Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu Warta-GKS 0:1 – Ważna wygrana GKS Katowice, padła twierdza Warty Poznań

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Warta Poznań – GKS Katowice. Piłkarze, w obecności nadkompletu GieKSiarzy wygrali 1:0. Z materiałów medialnych wybraliśmy dla Was najciekawsze.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa coraz bliżej utrzymania w Fortuna 1. Lidze

GieKSa wykonała duży krok w kierunku pozostania w Fortuna 1. Lidze. GKS w ostatnim meczu sezonu zagra u siebie z Bytovią Bytów.

[…] W pierwszych minutach widać było, która z drużyn jest bardziej potrzebująca. Goście wspierani przez sporą grupę swych kibiców, ruszyli do ataku. Akcje GKS-u kończyły się rzutami rożnymi, po których nie udało się oddać celnego strzału. Na dodatek mogło się skończyć utratą bramki, gdyby nie przytomna interwencja Radka Dejmka, który powstrzymał wychodzącego na pozycję sam na sam z bramkarzem Łukasza Spławskiego. […] Od 11. minuty katowiczanie powinni prowadzić, jednak niepilnowany Wojciech Lisowski z 4 metrów zamiast do siatki, posłał piłkę w poprzeczkę! Zmarnowana okazja szybko mogła się zemścić dwie minuty później, kiedy Bartosz Kalupa w podobnej sytuacji strzelił nad poprzeczką.

[…] GieKSa przeważała i została nagrodzona golem. Prostopadle w pole karne podał Bartłomiej Poczobut, Arkadiusz Woźniak z pierwszej piłki zagrał na szósty metr przed bramkę, a David Anon ubiegł obrońcę i pokonał Tomasza Laskowskiego.

Goście po strzelonym golu oddali inicjatywę Warcie, która szukała swej okazji. W 41. minucie huknął Grzegorz Szymusik i Krzysztof Baran z dużym trudem wyekspediował piłkę na rzut rożny. Po drugiej stronie boiska Laskowski świetnie poradził sobie z groźnym uderzeniem Adriana Błąda.

Drugą część GKS znów zaczął atakami, chcąc zdobyć drugiego gola, dającego większy spokój w meczu. Ponownie okazję miał Lisowski, tym razem niecelnie uderzył z woleja. Po rzucie wolnym w 55. minucie główkował Woźniak i Laskowski uratował Wartę przed stratą bramki. Dejmek próbował jeszcze dobitki, ale nieczysto trafił w piłkę. Dziesięć minut później dobrą okazję zmarnował Bartosz Śpiączka, któremu wyłożył piłkę Poczobut, ale rezerwowy strzelił za słabo i bramkarz zdołał obronić.

 

sportslaski.pl – Z Bytovią na własnych warunkach. Brakuje tylko punktu!

– Najważniejsze było wywiezienie trzech punktów. Nie ważny był styl, nie ważna gra. Nie był to dla nas łatwy mecz – mówił trener Dariusz Dudek po zwycięstwie GKS-u Katowice z Wartą w Poznaniu. „GieKSa” dzięki wyjazdowej wygranej losy utrzymania na zapleczu Ekstraklasy ma we własnych rękach.

[…] Warunki gry dyktowali jednak katowiczanie. Po zmianie stron okazję na gola miał Woźniak, ale świetnie bronił Laskowski. Podobnie jak w znakomitej sytuacji Bartosza Śpiączki, po której golkiper z Poznania znakomicie spisał się na linii bramkowej. Miejscowi sporo szczęścia mieli również w końcówce, gdy po rzucie rożnym piłki do siatki nie udało się wepchnąć Dejmkowi.

„GieKSa” nie postawiła kropki nad „i”, ale dzięki jednobramkowemu zwycięstwu ustawiła się w dogodnej pozycji przed decydującym o utrzymaniu meczem z Bytovią. Drużyna Dariusza Dudka w ostatnim spotkaniu sezonu nie może przegrać przy Bukowej z marzącym o pozostaniu w lidze rywalem. Do szczęśliwego zakończenia i tak nieudanych rozgrywek brakuje jej zaledwie punktu.

 

gloswielkopolski.pl – Nieudane pożegnanie z kibicami. Zieloni przegrali na własnym boisku z GKS Katowice 0:1

[…] Sobotni pojedynek w popularnym ogródku stał na dobrym poziomie, oba zespoły stworzyły sporo sytuacji strzeleckich. W Warcie okazje do zdobycia gola mieli Łukasz Spławski, w zespole gości bliscy szczęścia byli między innymi Wojciech Lisowski, który w piątej minucie trafił w poprzeczkę oraz Callum Rzonca i David Anon. Ten ostatni w 30. minucie z bliska pokonał Tomasza Laskowskiego po dobrym podaniu Arkadiusza Woźniaka. Potem Warta miała sporą przewagę, ale nie potrafiła jej udokumentować gola. W drugiej odsłonie goście z Katowic, którym wygrana gwarantowała pozostanie w Fortuna 1 Lidze, atakowali zdecydowanie, mocno dopingowani przez ponad dwustuosobową grupę fanów GKS. Warciarze się bronili, od czasu do czasu tylko kontratakowali, niestety niezbyt groźnie. Goli już nie było i GKS Katowice wygrał 1:0.

Dodajmy, że piłkarzy obu zespołów wraz z sędzią głównym Markiem Opalińskim z Legnicy wyprowadzili na murawę zawodnicy trenujący w Akademii „Pełnosprytni”.

 

weszlo.com – Milowy krok GieKSy w kierunku utrzymania

Nie mamy wrażenia, że Warta Poznań – szczególnie w drugiej połowie – zabijała się o ligowe punkty, skoro kilka dni wcześniej zapewniła sobie utrzymanie w pierwszej lidze, ale nie ma co umniejszać sukcesu GKS-u Katowice. GieKSa może i nie zachwycała, może i zamiast strzałów raboną wybierała kąśliwe uderzenia trzysta metrów ponad bramką, ale koniec końców zrobiła swoje. Zgarnęła trzy punkty, przybliżając się do utrzymania.

[…] No, ale nie ma co gdybać, najważniejsze z perspektywy katowiczan jest dzisiejsze, arcyważne zwycięstwo, które zapewnił David Anon. Nie powiemy, że zwycięstwo wyszarpane z gardła rozwścieczonego, gryzącego trawę rywala, bo – szczerze mówiąc – Warta przypominała drużynę sytą, która bardziej niż na boisko, zwraca uwagę na kalendarz i na to, kiedy dokładnie skończy się sezon. Oczywiście nic dziwnego – poznaniacy na pewno zostaną w lidze, więc to GKS musiał szarpać. Szybko udało się zdobyć bramkę, potem GieKSa stworzyła jeszcze kilka sytuacji, w pamięci mamy przede wszystkim próbę Woźniaka, gdy wrzucał Puchacz, a były zawodnik Zagłębia Lubin oddał zaskakujący strzał z trudnej pozycji.

A Warta? O ile w pierwszej połowie odgryzała się, kreując z dwie czy trzy sytuacje, o tyle po zmianie stron przestała istnieć.

Tym sposobem utrzymanie jest o krok, a Dariusz Dudek okazał się cudotwórcą, który zrobił coś z niczego, przynajmniej według swojej retoryki, bo kilka dni temu ewidentnie odleciał, wypalając: „Kiedy przychodziłem, to mówiono, że jak się utrzymamy, to będzie to cud”.

 

sportowefakty.wp.pl – Fortuna I liga: ważna wygrana GKS Katowice, padła twierdza Warty Poznań

Przez całą rundę wiosenną na stadionie Warty nie potrafił wygrać nikt, ale na finiszu udało się to GKS Katowice. Drużyna Dariusza Dudka triumfowała 1:0 i zrobiła ogromny krok do utrzymania w Fortuna I lidze.

Zespołowi Petra Nemca wychodziło w tym meczu niewiele. W pierwszej połowie Krzysztof Baran poradził sobie z soczystym uderzeniem Grzegorza Szymusika i to właściwie tyle jeśli chodzi o ofensywne popisy miejscowych.

Być może spotkanie ułożyłoby się inaczej, gdyby w 10. minucie prowadzący je Marek Opaliński odgwizdał faul na Łukaszu Spławskim. Po „wielbłądzie” Calluma Rzoncy napastnik Warty wychodził sam na sam z Baranem i upadł po interwencji Radka Dejmka. Arbiter nie zdecydował się użyć gwizdka, a gdyby to zrobił, musiałby pokazać winowajcy czerwoną kartkę.

polsatsport.pl – Fortuna 1 Liga: „Gieksa” bliżej utrzymania

[…] Od początku do ataku rzucili się goście z Katowic, wspierani głośnym dopingiem swoich kibiców. Najaktywniejszy Adrian Błąd miał dwie okazję do zdobycia bramki, jednak za każdym razem coś stawało mu na przeszkodzie. Chwilę później źle zachował się Arkadiusz Jędrych, ale Łukasz Spławski nie zdołał wykorzystać sytuacji sam na sam z Krzysztofem Baranem.

W pierwszym kwadransie najlepszą okazje miał Wojciech Lisowski, który trafił w poprzeczkę. Dobijać próbował jeszcze David Anon, ale ekwilibrystyczny strzał przewrotką nie był celny.

[…] Od momentu zdobycia bramki „Gieksa” nie forsowała tempa, raz po raz zagrażając bramce Warty. Najgroźniej było tuż przed przerwą, kiedy z dystansu strzelał Adrian Błąd, ale na posterunku był Tomasz Laskowski.

Po zmianie stron gra była wolna i toczyła się głównie w środku boiska. Jedyne zagrożenie GKS stwarzał po stałych fragmentach gry. W tym elemencie najaktywniejszy był Arkadiusz Woźniak, ale żaden z jego strzałów nie znalazł drogi do siatki.

GKS wygrał zasłużenie. W drugiej połowie zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku był bramkarz Warty Poznań, Tomasz Laskowski.

 

sportdziennik.com – GieKSa zdobyła Poznań i jest krok od utrzymania!

Zgodnie z oczekiwaniami katowiczanie pokonali na wyjeździe Wartę. Bramka Davida Anona zapewniła arcyważne trzy punkty – a w sobotę wieczorem dowiemy się, czy również utrzymanie.

[…] GieKSa od pierwszego gwizdka miała kontrolę nad tym, co działo się na boisku, z którego dotąd żaden zespół nie wywiózł w 2019 roku pełnej puli. Katowiczanie przeważali, egzekwowali mnóstwo rzutów rożnych, oddawali strzał za strzałem, kreowali okazje. W 11. minucie w poprzeczkę z bliska trafił Wojciech Lisowski. Goście dopięli swego w 30. minucie po bardzo ładnej akcji. Bartłomiej Poczobut zagrał prostopadle do Arkadiusza Woźniaka, ten podał z prawej strony pola karnego wzdłuż bramki, a z bliska piłkę do siatki wpakował Hiszpan David Anon. Obroniła się więc poniekąd dziwiąca wielu kibiców decyzja trenera Dudka, by znów do ataku desygnować „Woźnego”, a nie Bartosza Śpiączkę.

GKS powinien wygrać wyżej. W drugiej połowie Warta praktycznie nie stworzyła sytuacji na wyrównanie, a w miarę upływu czasu mecz stawał się coraz bardziej jałowy. Tak naprawdę serca katowickim kibicom – którzy do stolicy Wielkopolski przyjechali w imponującej sile około 500 głów – zadrżały tylko raz. W 10. minucie Callum Rzonca skiksował podczas wycofywania piłki do Krzysztofa Barana. Przejął ją Łukasz Spławski, gonił go Radek Dejmek… Napastnik Warty padł na murawę i oczami wyobraźni można już było widzieć sędziego, który karze Dejmka czerwoną kartką. Faul nie został jednak odgwizdany. Jak wykazały powtórki – słusznie.

W innych sytuacjach katowicka defensywa, osłabiona brakiem pauzującego za kartki Rafała Remisza, spisywała się solidnie.

 

naszglospoznanski.pl – Warta Poznań-GKS Katowice 0:1

Po raz pierwszy w rundzie wiosennej Warta Poznań nie zdobyła punktów w popularnym Ogródku. Zieloni ulegli broniącemu się przed spadkiem GKS Katowice 0:1 (0:1). W stolicy Wielkopolski padł rekord frekwencji w bieżącym sezonie!

[…] W Ogródku natomiast do dziś byli niepokonani. Kibice doceniają wkład poznańskiej ekipy, dlatego przybyli podziękować i pogratulować piłkarzom za ich wspaniały wyczyn w tym sezonie. Przy Drodze Dębińskiej zjawiło się niemalże 1500 sympatyków. To najwyższa frekwencja na domowym meczu zielonych w tym sezonie!

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: [email protected]

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Kompromitacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po ostatnim meczu z Arką Gdynia, humory w Katowicach były bardzo dobre. GieKSa odbiła się od dna i w fantastycznym stylu pokonała gdynian. Piłkarze Rafała Góraka chcieli podtrzymać tę passę. Ten sam plan miał jednak Górnik Zabrze, który również efektownie odprawił z kwitkiem Pogoń Szczecin. Przy Roosevelta zapowiadało się naprawdę świetne widowisko, przy rekordowej – 28-tysięcznej – frekwencji.

W GieKSie nastąpiła jedna zmiana w porównaniu z meczem z Arką. Kontuzjowanego Alana Czerwińskiego zastąpił Lukas Klemenz, czyli bohater meczu z gdynianami. W składzie zabrzan ponownie zabrakło Lukasa Podolskiego (ale był już na ławce), mogliśmy natomiast obawiać się dynamicznych Ousmane Sowa i Tofeeka Ismaheela.

Początek meczu był wyrównany, ale drużyny nie stwarzały sobie sytuacji bramkowych, choć gdyby w 5. minucie Adam Zrelak dobrze przyjął piłkę wyszedłby sam na sam od połowy boiska z Łubikiem. W 11. minucie lekko uciekał Klemenzowi Tofeek Ismaheel, który wbiegł w pole karne i nawijał naszego obrońcę, ale Lukas ostatecznie zablokował ten strzał. W 19. minucie Kubicki bardzo dobrze obsłużył prostopadłym podaniem Ambrosa, który kąśliwie uderzał, ale Dawid Kudła bardzo dobrze obronił ten strzał. Pięć minut później w pole karne próbował wdzierał się Borja Galan, ale jego strzał został zamortyzowany. W pierwszych trzydziestu minutach nieco lepiej prezentował się Górnik i mógł to przypieczętować bramką, gdy fatalną stratę przed polem karnym zaliczył Kacper Łukasiak, ale po wygarnięciu piłki przez Kubickiego nie doszedł do niej Liseth. Niestety cofnięta gra GKS nie opłaciła się. Galan dał bardzo dużo miejsca w polu karnym rywalowi, a Ousmane Sow skrzętnie to wykorzystał, wycofując piłkę na 16. metr do Patrika Hellebranda, który pewnym strzałem pokonał Kudłę. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów gry, ale w przeciwieństwie do meczu z Arką, tutaj nie było z tego żadnego zagrożenia.

Początek drugiej połowy mógł być fatalny. Klemenz wyprowadzał tak, że podał do przeciwnika, piłka zaraz poszła do niepilnowanego Janży, ten wycofał do Sowa, analogicznie jak ten zawodnik w pierwszej połowie, jednak Sow strzelił technicznie obok słupka. Po chwili, w zamieszaniu w polu karnym po wrzucie z autu Kowalczyka, ekwilibrystycznie do piłki próbował dopaść Kuusk, ale nic z tego nie wyszło. Po chwili i tak było 2:0. W 53. minucie piłkarze GKS zagrali niebywale statycznie w polu karnym. Dośrodkowywał Ambros, a kompletnie niepilnowany, choć wśród tłumu naszych (!) zawodników Liseth z bliska skierował piłkę do siatki. W 61. minucie znów rozmontowali naszą dziurawą obronę rywale, Janża znów mając lotnisko na skrzydle, popędził i wycofał po ziemi, a Sow tym razem strzelił niecelnie. Po chwili mieliśmy zmiany, weszli na boisko Aleksander Buksa i debiutujący w GKS Jesse Bosch. Trzy minuty później było po meczu, gdy doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji. Marten Kuusk zagrywał do Kudły. Problem w tym, że naszego bramkarza nie było w bramce i piłka wpadła do siatki ku rozpaczy estońskiego defensora. Kilka minut później swoją szansę miał Ismaheel, ale po dośrodkowaniu z prawej stroną i strzale zawodnika bardzo dobrze interweniował Kudła. W 81. minucie z dystansu uderzał wprowadzony na boisko Lukas Podolski, ale znów obronił bramkarz. W 88. minucie na strzał zdecydował się Kuusk, a piłka musnęła górną stronę poprzeczki. Po chwili była powtórka, uderzał z daleka Gruszkowski i również piłka otarła obramowanie, tym razem spojenie.

Wygląda na to, że GKS przegrał to spotkanie już przed meczem, ewentualnie w trakcie pierwszej połowy. Nie da się z Górnikiem Zabrze, grając tak asekuracyjnie, liczyć na cud i to, że rywale nie strzelą bramki. Dodatkowo po utracie bramki posypało się całkowicie wszystko i nie dość, że nadal nie mieliśmy nic z przodu, to jeszcze popełnialiśmy katastrofalne błędy z tyłu, a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Był to najsłabszy mecz GKS w tym sezonie. Nie chodzi o wynik. Sposób gry był nieprzystający ekstraklasowej drużynie.

23.08.2025, Zabrze
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Hellebrand (40), Liseth (53), Kuusk (64-s).
Górnik: Łubik – Kmet (70. Szcześniak), Janicki, Josema (76. Pingot), Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros (70. Podolski), Sow (69. Dzięgielewski), Liseth, Ismaheel (76. Lukoszek).
GKS: Kudła – Wasielewski, Klemenz, Jędrych, Kuusk, Galan (70. Gruszkowski) – Błąd (70. Łukowski), Kowalczyk, Łukasiak (61. Bosch), Nowak (78. Wędrychowski) – Zrelak (61. Buksa).
Żółte kartki: Nowak.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 28236 (w tym 4300 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Szymon Marciniak w końcu sędzią El Clasico

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sędzią sobotniego meczu Górnik Zabrze – GKS Katowice będzie Szymon Marciniak z Płocka. Śląski Klasyk odbędzie się w sobotę o godzinie 20.15.

Arbitra przedstawiać nie trzeba, ale jednak to zrobimy. Nasz sędzia międzynarodowy ma CV tak bogate, że ciężko objąć wszystko. Według portalu 90minut.pl pierwsze udokumentowane spotkanie to mecz Pucharu Polski w 2006 roku pomiędzy Spartą Augustów i Mrągowią Mrągowo. Szybko piął się po szczeblach kariery i już w kolejnym sezonie prowadził trzy mecze ówczesnej drugiej ligi, czyli zaplecza ekstraklasy.

Uwaga! Wówczas – 5 kwietnia 2008 poprowadził jedyny w swojej karierze mecz GKS Katowice, było to spotkanie w Turku, w którym GKS Katowice zremisował z miejscowym Turem 1:1. Poniżej możecie zobaczyć bramki z tego meczu, nakręcone przez autora niniejszego artykułu. Gola dla GKS zdobył wówczas Krzysztof Kaliciak, a wyrównał dobrze nam znany, grający później w GieKSie – Filip Burkhardt.

Już w sezonie 2008/09 zadebiutował w ekstraklasie, prowadząc mecz GKS Bełchatów z Odrą Wodzisław. Od następnego był już etatowym arbitrem w ekstraklasie, w której sędziuje nieprzerwanie od 15 lat.

W sezonie 2012/13 przyszedł debiut w europejskich pucharach, gdy w Lidze Europy sędziował mecz Lazio z Mariborem. Dwa lata później zadebiutował w Lidze Mistrzów spotkaniem Juventus – Malmo.

Wyliczanie wszystkich prowadzonych przez Marciniaka meczów byłoby dużym wyzwaniem. Spójrzmy po prostu na zbiorczą liczbę spotkań, które prowadził konkretnym europejskim drużynom na przestrzeni tych lat – głównie w Lidze Mistrzów, a także w minimalnym stopniu w Lidze Europy:

Inter Mediolan – 10
Real Madryt – 9
Atletico Madryt – 8
Liverpool, PSG – 7
Juventus, Barcelona, Milan – 6
Bayern, Manchester City, Tottenham, Lyon, Benfica – 4
Sevilla, Feyenoord, Napoli – 3

W mniejszej liczbie prowadził też mecze takich drużyn jak m.in. Lazio, Fiorentina, Manchester United, Roma, BVB, Ajax, Bayer Leverkusen, Lipsk, Atalanta, OM, FC Porto, Chelsea, Sporting, Galatasaray czy Arsenal. Dodajmy, że w zestawieniu nie są uwzględnione spotkaniach w ramach choćby Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie dodatkowo dwukrotnie sędziował Realowi Madryt.

W 2013 sędziował swój pierwszy finał Pucharu Polski – pierwszy z dwóch meczów Śląska Wrocław z Legią Warszawa. Później jeszcze trzykrotnie prowadził mecz finałowy na Stadionie Narodowym.

W swojej europejskiej przygodzie był arbitrem kilku spotkań, które obrosły legendą. Na przykład w 2017 był rozjemcą pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym PSG pokonało Barcelonę 4:0. Ten mecz był preludium do historii z rewanżu, gdzie Blaugrana po niesamowitej remontadzie zwyciężyła 6:1. Rok później w tej samej fazie na Marciniaka posypała się lawina krytyki po meczu Tottenham – Juventus (1:2), w którym nasz arbiter popełnił duże błędy. W 2023 roku sędziował w półfinale pogrom Realu Madryt przez Manchester City, kiedy podopieczni Pepa Guardioli wygrali 4:0. A w zeszłym sezonie niesamowite spotkania w 1/8 i 1/2 finału pomiędzy Atletico i Realem oraz Interem i Barceloną – w obu przypadkach były to rewanże. W derbach Madrytu arbiter miał absolutnie nietypową sytuację, gdy w konkursie jedenastek Julian Alvarez dwa razy dotknął piłkę – co dopiero – i to w wielkich kontrowersjach – wykazał VAR. Znowuż w pojedynku na Giuseppe Meazza widzieliśmy prawdziwy spektakl piłki. Gdy w 87. minucie Raphinia trafiał na 3:2 dla Barcelony, wydawało się, że jest pozamiatane. Wyrównał w doliczonym czasie Acerbi, a w dogrywce Nero-Azurri za sparwą Frattesiego przechyli szalę na swoją korzyść.

Szymon Marciniak od dekady prowadzi też mecze reprezentacji. Prowadził spotkania na Mistrzostwach Europy i Świata. W 2016 roku był rozjemcą meczów Hiszpania – Czechy, Islandia – Austria i Niemcy – Słowacja. Podczas Mundialu w Rosji sędziował spotkania Argentyna – Islandia i Niemcy – Szwecja z fenomenalnym trafieniem Kroosa w doliczonym czasie z rzutu wolnego. Na Mistrzostwach Świata w Katarze prowadził spotkania Francja – Dania i Argentyna – Australia, a na Euro 2024 Belgia – Rumunia i Szwajcaria – Włochy.

Na deser zostawiliśmy oczywiście największe sukcesy polskiego sędziego. Czyli sędziowane finały. Najpierw finał Klubowych Mistrzostw Świata 2024, w którym Manchester City pokonał Fliminense 4:0. City zapewniło sobie udział w turnieju poprzez wygranie Ligi Mistrzów w 2023 roku, który również prowadził polski sędzia – Anglicy pokonali Inter Mediolan 1:0 po golu Rodriego. No i nade wszystko mecz meczów, najważniejsze wydarzenie w czteroleciu światowej piłki, czyli finał Mistrzostw Świata 2022 w Katarze: Argentyna – Francja. Finał niebanalny, bo z dwoma golami Leo Messiego i hat-trickiem Kyliana Mbappe. Marciniak był świadkiem ukoronowania Leo Messiego jako najlepszego piłkarza w historii futbolu, zwieńczającego swoją piękną karierę tytułem Mistrza Świata.

Ma w swoim dorobku także prowadzone finały Cypru, Grecji i Albanii oraz Superpuchar Europy.

Przechodząc do spraw przyziemnych – w obecnym sezonie Marciniak prowadził cztery spotkania ekstraklasy, w których pokazał 16 żółtych kartek (średnio 4 na mecz) i ani jednej czerwonej. Podyktował jeden rzut karny – dla Pogoni w meczu z Arką.

Oficjalnie prowadził tylko jedno wspomniane spotkanie GKS Katowice, natomiast na uwagę zasługuje fakt, że Marciniak był gościem specjalnym i sędzią podczas turniejów Spodek Super Cup 2024 i 2025. W obecnym roku zrobił też rzecz niesamowitą – prowadząc mecz w Arabii Saudyjskiej wieczorem dzień przed turniejem, sobie tylko znanymi sposobami przemieścił się do Katowic, by w Spodku już być około godziny 15.00 zwartym i gotowym do pracy.

Będzie to pierwszy Klasyk Szymona Marciniaka, bo mimo wielu wybitnych spotkań, nie udało mu się jeszcze poprowadzić hiszpańskiego El Clasico pomiędzy Realem Madryt i Barceloną.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Żółty kocioł dał koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Radomiak Radom wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Joao Henriques. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Joao Henriques (trener Radomiaka Radom):
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. GKS strzelił trzy bramki, my dwie. Tyle mam do powiedzenia. Nasi zawodnicy do bohaterowie w tym meczu. Będziemy walczyć dalej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Ważny moment dla nas, bo pierwsza przerwa na kadrę to taka pierwsza tercja tej rundy i mieliśmy świadomość, że musimy zdobywać punkty, aby nie zakopać się. Wiadomo, jeśli chodzi punkty nie zdarzyło się nic zjawiskowego. Mamy siódmy punkt i to jest dla nas cenna zdobycz, a dzisiejszy mecz był bardzo ważnym egzaminem piłkarskiego charakteru, piłkarskiej złości i udowodnienia samemu sobie, że tydzień później możemy być bardzo dobrze dysponowani i możemy zapomnieć, że coś nam nie wyszło. Bo sport ma to do siebie, że co tydzień nie będziesz idealny, świetny i taki, jak będziesz sobie życzył. Ważne jest, jak sportowiec z tego wychodzi.

Tu nie chodzi o to, że nam się udało cokolwiek, bo udać to się może jeden raz, ale jak wychodzimy i zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy w opałach – a byliśmy w nich także w tym meczu. Graliśmy bardzo energetyczną pierwszą połowę, mogliśmy strzelić więcej bramek, a schodziliśmy tylko z remisem. Ze świadomością, że straciliśmy dwie bramki, a sami mogliśmy strzelić dużo więcej. No ale jednak obawa jest, że dwie straciliśmy.

Siła ofensywna Radomiaka jest ogromna, ci chłopcy są indywidualnie bardzo dobrze wyszkoleni, są szybcy, dynamiczny, niekonwencjonalni. Bardzo trudno się przeciw nim gra. Zresztą kontratak na 1:0 pokazywał dużą klasę. Niesamowicie jestem dumny ze swoich piłkarzy, że w taki sposób narzucili swoje tempo gry, byli w pierwszej połowie drużyną, która dominowała, stworzyła wiele sytuacji bramkowych, oddała wiele strzałów, miała dużo dośrodkowań. To była gra na tak. Z tego się cieszę, bo od tego tutaj jesteśmy. W drugiej połowie przeciwnik po zmianach, wrócił Capita, Maurides, także ta ławka również była silna. Gra się wyrównała i była troszeczkę szarpana. Natomiast niesamowicie niosła nas publika, dzisiaj ten nasz „żółty kocioł” był niesamowity i serce się raduje, w jaki sposób to odtworzyliśmy, bo wiemy jaką drogę przeszliśmy i ile było emocji. Druga połowa była świetnym koncertem i kibice bardzo pomagali, a bramka Marcina była pięknym ukoronowaniem. Skończyło się naszym zwycięstwem i możemy być bardzo szczęśliwi. Co tu dużo mówić, jeżeli w taki sposób GKS będzie grał, to kibiców będzie jeszcze więcej i ten nasz stadion, który tak nam pomaga, będzie szczęśliwy.

Bardzo cenne punkty, ważny moment, trochę poczucia, że dobra teraz chwila na odpoczynek ale za chwilę zabieramy się do ciężkiej roboty, bo jedziemy do Gdańska i wiadomo, jak ważne to będzie dla nas spotkanie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga