Piłka nożna Prasówka
Media przed meczem z Jagą: Walka o puchary
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego spotkania GKS Katowice – Jagiellonia Białystok.
poranny.pl – GKS Katowice – Jagiellonia. Żółto-Czerwoni mają szansę na rewanż za wyrzucenie ich z Pucharu Polski i zapewnienie sobie miejsca na podium
W swoim ostatnim w tym sezonie meczu wyjazdowym w PKO Ekstraklasie Jagiellonia Białystok zagra na stadionie GKS-u Katowice. Poprzeczka zawiśnie bardzo wysoko, bo nie dość, że rywal jest u siebie bardzo niebezpieczny, to jeszcze Żółto-Czerwoni zagrają bez swego kapitana Tarasa Romanczuka.
Środkowy pomocnik Dumy Podlasia zobaczył w wygranym 2:0 spotkaniu z Rakowem Częstochowa ósmą w tym sezonie żółtą kartkę i czeka go pauza. To duże osłabienie drużyny trenera Adriana Siemieńca, który obowiązki w centrum boiska powierzy zapewne dwójce z tercetu: Sergio Lozano, Leon Flach, Bartosz Mazurek.
– Po drużynie widać, że w trudnych momentach potrafimy wznieść się na wyżyny. To naprawdę fajne, że cały zespół jest razem. Potrafimy wspólnie zarówno bronić jak i atakować – mówi w klubowych mediach skrzydłowy Jagi Kajetan Szmyt.
Wspięcie się na wyżyny swoich możliwości będzie konieczne nie tylko ze względu na nieobecność Romanczuka. GKS Katowice to jedna z najmocniejszych drużyn na własnym stadionie. Zespół ze stolicy Górnego Śląska wygrał przed swoimi kibicami w tym sezonie PKO Ekstraklasy aż dziesięć spotkań, a takim osiągnięciem pochwalić się może jeszcze tylko Górnik Zabrze.
O domowej sile Katowiczan Jagiellończycy mieli już zresztą okazję się w tej kampanii przekonać. 4 grudnia przegrali bowiem na wyjeździe 1:3 w 1/16 finału STS Pucharu Polski i pożegnali się z tymi rozgrywkami. Bardzo mocno dał się w tym starciu gościom we znaki Bartosz Nowak, który strzelił dwa gole i na jego poczynania defensywa Żółto-Czerwonych musi szczególnie uważać.
flashscore.pl – GKS Katowice – Jagiellonia
Wciąż walczący o prawo gry w eliminacjach europejskich pucharów GKS Katowice podejmie przed własną publicznością Jagiellonię Białystok – jedyny zespół, który przed rozpoczęciem 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy zachowuje jeszcze matematyczne szanse na odebranie Lechowi Poznań mistrzowskiego tytułu.
[…] Drużyna Adriana Siemieńca przed startem 33. kolejki zajmuje drugie miejsce w tabeli, które od przyszłego sezonu daje przepustkę do tych elitarnych rozgrywek, jednak przewaga nad trzecim Górnikiem Zabrze wynosi zaledwie dwa punkty, dlatego Białostoczanie nie mogą pozwolić sobie na stratę koncentracji w końcówce sezonu. Przed wyjazdem do Katowic kibiców Dumy Podlasia może jednak uspokajać fakt, że ich zespół przegrał tylko jedno z siedmiu ostatnich ligowych spotkań rozgrywanych na obcym terenie (3Z, 3R).
Historia ostatnich spotkań pomiędzy tymi zespołami pokazuje, że GKS potrafi wykorzystać atut własnego stadionu. Katowiczanie wygrali dwa poprzednie domowe mecze z Jagiellonią, oba w stosunku 3:1. W lepszych nastrojach po ostatniej ligowej konfrontacji są jednak Białostoczanie, którzy w marcu zwyciężyli u siebie 2:1.
Na 32 spotkania rozegrane przez GKS w tym sezonie Ekstraklasy tylko w 15 obie drużyny trafiały do siatki (47%), to – obok Wisły Płock i Cracovii – najniższy wynik w lidze.
Piłkarze GKS-u obejrzeli zaledwie trzy żółte kartki w pięciu ostatnich meczach ligowych.
W 10 z 15 spotkań rozegranych przez Jagiellonię na wiosnę padły co najmniej trzy bramki.
Jagiellonia zdobyła aż 15 bramek po 75. minucie gry, co jest najlepszym wynikiem w całej Ekstraklasie.
[…] Coraz lepiej wygląda również Kajetan Szmyt, który w dwóch ostatnich spotkaniach Ekstraklasy zdobył dwa gole dla Jagi.
[…] Jagiellonia także przystąpi do niedzielnego meczu osłabiona – z powodu nadmiaru żółtych kartek zabraknie Tarasa Romanczuka, a problemy zdrowotne wykluczają występ Andy’ego Pelmarda.
ekstraklasa.org – Gramy do końca – 33. kolejka 2025/2026 (niedziela)
Trwa przedostatnia kolejka sezonu 2025/2026. Choć poznaliśmy już mistrza Polski, to wszyscy wiedzą, że warto walczyć do końca.
[…] GKS KATOWICE – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
SYTUACJA: GKS Katowice zdobył 12 punktów w 6 ostatnich meczach (na przemian: zwycięstwo – remis). Jagiellonia Białystok w 3 poprzednich spotkaniach wyjazdowych zdobyła 7 punktów.
HISTORYCZNIE: W meczach między nimi w Katowicach średnio pada 3,4 gola/mecz. Ogólnie w 4 ostatnich starciach tych drużyn padło 16 bramek (śr. 4/mecz).
POD LUPĄ – GOSPODARZE: GKS Katowice zanotował 5 zwycięstw z rzędu u siebie (bramki: 14-4).
POD LUPĄ – GOŚCIE: Jeśli Jagiellonia Białystok wygra, odniesie swoje 350. zwycięstwo w Ekstraklasie (obecnie: 349).
CZY WIESZ, ŻE: Jeśli Jesus Imaz strzeli gola, awansuje na 18. miejsce w liczbie bramek zdobytych w Ekstraklasie (obecnie: 18. Grzegorz Lato – 111; 19. Jesus Imaz – 110)
GKS Katowice: 5 zwycięstw z rzędu u siebie (bramki: 14-4)
GKS Katowice: Najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (9; też – 17 goli straconych w 65 meczach od początku sezonu 2024/25 po stałych fragmentach gry)
GKS Katowice: jeśli Strzela minimum 2 gole, to nie przegrał meczu (10 zwycięstw, 2 remisy) w tym sezonie
GKS Katowice: Eman Marković – najwięcej meczów z więcej niż 1 golem strzelonym (4, tyle samo: Tomas Bobcek)
GKS Katowice: Bartosz Nowak – najwięcej asyst (11) i ze stałych fragmentów gry (7)
GKS Katowice: Bartosz Nowak – najwięcej podań kluczowych (85)
GKS Katowice: jeśli wygra, na pewno do ostatniej kolejki sezonu, będzie miał szansę na wicemistrzostwo Polski (wtedy maksymalna strata – 2 punkty)
Jagiellonia Białystok: 3. sezon z rzędu zakończy w TOP-6
Jagiellonia Białystok: jeśli Wygra, a Górnik nie wygra, zapewni sobie wicemistrzostwo Polski
Jagiellonia Białystok: najwięcej goli strzelonych po 75. minucie (15)
Jagiellonia Białystok: Afimico Pululu – 5 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w 5 ostatnich meczach
Jagiellonia Białystok: Jeśli Strzela przynajmniej 2 gole w meczu, to nie przegrywa (13 zwycięstw, 3 remisy)
Jagiellonia Białystok: Najwięcej podań do przodu (4993)
gol24.pl – Walka o puchary
Ależ to będzie mecz. GKS Katowice podejmuje Jagiellonię Białystok. Jedni i drudzy marzą o tym, by skończyć sezon na podium i reprezentować Polskę w europejskich pucharach, przy czym tylko goście mają szanse na eliminacje Ligi Mistrzów.
[…] Jagiellonia w ten weekend straciła szanse na mistrzostwo, które i tak były nikłe. W sobotę po tytuł znów sięgnął Lech Poznań. Pozostała więc gra o wicemistrzostwo. W tym roku smakuje wyjątkowo, bo gwarantuje udział w el. Ligi Mistrzów – od II rundy.
Nie da się ukryć, że Jagiellonia przystępuje do meczu pod presją. W tabeli prześcignął ją bowiem Górnik Zabrze. Ma punkt więcej. W bilansie bezpośrednim prowadzi dzięki dwóm wygranym 2:1. Dlatego Jaga musi grać o pełną pulę, jeśli chce założyć srebrny medal. Łatwo nie będzie. GieKSa też ma swoje ambicje. Jako obecnie piąta drużyna jest bliska reprezentowania Polski w el. Ligi Konferencji – pierwszy raz w historii, kosztem takich zespołów jak Zagłębie Lubin czy Wisła Płock, a nawet Legia Warszawa, która ma przecież na to jeszcze cień szansy. Zapowiadają się wielkie emocje na Nowej Bukowej. Stadion naturalnie został wyprzedany.
Jagiellonia ma wszystko w swoich rękach. Siemieniec: Ustawiliśmy się w bardzo dobrej pozycji
[…] Trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec zapewnił przed meczem z GKS-em Katowice, że jego drużyna ma wszystko w swoich rękach.
[…] Na tym etapie rozgrywek liczą się przede wszystkim punkty, a to, że chcemy grać lepiej w piłkę to oczywiste i nad tym będziemy pracować. Ale zawsze jest przyjemniej wyciągać wnioski z wygranych spotkań — podkreślił trener Siemieniec, odnosząc się do taktyki przyjętej na środowy mecz z Rakowem.
[…] Ustawiliśmy się w bardzo dobrej pozycji, ale jeszcze niczego sobie nie zagwarantowaliśmy, wszystko jest sprawą otwartą. W tak trudnym, szalonym i wyrównanym sezonie do końca trzeba utrzymać koncentrację i być skupionym na tym, by maksymalnie wykorzystać potencjał tych dwóch spotkań — zaznaczył Siemieniec.
Podkreślił, że GKS ma świetny sezon i jest „na fali”.
Ale jesteśmy w dobrym momencie, nabieramy pewności siebie i wierzę, że w tak trudnym meczu będziemy w stanie przywieźć do Białegostoku kolejne punkty — dodał.
jagiellonia.net – Jazda z GieKSą!
W niedzielę, 17 maja 2026 roku o godzinie 14:45, w Katowicach odbędzie się jedno z najważniejszych spotkań tego sezonu sezonu 2025/2026 PKO BP Ekstraklasy. W ramach przedostatniej, 33. kolejki rozgrywek, GKS Katowice pod wodzą trenera Rafała Góraka podejmie urzędującego wicelidera Jagiellonię Białystok, prowadzoną przez Adriana Siemieńca. Mecz to klasyczne zderzenie dwóch drużyn o odmiennych stylach, z których każda staje przed szansą na realizację wielkich celów sportowych. Dynamika końcówki sezonu, potężne obciążenia fizyczne oraz stawka, która dla obu klubów ma duże znaczenia, czynią to spotkanie absolutnym hitem weekendu.
Dla Jagiellonii Białystok cel jest jasny. Zespół musi walczyć o pełną pulę punktową, aby przedłużyć matematyczne szanse na mistrzostwo Polski, biorąc pod uwagę czteropunktową stratę do liderującego Lecha Poznań. Jednocześnie zwycięstwo gwarantuje „Żółto-Czerwonym” utrzymanie strefy pucharowej. Trener Adrian Siemieniec wprost podkreśla, że utrzymanie miejsca w strefie medalowej i dowiezienie awansu do europejskich pucharów trzeci sezon z rzędu będzie traktowane jako wielki sukces. GKS Katowice gra o stawkę nie mniej prestiżową. Podopieczni Rafała Góraka, gromadząc 48 punktów, znajdują się tuż za strefą pucharową. Ponieważ Górnik Zabrze wywalczył Puchar Polski, czwarte miejsce w lidze również premiowane jest udziałem w eliminacjach Ligi Konferencji UEFA. Strata katowiczan do czwartego Rakowa wynosi zaledwie jeden punkt. Zwycięstwo przed własną publicznością nad Jagiellonią może wywindować GieKSę na pozycję dającą awans do europejskich rozgrywek, co w przypadku tego zespołu stanowiłoby zwieńczenie wieloletniego procesu odbudowy.
Jagiellonia przystępuje do meczu na fali gigantycznego entuzjazmu, ale i skrajnego wyczerpania. W minioną środę, zaledwie cztery dni przed starciem w Katowicach, odnieśliśmy zwycięstwo wyjazdowe nad Rakowem Częstochowa (2:0) w zaległym spotkaniu. Jagiellonia wyszła z amoku posiadania piłki i braku sensownych akcji ofensywnych i aktualnie zespół wie, jak grać w piłkę. Kajetan Szmyt w końcu pokazał, na co go stać, aktualnie ma na swoim koncie drugą bramkę z rzędu. Kolejnym żołnierzem jest Yuki Kobayashi, który udowadnia, że nie jest taki słaby, jak większość kibiców sądziła na początku sezonu. Sergio Lozano z kolei potwierdza, że w tym zespole można wykonywać stałe fragmenty gry z dużą precyzją.
Niedzielny mecz zapowiada się jako konfrontacja wyczerpanej, ale spójnej strukturalnie Jagiellonii z wypoczętym, niezwykle groźnym w fazach przejściowych GKS-em. Przewaga fizyczna gospodarzy oraz brak Tarasa Romanczuka mogą okazać się czynnikami decydującymi o wyniku i wymuszającymi na nas grę z kontrataku. Wygrana w tym meczu otworzy zwycięzcy drzwi do realizacji przedsezonowych marzeń, czyniąc to spotkanie prawdziwą ozdobą finiszu PKO BP Ekstraklasy.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze