Sponsorzy
Baw się zdrowo! Superbet partnerem Tygodnia Odpowiedzialnej Gry
W dniach 6-10 listopada Superbet był partnerem organizowanego przez portal branżowy iGamingpolska.pl Tygodnia Odpowiedzialnej Gry. Ta inicjatywa ma na celu promocję odpowiedzialnej gry i wzięcie odpowiedzialności za zachęcanie graczy do bezpiecznych zachowań. – Odpowiedzialna gra jest mi bardzo bliska. To przede wszystkim społeczna odpowiedzialność biznesu za to, co robimy na co dzień – mówi Łukasz Seweryniak, CEO Superbet Polska.
Inicjatywa dziennikarzy iGaming.pl miała na celu przede wszystkim promocję odpowiedzialności w bukmacherce poprzez dostarczanie czytelnikom jakościowych treści: rozmów z ekspertami z branży, porad dotyczącym samodiagnozowania potencjalnych niebezpiecznych zachowań hazardowych, jak również uświadamiania osób walczących z uzależnieniem, jakie mają narzędzia pomagające w kontroli i gdzie mogą szukać specjalistycznej pomocy.
Jednym z ważnych elementów współpracy z marką Superbet była publikacja rozbudowanego wywiadu z Łukaszem Seweryniakiem na temat zaangażowania marki w odpowiedzialną grę. – To ważna część naszego biznesu. Duża część działań wprost wynika z ustawy, przepisy w tym zakresie są dość dobrze skonstruowane i nakładają na operatorów określone, słuszne, obowiązki. Dużo jednak zależy od podejścia każdego bukmachera, bo w dłuższej perspektywie wprowadzenie odpowiedzialnej gry do swojego marketingu i komunikacji po prostu się opłaca – podkreśla CEO Superbet Polska.
Ważnym elementem tego zagadnienia jest też rozróżnienie na legalnych operatorów, którzy są kontrolowani przez polskie władze i poruszają się w określonych ramach prawnych również jeżeli chodzi o społeczną odpowiedzialność biznesu, a tymi nielegalnymi, z szarej strefy, którzy pozostają poza kontrolą. – Mało który gracz potrafi odróżnić legalny podmiot od nielegalnego i to też jest problemem. Wszyscy wraz z regulatorem powinniśmy mocniej edukować w tym zakresie graczy, z których większość nie zdaje sobie zagrożenia z ryzyka, jakie wiąże się z grą u nielegalnych podmiotów. Przede wszystkim ich gracze nie są objęci żadnymi mechanizmami kontroli – podkreśla Seweryniak.
Wśród mechanizmów odpowiedzialnej gry, z których korzystają klienci Superbet jest ustawienie limitów finansowych, limitów czasu spędzanego na grze, mechanizmy samozawieszenia i samowykluczenia, a także usunięcia konta. Do tego dochodzi szereg zabezpieczeń dotyczących osób niepełnoletnich i wiele innych działań.
– Mamy specjalną komórkę w firmie zajmującą się tylko odpowiedzialną grą. Ona wypracowuje szereg mechanizmów, z tych ciekawszych warto wspomnieć o „real-time reporting”, czyli systemie wyłapującym impulsywne zachowania graczy. Jeśli coś takiego się wydarzy, informacja jest przekazywana do odpowiedniego działu, a także sam gracz może otrzymywać powiadomienia z poradami, jak może lepiej kontrolować swoją grę. Pracujemy też nad narzędziem, które będzie wyłapywało niebezpieczne sformułowania podczas czatu z naszą obsługą klienta i identyfikowało klientów „ryzykownych” – opowiada Seweryniak.
Kluczowym elementem odpowiedzialnej gry jest zachęcanie klientów do zachowań racjonalnych, podchodzenia do zakładów jako do zabawy, a nie źródła utrzymania, a także grania tylko za kwoty, na których przegranie mogą sobie bez bólu pozwolić. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie internetowej organizatora.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.



Najnowsze komentarze