Dołącz do nas

Felietony

(Cicha) nadzieja – z ograniczonym zaufaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zazwyczaj pomiędzy meczami rozgrywanymi co trzy dni, nie dajemy felietonu przed- i pomeczowego, a raczej jeden międzymeczowy. Nie ma bowiem co powielać bytów (nie mylić z Bytovią). Tym razem jednak – z racji tego, że zbliża się mecz szczególny – felietony dwa będą. Dzisiaj krótszy po spotkaniu z Podbeskidziem, jutro obszerniejszy – dotyczący nadchodzącego pojedynku derbowego na Cichej.

Jak już pisałem o poprzednich meczach, do Puszczy podchodziłem z autentycznym spokojem, do Bytovii – z niepokojem, a do Stomilu – z pewnością, że bardziej spieprzyć się tego nie da. A jednak się dało. To spowodowało, że moja wiara została nadwątlona bardzo mocno i na mecz z Podbeskidziem szedłem już z innego rodzaju spokojem, takim „co będzie, to będzie”. I na szczęście to było zwycięstwo i to wysokie.

Na forum panuje euforia, łaska kibica na pstrym koniu jeździ, po Stomilu wiadro pomyj, a teraz nagle cudowny dzień, cudowny mecz, życie jest piękne. Ja przyznam, że choć cieszę się i to bardzo, to jednak do tej wygranej podchodzę ze spokojem. Zbyt wiele już było takich „pięknych” i pojedynczych zwycięstw, po którym następowało bolesne zderzenie z rzeczywistością. Prawdziwą, pełną radość jest w stanie dać mi tylko awans. Żadne zwycięstwo, dwa czy trzy tego nie spowodują. Wiem, podejście ostrożne, ale nie chcę po prostu znów popaść w kibicowską rozpacz, bo „znów oszukali”. A ta drużyna ciągle jest znakiem zapytania i nie wiadomo, co wywinie choćby w sobotę.

To był dziwny mecz. W pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, że zawodnicy robią wiele, by w polu coś tam pograć, ale gola nie strzelić. Mowa zwłaszcza o sytuacji Mandrysza, który mając na szesnastym metrze mnóstwo miejsca strzelił tak, jakby brał udział w „obij słupek”. Gdy pierwszą bramkę zdobył Mączyński pomyślałem sobie „no kurna, nie chcą strzelić, a tu taki przypadek”. No ale zaraz był gol Klemenza i radość drużyny i euforia na stadionie. Tu już przyszła mi na myśl następująca refleksja: „Nawet jeśli nie chcieli, to może po takich spektakularnych trzech minutach stwierdzą, że warto!”. Nadal jednak 2:0 mnie nie przekonywało. Dopiero trzeci gol Adriana Błąda dał spokój i wiarę, że te trzy punkty zostaną w Katowicach.

Ta drużyna nadal wiele może wygrać, ale też przegrać z kretesem. Tu nie ma punktów pośrednich. Spotkanie z Podbeskidziem pokazało, że walką można bardzo wiele osiągnąć i nie trzeba przy tym wielkich umiejętności. Cieszy, że trener otwarcie mówi, że niektórych zawodników odesłał na trybuny, bo nie zagwarantowaliby oni takiego poziomu walki. A to będzie potrzebne do końca sezonu, a już zwłaszcza w dwóch nadchodzących derbach.

Powiem tak – nie dam się nabrać na tę wygraną. W takim sensie, że uwierzę, że poprzednie mecze to był tylko wypadek przy pracy. Mam jednak cichą (nomen omen) nadzieję, że spotkanie z zespołem z Bielska coś odmieni w głowach piłkarzy, tak że stwierdzą, że warto – dla tej atmosfery, dla kibiców, dla klubu i dla siebie. Bo mimo fatalnej gry i wyników, kibice dali popis wsparcia i dopingu.

Nie dam się nabrać na wygraną, ale znów pojawił się u mnie cień nadziei. Z bardzo na razie ograniczonym zaufaniem. Wygrajcie z Ruchem, a potem będziemy myśleć, co dalej.

12 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

12 komentarzy

  1. Avatar photo

    Artur

    10 maja 2018 at 10:36

    Wszyscy piszą że mamy łatwe spotkania do końca, a jest wręcz przeciwnie. Nie licząc Ruchu (z którym jak nie wygramy to chyba trzeba by tą drużynę poprostu skasować)gramy z Tychami, które są w mocnym gazie (i w moim odczuciu to oni awansują)Olimpia i Górnik walczą o pozostanie w lidze i to będą dla nich mecze ostatniej szansy. Ciężko uwierzyć w awans, naprawdę ciężko. Wczoraj jakby nie padła ta przypadkowa bramka to pewnie skończyło by się 0:0. Jesteśmy poprostu za słabi i mentalnie i piłkarsko

  2. Avatar photo

    Irishman

    10 maja 2018 at 11:35

    No jasne, my strzelamy przypadkowe bramki, odnosimy przypadkowe zwycięstwa, a inni to oczywiście wirtuozi, profesjonaliści, którzy mają wszystko poukładane i przewidziane.
    Nie Panowie! Ta liga jest po prostu strasznie wyrównana i jak od kilku lat cała polska piłka klubowa jest to równanie w dół. Zgadzam się, że wczoraj wygraliśmy zaangażowaniem i walka. Ale tak trzeba w I lidze grać. Grając w ten sposób pokonywały nas kolejni kelnerzy i za Brzęczka, i za Mandrysza, i w kilku spotkaniach za Paszulewicza. Gdyby zrozumiał to Brzęczek dziś kończylibyśmy rozgrywki w Ex. Mandrysz to zrozumiał… ale za późno, tym bardziej, że dał się zaskoczyć, właśnie tak grającym chorzowskim. Paszulewicz rozumiał to od początku i tylko dlatego dziś jesteśmy na miejscu dającym awans. Czy je utrzymamy, to zależy od tego, czy będziemy kontynuować taką grę, a umiejętności mamy raczej wyższe niż rywale. A, że strzelamy przypadkowe bramki? No ale jakby nie było strzałów oraz pozycji do nich wywalczonych ciężką harówą na boisku, to nie byłoby bramek.

    Ja też oczywiście nie popadam w euforie, na to będzie ewentualnie czas po ostatnim gwizdku sezonu 2017/2018! Ale nadzieja jest, że i trener i piłkarze wyciągnęli naukę z meczów ze Stalą, Puszczą, Bytovią i Stomilem. Tym bardziej, że być może kryzys (fizyczny) mamy już za sobą, a np. Tychy może jeszcze przed!

  3. Avatar photo

    Irishman

    10 maja 2018 at 11:40

    A do derbów proponuję podejść bardzo ostrożnie! W takim meczu najsłabszy rywal, grając na ambicji potrafi zagrać na nosie nawet najlepszemu. A tym bardziej, że my wcale tacy zajebiści nie jestesmy!

  4. Avatar photo

    Mecza

    10 maja 2018 at 11:49

    Shellu tym razem bardzo przytomne podejście. Ja też nie wierzę, wczoraj przy 2:0 byłem zaskoczony i na pewno nie byłem pewny trzech punktów. Oczywiście będę kibicował, obserwował ale z ograniczonym zaufaniem. Mnie nie zdziwi porażka z Ruchem. Braknie punktu na przestrzeni całego sezonu to się wtedy wkurzę, bo można było ale trzeba było determinacji (nie umiejętności)w straconych meczach. Uwierzę dopiero po ostatnim gwizdku sezonu ale chyba też nie na 100% bo to będzie taki kosmos że może wyjdzie jakiś doping, źle policzone kartki itp. oraz walkower. To by było takie po „Katowicku” jak coś spieprzyć jak jest dobrze.

  5. Avatar photo

    kolo

    10 maja 2018 at 11:52

    A ja przypomnę tylko zwycięstwo z Tychami sprzed roku na podobnym etapie sezonu też 3:0, też na B1. Też wtedy odżyły nadzieje i wszyscy wpadali w euforię, że odzyskujemy kontrolę nad sytuacją.
    Jak to się skończyło?
    Dlatego teraz nie wierzę.

  6. Avatar photo

    Pyjter

    10 maja 2018 at 11:59

    Pojawieniem się prezydenta Krupy na trybunach chcą pokazać że jednak liczą na awans?Też do tego podchodzę spokojnie,ale z ruchem nie wygrać to by było frajerstwo do potęgi!Moim zdaniem Zagłębie odpadnie w walce o awans, Tychy, Chojniczanka i Stal Mielec to są głównie rywale o awans.

  7. Avatar photo

    Solski

    10 maja 2018 at 12:55

    Mecz ok, gratulacje za 3 punkty się należą. Mam jednak apel do piłkarzy, jeżeli nie macie zamiaru awansować z jakichś Wam wiadomych względów, to przynajmniej w DErBACH wbijcie ten ostatni gwóźdź do trumny chorzowskich

  8. Avatar photo

    Myslowice

    10 maja 2018 at 15:06

    Mi się wydaje ze wlasnie szpil ze smierdzacymi jest teraz najwazniejszy . To jest tak wielka szansa dla naszych grajków żeby wszystko spierdolic ze drugiej takiej szansy nie będzie.Ostatnia drużyna w tabeli, przegrywają mecz za meczem i to po 6- 0, klub z problemami finansowymi. Nic ino dostać teraz od nich ze 3 -0 jak mamy dużą szanse na awans a potem. Koleczko w grudziadzu.Dla mnie jak wygrają w Chorzowie i zremisuja z Tychami to będzie duży krok w kierunku awansu

  9. Avatar photo

    Marshall_GzG

    10 maja 2018 at 15:32

    kolo – ja tez jestem małej wiary, przypomniałeś mi sytuację z przed roku. Byłem wczoraj na meczu (chodzę od 21 lat) i przyznam że dwie z trzech bramek to takie trochę „fuksem”, co wcale nie znaczy że nie cieszę się z wygranej 🙂 Ale właśnie co pisał -kolo- nie wpadajmy w euforię (jak rok temu)…. to się naprawdę może źle skończyć (dla nas w głowach)pod koniec sezonu ….. :/

  10. Avatar photo

    Bartolo

    10 maja 2018 at 16:39

    ….frajerzy

  11. Avatar photo

    Mecza

    10 maja 2018 at 18:42

    @Bartolo, trzymasz kciuki za przeciwników aby wyszło na Twoim? Oświeć nas jeśli dobro GKS leży Ci na sercu. Jesteś anonimowy, rozprawy sądowej nie będzie. Mało tego, nie musi być bo jak wszystko wychodzi na jaw (piłkarze nie chcą, Prokić nie chce, UM nie chce itd, itp) to robią wszystko przeciwnie, tak dla niepoznaki. Jeśli masz informacje, które mogą pomóc pisz. Wytrąćmy wszystkie argumenty tym nieprzechylnym. Ja np. uważam że GKS jest piłkarsko zbliżony do 1/3 ligi i budżet 2mln w jedną stronę czy drugą stronę nie robi różnicy bo nie ma prawa. W ekstraklasie są większe różnice i często też nie widać różnicy.

  12. Avatar photo

    Scifo

    10 maja 2018 at 18:46

    Cieszę się, że byłem wczoraj na szpilu, bo 3:0 na B1, to nie jest norma. Widać było zaangażowanie, presing, i nie ma znaczenia, że bramkarz Podbeskidzia jest słaby, to ich problem. Pierwsza bramka przypadkowa, ale też mogło być zdecydowanie wyżej. Chciałbym częście oglądać takie mecze.
    Teraz liczy się tylko mecz z r i chcę widzieć to samo, co wczoraj plus ekstra z płuca na smrodów.
    Innych spraw nie będę komentował, a o przyszłym sezonie porozmawiamy po gwizdku kończącym ostatni mecz sezonu.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Z Widzewem we wtorek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę  ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.

Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.

STS Puchar Polski – 1/4 finału

wtorek, 3 marca 2026

20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź

środa, 4 marca 2026

17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze

czwartek, 5 marca 2026

13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa

Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga