Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Idzie – powoli – ku lepszemu? Mass media o meczu Bytovia-GKS

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat dzisiejszego meczu (ale nie tylko), rozgrywanego w ramach jedenastej kolejki rozgrywek Nice I – Ligi, Drutex – Bytovia Bytów – GKS Katowice.

Zapraszamy do lektury:

 

sportslaski.pl – Idzie – powoli – ku lepszemu? Bytów da odpowiedź

 

Dzisiaj w Bytowie GKS Katowice powalczy, by w końcu przerwać czarną passę. Podopieczni trenera Piotra Mandrysza nie wygrali pięciu kolejnych spotkań ligowych.

GKS ostatni raz zdobył trzy punkty w domowym meczu z Chojniczanką Chojnice – jeszcze w sierpniu, w 5. kolejce. Od tego momentu zremisował – w słabym stylu – z Odrą Opole, a następnie przegrał z najsłabszymi wówczas Wigrami Suwałki, znajdującym się obecnie w strefie spadkowej Zagłębiem Sosnowiec i Stalą Mielec.
Przed tygodniem katowiczanie na własnym terenie mierzyli się z Chrobrym Głogów i choć tylko zremisowali, mimo prowadzenia 2:0, to gra wyglądała już lepiej niż w poprzednich pojedynkach.

[…] O trzy punkty – i ewentualnie wydostanie się ze strefy spadkowej – łatwo jednak nie będzie bowiem Drutex-Bytovia w tym sezonie radzi sobie lepiej niż w poprzednich rozgrywkach, gdy walczyła o utrzymanie się w lidze. Bytowianie zajmują szóste miejsce i mają siedem punktów więcej od katowiczan. Na taki wynik składa się przede wszystkim dobra gra u siebie. W pięciu pojedynkach dzisiejszy gospodarz zdobył 12 „oczek”. W Bytowie poległy także, w Pucharze Polski, ekipy z Lotto Ekstraklasy – Lechia Gdańsk i Pogoń Szczecin (po karnych).
Trudno przewidzieć, czy GieKSa przed tygodniem dała sygnał, że forma idzie powoli w górę i czy potwierdzenie tego będzie dzisiaj w Bytowie. Można się jednak spodziewać wielu bramek – w meczach obu tych ekip w tym sezonie padło już 54 goli. W trzech poprzednich spotkaniach GKS-u strzelano przynajmniej trzy bramki.

 

 

dziennikzachodni.pl – Bytovia – GKS Katowice

 

[…] Nastroje w GKS Katowice są minorowe – GieKSa jest w strefie spadkowej, a przecież miała grać o awans do Lotto Ekstraklasy. GKS nie wygrał od 5. kolejki, kiedy pokonał u siebie Chojniczankę 1:0.
[…] W sobotę drużynę Piotra Mandrysza czeka kolejna trudna przeprawa – mecz w Bytowie, z Drutex- Bytovią która ma 16 punktów (GieKSa jest przedostatnia – 9 pkt). Na dodatek Bytovia u siebie przegrała tylko raz, 0:1 z Olimpią Grudziądz, pozostałe cztery domowe mecze wygrała. Jednak w poprzedniej kolejce sposób na Bytovię znalazł Raków, wygrywając w Częstochowie 3:1. – Będzie to mecz walki, ciężkie spotkanie na trudnym terenie. Odkąd pamiętam zawsze tam się grało ciężko, ale po dobrym spotkaniu z Chrobrym możemy myśleć o trzech punktach – ocenia zawodnik GKS-u Lukas Klemenz.
[…] W katowickiej drużynie nadal będzie brakowało kontuzjowanych Tomasz Foszmańczyka i Mateusza Mączyńskiego.

 

 

sportowefakty.wp.pl – Nice I liga: gorący fotel lidera. Odra Opole ma się nie poparzyć

 

[…] Sławomir Duda został piłkarzem Druteksu-Bytovii po prawie pięciu latach spędzonych w GieKSie Katowice. W klubie ze Śląska stawiał pierwsze kroki na szczeblu centralnym. Nigdy nie grał przeciwko niemu. Duda i spółka mogli w tym tygodniu spokojniej potrenować. Do zmazania mają plamę po porażce 1:3 z Rakowem Częstochowa.

 

 

bytoviahpu.pl – Przed nami GieKSa

 

[…] GKS Katowice już od kilku sezonów jest zatrudniony na pełen etat w dziale kandydatów do awansu. Mimo usilnych starań, w ostatecznym rozrachunku, to zawsze inne zespoły okazują się lepsze. Mało kto spodziewał się jednak, że początek obecnego sezonu będzie dla GieKSy tak bardzo nieudany. Podopieczni Piotra Mandrysza zajmują obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Wyprzedzają tylko ukarany ujemnymi punktami Ruch Chorzów. Katowiczanie wygrali zaledwie dwa spotkania, trzy zremisowali i aż pięć przegrali. Obok Pogoni Siedlce, Stomilu Olsztyn i Ruchu Chorzów, stracili do tej pory najwięcej bramek na zapleczu ekstraklasy – 16.

[…] W minionej kolejce katowiczanie zremisowali 2:2 z Chrobrym Głogów, a styl ich gry mógł napawać optymizmem sympatyków tej drużyny.

Podopieczni Adriana Stawskiego na pewno będą chcieli zrehabilitować się za porażkę przed tygodnie z beniaminkiem I ligi Rakowem Częstochowa 1:3. Przed niespełna rokiem Drutex-Bytovii udało się wygrać u siebie z GKS-em 1:0. Jedyną bramkę zdobył Jakub Bąk. Własny stadion jest zresztą sporym atutem czarno biało-czerwonych w obecnym sezonie. Przed własną publicznością odnieśli 4 z 5 ligowych zwycięstw.

 

 

Oko w oko: Sławomir Duda

 

[…] O ten dystans do siebie pytam nie bez kozery, bo on jest chyba ważny właśnie w Katowicach, gdzie ta presja jest większa niż chyba gdziekolwiek indziej w I lidze.

Wiadomo, niemal po całej Polsce chodzą plotki, różne rzeczy mówią ludzie, że w Katowicach jest duża presja. Jeśli jednak ktoś ma mocny charakter i ten dystans, to potrafił się odnaleźć w tym klubie. Różnie nieraz bywało, ale podobał mi się okres w GKS-ie i nie żałuję, że tam byłem.

 

Jak myślisz, na czym polega fenomen GKS-u? Wydaje się, że są w tej ekipie zazwyczaj nieźli piłkarze, ale kompletnie nie przekładało się to na dobre wyniki.

Myślę, że brakuje czasami cierpliwości u niektórych osób. I jeszcze raz cierpliwości (śmiech). Często zdarzało się tak, że za szybko zostały podjęte niektóre ruchy i dlatego tak to wszystko się wydłuża w czasie. Jakbym znał ten złoty środek, to na pewno bym go komuś zdradził i ten awans byłby zrobiony. Jakaś osoba będzie musiała się tym zająć i poszukać tego środka, żeby wyprowadzić to wszystko na prostą. Bo to jest ciekawy klub, fajne miejsce, dobrzy kibice. Trzeba jednak po prostu wygrywać mecze, wtedy się bardzo dobrze gra (śmiech).

 

Jesteś zdziwiony, jak GKS rozpoczął obecny sezon czy jednak ze swojego doświadczenia niezbyt?

Jestem nawet zszokowany ich postawą. Byłem w tym klubie prawie pięć lat, ale nie zanotowaliśmy aż tak fatalnego startu. Spoglądam na wyniki i patrzę, że chłopaki naprawdę mają tam nieciekawą sytuację.

 

Uważasz, że mimo to dadzą radę się odbić?

Tak. To cały czas jest bardzo dobra drużyna. Wydaje mi się, że ma po prostu gorszy czas. Na pewno przyjdą mecze, w których zaczną wygrywać. Mam nadzieję, że nie będzie to jeszcze najbliższe spotkanie, ale zaczną wygrywać i będą się piąć w górę tabeli.

 

 

weszlo.com – Dziesięć rzeczy, których nie wiedziałeś o Bytovii

 

Drutex Bytovia Bytów to rewelacja tegorocznej edycji Pucharu Polski. Wyrzucili już Lechię Gdańsk, wczoraj po karnych wyrzucili Pogoń Szczecin.

[…] 1. Zrobiliśmy szczegółowe badania rynkowe, wnikliwe rozeznanie w branży, dotarliśmy też do księgowych, którzy anonimowo udostępnili nam księgi przychodów firmy Drutex. Dzięki temu jesteśmy w stanie powiedzieć, że sponsor Bytovii ma dokładnie kasy jak lodu.

Chcą, żeby Pirlo, Błaszczykowski i Lahm reklamowali ich okna? Nie ma najmniejszego problemu. Stać ich.

[…] 2. Od 2003 Bytovia związana jest z Drutexem. Wcześniejsze nazwy klubu to Gwardia, Budowlani, Sparta, LKS, Start, LZS, MLKS.

Ze słupskiej okręgówki wyszli w 2005 roku, z IV ligi pomorskiej w 2008, z trzeciej ligi w 2011, z II ligi w 2014.

W pierwszej lidze ich wyniki do tej pory to: 13 miejsce w sezonie 14/15, 8 miejsce w sezonie 15/16, barażowe 15 w 16/17. W barażu zmietli Radomiaka.

[…] 3. Największy sukces przed erą Drutexu to jeden sezon w III lidze w 94/95. Ówczesna III liga była jednak kuriozalnie rozbudowana – 8 grup po 16-18 drużyn. Bytovia zajęła w swojej grupie przedostatnie miejsce.

[…] 4. Drutex naprawdę oszczędnie inwestuje w klub, co można wyciągnąć choćby z rozmowy z Waldemarem Walkuszem w  portalu GP24.pl.

[…] 5. Dziś trenerem Bytovii jest Adrian Stawski, który objął stanowisko szkoleniowca w 2013 roku. To jego pierwsza praca w roli pierwszego trenera seniorów, wcześniej – od 2013 – był w Bytovii asystentem pod Tomaszem Kafarskim, Pawłem Janasem i Waldemarem Walkuszem. Stawski ma 38 lat.

[…] 9. W kadrze zespołu jest raptem dwóch obcokrajowców. Są nimi Hiszpan Fran Gonzalez i Orlande Kpassa z Wybrzeża Kości Słoniowej. Obaj przyszli tu z ligi… tajlandzkiej (Kpassa via Stolem Gniewino), z kluby Pattaya United. Gonezalez w przeszłości grał w Herculesie Alicante i rezerwach Deportivo, dwudziestoletni Kpassa jest na początku kariery.

[…] 10. I na koniec najistotniejsze: Janusz Surdykowski, jeden z liderów ataku Bytovii, to mąż siostry żony Huberta Wołąkiewicza.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Czego chcieć więcej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Pamiętamy otwarcie Nowej Bukowej i spektakularnie wygrany mecz z Górnikiem Zabrze. Wtedy to katowiczanie przełamali złą passę z zabrskim rywalem i w doliczonym czasie gry po golu Filipa Szymczaka po raz pierwszy Arena Katowice odleciała w szale radości. Jednocześnie jak dotychczas był to najbardziej efektowny i spektakularny moment tego stadionu.

Teraz czeka nas kolejne starcie z Górnikiem, tym razem jednak przy Roosevelta. Z tym stadionem nie mamy dobrych wspomnień. Od czasu spadku z ekstraklasy 20 lat temu, katowiczanie trzy razy grali oficjalne mecze w Zabrzu. Wyniki to 0:2, 0:1 i 0:3. Najświeższym wspomnieniem jest mecz z zeszłego sezonu, który GKS gładko przegrał 0:3, tracąc gola już w czwartej minucie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. To był jeden z niewielu pojedynków zeszłej jesieni, w którym katowiczanie nie wyglądali na równorzędnego rywala i to mimo tego, że Górnik wcale nie grał jakiegoś wybitnego spotkania. Tak, ekstraklasa nas „przywitała” w środku rundy z przytupem.

Na co stać teraz nasz zespół w jutrzejszych derbach – nie wiadomo. Nie wiadomo do końca, w jakiej formie jest ekipa Rafała Góraka, choć trzeba przyznać, że od początku meczu z Legią ta dyspozycja daje wrażenie, że rośnie. Rzeczywiście pierwsza połowa przy Łazienkowskiej była bardzo dobra, cały mecz niezły, a kolejne spotkania – z Arką Gdynia – było już bardzo dobre. Można więc mieć nadzieję, że po początkowym blackoucie, nasza ekipa w końcu się obudziła i wskoczyła na właściwe tory drużyny środka tabeli.

Problem w tym, że stajemy naprzeciw silnej w tym sezonie drużyny. Zespół Michala Gasparika najpierw wygrał z Lechią, a potem na wyjeździe z Piastem. Być może – patrząc na ten sezon – nie są to jakieś wielkie sukcesy, ale każdy punkt, a zwłaszcza komplet należy cenić. Potem była porażka w Poznaniu i niezasłużona przegrana u siebie z Termaliką. Górnik w tym meczu dominował, ale to goście okazali się lepsi o jedną bramkę. Za to w meczu z Pogonią było do pewnego momentu odwrotnie – to Portowcy cisnęli, cisnęli, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wkrótce więc sprawy w swoje ręce wzięli zabrzanie i trzykrotnie pokonali bramkarza ze Szczecina.

Jakby więc nie patrzeć – obie ekipy wygrały ostatnie swoje mecze trzema bramkami i to nie z ligowymi leszczami. To znamionuje naprawdę świetne widowisko jutro.

Ciekawi jesteśmy zestawienia GKS na ten mecz. Lukas Klemenz zasłużył się dwiema bramkami – pytanie, czy Alan Czerwiński będzie zdolny do gry, a może znów na ławce zasiądzie Marten Kuusk? No i kwestia środka boiska ciągle jest otwarta. Nie wydaje się, żeby miejsca nie zachował Kacper Łukasiak, bo w końcu zagrał dobry mecz z Arką. Pytanie, co z Adrianem Błądem, czy trener będzie nadal konsekwentnie stawiał na niego czy może szansę dostanie kolejny aspirujący zawodnik. Co do ataku, to nie mamy wątpliwości – Adam Zrelak musi być i już.

Śląski Klasyk to również święto na trybunach. Znów do Zabrza przyjedzie kilkutysięczna armia kibiców GKS Katowice. Rok temu mieliśmy świetne widowisko właśnie na trybunach, trochę gorsze na boisku, przede wszystkim za sprawą GKS. Ale drugi raz z rzędu chyba tak nie będzie. Pięknie by było odczarować ten stadion i zapewnić sobie drugie zwycięstwo w sezonie. Tak jak rok temu w szóstej kolejce. Skazywany na pożarcie GKS wygrał wówczas z Mistrzem Polski – Jagiellonią Białystok.

Sobota wieczór, primetime, jupitery, dwadzieścia kilka tysięcy kibiców, dwie drużyny w gazie, Szymon Marciniak z gwizdkiem. Czego chcieć więcej?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga