Dołącz do nas

Piłka nożna

Multiligowe szaleństwo

Avatar photo

Opublikowany

dnia

I w końcu – na koniec sezonu, którego emocjami szło by obsadzić pięć innych, nadszedł czas ostatniej próby. Przez ostatnie kilka tygodni wszyscy mówili, że przed ich zespołami jeszcze kilka finałów. Teraz parę drużyn gra już o przysłowiową pietruszkę, dla reszty jednak wyniki dzisiejszych starć będą kluczowe do ostatecznych rozliczeń. Nierozstrzygnięta została walka o spadek, uniknięcie go, a także o udział w pucharach oraz dokładny seeding w nich. Wszystkie spotkania zostaną rozegrane w jednym momencie, więc już około 19:30 poznamy wszystkie rozwiązania. Co czeka nas w ostatniej kolejce Ekstraklasy?

To, że Canal+ wyznaczył mecz Legii do puszczenia na osobnym kanale mimo mikroskopijnych szans na puchary, nie powinno już nikogo dziwić. Aby ekipa Marka Papszuna miała szansę wejść do europejskich pucharów, musi liczyć na porażkę GieKSy i Zagłębia Lubin, a samemu potrzebuje wygrać u siebie z Motorem Lublin. Gościom w tym sezonie nic już nie grozi. Ani spadek, ani Europa nie są w ich zasięgu, pewnie Zbigniew Jakubas już robi obliczenia, ile pieniędzy wystarczy na ponowne utrzymanie się w Ekstraklasie.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, mimo straceniu marzeń o utrzymaniu się w najwyższej klasie rozgrywkowej, ciągle nie ma zamiaru składać broni. Boleśnie przekonała się o tym Arka Gdynia, która straciła szanse na utrzymanie się po stracie bramki w doliczonym czasie gry po przeprowadzeniu najlepszej kontry w historii kontr w wykonaniu właśnie Słoni. Lechia Gdańsk też ma szansę podzielić ten los, więc przypomnę jeszcze raz, że Lechia nie powinna grać w Ekstraklasie.

Przy założeniu, że Lechii uda się jednak wygrać w Niecieczy, to w nieciekawej sytuacji znajdzie się Widzew Łódź, gdyż tylko wygrana pozwoli im uniknąć spadku. Ako Vuković kilka tygodni temu zapowiedział, że dwie domowe wygrane pozwolą Widzewowi na utrzymanie. Pierwsza połowa tego planu się udała, teraz jeszcze Łodzian czeka pojedynek z Piastem Gliwice. Gościom zdobycie jakiegokolwiek punktu umożliwi utrzymanie się w lidze, bez tego będą zależni od innych wyników.

Cracovia znajduje się w podobnym miejscu co Piast, jakikolwiek punkt urwany na swoim stadionie Koronie Kielce pozwoli Pasom na zabezpieczenie swojego bytu w Ekstraklasie. Korona już oficjalnie nie gra o nic, jedynie Jacek Zieliński może spróbować poprawić swoje notowania przed nowym sezonem.

Mecz, od którego zaczyna się cała matematyka awansu do pucharów. GieKSa ma wszystko w swoich rękach, aby nie dać argumentów Zagłębiu oraz Legii. Pogoń Szczecin może pożegnać się ze swoimi kibicami w dobrym stylu, ale z punktu widzenia tabeli wynik tego starcia nie ma dla Portowców zbyt dużego znaczenia. Po internecie rozeszła się już plotka, że gospodarze na ten mecz będą chcieli wyjść dużą ilością wychowanków, może okaże się ona prawdą.

Walka o podium, mimo zajętego pierwszego miejsca, ciągle jest bardzo zacięta. Raków Częstochowa depcze po piętach Jadze i Górnikowi, tracąc do nich tylko jeden punkt. Nawet jeśli jednak Rakowowi uda się sztuką przegrania z grającą na wyjeździe Arką Gdynia, to i tak na pewno nie spadną z czwartego miejsca. Gdynianie ten mecz rozegrają bez wsparcia swoich kibiców, którzy się obrazili za to, że druga najgorsza kadrowo ekipa nie dała rady się utrzymać – bywa i tak.

Jagiellonia Białystok może sprawić nam dużą przysługę, nie przegrywając u siebie z Zagłębiem Lubin. Podopieczni Adriana Siemieńca ciągle mogą poważnie myśleć o wskoczeniu do eliminacji Ligi Mistrzów, do tego jednak muszą liczyć na potknięcie Górnika. Miedziowych w tym meczu obchodzi jedynie pełna pula, nic innego nie da im szansy na puchary.

Górnik Zabrze ma wszystko w swoich rękach, aby ponownie dać swoim fanom powody do wielkiego zadowolenia. Jeśli tylko nie stracą na swoim stadionie punktów z utrzymanym już Radomiakiem, to Zabrze po raz kolejny nie zaśnie – tym razem w wyniku tylko i aż wicemistrzostwa.

Najmniej ważny mecz dnia – Lech Poznań, niezależnie od wyniku, będzie świętował mistrzostwo na swoim stadionie, a Wiśle Płock również jest już wszystko jedno, co  będzie się w tym meczu działo – jedyny mecz wieczoru, od którego kompletnie nic już nie zależy.


Sobota (23 maja, 17:30): 
Legia Warszawa (8.) – (11.) Motor Lublin | (Canal+ Sport 3, Canal+ 360, TVP Sport) 
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (18.) – (16.) Lechia Gdańsk | (Canal+ Sport 3) 
Widzew Łódź (15.) – (13.) Piast Gliwice | (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 2)
Cracovia (14.) – (12.) Korona Kielce | (Canal+ Sport 3)
Pogoń Szczecin (10.) – (5.) GKS Katowice | (Canal+ Sport 3)
Raków Częstochowa (4.) – (17.) Arka Gdynia | (Canal+ Sport 3)
Jagiellonia Białystok  (3.) – (6.) Zagłębie Lubin | (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 4)
Górnik Zabrze (2.) – (9.) Radomiak Radom | (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5) 
Lech Poznań (1.) – (8.) Wisła Płock | (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga