Dołącz do nas

Piłka nożna

Dariusz Dudek trenerem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Potwierdziły się doniesienia medialne – nowym trenerem GKS Katowice został Dariusz Dudek. Umowa będzie obowiązywać do 30 czerwca 2020 roku.

43-letni szkoleniowiec w ubiegłym sezonie prowadził Zagłębie Sosnowiec, z którym wywalczył promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej (bilans 16-7-7,  średnia 1,8(3) pkt./mecz). 8 października tego roku, po 11 spotkaniach (bilans 1-4-6, średnia 0,(63) pkt./mecz) w Ekstraklasie, Dudek zrezygnował z funkcji. Wcześniej był asystentem Mariusza Rumaka w Śląsku Wrocław i Termalice Nieciecza, a na samym początku trenerskiej kariery przez prawie cztery lata asystował Marcinowi Broszowi w Piaście Gliwice. Dudek był także dyrektorem sportowym w Odrze Wodzisław.

Szkoleniowiec w przeszłości występował w naszych barwach w ekstraklasie oraz w I lidze, gdzie pod okiem Pawła Kowalskiego wywalczył awans do ekstraklasy.

Nowemu trenerowi życzymy powodzenia.

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    KaTe

    15 października 2018 at 13:04

    No to mamy trenera celebrytę…
    Odszedł z Zagłębia, bo brakło mu doświadczenia – a na Gieksę wystarczy 😉
    Swoją drogą pan Bartnik ma talent do wyławiania trenerów, którzy zostali zwolnieni, bo doprowadzili swoje kluby na miejsce spadkowe

  2. Avatar photo

    kosa

    15 października 2018 at 14:02

    @KaTe ale awans też zrobił 😉

    • Avatar photo

      Szop

      15 października 2018 at 17:37

      niGdy nie trać wiary co?

  3. Avatar photo

    pablo eskobar

    15 października 2018 at 14:56

    Darek bier te baletnice za twarz i zrob z nich wojownikow powodzonka zycze

  4. Avatar photo

    Irishman

    15 października 2018 at 15:36

    Witamy i życzymy powodzenia!

    Wybór trenera nie powala na kolana ale każdemu trzeba dać szanse. Kluczowe było przy nim chyba to, że zgodził się aby został cały sztab po Paszulewiczu. Może to i słuszne? Zobaczymy! Oby się udało.

  5. Avatar photo

    Jarosław

    15 października 2018 at 17:25

    Czy nie stać nas na trenera czy nie chcą przychodzić. Dziękuję znów mamy wuefiste. No tak chcemy się utrzymać to ten fachowiec wystarczy. Myślę że też dałbym radę;-)

  6. Avatar photo

    Szop

    15 października 2018 at 17:35

    Zawód marzenie…Trener piłki nożnej nieważne co sobą reprezentujesz nieważne jakie masz papiery nawet mogłeś sprzedawać mecze w poprzedniej drużynie i tak gdzieś znajdziesz robotę umowa na dwa lata nawet jak cię zwolnią po 2 miesiącach to i tak muszą wszystko wypłacić.
    Trenerska karuzela musi się kręcić.
    Jak będzie takim samym kopaczem jak treneram to super wyjazd do Elbląga się szykuje :-/

  7. Avatar photo

    fridek76

    15 października 2018 at 17:52

    ja uwazam ze to dobry wybór facet wie co robi i jest optymistycznie nastawiony a troche humoru i optymizmu jaki z jego osoby bije jest wskazany. Panie Dudek wierze w Pana.. Powodzenia
    Dajmy mu sie wykazać a nie krytykujmy.

  8. Avatar photo

    Łukasz

    15 października 2018 at 18:52

    A ja życzę nowemu trenerowi powodzenia!

  9. Avatar photo

    ronny_64

    15 października 2018 at 18:53

    A tu ciągle to samo, wieczna krytyka ludzie dajcie mu szanse a nie skreślajcie na starcie. Jeśli ktoś oczekiwał, że jakiś „lepszy” trener zechce wejść w to bagno w którym się obecnie znajdujemy to jest niemożliwie naiwny.

  10. Avatar photo

    Bce

    15 października 2018 at 19:01

    Bierz Dudek goroli w Gieksie za ryj. Mają zapie…. a nie po galeriach się bujać. Trening i w pizde tylko, żeby nie zdechli na meczu. Można było kiedyś kopaczy spotkać jak biegali po parku. Stałe fragmenty do poprawy. Komu się z nich nie podoba wypi… na zbity pysk. Chłopcy z regionu powinni być promowani. Życzę ci powodzenia

  11. Avatar photo

    Mecza

    15 października 2018 at 19:57

    Obejrzałem konferencję i z tego co wiedziałem wcześniej o nim to wydaje się, że powinna poprawić się atmosfera w zespole. Na ile to poprawi naszą sytuację czas pokaże. Powodzenia.

  12. Avatar photo

    Dziadek

    15 października 2018 at 20:07

    Połączmy fakty. Gieksa potrzebowała trenera z licencją, a w środku sezonu większość zajęta. Dudek się idealnie napatoczył. Potwierdza to fakt, że przychodzi bez sztabu, czyli jest figurantem, dzięki któremu będziemy w zgodzie z przepisami. Z kolei Dudek, którego przerosła ekstraklasa, ma w Gieksie łatwe pieniądze. W Zagłębiu musiał zapracować na wypłatę, tutaj ją po prostu dostanie, bo Katowice są bardzo hojnym miastem gdy trzeba z publicznych pieniędzy płacić. Obie strony odnoszą więc korzyści, tylko kibice jak zwykle robieni są w ch…

  13. Avatar photo

    abel

    15 października 2018 at 20:12

    Wybór zupełnie od czapy choc zycze powodzenia nowemu trenerowi. Obawiam sie jednak ze to bedzie paszul bis. Czlowiek bez doswiadczenia bez zadnych sukcesow niczego dobrego nie wrozy. No chyba ze faktycznie problemem jest atmosfera. Dziwi mnie ze Pan Prezes nie wyciaga wnioskow z lekcji ktore dostaje.

  14. Avatar photo

    obik1980

    15 października 2018 at 20:56

    Jeżeli ma być lekiem na naszą Giekse to jestem za tak niech bierze ich w obroty i zagania do roboty. W piątek już 1 sprawdzian. Dobrze ze Dziółka w sztabie zostanie bo przynajmniej przekaze Darkowi problemy w drużynie i gdzie są.

  15. Avatar photo

    PanGoroli

    15 października 2018 at 22:03

    Powodzenia, trenerze!

  16. Avatar photo

    Irishman

    16 października 2018 at 12:32

    Obejrzałem konferencję oraz filmik z konferencji oraz pierwszego dnia trenera na Bukowej. I serio widać taki powiew świeżości, takiego luzu, humoru i trochę więcej optymizmu. Tego potrzeba nam wszystkim GieKSiarzom od prezesa po piłkarzy i kibiców.
    Ja tam robię sobie RESET- wypieprzam wszystko co zło do wora, wór do jeziora i czekam na nowe otwarcie.

    A co do samego wyboru trenera, to myślę, że mieliśmy niesamowite szczęście, że Sosnowiec zwolnił Dudka. OK, facet jest młody i jeszcze się uczy ale z drugiej strony widać, ze chce (oraz ma możliwości i kontakty aby to robić u najlepszych), a przede wszystkim ma już doświadczenie jako samodzielny trener. OK, awans zrobił trochę fartem. ale nawet jakby go nie zrobił, to też trzeba by jego pracę za Brynica ocenić jako pozytywna, bo faktycznie wyciągnął ich z kryzysu.
    Co prawda mnie marzył się fachowiec typu Bartoszek, Ojrzyński albo nawet jeszcze lepsi. Ale bądźmy szczerzy – nikt taki w obecnej sytuacji by do nas nie przyszedł.

    Tak więc WITAMY I ZYCZYMY POWODZENIA!

  17. Avatar photo

    abel

    16 października 2018 at 19:23

    Nie mam nic przeciwko Dudkowi bo to bardzo sympatyczny człowiek ale niestety jest to kolejny eksperyment zarzadu. Eskperyment na zasadzie uda sie lub nie. Z reguly w takich sytuacji w jakiej jest gks bierze sie sprawdzone marki no ale tu zasady sa inne niz wszedzie indziej. Jeden eksperyment juz dal rezultat a jaki to wszyscy widzimy.

  18. Avatar photo

    Irishman

    16 października 2018 at 21:29

    @abel, oczywiście masz trochę racji, a może nawet więcej niż trochę.
    Ale tak jak pisałem jesteśmy w takiej sytuacji, że nikt taki kogo chcielibyśmy nie przyszedłby do nas, a po drugie….. no w sumie Nawałka jak do nas przychodził to był jeszcze większy eksperyment niż Dudek. Ja tam się pieronem cieszę, że nie udało się zatrudnić Zająca albo Góralczyka, bo to dopiero byłby moim zdaniem dramat!

  19. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    16 października 2018 at 22:50

    Widze to tak nasi poprzedni trenerzy to wiadomo: Brzeczęk gość z jakąś tam taktyką i strategią na granie której obecni piłkarze 1 repr. nie rozumieją a co dopiero 1-ligowcy mieli zrozumieć..Mandrysz „buc” i co za tym idzie pewnie trener nie lubiany w szatni..Paszulewicz „kat” trener z małym doświadczeniem z żadnymi sukcesami z wygórowanym na potęge ego..teraz mamy Dudka optymiste przeciwieństwo kazdego z poprzednich trenerów jeśli chodzi o charakter, gościa który tak jak poprzedni trener jest na dorobku ale sukces w Cv już ma, do tego pewnie ma większe pojęcie o tym sporcie od Paszula chociazby ze względu na staże które odbywał i ostatnia kwestia często z różnych powodów tutaj podnoszona..człowiek który grał w GieKSie więc znający tutejszy klimat..p.s. nie napalam się że z tego coś będzie ale w odchłani widze lekkie światełko w tunelu..

  20. Avatar photo

    Irishman

    17 października 2018 at 10:31

    Wniosek (szczególnie dla piłkarzy) z tej naszej kołomyi z trenerami jest taki – SZANUJ TRENERA SWEGO, BO MOŻESZ MIEĆ GORSZEGO! 🙂

  21. Avatar photo

    Mecza

    17 października 2018 at 10:57

    Dodam, że nie przeceniajcie go bo on nie jest cudotwórcą. Jak do każdej zmiany podchodzę z nadzieją ale nie wszytko od razu będzie idealne. Liczę, że zmiana będzie widoczna ale nie od razu. Będą porażki, słaba gra,wyzywanie. Sam Dudek rzucił zdanie że po trzech meczach będą jechać po nim.

  22. Avatar photo

    GieKSiorz

    17 października 2018 at 15:57

    Weźcie dajcie chopu popracować,wiadomo od razu nie będzie pięknie i ładnie.ja dostrzegam takie plusy że synek że slonska, grał w Gieksie, zrobił z gorolami awans i jest optymistycznie nastawiony i jasno podał cel- awans,a tym co mówią miał farta, miał bo w sporcie trzeba mieć, jest na dorobku i dobrze jest głodny sukcesu,a inny ,znany trener?, ciekawe który by chciał się tego podjąć i ile by sobie zażyczyl,a nazwisko same nie gwarantuje sukcesu,dejcie Darkowi robić zoboczymy co z tego będzie,gorzej być nie może

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Felietony Hokej

Czy możemy narzekać na najlepszą drużynę ostatnich pięciu lat?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Piąty finał z rzędu. Dwa mistrzostwa Polski – tyle samo co teraz GKS Tychy, których jednak w tym okresie dwukrotnie zabrakło w finale. Dwa finały przegrane w dopiero w siódmym meczu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za ostatnie 5 lat to drużyna Jacka Płachty była najlepszą drużyną w Polsce, a jednak coraz ciężej o optymizm, gdy mowa o hokejowej GieKSie.

Po dwóch mistrzostwach Polski, gdzie w obu przypadkach w finale byliśmy wręcz perfekcyjni pod każdym względem, przyszła porażka z Unią w dogrywce meczu nr 7 – tak minimalna, jak tylko może być, a przecież już po piątym meczu byliśmy o krok od kolejnego złota. Rok temu z kolei już po 4 meczach Tyszanie w każdym kolejnym mogli odnieść ostateczny triumf i choć pogoń za wynikiem, a nawet wyjście na prowadzenie na początku decydującego starcia dały nam mnóstwo emocji, to był to jednak kolejny krok w tył względem poprzedniego sezonu, a jak wyglądał finał w tym roku – każdy wie.

Nikt w tej lidze nie lubi GKS-u Katowice… i ma to swoje dobre strony. Brak sympatii ze strony kibiców Tychów, Sosnowca czy Oświęcimia jest oczywisty i jest to odwzajemnione i te animozje dodają emocji, a to dla emocji śledzimy sport. Idzie za tym jednak coś więcej – oprócz zdobycia mistrzostwa Polski, pobocznym celem każdej z tych drużyn jest pokonanie GKS-u. Poza krakowską Cracovią, gdzie nie zapowiada się, by w najbliższych latach mieli wrócić do walki o najwyższe cele, Katowice to zdecydowanie największe i najbardziej rozpoznawalne miasto ligi i każde mniejsze miasto tym bardziej chce udowodnić swoją wyższość na lodzie. Naszą reakcją na to jest… wyznaczenie top-4 jako celu na sezon. W lidze, gdzie są 4 drużyny mające pieniądze, by móc realistycznie walczyć o coś więcej, niż przetrwanie.

Końcowy wynik to jednak nie wszystko, czego kibice potrzebują – potrzebujemy czuć, że klub ,,gdzieś” zmierza, potrzebujemy również małych powodów do ekscytacji, a także potrzebujemy, by ludzie pracujący w klubie pokazali nam, że to oni się lepiej znają na hokeju i ,,zamknęli nam mordę”. Tak jak mordę zamyka nam sekcja piłkarska, tak jak 3 lata temu zrobił to Teemu Pulkkinen, tak tym razem dosłownie każda obawa kibiców znalazła potwierdzenie. Każdy czuł, że siedmiu obrońców to za mało, każdy widział, że brakuje nam ofensywnie usposobionego defensora, każdy wiedział, że mamy problem z przewagami i naprawdę ciężko uwierzyć, że ludzie, którzy dali nam dwa mistrzostwa Polski mieliby się z tym nie zgodzić. Gdzie więc była na to reakcja?

Jedną z najważniejszych cech naszych mistrzowskich ekip był głód. Oczywiście było też wtedy grono doświadczonych Polaków, a nawet przewinęło się też kilku doświadczonych obcokrajowców i nie chcę brzmieć, jakbym myślał, że teraz ktoś nie chciał zdobyć mistrzostwa, bo nie wątpię, że wszyscy chcieli, ale czegoś w porównaniu do ekipy sprzed 3 i 4 lat ewidentnie brakowało. Sami zboczyliśmy z drogi, która działała. W Tychach pałeczkę po doświadczonym Komorskim przejmują Łyszczarczyk czy Paś, którzy spokojnie mają pewnie z 7-8 lat grania przed sobą. U nas wydaje się zawiodło przekazanie pałeczki w obronie po pożegnaniu się z Kruczkiem czy Wajdą, a teraz czeka nas to w ofensywie. Są oczywiście bracia Hofman, gdzie oglądanie ich rozwoju było jednym z przyjemniejszych elementów tego sezonu i głęboko wierzę, że będą liderami na lata nie tylko GKS-u, ale i reprezentacji… ale co jeśli okaże się, że jednak są to gracze jedynie na 3 formację i 20 punktów w sezonie? Te przekazanie pałeczki zdecydowanie nie jest tu tak płynne i naturalne, a przecież tyle lat pracy jednego trenera i dyrektora w połączeniu ze stabilnym finansowaniem z miasta to powinny być wręcz idealne warunki do takiej długofalowej pracy.

Praktycznie co roku przykro kibicom GieKSy czyta się o nowych kontraktach, transferach i negocjacjach już nawet w trakcie play-offów, gdzie my na pierwsze wieści czekamy zazwyczaj aż skończą się hokejowe mistrzostwa świata. I niby zawsze ostatecznie jakoś to nadrabialiśmy, bo 5 razy z rzędu w finale nie byliśmy przypadkowo, ale nie wierzę, że na tym czekaniu nie tracimy, a teraz już z całą pewnością można powiedzieć, że zeszłoroczna przerwa między sezonami była w naszym wykonaniu po prostu słaba. Nie ma w tym gronie żadnego zawodnika, którego będzie warto wspominać po latach. Kibice potrzebują zawodników z charakterystycznymi cechami – jeszcze długo będziemy pamiętać szaleństwo w oczach i uśmiechu Erikssona, umiejętność wejścia na wyższy poziom w kluczowych momentach Lehtonena, huknięcie Hudsona, technikę Koponena czy ,,nienormalność” Murray’a, a jak pokazują wyniki – nie tylko kibice potrzebują takich zawodników, ale klub też. Hokej nie jest sportem dla normalnych. Gdy 3 lata temu przyszedłem na pierwszy przedsezonowy sparing – od pierwszego kontaktu z krążkiem było widać, że Koponen to Pan Hokeista. Nie chcę wytykać palcem hokeistów, bo myślę, że oni są najmniej temu winni, ale aktualnie większość naszej kadry to hokeiści po prostu przyzwoici… i tyle. Przyzwoitością nie wygrywa się mistrzostwa.

Nie wiem, co by się musiało stać, bym o kimkolwiek, kto miał swoją zasługę w zdobyciu dwóch mistrzostw Polski myślał za kilka lat w sposób negatywny, począwszy od dyrektora sportowego, przez trenera i na zawodnikach kończąc. Ilu błędów by nie popełniono w tym sezonie i ilu potencjalnie nie popełni się jeszcze w przyszłości – za ten pierwszy wielki sukces GKS-u, jaki miałem okazję doświadczyć w życiu, trener Płachta może mieć w Katowicach własną ulicę, a odwieszenie łyżew na kołek przez Grzegorza Pasiuta powinno być jednoznaczne z powieszeniem numeru 18 w Satelicie, a może i nawet na to samo zasługują Bartosz Fraszko czy ,,Nasz Warszawiak” Mateusz Bepierszcz. Czy aktualnie nasze finanse pozwalają na stworzenie równorzędnej rywalizacji z Tychami, ale czego by tu wcześniej nie osiągnięto – teraz także potrzebuję widzieć, że klub ma obrany właściwy kierunek i do tego kierunku dąży. Może trzeba jasno powiedzieć, że jeśli właściciel nie chce kroku do przodu, bo przy świetnej postawie piłkarzy już nie potrzebuje ,,tematu zastępczego”, to wykonujemy krok w tył i odmładzamy skład?

Zdobytymi mistrzostwami klub poniekąd wydał na siebie ,,wyrok” – zupełnie inaczej cieszyło srebro drużyny Toma Coolena, gdy zaledwie 2 lata wcześniej nie było hokeja w Katowicach, a 3 lata wcześniej bohaterem kibiców w Satelicie był Maros Goga. Teraz już wszyscy wiemy, jak to jest być na szczycie – i chcemy tego znów, jednak tak jak pisałem wyżej, końcowy wynik to nie jedyny sposób na usatysfakcjonowanie kibiców, tymczasem w tym sezonie mimo wszystko tylko on się zgadza, bo jednak finał to jest w pewnym stopniu sukces, ale czy z obecnie obranym kursem ten finał będzie także za rok?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga