Piłka nożna
Czerwono, karno, bramkowo
Po inauguracyjnym zwycięstwie z Widzewem oczekiwaliśmy co najmniej tak dobrego wyniku, jaki padł w spotkaniu z łodzianami, ale również poprawy gry naszego zespołu. Zadanie nie było łatwe, bo rywalem miała być ofensywnie grająca Miedź Legnica Wojciecha Stawowego.
Trener Kazimierz Moskal dokonał jednej zmiany w wyjściowym składzie. Za Mateusza Kamińskiego na boisku pojawił się Michał Nawrot, ale zajął on miejsce w pomocy, a na obronę został wycofany Kamil Cholerzyński. W Miedzi mogliśmy oglądać byłego piłkarza GieKSy Daniela Ferugę.
Od początku to Miedź zabrała się za rozgrywanie piłki, a nasi zawodnicy byli nieco cofnięci. Co jakiś czas gospodarze próbowali przyspieszyć, rozegrać akcję ofensywną. Aktywny był Damian Lenkiewicz, starał się mocno Wojciech Łobodziński. Początkowo jednak aktywami Miedzi były tylko próby strzałów z dystansu. Katowiczanie niestety z przodu nie mieli żadnych okazji. Obrona GieKSy nie grała zbyt pewnie i to potwierdziło się w 27. minucie. Dośrodkowanie z prawej strony i niepilnowany Feruga pewnie strzelił do siatki. Zaledwie pięć minut później było już 2:0. Najpierw strzelał z 16 metrów Łobodziński i tylko dzięki Januszkiewiczowi, który asekurował czekającego na dobitkę rywala, nie padła bramka. Na chwilę tylko zagrożenie zostało oddalone, po rzucie rożnym głową pod poprzeczkę trafił Mateusz Szczepaniak. GieKSa w zasadzie przez całą połowę grała dość agresywnym pressingiem, ale nawet po odbiorze piłki bardzo szwankowała technika, koncentracja, celność podań. Do tego wspomniana niepewna obrona.
W przerwie trener Moskal dokonał dwóch zmian. Za Nawrota i Januszkiewicza pojawili się na boisku Przemysław Pitry i Krzysztof Wołkowicz. Obaj natychmiastowo rozruszali grę GKS. Najpierw świetna akcja na jeden kontakt właśnie Wołka z Pitrym, po czym ten ostatni wyszedł sam na sam z Andrzejem Bledzewskim i pokonał golkipera gospodarzy. Dwie minuty później był już remis. Tym razem prostopadłą piłkę otrzymał sam Wołkowicz i został sfaulowany przez Szymona Zgardę. Rywal otrzymał czerwoną kartkę, a do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Grzegorz Goncerz. Podobnie jak z Widzewem bardzo pewnie wykonał jedenastkę i GieKSa w trzy minuty doprowadziła do wyrównania. To był bardzo dobry moment naszego zespołu, bo nie dość, że udało się tak szybko wyrównać i uchwycić wiatr w żagle, to jeszcze do końca meczu GKS miał grać z przewagą jednego zawodnika. Miał, bo już dwie minuty później siły się wyrównały. Wychodzącego na czystą pozycję rywala sfaulował Łukasz Pielorz i również on ujrzał czerwony kartonik. Po rzucie wolnym było bardzo groźnie, bo Feruga strzelił w poprzeczkę, piłka odbiła się jeszcze od pleców Antonina Bucka i wylądowała na rzucie rożnym. Po chwili było już 3:2. Fatalny błąd popełnili obrońcy, którzy dali uciec Łobodzińskiemu na skrzydle, ten dośrodkował po ziemi, a Lenkiewicz na wślizgu pokonał naszego golkipera. Jakby tego było mało, w 58. minucie sędzia po raz kolejny podjął „decyzję ostateczną”, gdy Adrian Jurkowski sfaulował rywala wychodzącego oko w oko z Buckiem. Kolejna czerwień i rzut karny. Do piłki podszedł najniższy zawodnik na boisku Marcin Garuch i strzelił w środek, ale pewnie.
Miedź odzyskała dwubramkowe prowadzenie i to ona teraz grała z przewagą zawodnika. Po tym mega szalonym pierwszym kwadransie gra się uspokoiła. GieKSa w dziewiątkę niewiele mogła zdziałać, choć bardzo starali się Grzegorz Goncerz czy Przemysław Pitry (świetna zmiana), który nawet w pojedynkę próbował ratować punkty. Niestety bardzo rozrzedzone były szyki obronne. W wyniku czerwonych kartek, trener wprowadził na boisko Kamińskiego, a GieKSa przeszła na grę czwórką obrońców z… Piotrem Ceglarzem na prawej stronie. Rywale jeszcze co najmniej dwa razy mieli znakomite okazje – sam na sam – aby strzelić bramki, ale dobrze wychodził Bucek, względnie marnowali sytuację, jak Szczepaniak, który będąc sam przed bramkarzem zamiast strzelać odgrywał jeszcze do źle ustawionego popularnego Lobo. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie.
Po bardzo słabej pierwszej połowie, w drugiej GieKSa wyszła z impetem oraz zmianami, które dały zmianę wyniku. Szkoda, że nasza radość trwała tak krótko, ale to spotkanie właśnie wtedy można było uspokoić i postarać się wygrać. Czerwona kartka Pielorza zburzyła wszystko i GieKSa nie mogła się po tym pozbierać.
Po drugiej kolejce katowiczanie mają więc na koncie wygraną i porażkę. Trener Moskal będzie miał wielki problem, żeby zestawić defensywę na mecz z Niecieczą, gdyż pauzować będą Jurkowski i Pielorz. Trzeba jednak też popracować nad ofensywą, bo mimo, że Pitry i Wołkowicz pokazali przez chwilę jak się gra w piłkę, to pierwsza połowa w tym zakresie była bardzo słaba.
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.


fan-club dortmund
10 sierpnia 2014 at 16:32
gra lewego obroncy to katastrofa dalej w druzynie nie ma cienia rozgrywajacego..obroncy tylko wybijaja pilki do przodu na hurra,albo zrobcie z Pitrego rozgrywajacego albo inaczej nic z tego nie bedzie…juz zimny prysznic i weryfikacja celow na ten sezon…fart z Widzewem i porazka na przecietnej Miedzi gdzie jeden chlop-Lobodzinski-wygrywa mecz ..aha bravo bramkarz..znow mamy szczescie do dobrego Tormanna bez niego byloby ze 2 wiecej jak nic
kibic64
10 sierpnia 2014 at 20:21
z takimi zawodnikami jak kamiński, cholerzyński czy jurkowski to my możemy sobie grać o utrzymanie !!!! co robił cholerzyński przy drugiej bramce ???? !!! dupa nie zawodnik !
FART z Widzewem, porażka na słabej miedzi ! słabo to widzę .
EKSTRAKLASA ALBO ŚMIERĆ !!!
fan
10 sierpnia 2014 at 21:24
Kij z wynikiem, różnie to bywa..zalamujace jest to że znowu nie widać by coś grali. Obrona 3 liga. Rozgrywanie masakra..stawiam środek tabeli po sezonie.. może to za wcześniej i obcym się mylił ale zbyt wiele sezonów i lat czekam aż zaczną coś kopać więc w tym postanawiam się nie denerwować:-)