Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Czas odbić się od dna – media o meczu GieKSa-Stomil

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat meczu jedenastej kolejki Fortuna I Ligi GKS Katowice – Stomil Olsztyn. Spotkanie nie wzbudza większego zainteresowania mediów.

stomil.olsztyn.pl – Niedzielna potyczka Stomilu w Katowicach

[…] Ścisk w dole tabeli jest duży i przed Stomilem bardzo istotne spotkanie, które może umiejscowić olsztynian powyżej strefy spadkowe. Po fatalnej serii porażek podopieczni Adriana Stawskiego w końcu zaczęli strzelać bramki, co przełożyło się na zdobycie 7 pkt. w ostatnich czterech meczach ligowych i wyeliminowanie Sandecji Nowy Sącz z Pucharu Polski. Stomil musi iść za ciosem i budować, tym razem pozytywną, serię spotkań, więc do meczu w Katowicach musi podejść z odpowiednia koncentracja, tym bardziej, że aż trzy drużyny ze strefy spadkowej mają po tyle samo punktów. To kolejny futbolowy maraton dla olsztynian i kolejne trzy mecze zagrane na przestrzeni tygodnia. Katowiczanie są w podobnej sytuacji, bo w miniona środę również grali w Pucharze Polski, eliminując Olimpię Zambrów (1:0). Podopieczni trenera Rafała Góraka też spisują się w lidze poniżej oczekiwań i jak wspomnieliśmy, zajmują ostatnią pozycję w tabeli.

[…] Dla kapitana olsztyńskiej drużyny Rafała Remisza będzie to mecz z dodatkowymi emocjami. W sezonie 2018/2019 bronił barw Katowickiego GKS-u i co było wielka niespodzianka dla futbolowej Polski, zaliczył z nim spadek do II ligi.

W Katowicach nie zobaczymy Wojciecha Reimana i Krzysztofa Bąkowskiego. Ten pierwszy odcierpieć musi nadmiar żółtych kartoników, ten drugi dostał z kolei wolne na wyleczenie urazu przed powołaniem go do młodzieżowej kadry Polski. W bramce Stomilu prawdopodobnie stanie Dawid Smug, który zadebiutował w Dumie Warmii w meczu z ŁKS-em Łódź. Niewykluczone jest oczywiście, że trener Stawski będzie chciał postawić na Konrada Syldatka, który z bardzo dobrej strony zaprezentował się w pucharowym starciu z Sandecja, zachowując czyste konto. Mówi się jednak o podziale bronienia olsztyńskiej bramki, w razie nieobecności Bąkowskiego, na puchar i ligę. Do składu na to spotkanie powinien już wrócić Piotr Pyrdoł, który po złamaniu palca wrócił tydzień temu do treningów i szkoleniowiec olsztynian namawiał go już na mecz z Miedzią Legnica. Stworzy to większą rywalizację na prawym skrzydle lub pozwoli cofnąć Karola Żwira na prawą obronę.

Brak Bąkowskiego oznacza, że ktoś inny będzie grał jako młodzieżowiec. W ostatnich spotkaniach na prawej stronie obrony grał Filip Szabaciuk, ale problem tego zawodnika polega na tym, że nie ma sił na całe spotkanie i na jego pozycję nie ma zamiennika. Ostatnio z powodu urazów nie trenują inni młodzieżowcy: Hubert Szramka oraz Aleksander Pawlak. Do treningów z pełnym obciążeniem wrócił Filip Wójcik, ale nie jest jeszcze gotowy na walkę o ligowe punkty.

sportdziennik.com – Czas odbić się od dna

Zamykająca tabelę zaplecza ekstraklasy GieKSa rozegra w niedzielę pierwszy z czterech zaplanowanych na październik domowych meczów. Żarty się kończą, zaczyna gra o utrzymanie.

Bez alternatywy 4. Takim hasłem katowicki klub promuje cztery domowe mecze, które czekają drużynę w październiku. Stomil Olsztyn, GKS Tychy, Skra Częstochowa, Puszcza Niepołomice. Pierwszy z nich w niedzielny wieczór. Żartów nie ma. Za nami niemalże 1/3 sezonu, a GieKSa z znajduje się na dnie tabeli. Skoro na Bukową przyjeżdża inny zespół ze strefy spadkowej, Stomil, przegrywający najczęściej spośród wszystkich pierwszoligowców i niemający jeszcze na koncie wyjazdowego zwycięstwa, to alternatywy rzeczywiście nie ma.

Jedni i drudzy do tej konfrontacji „na nizinach” przystąpią, mając w nogach środowe zwycięskie 1:0 spotkanie w Pucharze Polski. O ile olsztynian pokonanie ligowego rywala, Sandecji, mogło mocno podbudować i stanowić zastrzyk optymizmu na najbliższy czas, o tyle męczarnie GieKSy z występującą na poziomie rozgrywkowym nr 5 Olimpią Zambrów raczej jej kibiców dodatkowo zaniepokoiło niż uspokoiło, choć pogodna twarz trenera Rafała Góraka na konferencji prasowej mogła świadczyć o czymś innym.

[…] Na Podlasiu beniaminek zaplecza elity zanotował drugi w sezonie mecz na zero z tyłu. Wcześniej czyste konto zachował jedynie w domowym starciu z Sandecją (0:0). Od tamtej pory w 6 ligowych konfrontacjach stracił aż 18 goli i bezapelacyjnie legitymuje się dziś niechlubnym statusem najmniej szczelnej I-ligowej defensywy. Dlatego pucharowa wyprawa do Zambrowa posłużyła pewnym eksperymentom. GKS zagrał z Olimpią w ustawieniu z trójką, a nie dwójką środkowych obrońców, którą stanowili Grzegorz Janiszewski, Arkadiusz Jędrych i Hubert Sadowski. Dla tego ostatniego był to debiut w katowickich barwach w spotkaniu o stawkę.

– W okresie przygotowawczym „liznęliśmy” trochę tego ustawienia i teraz trener postanowił z niego skorzystać w meczu. Myślę, że jeszcze musimy nad tym popracować. Pierwszy raz graliśmy takimi personaliami. Jeśli będziemy ten pomysł rozwijać, to może okazać się pomocny także w meczach ligowych – przyznaje Sadowski, który w poprzednim sezonie występował w Skrze Częstochowa.

To, czy Rafał Górak zdecyduje się w niedzielę na grę trójką w tyłach, jest najważniejszym pytaniem przed niedzielnym bojem ze Stomilem. Kibice z pewnością chcieliby ujrzeć reakcję szkoleniowca na ostatnie niepowodzenia i seryjnie tracone gole. Trudno wyobrazić sobie kolejną wysoką porażkę. Kredyt zaufania topnieje nie tylko względem samego klubu, o czym świadczył transparent na ostatnim domowym spotkaniu z Arką Gdynia, ale też wobec drużyny. To, co zyskała awansem, roztrwania w tej rundzie. Tabela jest jednak tak spłaszczona, a kalendarz na tyle dogodny, że za miesiąc nastroje mogą być zupełnie inne. By tak się stało, zacząć trzeba od pokonania Stomilu. Niby też traci sporo goli, niby sporo przegrywa, ale w ostatnich tygodniach zaczął się „odkręcać”, a 3 zwycięstwa w 5 poprzednich meczach (4:2 z Resovią, 3:0 z Miedzią oraz 1:0 w PP z Sandecją) świadczą o tym, że o drugą w sezonie pełną pulę GieKSie absolutnie nie będzie łatwo.

– Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego pucharowego zwycięstwa pozytywną energię, którą przekujemy na spotkanie ze Stomilem. On w ostatnim czasie notuje wzrost formy, więc spodziewam się ciekawego meczu – zapowiada Hubert Sadowski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga