Piłka nożna
Pogoń: Niespełnione nadzieje
W kończącym się sezonie, mająca duże apetyty na czołowe miejsca, Pogoń Szczecin zakończy rozgrywki w środku tabeli. Przed ostatnią kolejką MKS zajmuje 10. lokatę, ze stratą 5 punktów do miejsca dającego możliwość gry w europejskich pucharach i 6 punkami przewagi nad miejscem spadkowym.
Pogoń jest najbardziej bezkompromisową drużyną z całej stawki PKO BP Ekstraklasy – do tej pory wygrała 13 spotkań, zremisowała 5 i przegrała 15, co przekłada się na 44 punkty (bramki 46-48). Pod względem straconych bramek granatowo-bordowi zajmują 5. miejsce od końca, a pod względem strzelonych 7. Na swoim stadionie Portowcy są bardzo groźni – w 16 meczach zdobyli 29 punktów (bilans 9-2-5, bramki 30-21) i w tej klasyfikacji zajmują 5. miejsce w Ekstraklasie.
W ostatnich trzech meczach w Szczecinie MKS przegrał z Legią 0:2, Lechem 1:2 oraz wygrał z Wisłą 3:0. W spotkaniu z Legią o zwycięstwie gości zadecydowała obrona, przyjezdni zagrali bardzo uważnie z tyłu, nie pozwalając na ataki i oddanie strzałów. Pierwsza bramka padła po błędzie bramkarza Pogoni, druga tuż po przerwie po składnej akcji Legii. W spotkaniu z Kolejorzem minimalną przegraną Portowcy zawdzięczają swojemu bramkarzowi Cojocaru, który w kilku sytuacjach wykazał się kunsztem bramkarskim. Pogoń nie miała za dużo do powiedzenia, a Lech z łatwością dochodził do sytuacji bramkowych i tylko swojemu braku skuteczności pod bramką gospodarzy zawdzięczają skromną wygraną. Zwycięstwem z Wisłą Pogoń praktycznie zapewniła sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. W pierwszej połowie mecz był wyrównany, a ranga spotkania skutecznie paraliżowała grę obu drużyn. MKS przez większość czasu tej części bronił się przed atakami Nafciarzy, dopiero w końcówce pierwszej połowy nieco śmielej zaatakował, co przyniosło efekt bramkowy. Po przerwie Wisła starała się odrobić stratę, jednak bez pomysłu na dobrze zorganizowaną obronę gospodarzy. W 75. minucie gry ponownie na listę strzelców wpisał się Filip Čuić, a w doliczonym czasie gry kropkę nad „i” postawił Hussein Ali.
Od końca września, po pierwszym przegranym ligowym meczu z Legią, drużynę prowadzi pochodzący z Danii Thomas Thomasberg, który wcześniej prowadził m.in. FC Midtjylland. Do tej pory Thomasberg prowadził Pogoń w 23 meczach ligowych – w tym czasie drużyna wygrała w 10 spotkaniach, w 4 zremisowała i 9 przegrała (bramki 32-29).
Z 46 bramek strzelonych przez Portowców 8 goli zdobył Paul Mukairu. Następni na tej liście są Kamil Grosicki (6) oraz Fredrik Ulvestad (5). Najlepszymi asystentami są z kolei wspomniani: Grosicki –5 ostatnich podań oraz Fredrik Ulvestad – 3 asysty.
Kontuzje wykluczają z gry w sobotę José Pozo oraz Rajmunda Molnára. Z powodu czterech żółtych kartek nie zagra wspomniany wcześniej bramkarz Valentin Cojocaru.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze