Piłka nożna
Analiza graficzna bramek z Jaworzna
GKS Katowice strzelił w meczu z GKS Tychy jedną bramkę – po bardzo dobrym zachowaniu Kamila Cholerzyńskiego. Po przerwie stracił jednak trzy, które w całości obciążają konto naszych zawodników. Chcieliśmy napisać – obrońców – ale przy pierwszy golu w akcję nie był zamieszany ani jeden…
Rzut rożny wykonuje Pietrzak. W polu karnym kilku naszych zawodników, w szesnastkę wbiega też Cholerzyński.
Pietrzak niekonwencjnalnie jednak wykonuje korner, posyłając piłkę na szesnasty metr.
Futbolówka zmierza w stronę Fonfary.
Zagrana jednak jest nieco zbyt lekko, więc pomocnik musi ją uderzać na wślizgu. Obrońca Tychów zdążył z powrotem i blokiem.
Odbita piłka zmierza w kierunku Cholerzyńskiego.
Ten bardzo dobrze ją blokuje. Ciekawy obrazek – cała zgraja tyszan poszła w stronę piłki i kompletnie odpuścili zawodników GKS w centrum pola karnego i nie jest to pułapka ofsajdowa, bo wszystko odbywa się „wszerz”.
Kufel zabiera się z piłką.
Oddaje strzał z ostrego kąta.
I GKS obejmuje prowadzenie.
1:1 Żunić (50)
Rzut wolny dla tyszan – w murze stoją Wołkowicz i Chwalibogowski.
Na drugiej linii ognia Czerwiński. Zawodnik Tychów uderza piłkę.
Futoblówka chyba zbyt daleko od Alana, ale uderzona na krótki słupek, czy też w centrum zmierza ku bramce Budziłka. Zwraca uwagę fakt, że dwóch zawodników Tychów stoi niepilnowanych przed bramką, za plecami mają dopiero Pitrego i Goncerza, a Cholerzyński jest za daleko.
Właśnie do jednego z tych dwóch zawodników Tychów trafia piłka. Nie byli pilnowani i mieli ułatwione zadanie. Zastanawia, dlaczego taki wariant został wybrany – żaden obrońca nie uczestniczył w obronie na krótkim słupku i centrum pola bramkowego. Widzimy, że obaj stoperzy – Kamiński i Jurkowski – są w innym sektorze pola karnego. Zawodnicy Tychów zamieszani w zdobycie bramki byli pod obserwacją napastnika, ofensywnego i defensywnego pomocnika. Niby to stały fragment gry, ale jednak to obrońcy mają większe doświadczenie w kryciu.
Odbita piłka trafia w długi róg.
I Budziłek musi wyciągać piłke z siatki.
2:1 Szczęsny (71)
Wyrzut z autu zawodnika Tychów. W pole karne.

Czerwiński daje się przeskoczyć rywalowi, bierna także postawa Kamińskiego.

Piłka leci w stronę zawodnika przy Jurkowskim. Nasz drugi stoper też niestety przysypia w tej sytuacji.

Zawodnik Tychów przedłuża piłkę. Widzismy, że Szczęsny ucieka Pietrzakowi.

Szczęsny spokojnie strzela do bramki. Ten gol całkowicie obciąża konto wszystkich czterech obrońców, każdy z nich popełnił błąd.
3:1 Żunić (90)

Po wyrzucie z autu piłka trafia do zawodnika Tychów.
Z tyłu został tylko Fonfara, który musi się przepychać z obrońcą.

W wyniku starcia fizycznego nasz zawodnik upada na murawę.

Piłka odbija się od pleców rywala, dlatego musi ją gonić.

Aby ratować sytuację z bramki wybiega Budziłek. Rywal plecami do bramki, więc jest szansa.

Zawodnik gospdoarzy decyduje się na wycofanie piłki.

Żunić uderza spoza pola karnego. Budziłek próbuje interweniować, a Fonfara idzie na linię bramkową.
Futbolówka mija jednak wszystkich i wpada do bramki.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.






















Najnowsze komentarze