W meczu z Sandecją GKS zdobył trzy punkty i wygrał zdecydowanie. W tym spotkaniu mogliśmy dostrzec kilka pozytywów, ale też nieprzesłonięte zostały dwie sprawy, które są na minus.
Plusy:
+ Wysoka wygrana – GKS dawno nie zwyciężył w tak przekonujący sposób. Trzy bramki strzelone i zero straconych rzadko się zdarza!
+ Wypunktowanie rywala – katowiczanie jak rasowy bokser czekali, czekali, walka była wyrównana, by w samej końcówce zadać dwa nokautujące ciosy.
+ Gozno znów strzela – zawodnik na wiosnę miał zaledwie dwa strzelone gole. Teraz dołożył dublet celną główką i pewnie egzekwowanym rzucie karnym.
+ Decyzje Wołkowicza – pomocnik w jednej z akcji nie dośrodkował tylko zdecydował się na strzał – prosto w ręce bramkarza. Po upływie minuty czy dwóch miał podobną sytuację i nie zraził się. Wszedł w pole karne i strzelił pięknego gola.
Minusy:
– Przeciętna postawa – co by nie mówić, to nie był wybitny mecz GKS. Gdyby rywal był mocniejszy, trzy punkty wcale nie byłyby takie oczywiste. Przez większość spotkania pojedynek był wyrównany, a Sandecja miała swoje okazje.
– Agresja Frańczaka – dużo szczęścia miał ten zawdonik, że nie wyleciał z boiska. Po minucie od ujrzenia żółtej kartki znów zaatakował agresywnie rywala i tylko dzięki pobłażliwości Pawła Pskita zawdzięcza to, że nie dostał czerwonej kartki.
Najnowsze komentarze