Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Bełchatów, Nieciecza, Miedź, a może GieKSa? Zapowiedź 1. kolejki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed nami nowy sezon 1. ligi. Różni się on już na początku tym od poprzednich, że tym razem ciężko wskazać faworytów do awansu. Owszem jest dość mocny spadkowicz z Bełchatowa mocna jak zawsze Nieciecza oraz bardzo solidne zespoły, jak Górnik Łęczna, Olimpia Grudziądz, Miedź Legnica czy GKS Katowice oraz mająca spore ambicje Arka. Jednak jest pewne, że jeszcze ktoś pragnący namieszać wyżej wymienionym się pojawi. Swoją drogą wszystkie wymienione zespoły na papierze są mocne i otwarcie lub między wierszami deklarują chęć walki o wysokie cele, jednak na tą chwile nie są to tacy pewniacy, jak rok temu Zawisza czy Cracovia, a we wcześniejszych latach Pogoń, Górnik, Widzew czy Podbeskidzie. Również ciekawie prezentuje się kadra Kolejarza Stróże czy Dolcanu Ząbki, natomiast z beniaminków najkorzystniej wypada ROW i Wisła Płock. Duże problemy z utrzymaniem ligowego bytu mogą mieć podobnie, jak przed rokiem Stomil i Okocimski, ale również Sandecja oraz kolejne beniaminki – Chojniczanka i Puszcza. Ci ostatni prowadzą remont stadionu, dlatego w roli gospodarzy grać będą na Suchych Stawach w Krakowie. Zbliżający się sezon zapowiada się bardzo wyrównanie, a walka o awans, jak i utrzymanie powinna trwać praktycznie do końca. My mamy głęboką nadzieję i wiarę w to , że GieKSa jest w stanie walczyć o awans, może się nie uda, może będą lepsi, jednak oczekujemy fajnego sezonu, dobrej piłki i wielkich emocji, które zapełnią stadion przy Bukowej. Zaczynamy!

Zapraszamy na pierwszą w tym sezonie zapowiedź kolejki, pierwszej kolejki. Rozegrana ona zostanie w sobotę 27 lipca oraz niedzielę 28 lipca. W tym pierwszym dniu zobaczymy pięć meczów, a w niedzielę cztery.

Sobota, 27 lipca

Wisła Płock – Miedź Legnica godz. 15.45

Drużyna z Płocka to w ostatnich latach taki lawirant między pierwszą, a drugą ligą, a przecież ten zespół w tym samym czasie, co GieKSa występował w europejskich pucharach. Wisła ma ambicje na powrót do ekstraklasy, jednak są to plany raczej na dalszą niż bliższą przyszłość. Beniaminek przed własną publicznością będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony, zadanie będzie jednak bardzo trudne, gdyż rywal to jeden z kandydatów do awansu. Nowy trener Rafał Ulatowski, to bardzo ambitny szkoleniowiec, który po rozbracie z futbolem wraca „głodny” piłki i swoją pozytywną energią pragnie zarażać piłkarzy Miedzi. Duża próba na znoszenie roli faworyta już na starcie dla „Miedzianki”, naszym zdaniem dadzą radę. Nasz typ: 2

Stomil Olsztyn – Arka Gdynia godz. 16

Pamiętacie niemoc Stomilu na własnym obiekcie w poprzednim sezonie? Ta passa może się przeciągnąć z dwóch powodów. Po pierwsze Stomil jest po prostu słaby, co udowodnił w sparingach, a po drugie Arka trenera Sikory nie raz udowodniła, że jest bardzo groźnym zespołem. Arka ma kłopoty natury finansowej, co może im przeszkadzać, ale kto tych kłopotów nie ma? Nasz typ: 2

Chojniczanka Chojnice – Kolejarz Stróże godz. 18

Kolejny beniaminek i kolejna porażka na starcie? Bardzo wiele na to wskazuje. Chojniczanka to nowicjusz, Kolejarz można rzec to doświadczony w bojach pierwszoligowiec, który pozyskał ciekawych piłkarzy, jak niezniszczalny Rocki(możemy go nie lubić, lecz trzeba docenić jego wartość piłkarską) czy solidny Trochim. Do tego w Kolejarzu jest dobry trener Cecherz oraz zgrany już kolektyw. Nieprzewidywalność gospodarzy to może być za mało, kolejne zwycięstwo gości? Czemu nie? Nasz typ: 2

Olimpia Grudziądz – Dolcan Ząbki godz. 18

Bezsprzecznie hit kolejki! Zarówno Olimpia, która pozyskała trenera Kafarskiego, a poza tym króla strzelców Kowalczyka (ma postawione zarzuty, nie wiadomo, co z nim będzie), jak i Dolcan to zespoły, które pragną mocno zamieszać w czołówce. Dolcan trochę przemieniony, co nie znaczy słabszy, a w Grudziądzu wielkie, sięgające nawet ekstraklasy ambicje. Czy obie ekipy mają rzeczywiście dużo do zaproponowania? Przekonamy się już jutro. Nasz typ: X

Sandecja Nowy Sącz – Okocimski Brzesko godz. 18

Derby dwóch spadkowiczów? Bardzo możliwe. Obie ekipy nie zachwyciły w poprzednim sezonie. Sandecja ledwo uniknęła degradacji, natomiast Okocimski uniknął spadku cudem, tylko dzięki zamieszaniu licencyjnym związanym z Polonią. Teraz te dwie drużyny wciąż na „papierze” nie wzbudzają wielkiego strachu u rywala. Nasz typ: X

Niedziela, 28 lipca

Termalica Nieciecza – ROW Rybnik godz. 12.15

Do trzech razy sztuka? Kadrowo i organizacyjnie Nieciecza to znów największy faworyt, pytanie czy piłkarze podzielają ambicje pani prezes? ROW to podobno najbardziej solidny z beniaminków, jednak na terenie Słoników wydają się bez szans. Nasz typ: 1

Flota Świnoujście – GKS KATOWICE godz. 12.30

Wszystko o meczu znajdziecie na naszej stronie. Nasz typ: 2

GKS Tychy – Górnik Łęczna godz. 17

Najmocniejszy z ubiegłorocznych beniaminków podejmie Górnika z Łęcznej. Całe szczęście nie ma już tej sztucznej Bogdanki i zespół gości wspierany będzie przez rzeszę wiernych fanatyków. Łęczna wzmocniona oraz z nowym trenerem Szatałowem może naprawdę namieszać w tej lidze. Tychy z Tomaszem Fornalikiem na pokładzie czeka ciężki sezon, być może walka na całego o zachowanie ligowego bytu. Nasz typ: 2

GKS Bełchatów – Puszcza Niepołomice godz. 18

Gospodarze to absolutny faworyt tej potyczki z najuboższym z beniaminków. GKS nie jest już tak silny, jak wiosną w ekstraklasie, jednak nadal drzemie w nim potencjał, który wskazuje bełchatowian, jako jednego z faworytów do awansu. Jedyną ambicją Puszczy jest utrzymanie i będzie o to z całą pewnością trudno. Nasz typ: 1

 

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga