Piłka nożna
Czy trójka zmienników da radę?
W wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności aż trzech zawodników, którzy mieli udział w zwycięstwie z Rakowem Częstochowa, nie będzie mogło zagrać w Opolu. Pierwszy wykluczył się z niedzielnego spotkania Adrian Frańczak, który zarobił czerwoną kartkę (ale pauzować będzie z powodu żółtych), powołanie do reprezentacji otrzymał Oktawian Skrzecz, a ostatnio doszła do nas informacja o poważnej kontuzji Sebastiana Nowaka.
Jeśli chodzi o bramkarza, to szansę dostanie Mateusz Abramowicz. Zawodnik niejednokrotnie ratował nam skórę, dodatkowo dość ostentacyjnie był odsuwany przez trenera Mandrysza od składu. Nie wiadomo, w jakiej jest formie, ale liczymy, że będzie pewnym punktem drużyny.
Po zejściu Frańczaka z Rakowem, trener zdecydował się przesunąć na prawą obronę Mateusza Kamińskiego. Choć nietypowa pozycja, zawodnik spisał się poprawnie na flance, problem polegał na tym, że zastępujący go na stoperze Midzierski spisał się bardzo słabo. Na takie ryzyko chyba nie za bardzo można sobie pozwolić i prawdopodobnie znów Kamiński z Klemenzem utworzą duet środkowych, a na boku obrony wystąpi Kamil Słaby, który choć woli występować po lewej stronie, tym razem być może uzupełni lukę na prawej.
Jeśli chodzi o zastępstwo za Skrzecza (zarówno na pozycji, jak i jako młodzieżowca), typujemy występ Wojciecha Słomki. Zawodnik ten dostał szansę w końcówce poprzedniego roku i z Miedzią spisał się całkiem dobrze.
Jeśli chodzi o pozostałych zawodników, to zmian się nie spodziewamy. Poczobut i Zejdler powinni utworzyć duet środkowych pomocników, Kędziorze w ataku powinien pomagać z głębi pola (a czasem jako drugi napastnik) Andreja Prokić. Na drugim skrzydle Adrian Błąd, który mamy nadzieję, pokaże się z lepszej strony niż z Rakowem (bo mimo, że miał udział w bramce, to stać go na dużo więcej).
Przewidywany skład na Odrę Opole:
Abramowicz – Słaby, Kamiński, Klemenz, Mączyński – Słomka, Poczobut, Zejlder, Prokić, Błąd – Kędziora.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze