Piłka nożna
Awans do ekstraklasy priorytetem Zawiszy
O nietypowej porze, ze względu na transmisję telewizyjną w Orange Sport, w niedzielne południe o godzinie 12.30 do boju o kolejne ligowe punkty przystąpią piłkarze katowickiej „GieKSy”. Rywalem podopiecznych Rafała Góraka będzie jeden z głównych, obok Cracovii, kandydatów do awansu a mianowicie Zawisza Bydgoszcz. Nasz niedzielny rywal w ostatnim sezonie walczył do samego końca o awans do ekstraklasy jednak w ostatecznym rozrachunku bydgoski klub musiał uznać wyższość rywali dlatego nikt w Bydgoszczy w tym sezonie nie wyobraża sobie aby ponowny szturm na ekstraklasę miał zakończyć się w identyczny sposób jak miało to miejsce na finiszu ubiegłorocznych rozgrywek. W związku z tym od działaczy i sztabu szkoleniowego Zawiszy słychać tylko głosy jednoznacznie wskazujące co jest priorytetem klubu. Założeniem trenera Jurija Szatałowa znanego na Śląsku głównie z czasów gdy prowadził Polonię Bytom, jest to aby zespół skupił się na sobie , a nie na innych, co ma pomóc w wywalczeniu awansu. Szkoleniowiec Zawiszy bardzo mocno podkreślał ten fakt przed rundą rewanżową gdy udzielił następującego wywiadu : „Najważniejszym celem, którego nie udało się nam osiągnąć w minionym sezonie, jest awans do ekstraklasy. Musimy się skupić przede wszystkim na sobie, nie oglądać się na innych i liczyć na ich potknięcia. Drużyna chce wygrywać każdy mecz, bo tylko tak możemy zrealizować cel”. Przed rundą wiosenną z zespołu Zawiszy odeszło kilku czołowych zawodników, którzy w rundzie jesiennej grali w podstawowej jedenastce. Z Zawiszą pożegnali się między innymi Cezary Stefańczyk (Bogdanka Łęczna), Paweł Zawistowski (Korona Kielce) czy Adrian Błąd (powrót do Zagłębia Lubin). W zastępstwie tych zawodników w Bydgoszczy pojawili się między innymi Łukasz Nawotczyński z Cracovii Kraków, Matej Nather z Podbeskidzia Bielsko-Biała i Michał Płonka z Górnika Zabrze. O naszym niedzielnym rywalu w ostatnim czasie było bardzo głośno ze względu na zgłoszenie jakie napłynęło z dwóch znanych firm bukmacherskich (bet365 oraz STS) sygnalizujące próbę ustawienia ostatniego ligowego spotkania Zawiszy w postaci dwubramkowego zwycięstwa gospodarzy. Spotkanie to zakończyło się jednak bezbramkowym remisem a cała sprawa szczególnie dla osób trudzących się bukmacherką od samego początku zdawała się nieprawdziwa, szczególnie biorąc pod uwagę to że w tym samym dniu firmy bukmacherskie przyjęły również wysokie kwoty na spotkanie Jagiellonia-Pogoń, w którym miał paść rzut i karny i miała zostać podyktowana czerwona kartka co jak wiemy nastąpiło w tym meczu a sam rzut karny był obiektem wielu prześmiewczych komentarzy z zawodnika, który go sprokurował.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze