Piłka nożna
Czy Okocimski leci w dół, a „gdyńskie zatrucie” pomoże Rybniczanom? Zapowiedź 10. kolejki
Zaczynamy 10. kolejkę na zapleczu ekstraklasy. Przed nami 4 mecze w sobotę i 4 w niedzielę, ponieważ już wczoraj swój ligowy pojedynek stoczyły zespoły GKS-u Bełchatów i Arki Gdynia. Bełchatowianie doznali pierwszej domowej porażki, zwycięstwo Arce zapewnił Jarzębowski, który zdobył jedynego gola meczu. Zobaczmy, co czeka nas na pierwszoligowych boiskach w ostatnim weekendzie września.
Wszystkie sobotnie spotkania zaczynają się o godzinie 16, a najciekawiej naszym zdaniem powinno być w Grudziądzu, gdzie będąca na fali Olimpia podejmie zawsze nieobliczalną Flotę. Zespół trenera Kafarskiego w tej chwili plasuje się na trzecim miejscu w ligowym zestawieniu i ma duży apetyt, aby to miejsce jeszcze poprawić. Flota po pokonaniu Chojniczanki awansowała na 8 miejsce i do Grudziądza jedzie w dobrych nastrojach. Faworytem będą jednak gospodarze. Ciężko podobnym sformułowaniem określić olsztyński Stomil, który nie potrafi wygrać meczu u siebie, a właśnie na własnych śmieciach zagra z GKS-em Tychy. Jest to doskonały moment, aby przełamać klątwę własnego obiektu, bo Tyszanie prezentują w tym sezonie formę tragiczną, za co z resztą zapłacił głową trener Fornalik. Ciekawie powinno być również w Chojnicach, gdzie podopieczni trenera Pawlaka zagrają z Sandecją. Sączersi już coraz wyżej, już coraz lepiej to wygląda, ale jak pokazało ubiegłotygodniowe starcie z Puszczą, do ideału daleka droga. Dla nas mecz na remis ze wskazaniem na Chojniczankę. Wspomniana Puszcza zagra w roli gospodarza z Okocimskim Brzesko. Goście tym meczem muszą udowodnić, że po bardzo udanym początku nie czeka ich teraz pikowanie w dół. Dorobek punktowy drużyny z Niepołomic nie jest zbyt imponujący, jednak w przypadku zwycięstwa strata do zespołu Piotra Stacha stopnieje do zaledwie punktu.
Niedzielne granie w 1. lidze zapoczątkuje starcie skarconego w Katowicach Dolcanu z karconą przez wszystkich Miedzią. Forma i dorobek punktowy Miedzianki wołają o pomstę do nieba, jeżeli weźmiemy do ręki kartkę, ze składem personalnym zespołu z Legnicy. Na ten moment faworytem absolutnym w tej potyczce jest zespół spod Warszawy. Kwadrans po pierwszym gwizdku w Ząbkach, jego dźwięk da znać do rozpoczęcia meczu w Rybniku, gdzie ROW o pierwsze ligowe zwycięstwo powalczy z Górnikiem Łęczna. Przez gdyńskie zatrucie goście pauzowali przed tygodniem i tu nadzieja gospodarzy, że będący w rewelacyjnej formie zespół Szatałowa został nieco wybity z rytmu. Nie czarujmy się jednak, faworytem są przyjezdni. O 16 rozpoczną się mecze Kolejarza Stróże z GKS-em Katowice oraz Termaliki Nieciecza z Wisłą Płock. Oba te spotkania powinny dostarczyć kibicom sporo emocji, wszak każdy z tych zespołów aspiruje, do co najmniej pierwszej szóstki, a dwa do pierwszej dwójki… Faworytem obu starć będą gospodarze, ale my przewidujemy, że na jednym z boisk będziemy świadkami niespodzianki, a dla ułatwienia dodamy, że nie będzie to boisko, na którym za jedną z bramek można dostrzec słonia.
10. kolejka
GKS Bełchatów – Arka Gdynia 0:1 (0:0)
Chojniczanka Chojnice – Sandecja Nowy Sącz X
Olimpia Grudziądz – Flota Świnoujście 1
Puszcza Niepołomice – Okocimski Brzesko X
Stomil Olsztyn – GKS Tychy 1
Dolcan Ząbki – Miedź Legnica 1
ROW Rybnik – Górnik Łęczna 2
Kolejarz Stróże – GKS Katowice 2
Termalica Nieciecza – Wisła Płock 1
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.


Najnowsze komentarze