Dołącz do nas

Piłka nożna

Górak: Nawet przez chwilę w nas nie wątpiliście

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu Pogoń Szczecin – GKS Katowice odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów – Thomas Thomasberg i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji w wersji audio.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Co tu dużo mówić, zakończyliśmy drugi sezon i zawsze mówiłem, że to tabela po 34 kolejkach jest jedyną prawdziwą i jedyną ważną. Skończyło się to tym, że z racji tego, że w pierwszej czwórce jest Górnik Zabrze – gratulację za wicemistrzostwo i Puchar Polski, zagramy w europejskich pucharach. Głos mi się trochę łamie, bo to długa historia, ale przecież nie temu poświęcona jest konferencja. Mecz bardzo trudny, graliśmy obciążeni, tak mi się wydaje i bardzo słabo w pierwszej połowie. Nie byliśmy taką wartością, jaką GKS Katowice jest. Dobrze, że w przerwie może bardziej emocjonującej niż merytorycznej tym razem, wszyscy ciągnęli się za uszy, by było coraz lepiej i rzeczywiście było coraz lepiej. Zmienni z boku pilnie to też obserwowali i wiedzieliśmy, że jak zagramy tak drugą połowę, to będzie po herbacie. Natomiast, gdyby nie było tego gola w końcówce, to nie byłby to zły sezon i rok i trzeba sobie szczerze powiedzieć i podsumować cały rok, a nawet siedem lat pracy. To jest wymiernym skutkiem. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. Jeżeli rozpocząłbym gratulacje, to zabrałbym państwu bardzo dużo czasu. Bardzo chciałem podziękować tym na czele. Panu doktorowi – Prezydentowi Miasta Katowice Mariuszowi Krupie, prezesowi zarządu Sławomirowi Witkowi i mojemu dyrektorowi sportowego – dzięki za wszystko. Natomiast największą wartością tego wszystkiego jest drużyna – chłopaki – ogromne gratulacje. Jakaś to historia na pewno jest.

Thomas Thomasberg (trener Pogoni Szczecin):
To był dziwny mecz, graliśmy przeciw drużynie, która walczyła o Europę. Prosiłem drużynę, żeby pokazała charakter i zwycięską mentalność w ostatnim meczu u siebie. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, stworzyliśmy więcej sytuacji by strzelić gola niż jeden. Czasem tak jest, że obraz gry zmienia się po przerwie i tak było dzisiaj. Druga połowa była 50-50. Była to szalona końcówka, bo mimo tego, że rywale nam zagrażali, my też mieliśmy swoje sytuacje. Kluczowa sytuacja to nieuznanie bramki Kamila Grosickiego, który w moim przekonaniu strzelił prawidłową bramkę. Można popełniać błędy, ale nie w przypadku, kiedy masz dwie okazje do poprawienia tego błędu i spojrzenia na VAR. Nie możesz popełniać takich błędów. Sędziowie uznali, że odbicie od obrońcy GKS było przypadkowe, a nie był to przypadek, tylko błąd techniczny, więc nie powinno być spalonego. To nie było krótkie podanie, tylko na 40 metrów, okradziono nas troszeczkę z tej bramki. Czerwona kartka zasłużona, potem jeden strzał drużyny gości, wyrównanie. Zagraliśmy  przyzwoity mecz i chcę wyciągnąć pozytywy, żeby budować na nich i to wykorzystać przed nowym sezonem.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga