Dołącz do nas

Piłka nożna

Strzelby bez amunicji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ostatnią formacją, którą poddajemy podsumowaniu jest pozycja napastnika. Standardowo zaznaczamy, że mamy swoje przemyślenia na temat przyczyn niepowodzenia w tym sezonie, jednak gdybyśmy mieli rozpatrywać ten aspekt czysto sportowo, to jak wiecie – liczby bramkarzy i obrońców były dobre i wystarczające. W tym jednak kontekście jak ocenić fakt, że trzech napastników w piętnastu meczach strzeliło zaledwie cztery gole? Bilans trzeba powiedzieć fatalny, niedający jakiejkolwiek szansy na sukces. GieKSa to nie Hiszpania, która sukces odnosiła bez nominalnego napastnika. Bo GieKSa nie miała pomocników, którzy mogliby te braki zrekompensować.

Wspomniana trójka napastników to oczywiście Wojciech Kędziora, Grzegorz Goncerz i Dalibor Volas, którzy to grali z różną częstotliwością, ale każdy dostał wystarczającą ilość minut, by coś ciekawego zaprezentować.

Wydawało się, że jednak może być w tym temacie dobrze. Mieliśmy Wojciecha Kędziorę, który jesień zakończył czterema meczami z rzędu ze strzeloną bramką. I w pierwszym spotkaniu z Rakowem Częstochowa wydawało się potwierdzać, że z przodu co będzie miało wpaść, to wpadnie. Dwa gole Kędziory – jeden z karnego, jeden z dobitki dawał spory zastrzyk optymizmu. W Opolu trafić się już nie udało, choć było blisko, bo napastnik trafił w słupek. No i zaczęła się posucha, tak że po spotkaniu ze Stalą Mielec stracił miejsce w składzie. Jako rezerwowy wszedł na boisko w 70. minucie i strzelił gola w Chojnicach i to niestety był koniec strzelania. Dwukrotnie jeszcze wyszedł w podstawowym składzie – z Bytovią i Stomilem, ale był kompletnie niewidoczny i nic już nie dawał zespołowi. Podobnie było w wejściu z ławki w Chorzowie – derby okazały się gwoździem do trumny piłkarza. Dwa dni po meczu ogłoszono decyzję, że klub nie przedłuża kontraktu z wiekowym zawodnikiem.

Grzegorz Goncerz początkowo grał końcówki, a w pierwszym składzie zastąpił Kędziorę w Chojnicach. Pierwsza połowa była niezła w wykonaniu zawodnika, z zaliczoną asystą. W drugiej połowie było już słabiej. Niestety kolejne mecze w pierwszym składzie były bardzo słabe. Tym bardziej zdziwiliśmy się, że gdy wszedł na ostatnie 20 minut z Bytovią, był najlepszym zawodnikiem i był również bardzo blisko strzelenia bramki – po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek (pamiętne zachowanie Prokića, który zrobił wszystko by nie dobić piłki z metra). To nie wystarczyło, by choćby minutę dostać szansę ze Stomilem. Grzegorz pojawił się na końcówkę z Podbeskidziem i drugą połowę z Ruchem. Zawiódł jak wszyscy i w tygodniu podzielił los Kędziory. Grzegorz ma jednak obowiązujący kontrakt z GieKSą i na razie nie otrzymaliśmy oficjalnej informacji na temat porozumienia zawodnika z klubem dotyczącego wcześniejszego rozwiązania umowy.

Długo czekaliśmy na występ Dalibora Volasa. Słoweniec nie dostawał szans, mimo że domagaliśmy się tego dość często. Dopiero w spotkaniu ze Stalą Mielec wszedł na końcówkę, ale to było za krótko, by go ocenić. Więcej czasu dostał w Olsztynie, ale popisał się jedynie dwoma fatalnymi pudłami. Co ciekawe nagle zaczął grać od pierwszej minuty i choć z Podbeskidziem miał udział przy bramce, goli nie strzelał, to klarownych sytuacji również nie dochodził. W pewnym momencie można było zastanowić się, jak to się stało, że piłkarz jeszcze w tym sezonie grał w ekstraklasie Holandii. Może i się zastawiał, może gral tyłem do bramki, ale umówmy się – jako napastnik nie pokazał zbyt wiele. Strzelił jedynego gola w Grudziądzu i to by było na tyle. Jak na razie nie pokazał w GKS nic godnego uwagi.

Powtórzymy, nie da się osiągnąć w piłce czegokolwiek, jeśli nie ma się napastników. Nasi atakujący nie tylko nie strzelali bramek, ale też nie notowali asyst, nie mieli zbyt wielu sytuacji. Podejmowali złe decyzje, czasem dość kuriozalne (strzał Volasa w Olsztynie). Najczęściej jednak byli po prostu kompletnie niewidoczni i niespecjalnie zaangażowani. Okej, z jednej strony była to też wina pomocników, którzy nie robili nic, do czego predestynuje ich nazwa, czyli nie pomagali – ale napastnik też powinien choćby sprawiać pozory, że w takim razie chce wziąć sprawy w swoje ręce. Tego nie było.

Trener Paszulewicz całkowicie przebudowuje atak. Nie ma już Goncerza i Kędziorę, nie ma Prokića, który też teoretycznie mógłby grać w ataku. Ostał się Volas, ale trudno wróżyć wielką karierę w GieKSie zawodnikowi, który w ciągu ostatnich ośmiu lat zwiedził dziesięć klubów w ośmiu krajach. W ogóle ściąganie takiego zawodnika nie było sensowne, bo można być praktycznie pewnym, że za chwile i tak odejdzie z klubu. Przede wszystkim trzeba się skupić na pozyskaniu SENSOWNYCH napastników, takich, którzy będą gwarantem strzelania goli – bo w ostatnim czasie jest u nas z tym bardzo słabo.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Jarosław

    17 czerwca 2018 at 14:27

    Kędziora mimo wieku 10 bramek to dobry wynik, gdyby miał więcej wsparcia to byłoby więcej …no i umiał wykorzystać karne

  2. Avatar photo

    a

    17 czerwca 2018 at 21:01

    Jest szansa na pozyskanie napastnika? Bo jak tak dalej pojdzie to zostaniemy z Volasem Goncerzem i Tabisiem

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga