Piłka nożna Wywiady
Chwalibogowski: Wiedziałem, że 2:0 nie jest pewne
Na lewej obronie po raz kolejny wystąpił dziś Bartłomiej Chwalibogowski. Z zawodnikiem rozmawialiśmy po zakończeniu spotkania.
Po czwartej próbie w końcu udało się odczarować stadion w Niecieczy.
Jesteśmy zadowoleni z tego, że w końcu udało się wygrać na wyjeździe, szczególnie że była to Nieciecza. Pierwszy nasz wygrany mecz na tym obiekcie, więc jest z czego się cieszyć.
GieKSa pokazuje, że potrafi grać bez swoich czołowych zawodników, w poprzedniej kolejce bez Pitrego, dziś zabrakło Wróbla. Widać, że da się tych piłkarzy zastąpić.
Są osoby, które mimo wszystko są kluczowymi w naszej drużynie, jednak gdy ich brakuje, to inni ciągną ten wózek tak, by zakończyło się to zwycięstwem – chwała im za to.
Dobrze rozpoczęliśmy mecz, szybko strzeliliśmy dwie bramki, jednak nastąpił niespodziewany chwilowy brak koncentracji i rywal strzelił bramkę kontaktową.
Ciężko powiedzieć, czy stracona bramka była efektem braku koncentracji, ja jedynie mogę powiedzieć za siebie, że wiedziałem iż rezultat 2:0 nie jest pewnym wynikiem szczególnie, że drużyna z Niecieczy jest ciekawym zespołem, ma wielu dobrych zawodników. Fajnie, że wygrywaliśmy 2:0 i może faktycznie trochę to nas uśpiło.
W drugiej połowie Nieciecza mocno przycisnęła GieKSe. Nie uważasz, że trochę za głęboko zeszliście do defensywy?
Możliwe, że tak było, mimo tego, że w szatni powiedzieliśmy sobie, by wyjść na rywali wyżej. Jednak w podświadomości chcieliśmy mecz wygrać i nie stracić bramki, a rywal zdeterminowany nie chciał stracić punktów u siebie. Dlatego zepchnęli nas do defensywy, a i nam zdarzały się głupie błędy które ich nakręcały.
Ostatnimi czasy pokazujecie, że w zespole jest ogromny potencjał na czołówkę tabeli. Czujecie swoją siłę, że możecie powalczyć o awans?
Wiem o tym, że jako drużyna mamy potencjał, aby być w czubie tabeli, ale brakowało nam potwierdzenia naszej jakości w wynikach. Szczególnie jeśli chodzi o mecze wyjazdowe, bo u siebie gramy solidnie i mimo wszystko nie tracimy tych punktów. Punktów brakowało przede wszystkim na wyjazdach i cieszy nas to, że wygraliśmy z klubem, który aspirował do awansu. Potwierdziliśmy tym samym to, że będziemy liczyć się w tej lidze.
Tydzień temu 4:0, teraz 3:1 jesteście na fali. Teraz czeka was tydzień przerwy do kolejnego meczu. Przy takiej atmosferze nie lepsza dla was byłaby gra co trzy dni?
Wiadomo, gdy gra ‘idzie’ to człowiek chciałby grać bez przerwy, by kuć żelazo póki gorące. Jednak przyjeżdża teraz Stomil, który jest z dołu tabeli i trzeba się odpowiednio skoncentrować i zagrać na 110% by potwierdzić to że jesteśmy mocni na swoim boisku.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze