Siatkówka
[TRANSFER] Bartosz Krzysiek wzmacnia atak GieKSy
W dniu dzisiejszym klub poinformował, iż została podpisana umowa z nowym siatkarzem grającym na pozycji atakującego. Kontrakt z GKS-em parafował Bartosz Krzysiek występujący w poprzednim sezonie w pierwszoligowym AZS-ie Częstochowa.
Nasz nowy siatkarz jest wychowankiem warszawskiego MKS-u, a w sezonie 2008/2009 po zakończeniu rozgrywek juniorskich został wypożyczony na drugą rundę fazy zasadniczej i fazę play-off do Ósemki Siedlce. Jednocześnie nadal trenował z drużyną z Warszawy, a do Siedlec wyjeżdżał jedynie na jeden lub dwa treningi i na mecze. Na kolejne dwa sezony został wypożyczony do Ślepska Suwałki, zajmując w rozgrywkach pierwszoligowych z tą drużyną odpowiednio 9 oraz 4 miejsce.
W maju 2011 roku Bartek wpadł w oko ówczesnemu trenerowi AZS-u Olsztyn – Tomaso Totolo i zaproponowano mu trzyletni kontrakt, tym samym dając szansę debiutu w PlusLidze. W pierwszych dwóch latach Krzysiek zajął z olsztynianami 10 miejsce (ostatnie – nie było spadków z ligi), dopiero w trzecim sezonie zaliczył postęp kończąc ligę na 5 pozycji. Dobra gra siatkarza została nawet zauważona przez ówczesnego trenera reprezentacji Polski – Andrei Anastasiego, poprzez powołanie do szerokiej kadry na Ligę Światową 2012.
Wiosną 2014 roku kariera Bartka została wyhamowana przez… przepuklinę w kręgosłupie i przebytą przez to operację. Potem zabrakło dla niego miejsca w Olsztynie i przeniósł się do Kielc, zajmując z Effectorem 12 miejsce (na czternaście ekip). Po kolejnym urazie (z mięśniem dwugłowym) stracił miano pierwszego atakującego i na kolejny sezon przeniósł się do Bydgoszczy. Z Łuczniczką zajął 9 miejsce na koniec kampanii. Po kolejnych problemach zdrowotnych Bartosz Krzysiek, po krótkiej przygodzie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zdecydował się podpisać kontrakt z mistrzem Indonezji z 2015 roku. Po powrocie do Polski nasz nowy atakujący ostatni sezon spędził w AZS-ie Częstochowa, wygrywając z akademikami rozgrywki pierwszoligowe, co dało im prawo gry w barażach o PlusLigę. Z gry z Łuczniczką Bydgoszcz wykluczyła Bartka… kontuzja palca, co bez wątpienia miało wpływ na wyraźną porażkę AZS-u 0:3 w meczach. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i… Krzysiek zagra w PlusLidze, ale już w barwach naszego klubu.
– Bardzo się cieszę, że dołączam do GKS-u. Nie ukrywam, że ważnym argumentem była dla mnie postać trenera. Miałem przyjemność pracować z Piotrem Gruszką, gdy był jeszcze zawodnikiem w AZS-ie Olsztyn. Jestem ciekaw, jak wygląda praca z nim jako trenerem i jakie ma metody. Myślę, że może mi dać wiele jako atakującemu. Dla mnie największymi autorytetami na tej pozycji są Mariusz Wlazły i właśnie Piotr Gruszka. Liczę więc, że pobyt w Katowicach da mi wiele dobrego – powiedział Bartosz Krzysiek po podpisaniu kontraktu.
– Nasz nowy atakujący ma spore doświadczenie, a w poprzednim sezonie błysnął w rozgrywkach pierwszej ligi. To zawodnik bardzo ambitny, który będzie rywalizował o miejsce w składzie z Karolem Butrynem. Jestem przekonany, że wpłynie to pozytywnie na obu zawodników – stwierdził Dariusz Łyczko, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u Katowice.
Bartosz Krzysiek ur. 19.02.1990 r.
wzrost 208 cm
waga 93 kg
zasięg w ataku 356 cm
zasięg w bloku 335 cm
Kariera: MKS MDK Warszawa (wych.), Ósemka Siedlce (2008-2009), Ślepsk Suwałki (2009-2011), Indykpol AZS Olsztyn (2011-2014), Effector Kielce (2014-2015), Łuczniczka Bydgoszcz (2015-2016), Al-Ahli Club Dubaj (2016 – Zjednoczone Emiraty Arabskie), Jakarta Electric PLN (2017 – Indonezja), AZS Częstochowa (2017-2018), GKS Katowice (2018/19 -?)
Witamy serdecznie Bartka i i życzymy sukcesów w naszym klubie!
Aktualna kadra GKS-u Katowice (na sezon 2018/2019):
rozgrywający: Marcin Komenda i Maciej Fijałek
atakujący: Karol Butryn i Bartosz Krzysiek
środkowi: Emanuel Kohut i Bartłomiej Krulicki oraz Wojciech Sobala i vacat
przyjmujący: Gonzalo Quiroga i Rafał Sobański oraz Tomas Rousseaux i Dominik Depowski
libero: Bartosz Mariański i Dawid Ogórek
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE w PlusLidze Bartosza Krzyśka
Kariera – PlusLiga: Indykpol AZS Olsztyn (2011-2014), Effector Kielce (2014-2015), Łuczniczka Bydgoszcz (2015-2016),
Ilość rozegranych sezonów – 5 – AZ 3 – EF 1 – ŁU 1
Debiut w PlusLidze – 15.10.2011 roku w meczu Indykpol AZS Olsztyn – Delecta Bydgoszcz 2:3 – (4 punkty)
Ilość rozegranych meczów – 110 – AZ 60 – EF 28 – ŁU 22
Ilość rozegranych setów – 316 – AZ 189 – EF 73 – ŁU 54
Bilans meczów w PlusLidze – AZ 16/44 – EF 7/21 – ŁU 10/12
Bilans meczów w PlusLidze – Łącznie – 33 zwycięstw / 77 porażek
Ilość zdobytych punktów – 1085 – AZ 745 – EF 210 – ŁU 130
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – 314 – AZ 219 – EF 62 – ŁU 33
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – 771 – AZ 526 – EF 148 – ŁU 97
Bilans punktów zdobytych do straconych – 364 – AZ 233 – EF 76 – ŁU 55
Ilość zagrywek – 773 – AZ 557 – EF 144 – ŁU 72
Ilość błędów na zagrywce – 201 – AZ 152 – EF 29 – ŁU 20
Ilość asów serwisowych – 38 – AZ 31 – EF 3 – ŁU 4
Ilość przyjęć – 1 – AZ 0 – EF 1 – ŁU 0
Ilość błędów w przyjęciu – 1 – AZ 0 – EF 1 – ŁU 0
Przyjęcie negatywne – 0 – AZ 0 – EF 0 – ŁU 0
Przyjęcie perfekcyjne – 0 – AZ 0 – EF 0 – ŁU 0
Procent przyjęcia perfekcyjnego – 0% – AZ 0% – EF 0% – ŁU 0%
Ilość ataków – 2367 – AZ 1585 – EF 492 – ŁU 290
Ilość błędów w ataku – 249 – AZ 174 – EF 49 – ŁU 26
Ilość ataków zablokowanych – 270 – AZ 186 – EF 55 – ŁU 29
Ilość zdobytych punktów w ataku – 953 – AZ 653 – EF 187 – ŁU 113
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – 40% – AZ 40,5% – EF 38% – ŁU 39%
Ilość bloków punktowych – 94 – AZ 61 – EF 20 – ŁU 13
Ilość błędów dotknięcia siatki – 14 – AZ 9 – EF 4 – ŁU 1
Ilość statuetek MVP – 6 – AZ 5 – EF 0 – ŁU 1
Bilans meczów przeciwko GKS-owi – 0 zwycięstwo / 0 porażki / 0 zdobytych punktów
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze