Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Kolejny tie-break GieKSy, na szczęście w końcu wygrany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Czarnymi trwał 136 minut, z czego I set 25 min. – II set 22 min. – III set 26 min. – IV set 34 min. – V set 29 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 34

Ilość zdobytych punktów – GKS 82: Butryn 24, Kapelus 20, Krulicki 12, Sobański 10, Pietraszko 9, Fijałek 3, Stelmach 2, Kalembka 1, Van Walle 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 36: Kapelus 9, Krulicki 8, Butryn 6, Pietraszko 3, Fijałek 3, Sobański 3, Stelmach 2, Kalembka 1, Van Walle 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 33: Krulicki 11, Butryn 11, Kapelus 11, Pietraszko 2, Fijałek 2, Van Walle 1, Stelmach 1, Kalembka -1, Stańczak -1, Sobański -4.

Ilość zagrywek – GKS 116: Pietraszko 25, Krulicki 19, Kapelus 15, Sobański 15, Butryn 13, Fijałek 13, Kalembka 7, Van Walle 4, Stelmach 3, Falaschi 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 18: Pietraszko 5, Sobański 5, Butryn 3, Kalembka 2, Krulicki 1, Kapelus 1, Fijałek 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 8:  Kapelus 2, Pietraszko 2, Krulicki 1, Kalembka 1, Fijałek 1, Stelmach 1.

Ilość przyjęć – GKS 84: Stańczak 26, Kapelus 23, Sobański 23, Mariański 9, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Kapelus 2, Sobański 2, Stelmach 1, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 40%: Mariański 56%, Sobański 48%, Stańczak 42%, Kapelus 30%, Fijałek 0%, Stelmach 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Mariański 33%, Sobański 30%, Stańczak 15%, Kapelus 13%, Fijałek 0%, Stelmach 0%.

Ilość ataków – GKS 125: Butryn 43, Kapelus 33, Sobański 29, Pietraszko 9, Krulicki 8, Van Walle 2, Kalembka 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 13: Butryn 6, Sobański 3, Kapelus 2, Pietraszko 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 12: Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 4.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 58: Butryn 20, Kapelus 15, Sobański 10, Pietraszko 7, Krulicki 5, Van Walle 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Pietraszko 78%, Krulicki 63%, Van Walle 50%, Butryn 47%, Kapelus 45%, Sobański 34%, Kalembka 0%.

Ilość bloków punktowych – GKS 16: Krulicki 6, Butryn 4, Kapelus 3, Fijałek 2, Stelmach 1.

 

Pierwszy set GKS rozpoczął bardzo źle, gdzie miał problemy ze skończeniem własnych akcji. Za cały komentarz niech wystarczy fakt, że przy prowadzeniu Czarnych 10:4, GKS zdobył jeden! punkt po ataku Butryna. Przy tak wysokim prowadzeniu gospodarzy wydawało się, że set jest już przegrany, ale w końcu nasi siatkarze zaczęli grać w… siatkówkę i tym razem role się odwróciły. To Czarni mieli problemy z własną skutecznością i gdy doprowadziliśmy do remisu 14:14, to radomianie w tym okresie wykorzystali jedną własną akcję! Od tego momentu gra się wyrównała, aczkolwiek Czarni utrzymywali jeden-dwa oczka przewagi i przy wyniku 23:21, wydawało się, że i tak set jest przegrany. Na szczęście udało się wyrównać po 23, potem Czarni zmarnowali jedną piłkę setową, aż w końcu po bloku Krulickiego udało się wreszcie wyjść po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie, za to w najważniejszym momencie i od razu przy pierwszej piłce setowej udało się zamknąć tego seta. Skuteczność w ataku była lepsza po stronie radomian – GKS miał 38%, a Czarni 48% – w punktach wyszło 8:11. Set bez wątpienia został wygrany na siatce gdzie mieliśmy aż 6 bloków, przy 1 gospodarzy, co prawda przegraliśmy w asach 1:3, ale łącznie było 7:4, czyli nadrobione straty z ataku. Błędy własne GKS miał 9, a Czarni 11, w tym aż 9 zepsutych zagrywek! Przyjęcie tradycyjnie lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 38% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 13% do 11%. W ataku najwięcej oczek zdobył Butryn 5, przy 45% skuteczności, natomiast na siatce królował… Krulicki z 4 blokami!

Druga partia to była koncertowa gra GieKSy i pogrom gospodarzy! Od stanu 3:3 zaczął się systematyczny odjazd (3:7, 5:10, 7:14, 10:18, 11:21 i 14:25), gdzie w ataku wychodziło nam dosłownie wszystko. Jaka była skuteczność w ataku? No szkoda, że nie było takiej w każdym secie i w każdym meczu, no bo wtedy bylibyśmy w innym miejscu w tabeli. GKS miał 73% skuteczności, na 22 ataki zostało skończonych aż 16, a Czarni 41% i punktów 9. W asach i blokach też nasza przewaga, razem zliczono 4:1. Błędy własne GKS 4, a Czarni 5, a więc malutko jak rzadko. Punktacja po własnych akcjach wyszło aż 20:10 dla GKS-u! no przepaść. I nawet przyjęcie wyglądało korzystniej od rywali – dokładne na poziomie 42% do 23%, a perfekcyjne na poziomie 33% do 14%. W ataku Kapelus, Krulicki i Pietraszko mieli 100% skuteczności! (łącznie zdobyli 11 punktów), a najwięcej Kapelus bo 6.

 

Trzeci set był przeciwieństwem poprzedniej partii. Po początkowej dobrej grze i prowadzeniu 3:6, nasza gra posypała się kompletnie, nasi siatkarze mieli problemy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Gospodarze szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie m.in. dzięki pięciu punktowym blokom z rzędu! Jeszcze na chwilę wróciliśmy do gry do stanu 13:12 dla Czarnych, ale potem to już było tylko gorzej i gorzej… aż skończyło się wysokim wynikiem na korzyść radomian. Skuteczność w ataku procentowo to była przepaść – GKS miał tylko 29%, z Czarni 46% – ale w punktach zbyt dużej straty nie było, bo tylko 8:11. Przegraliśmy tego seta na siatce, bo Czarni bloków mieli aż 7 przy naszych 2, a w asach 2:1 co dało łącznie wynik 4:8 dla Czarnych. Błędy własne na remis po 6. Przyjęcie znów lepsze u rywali – dokładne na poziomie 32% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 26% do 38%. W ataku tylko Butryn próbował ratować sytuację, ale i tak 5 zdobytych punktów przy 33% skuteczności, to słaby wynik.

Czwarta partia wyrównana choć w 3/4 z lekką przewagą dwu-trzypunktową radomian. GKS prowadził tylko na początku 2:3 i na następne remisy musieliśmy czekać do samej końcówki seta (po 18, po 20, po 21 i po 22) gdy w końcu gospodarze wygrali tę partię dwoma punktami. Szkoda było tej końcówki, bo można było ją śmiało rozstrzygnąć na swoją korzyść. Skuteczność w ataku wyrównana – GKS 48%, a Czarni 52% – w punktach zliczono 13:14. W asach i blokach 4:3 dla nas, czyli razem wyszedł remis. Błędy własne pomogły gospodarzom w wygraniu – GKS miał 8, a Czarni 6. Przyjęcie kolejny raz lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 43% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 14% do 43%. Punktowanie rozłożyło się na Butryna, Kapelusa oraz Sobańskiego, wszyscy po 4 oczka, zabrakło jednego lidera lub lepszej postawy środkowych.

 

Tie-break był prawie jak normalny set, bo przecież do 25 punktu zabrakło nam tylko jednego oczka! A w nim gospodarze szybko odskoczyli z wynikiem na 5:2 oraz 6:3 i nie wyglądało to dobrze. Na szczęście szybko wyrównaliśmy po 6 i od tego momentu trwała zacięta rywalizacja o każdy punkt, o każdą akcję, gdzie żadna z drużyn nie mogła osiągnąć choćby dwupunktowej przewagi. GKS na prowadzenie w piątym secie wyszedł dopiero w samej końcówce, przy 13:14, ale za to w najważniejszym momencie tej partii. Niestety nie wykorzystaliśmy pierwszych czterech piłek meczowych i za to potem Czarni mieli trzy piłki meczowe, które udało się wybronić, aż wreszcie po kolejnych trzech piłkach meczowych dla nas Karol Butryn wykorzystał kontrę! Skuteczność w ataku taka sama jak w poprzednim secie czyli – GKS 48%, a Czarni 52% – i  w punktach zliczono 13:14, to bardzo rzadki przypadek. W asach i blokach 5:2 na naszą korzyść. Błędy własne na remis po 6. Przyjęcie tym razem lepsze po stronie GKS-u – dokładne na poziomie 50% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 15%. Punktowanie wzięli na siebie Butryn 7 oczek oraz Kapelus 6 oczek, obaj z bardzo dobrą skutecznością, odpowiednio 67% i 63%.

Ogólnie w końcu wygrany tie-break, ale szkoda straty jednego oczka, bo była szansa na wygraną za trzy punkty. Doskonały jeden set i bardzo dobra piąta partia, to troszkę za mało, aby wygrywać pewniej. Skuteczność w ataku była bardzo wyrównana – GKS 46%, a Czarni 48% – w punktach zliczono 58:59 na korzyść gospodarzy. W asach serwisowych 8:6, a w blokach punktowych 16:12. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji to 82:77 na korzyść GKS-u. Błędy własne prawie na remis – GKS miał 33, a Czarni 34 – w tym radomianie zepsuli aż 26 zagrywek, czyli podarowali nam jednego seta serwisami za darmo! Przyjęcie też minimalnie lepsze u naszych rywali – dokładne na poziomie 40% do 43%, a perfekcyjne na poziomie 20% do 23%. MVP meczu został wybrany Serhij Kapelus, który zdobył 20 punktów, w tym 15 atakiem (na 33 akcje czyli 45%), do tego miał 3 bloki oraz 2 asy. W przyjęciu był słabszy od Sobańskiego oraz Stańczaka, Ukrainiec przyjmował piłkę 23 razy, popełniając 2 błędy czyli 30% dokładnego. Ponadto 15 razy zagrywał 1 raz psując serwis oraz został 4 razy zablokowany w ataku. Najlepiej punktującym był jednak Butryn – 24 oczka, w tym 20 atakiem (na 43 akcje czyli 47%, plus 4 bloki. Trzeba również wyróżnić Bartłomieja Krulickiego, który zdobył 12 punktów, w tym aż 6 blokiem! Teraz czas na powrót do Spodka na derby siatkarskie z Jastrzębskim Węglem!

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 28 meczach  (111 setów)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 2872 minuty, z czego I set 742 min. – II set 735 min. – III set 747 min. – IV set 438 min. – V set 210 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 728: zagrywka 448, atak 180, siatka + inne 100.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 736: zagrywka 449, atak 209, siatka 29, inne 49.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1722: Butryn 427, Kapelus 347, Sobański 234, Kalembka 192, Krulicki 174, Van Walle 149, Błoński 89, Pietraszko 51, Falaschi 42, Stelmach 9, Fijałek 8.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 576: Butryn 144, Kapelus 92, Kalembka 81, Sobański 72, Krulicki 65, Van Walle 39, Błoński 35, Pietraszko 20, Falaschi 18, Stelmach 6, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 1146: Butryn 283, Kapelus 255, Sobański 162, Kalembka 111, Van Walle 110, Krulicki 109, Błoński 54, Pietraszko 31, Falaschi 24, Fijałek 4, Stelmach 3.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 692: Butryn 225, Kapelus 177, Krulicki 99, Van Walle 78, Kalembka 74, Sobański 46, Falaschi 13, Błoński 12, Pietraszko 6, Stelmach 4, Fijałek -6, Mariański -15, Stańczak -21.

Ilość zagrywek – GKS 2455: Kalembka 371, Kapelus 335, Krulicki 334, Butryn 316, Sobański 309, Falaschi 294, Van Walle 157, Pietraszko 131, Błoński 130, Fijałek 60, Stelmach 18.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 449: Kalembka 84, Sobański 68, Butryn 67, Krulicki 49, Pietraszko 39, Błoński 36, Kapelus 36, Van Walle 28, Falaschi 25, Fijałek 13, Stelmach 4.
Ilość asów serwisowych – GKS 146: Butryn 32, Kalembka 26, Sobański 21, Kapelus 20, Krulicki 11, Van Walle 10, Błoński 9, Pietraszko 9, Falaschi 6, Fijałek 1, Stelmach 1.

Ilość przyjęć – GKS 2036: Sobański 642, Kapelus 569, Stańczak 293, Błoński 236, Mariański 225, Stelmach 21, Krulicki 14, Kalembka 12, Falaschi 10, Pietraszko 7, Butryn 5, Fijałek 2.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 133: Sobański 44, Kapelus 34, Stańczak 21, Mariański 15, Błoński 11, Falaschi 3, Krulicki 2, Kalembka 1, Butryn 1, Stelmach 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 522: Sobański 183, Kapelus 137, Stańczak 71, Błoński 60, Mariański 48, Stelmach 9, Falaschi 5, Krulicki 4, Kalembka 2, Butryn 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 403: Sobański 141, Kapelus 92, Stańczak 64, Mariański 63, Błoński 37, Krulicki 3, Kalembka 2, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Mariański 28%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Krulicki 21%, Kalembka 17%, Kapelus 16%, Błoński 16%, Stelmach 5%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%, Fijałek 0%.

Ilość ataków – GKS 2882: Butryn 726, Kapelus 704, Sobański 474, Van Walle 293, Kalembka 210, Krulicki 196, Błoński 177, Pietraszko 49, Falaschi 40, Stelmach 9, Fijałek 4.
Ilość błędów w ataku – GKS 209: Butryn 64, Kapelus 43, Sobański 33, Kalembka 20, Van Walle 17, Błoński 15, Krulicki 12, Pietraszko 5.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 239: Butryn 70, Kapelus 57, Sobański 43, Van Walle 26, Błoński 15, Kalembka 13, Krulicki 12, Pietraszko 1, Fijałek 1, Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1310: Butryn 348, Kapelus 299, Sobański 186, Van Walle 129, Kalembka 110, Krulicki 107, Błoński 73, Pietraszko 33, Falaschi 19, Stelmach 4, Fijałek 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Pietraszko 67%, Krulicki 55%, Kalembka 52%, Fijałek 50%, Falaschi 48%, Butryn 48%, Van Walle 44%, Stelmach 44%, Kapelus 42%, Błoński 41%, Sobański 39%.

Ilość bloków punktowych – GKS 266: Kalembka 56, Krulicki 56, Butryn 47, Kapelus 28, Sobański 27, Falaschi 17, Van Walle 10, Pietraszko 9, Błoński 7, Fijałek 5, Stelmach 4.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 29: Sobański 6, Krulicki 6, Kalembka 5, Błoński 4, Butryn 3, Pietraszko 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1.
MVP – GKS 13: Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 2, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga