Dołącz do nas

Piłka nożna

ALARM! Spadek zagląda nam w oczy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Patrząc z perspektywy niecałej doby na wczorajszy mecz z Wigrami, muszę użyć kilku słów kluczy. Po pierwsze – szok. Po drugie – bezradność.

Nie wiem szczerze mówiąc, jak mogło do tego dojść, a jednocześnie wiem. Wiem, bo przecież kibicuję GieKSie już wiele lat i wiele, wiele razy, gdy wydawało się, że to już, że to ten moment, w którym nadchodzi sukces, że to ten czas, kiedy w końcu zbudowała się dojrzała drużyna… ZAWSZE kończyło się to kolejnym ciosem w twarz na otrzeźwienie. Naprawdę, w kilku ostatnich latach – zawsze! Tak więc, to co wydarzyło się wczoraj nie powinno mnie w najmniejszym stopniu szokować, ani dziwić. A jednak… tym razem miało być inaczej.

Przeżyłem szok. Bo naprawdę jeszcze wczoraj rano miałem w sobie sporo optymizmu, wyniki sparingów jak na nasz klub były bardzo dobre, masa strzelonych bramek i niewiele straconych. Nowi, którzy przyszli, spisywali się porządnie w obronie, strzelali też bramki, a ci uśpieni – również się rozstrzelali. Do tego Suwałki – teren dla nas bardzo dobry i targana wiecznymi problemami ekipa Wigier. Wiadomo – liga jest jaka jest i to nie było tak, że zwycięstwo jest pewne, osiągniemy je z palcem w nosie i pojedziemy dalej. Liczyłem się z tym, że możemy stracić punkty, możemy zremisować lub przegrać. Ale…

Nie o wynik tu się rozchodzi. Chodzi o postawę zespołu w tym pojedynku. W meczu o sześć punktów, który powoduje, że albo możemy złapać kontakt z przeciwnikiem, albo uciec może on nam tak, że dogonienie będzie go bardzo trudne. I w takim meczu wychodzi jedenastka GieKSy (a potem rezerwowi) i rozgrywa tak żenujący mecz, jeden z najgorszych w ostatnich latach. Poza pierwszym kwadransem, kiedy wydawało się, że coś sensownego może się zdarzyć (stuprocentowa sytuacja Błąda), potem z każdą minutą było coraz gorzej, coraz gorzej, aż do zadawania sobie pytania „co oni do diabła robili przez 3 miesiące?” i jeszcze jednego „co oni robili przez całą swoją karierę?”.

Szczęściem kibiców, którzy nie byli w Suwałkach jest to, że nie musieli tego paździerza oglądać. Druga połowa to był pokaz dla wszystkich adeptów światowego futbolu, jak nie należy grać w piłkę. Dziesiątki strat, nawet w najprostszych sytuacjach. Najprostsze podanie na kilka metrów do krytego (albo i nie) partnera stanowiło sufit możliwości. Nie można im odmówić chęci – bo te mieli. Ale po raz kolejny – w temacie umiejętności – okazało się, że trafia do nas resztka towaru z rynku transferowego, taka, której już nikt za bardzo nie chce. I mimo, że w sparingach ta drużyna (stara i nowa) potrafiła osiągać świetne wyniki, to w ligowej weryfikacji z kompletnym przeciętniakiem, pokazała, że mogą to być za wysokie progi.

Nie będę tutaj – po jednym meczu – skreślał tej ekipy z walki o utrzymanie, ale poziom mojej wiary w powodzenie tej misji znacząco spadł. Tak, pisałem w felietonie przedmeczowym, że ewentualną porażkę trzeba przyjąć na spokojnie i się nie gorączkować. Problem w tym, że styl tej porażki, to jest prawdziwa klęska i nad tym niestety do porządku dziennego przejść się nie da. Z taką grą, jak w Suwałkach, nie wygramy ani jednego meczu. Będzie problem z osiągnięciem remisów. Tak, żenująca postawa rodem z najgorszych meczów ostatnich lat, była dla mnie szokiem. Takim, który przeżywam regularnie… od lat.

Dlaczego odczuwam bezradność? Bo obawiam się, mając wspomniane doświadczenie, że ten pierwszy mecz to zapowiedź tego, co będzie nas w tej rundzie czekać. Absolutnie nie mam odczucia, że to był jakiś tam „wypadek przy pracy”. Bo wypadek przy pracy może spowodować kiepski wynik, ale nie to, że praktycznie wszyscy zawodnicy zapominają, jak się prosto kopie piłkę, jak się sensownie ustawia na boisku i jaki jest cel tego, że wyszli na ten trawnik.

Odczuwam bezradność, bo mimo, że wszczynałem alarm milion razy – za Brzęczka czy za Paszulewicza – to w klubie na mnie pomstowali, na konferencjach i w wywiadach pieprzyli trzy po trzy, a ostatecznie OCZYWIŚCIE okazywało się, że ten mój alarm był uzasadniony. To ja byłem problemem dla piłkarzy, bo pisałem prawdę. W mocnych słowach. A prawda oczy kole…

Problem w tym, że podobne obserwacje od lat mają kibicie i również dają temu wyraz. Jedynie w gabinetach standardowo klapki na oczach i udawanie, że wszystko jest ładnie pięknie i działanie na zasadzie tych wszystkich dyrdymałów wygłaszanych przez piłkarzy i trenerów „musimy przeanalizować wszystkie błędy i w następnym meczu powalczymy o trzy punkty”.

Mam właśnie teraz zgryz, bo trener Dudek – tak jak pisałem ostatnio – wydawało mi się, że się ogarnął. Jednak wypowiedź na konferencji była powrotem do lania wody, a kuriozalny wywiad Tymoteusza Puchacza dla GieKSaTV pokazał jedynie tyle, że wszyscy dziennikarze zajmujący się GieKSą powinni zrezygnować z wywiadów z piłkarzami, bo otwierając usta tylko wkurzają i tak już wkurzonych kibiców.

No i właśnie, czy trener Dudek zna przyczynę tego, co się wydarzyło wczoraj? Czy w ogóle widzi rozdźwięk pomiędzy sparingami, a ligą? Czy czuje, że ta liga naprawdę będzie krótka (wbrew dyrdymałom innego trenera – Ariela Jakubowskiego, że jednak będzie długa) i wymyka się spod kontroli? Na te pytania odpowiedzi nie znamy.

Chcę tylko wierzyć, że trener Dudek po wczorajszym meczu odczuł naprawdę wielki niepokój, że widmo spadku zamiast się oddalić, przybliżyło się. To właśnie Dariusz Dudek MUSI wiedzieć i MUSI to przekazać w żołnierskich słowach piłkarzom. Bo ten spadek naprawdę teraz i jeszcze w obliczu spotkania z Rakowem – zaczyna nam coraz poważniej zagrażać i to co wydawało się abstrakcją – teraz może okazać się rzeczywistością.

Mam obawę, że tak jak w przypadku „walki” o awans Brzęczka i Paszulewicza, tak i teraz nic się z tym nie zrobi, tylko dalej się będzie słodko pieprzyć, że jest jeszcze sporo meczów, że znamy swoje błędy, znamy swoją wartość itd. Potem zacznie się matematyka, jak za Brzęczka i na koniec palnięcie od niechcenia „widocznie w tym sezonie nie byliśmy gotowi na awans” czy „biorę to na klatę”. Szkoda tylko, że – jak zawsze – wszystko odbywa się kosztem kibiców.

Nie mam teraz żadnych pomysłów, by zmienić trenera czy piłkarzy. Chcę wierzyć, że moja wiara w Dudka ma podstawy i jeszcze w to wierzę. Ale już jest to zaufanie dużo bardziej ograniczone – po tym gongu z dnia wczorajszego, kiedy zobaczyłem, że od jesieni NIC się nie zmieniło.

Naprawdę, trudno mi ogarnąć, jak można było w tak ważnym meczu odstawić taką żenadę…

Natomiast pisałem przy okazji Brzęczka, że czas wziąć się do roboty, czas pokazać jaja na boisku. Przy Paszulewiczu tych złudzeń się pozbyłem szybko, bo rozgrywka wyglądała tak, jakby nie odbyła się na boisku. Teraz mam nadzieję, że w klubie wszczęto alarm. I ten alarm jest głośny i najbardziej czerwony, jak tylko się da.

Jeśli tego alarmu nie ma i porażka w takim stylu została potraktowana jako zwykła część trudnego pierwszoligowego sezonu – to spadniemy. Z wielkim hukiem i zgrzytaniem zębów. Kibiców, bo czy komukolwiek innemu na tym klubie zależy?

OGARNIJCIE SIĘ! SPARINGI SIĘ SKOŃCZYŁY, A W LIDZE POWTÓRZYLIŚCIE NAJGORSZE, CO POKAZYWALIŚCIE JESIENIĄ!

DO ROBOTY!

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    wiesiek

    4 marca 2019 at 15:18

    Od dziś podobno wzieli sie do roboty. Jestem spokojny.

  2. Avatar photo

    Mecza

    4 marca 2019 at 15:46

    „co oni do diabła robili przez 3 miesiące?” Jak to co? Ciężko pracowali jak żaden inny zespół w lidze. Czekam na oceny, meczu nie widziałem ale zakładam że taki Wawrzyniak zagrał słabo. Ta liga jest mega słaba, piłkarze mega słabi a jedyni którzy się w tej lidze liczą to kluby i piłkarze na dorobku. Ci co już się nagrali w ekstraklasie nie będą wzmocnieniem. Nie ma co generalizować ale większość tak. Przerabiamy to od lat. Tak jak w ekstraklasie nie ma skautingu bo lepiej brać szrot z zagranicy bo jest kasa tak w GKS łatwiej wziąć szrot z ekstraklasy bo jest kasa ale aby znaleźć wartościowych, nieznanych zawodników to już się nikt nie potrafi.

  3. Avatar photo

    Roh

    4 marca 2019 at 17:05

    Ludzie tu nie kopacze sa winni tylko dzialacze. Kiedy wreszcie to zrozumiecie. Ktos nen szrot sciagnol

  4. Avatar photo

    Luki

    4 marca 2019 at 18:15

    W co wy wierzycie??? Ten sezon pokazuje że w klubie jeśli chodzi o piłkę nożną w męskim wydaniu trzeba zrobić twardy reset ale to mega twardy reset.
    Działaczy na czele z Bartnikiem wywalić i wziąć ludzi którzy na tym się znają i wreszcie postawić jak tutaj „Mecza” mówi na młodych graczy z akademii i z niżych lig a ten cały szrot z Rzoncą Wawrzyniakiem Jędrychem i tym podobnym trzeba wywalić bo im po prostu się nie chce grać i to widać z każdym meczem. Bo po co mają grać skoro kasa z miasta leci, wycieczki do Turcji mają, a w zamian trochę sobie potruchtają. Dlatego tak jak kiedyś mówiłem tak dalej podnoszę że w tym klubie aby coś zaczęło się dobrego dziać to musi być prywatny inwestor który ich wszystkich za ryj złapie i będzie wymagał a jak nie będą chcieli to do widzenia bo nikt o zdrowych zmysłach kaj kasę włoży nie będzie trzymał darmozjadów.

  5. Avatar photo

    Tomek

    4 marca 2019 at 18:23

    ale Kosa przecież mówił że GKS nie spadnie !kosa kłamałeś ???!

  6. Avatar photo

    Robson

    4 marca 2019 at 19:10

    Ja zwykle Shellu świetny artykuł piszesz to co my starzy kibice mamy w głowach. Mam nadzieję że nasi piłkarze to przeczytają wezmą sobie do serca i pokarzą to na boisku w sobotę !

  7. Avatar photo

    KaTe

    4 marca 2019 at 19:27

    Dudek ma teraz minę jak Patryk Jaki po wyborach w Warszawie.
    I jakoś nie potrafię uwierzyć, że potrafi to wszystko ogarnąć. I kupę (dobre słowo!) piłkarzy zamienić w zespół.
    Jak można było kapitanem zrobić Wawrzyniaka, zanim rozegrał w Gieksie 10 meczy???
    No i jak teraz posadzić kapitana na ławie?
    A w sobotę, za kartki nie zagrają Tabiś i Woźniak… Czyżby comeback naszego „ulubieńca” Lisowskiego?

  8. Avatar photo

    Oberschlesien

    4 marca 2019 at 19:43

    jak by to pedziol Kwicol….kuniec pitolenia panowie o kopaczach z gowna bata nie ukrecimy….teraz najwazniejszy mecz w hokeju z bardzo niewygodnymi pucybutami od smierdzieli…pelna mobilizacja ,satelita voll pod hala kibice i doping na calego ,zeby cala Koszuta slyszala i szyba drzaly!!! NASI HOKEISCI TO NASZ POWOD DO DUMY A NIE TE NEDZNE …..pilkarzyki Do boju Giekso do boju marsz….wszyscy na hokej

  9. Avatar photo

    Władi

    4 marca 2019 at 21:46

    Niestety, to kara za zagranie przeciwko Górniczej Solidarności… Spuszczenie Łęcznej musiało się tak skończyć. Teraz poleci i GKS. Żal patrzeć na to co oni grają…

  10. Avatar photo

    Dziadek

    4 marca 2019 at 21:55

    Niestety ten spadek jest realny. A jeżeli nie spadniemy, to tylko dlatego że inni odwalą coś jeszcze gorszego niż my, choć to sobie ciężko wyobrazić. No ale czego chcecie skoro pierwsze skrzypce grają w drużynie ci, których nikt gdzie indziej nie chciał. Wawrzyniak jest cieniem siebie sprzed lat, a nowe „gwiazdy” czyli Rzonca i Dejmek przez ostatnie pół roku prawie nie grali. A już zupełnym strzałem w stopę było zwolnienie Paszulewicza i zatrudnienie tego błazna. Gdy kiedyś widziałem na youtube jak motywuje do walki Zagłębie, to myślałem że odpłynę ze śmiechu, zresztą nawet tam mówią, że ich awans to nie zasługa Dudka a dobrej paki pilkarzy. Gość ma znajomości w UM i sobie wychodził tę robotę (to wiem na 100%), szkoda, bo więcej niż Paszulewicz nie zrobił (a nie daliśmy Paszulewiczowi dokończyć jego projektu), efektu miotły nie było (bo Dudek miotłą nie jest) i żadnej koncepcji u niego nie widać.

  11. Avatar photo

    Rob

    5 marca 2019 at 12:35

    Zwolnienie Paszulewicz było Wielbłądem.
    Pamiętacie mecz z Wigrami z poprzedniej rundy???
    Będzie ciężko się utrzymać

  12. Avatar photo

    Eda67

    5 marca 2019 at 13:43

    No Panowie jeżeli już tęsknicie za Paszulewiczem to jest naprawdę źle. O ile mi wiadomo to ciągle aktualny jest kontakt z p.Mandryszem. Wystarczy powiedzieć Sorry i Wróć! Tylko czy z takim materiałem ludzkim jest na świecie trener który by sobie poradził? Tu by nawet Guardiola ostatnie kudły stracił.

  13. Avatar photo

    kris

    5 marca 2019 at 13:52

    Moim skromnym zdaniem to ktos powinien w koncu stworzyc im jakis system premiowy. Nie chodzi mi tutaj o 2000zl wiecej od wygranego meczu. Za 4 mecze w miesiacu =12pkt najwyzsza premia, miedzy 12 a 6 mniejsza, ponizej 6pkt – NAJNIŻSZA KRAJOWA!!! Najlepiej to powinni bez kasy chodzic ale to niestety nielegalne. Dla nich to jest normalna robota a nie robiac nic zarabiaja kokosy i tym samym okradaja miasto z kasy a kibicow z marzen, nerwow i nie wiem czego jeszcze bo brak mi slow juz na ta kopanine.

  14. Avatar photo

    Robson

    5 marca 2019 at 14:17

    Dziadek co Ty pierdolisz ?!
    Zwolnienie Paszulewicz było jak najbardziej zasadne szkoda że tak późno !
    To był najgorszy trener w historii GieKSy !
    Dudek jeszcze ma szansę się wykazać i ja w niego wierzę! Nie wierzę już niestety w połowę grajków i póki czas i okienko transferowe otwarte coś trzeba zmienić choć jednego dobrego napastnika kupić by Marchewka miał się od kogo uczyć bo to nasza przyszłość a Śpiączka i Woźniak nic już dobrego nie pokażą w naszym Kochanym Klubie.

  15. Avatar photo

    Dexter

    5 marca 2019 at 16:27

    Do Robson
    Okienko transferowe się zamknęło w dniu 1 marca. Teraz ino możemy sprowadzać zawodników bez kontraktu.

  16. Avatar photo

    Robson

    6 marca 2019 at 16:58

    zgadza się Dexter zapomniałem bo kiedyś zaczynaliśmy dużo wcześniej i pamiętałem że okienko było jeszcze do końca miesiąca.

  17. Avatar photo

    Stary

    7 marca 2019 at 15:25

    Guia Gourouli podczas wywiadu z T. Pikulem o chęci pomocy GKS w obecnej sytuacji:
    „Zaproponowałem kilku, moim zdaniem, ciekawych piłkarzy. Rozmawiałem o nich z prezesem, trenerem i dyrektorem sportowym i mówiłem żeby ich sprawdzili. Nie byli specjalnie zainteresowani, choć powiedziałem, że w momencie podpisania ewentualnych kontraktów ja nie chcę żadnej prowizji, co ich zdziwiło.”
    Komentarz chyba zbędny, „lepiej już było”…

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga