenie rywala wyżej rozstawionego po rundzie zasadniczej. PLS jeszcze nie podał ostatecznych terminów i godzin spotkań. Prawdopodobnie mecze będą grane 18 kwietnia (sobota), 22 kwietnia (środa) i ewentualny 3. mecz 25 kwietnia (sobota). Wygrani z tych rywalizacji zmierzą się w finale, który grany będzie do trzech zwycięstw. Gra o 3. miejsce ponownie toczyć się będzie do dwóch wygranych.

GKS Katowice – Mickiewicz Kluczbork

CUK Anioły Toruń – BBTS Bielsko-Biała

 

HOKEJ

hokej.net – Zabójcza skuteczność. Nokaut w drugiej tercji, Fučík niczym ściana!

Niezwykle ważne zwycięstwo odnieśli hokeiści GKS-u Tychy. Podopieczni Pekki Tirkkonena w trzecim meczu finału play-off pokonali na własnym lodzie GKS Katowice 4:0 i tylko krok dzieli ich od obrony tytułu mistrzowskiego. Znakomita w wykonaniu Tyszan była druga tercja, w której strzelili trzy gole.

Ekipa z piwnego miasta znów rozegrała bardzo solidne spotkanie. Popełniła mniej błędów, zaprezentowała większą cierpliwość w obronie, skuteczność w ataku, a także miała ogromne wsparcie w osobie Tomáša Fučíka. Reprezentant Polski pewnie strzegł swojego posterunku i znów nie dał się pokonać, broniąc 28 uderzeń rywali. Warto podkreślić, że Katowiczanie nie mogą go pokonać od 123 minut i 44 sekund!

Losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej odsłonie. Gospodarze przetrzymali trudne momenty i zadali trzy ciosy. Skutecznymi dobitkami popisali się Mateusz Bryk i Mark Viitanen, a później trochę finezji pokazał Alan Łyszczarczyk, który efektownie przełożył sobie na bekhend i umieścił gumę pod poprzeczką katowickiej bramki.

Zespół dowodzony przez Pekkę Tirkkonena we wtorek może rozpocząć świętowanie mistrzostwa Polski. Jest jednak jeden warunek – musi pokonać GieKSę, a ostatni krok zazwyczaj jest tym najtrudniejszym.

Goście zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Wiedzieli, że aby sforsować dobrze zestrojony zespół GKS-u Tychy, muszą z większą werwą zagrać w ataku. Agresywniej i co najważniejsze skuteczniej.

Ekipa ze stolicy województwa śląskiego była bardzo aktywna, dobrze chroniła dostęp do swojej bramki, częściej strzelała (8-4) i wykreowała sobie kilka dobrych okazji. Tę najdogodniejszą, w 7. minucie, zmarnował Bartosz Fraszko, który dobijał uderzenie Albina Runessona. Tomáš Fučík popisał się jednak świetnym refleksem i wysłał sygnał, że pokonać go będzie bardzo trudno.

Po zmianie stron podopieczni Pekki Tirkkonena wrzucili wyższy bieg i sprawiali coraz większe problemy Katowiczanom, którzy zaczęli coraz mocniej się gubić.

W 31. minucie wynik spotkania otworzył Mateusz Bryk, który po przechwycie i wycofaniu krążka przez Jusso Jämsena uderzył pod poprzeczkę sprzed lewego bulika. Dodajmy, że chwilę wcześniej tyskim obrońcom urwał się Fraszko, ale Fučík zrobił to, co do niego należy.

Zdobyty gol uskrzydlił Tyszan, którzy dwie minuty później podwyższyli prowadzenie. Jesper Eliasson obronił uderzenie Bartłomieja Pociechy, ale przy dobitce Marka Viitanena był już bezradny.

Tuż przed zakończeniem drugiej części gry trzeciego gola dołożył Alan Łyszczarczyk, który – po sprytnym dograniu Henriego Knuutinena – sprytnie i co najważniejsze precyzyjnie uderzył z bekhendu.

Zwycięzcy sezonu zasadniczego starali się ratować sytuację, ale tyska bramka była dla nich jak zaczarowana. Nie udało im się wykorzystać okresu gry w przewadze (na ławce kar odpoczywał Mateusz Bryk), choć groźnie uderzali Jean Dupuy, Stephen Anderson i Sam Coatta.

Później sposobu na tyskiego golkipera nie znaleźli jeszcze Runesson i Fraszko, a czas pracował na korzyść gospodarzy.

W 57. minucie na ławkę kar trafił jeszcze Filip Komorski, a trener Jacek Płachta zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Jednak nie przyniósł on zamierzonego efektu. Gdy kapitan GKS-u Tychy zakończył odsiadywanie swojego wykluczenia, pieczęć na zwycięstwie postawił Dominik Paś, umieszczając gumę w pustej bramce.

Znowu to zrobili! Totalna dominacja. Mistrz Polski ponownie dla Tyszan!

Drugie z rzędu i siódme w historii mistrzostwo Polski zdobył właśnie GKS Tychy, pokonując w decydującym meczu GKS Katowice 7:2 i tym samym wygrywając tę rywalizację 4:0!

Trójkolorowi do tego spotkania przystąpili w niezmienionym składzie względem poniedziałkowego meczu numer trzy. GieKSa z kolei musiała sobie radzić bez Błażeja Chodora i tym samym grać na zaledwie pięciu obrońców.

Od pierwszych minut było widać, że Tyszanie nie zamierzają zostawiać żadnych złudzeń. Gospodarze narzucili wysokie tempo, grali agresywnie w odbiorze i bardzo konkretnie w ofensywie. Już w 8. minucie wynik otworzył Filip Komorski, który wykorzystał moment zawahania defensywy GieKSy.

Chwilę później było już 2:0. Gra w przewadze przyniosła efekt, a Jusso Jämsen z najbliższej odległości wpakował krążek do siatki. Katowiczanie mieli swoje momenty, ale brakowało im skuteczności i spokoju w wykończeniu akcji. Tyszanie natomiast byli bezlitośni i w 15. minucie Henri Knuutinen podwyższył na 3:0 i już wtedy było jasne, że gospodarze mają ten mecz pod pełną kontrolą.

Po zmianie stron GKS Katowice próbował wrócić do gry. Nową energię zespołu miał dać Michał Kieler, który zastąpił Jespera Eliassona. I to przyniosło efekty, bowiem do siatki trafił Stephen Anderson, co wlało odrobinę nadziei w szeregi gości.

Jednak każda próba odrabiania strat była natychmiast gaszona przez świetnie dysponowanych Tyszan. W 35. minucie Alan Łyszczarczyk wykończył składną akcję i przywrócił trzybramkowe prowadzenie. Gospodarze kontrolowali tempo meczu, grali dojrzale i nie pozwalali rywalom na rozwinięcie skrzydeł.

Trzecia tercja była już formalnością, choć nie brakowało w niej emocji. GieKSa wciąż próbowała odrobić straty i udało się je zminimalizować po trafieniu Grzegorza Pasiuta na 4:2, ale był to jedynie chwilowy przebłysk. Co prawda Jacek Płachta spróbował manewru z wycofaniem bramkarza, lecz przyniosło to odwrotne skutki.

Najpierw Hannu Kuru trafił do pustej bramki, a chwilę później, grając w podwójnej przewadze, Mark Viitanen podwyższył na 6:2. Dzieła zniszczenia dopełnił Valtteri Kakkonen, ustalając wynik na 7:2 i rozpoczynając świętowanie.

Tytuły MVP tego spotkania natomiast powędrowały doTomáša Fučíka, golkipera GKS-u Tychy i Patryka Wronki, napastnika GKS-u Katowice.

Najpierw prezydent, potem kibice. Wyjątkowy finał sezonu w Arenie Katowice

Hokeiści GKS Katowice zakończyli sezon ze srebrnymi medalami. W finale play-off TAURON Hokej Ligi katowiczanie musieli uznać wyższość GKS Tychy, przegrywając rywalizację 0:4, a w środę – w Arenie Katowice – spotkali się z prezydentem miasta i kibicami.

Mimo jednostronnego wyniku finałowej serii, w stolicy województwa śląskiegopanuje poczucie dobrze wykonanej pracy. W klubie wicemistrzostwo zostało odebrane jako sukces, a zawodnicy mogli liczyć na ciepłe przyjęcie po powrocie. Najpierw spotkali się z prezydentem miasta, a następnie z kibicami w Arena Katowice, gdzie wspólnie podsumowano sezon.

– Czasami nie wszystko działa tak, jakbyśmy chcieli. Ale jestem mega dumny z hokeistów, tym bardziej że jest to sport, który wymaga ogromnej determinacji, siły i kondycji. Nie ma, że coś boli – podkreślił Marcin Krupa, prezydent Katowic, który zwrócił też uwagę na przebieg finałowej rywalizacji.

Nie odbiegaliśmy zbytnio od drużyny tyskiej, ale jej mocnym punktem był na pewno bramkarz. To on zdobył jej mistrzostwo – ocenił.

Swoimi refleksjami podzielił się także Stephen Anderson, jeden z liderów zespołu. Kanadyjczyk w 57 spotkaniach zdobył 23 bramki i zanotował 21 asyst i okazał się najlepszym strzelcem ekipy z alei Korfantego.

– Cały czas byliśmy razem. Nie skończyło się tak, jakbyśmy chcieli. W końcówce mieliśmy problemy z kontuzjami i ogólnym zmęczeniem. Jednak nawet w ostatnim meczu, przegrywając trzema bramkami, byliśmy w stanie nawiązać walkę. Jestem dumny, że jestem częścią tego zespołu. Czuliśmy się jak jedna wielka rodzina – zaznaczył Anderson.

Finaliści dołączyli do kadry! Oto wybory selekcjonera

Trener Pekka Tirkkonen ogłosił składającą się z 28 zawodników kadrę na mecze przeciwko Węgrom. Grono kadrowiczów uzupełnili występujący w finale play-off hokeiści z Tychów oraz Katowic. Biało-czerwoni zmierzą się z Węgrami w dniach 16-17 kwietnia w Budapeszcie.

Spotkania przeciwko Węgrom, to kolejny etap przygotowań do Mistrzostw Świata Dywizji IA w Sosnowcu. Przypomnijmy, że biało-czerwoni udanie rozpoczęli przygotowania, pokonując Litwinów 3:0, 3:1. Kolejnym etapem przygotowań będą wyjazdowe potyczki przeciwko Węgrom. Odbędą się one w dniach 17-18 kwietnia w Budapeszcie. Przed własną publicznością Polacy rozegrają dwumecz przeciwko Słowenii 24 i 25 kwietnia w Tychach. Natomiast 29 kwietnia zmierzą się z Francją w Bytomiu.

Bramkarze:

Tomáš Fučík (GKS Tychy), Michał Kieler (GKS Katowice), Maciej Miarka (ECB Zagłębie Sosnowiec)

Obrońcy:

Olaf Bizacki, Mateusz Bryk, Bartłomiej Pociecha (wszyscy GKS Tychy), Karol Biłas, Bartosz Ciura, Michał Naróg, Jakub Wanacki (wszyscy ECB Zagłębie Sosnowiec), Kamil Górny (BS Polonia Bytom), Eryk Schafer (KH Energa Toruń)

Napastnicy:

Sebastian Brynkus, Aron Chmielewski (obaj ECB Zagłębie Sosnowiec), Mateusz Gościński, Filip Komorski, Alan Łyszczarczyk, Dominik Paś (wszyscy GKS Tychy), Szymon Kiełbicki, Jakub Ślusarczyk (obaj JKH GKS Jastrzębie), Patryk Krężołek (szuka klubu), Jakub Lewandowski, Mikołaj Syty (obaj KH Energa Toruń), Krzysztof Maciaś (HC Vitkovice Ridera), Mateusz Michalski, Patryk Wronka (obaj GKS Katowice), Christian Mroczkowski (BS Polonia Bytom), Kamil Wałęga (Vlci Żylina).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga