Piłka nożna kobiet
Debiut GieKSy w Lidze Mistrzyń
6 września Mistrzynie Polski rozegrają swój pierwszy mecz w europejskich pucharach, a tym samym pierwszy oficjalny mecz GieKSy w eliminacjach Ligi Mistrzów! Katowiczanki zmierzą się z zespołem RSC Anderlecht Féminin, 10-krotnymi mistrzyniami Belgii.
Krótko przypomnijmy, jak wyglądają eliminacje: cztery drużyny trafiają do jednej grupy i rozgrywają spotkania w formie pucharowej. Zwycięzcy półfinałów zagrają 9 września o awans do drugiej fazy eliminacyjnej, a przegrani powalczą o punkty rankingowe w meczu o 3. miejsce. Drużyna, która wygra pierwszą fazę eliminacji, rozegra dwumecz, którego wynik zadecyduje o przyznaniu miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzyń.
Anderlecht zdobył 10 mistrzostw swojego kraju, w dwóch różnych formatach rozgrywek, a także jedenaście pucharów i trzy superpuchary kraju. W zeszłym roku, w fazie kwalifikacyjnej, Fiołki pokonały drużynę SMS-u Łódź 3:2, nie udało im się jednak przejść do następnego etapu rozgrywek – przegrały z drużyną Kuopion Palloseura po rzutach karnych. Do Katowic Anderlecht przyjedzie w roli faworytek, choć zespoły z Łodzi i Łęcznej (zwycięstwo Górnika w Glasgow 1:0 pięć sezonów temu) pokazały, że czołowe drużyny naszej ligi mogą nawiązać walkę z tą ekipą. Bardziej doświadczone w meczach na najwyższym poziomie zawodniczki Anderlechtu mogą pochwalić się doskonałym przeglądem pola, w każdym meczu prezentując kilka precyzyjnych podań za linię obrony, ich atutem jest także doskonałe przygotowanie motoryczne. Ostatnie spotkania ligowe mistrzyń Belgii w tym sezonie to remis 0:0 i zwycięstwo 4:1, w którym dublet zaliczyła Lore Jacobs, 17-letnia napastniczka.
Katowiczanki przystąpią do swojego powitalnego meczu z europejską piłką z optymizmem – do tej pory udało się wygrać wszystkie mecze ligowe, choć mecz z Górnikiem nie był idealny. Drużyna pokazała jednak charakter, mimo wielu trudnych momentów wygrywając mecz, co na pewno pozytywnie wpłynęło na pewność siebie zawodniczek. Dużym osłabieniem są liczne kontuzje piłkarek, w tym Oliwii Malesy, która w meczu ze Stomilankami zerwała więzadła krzyżowe. Z Anderlechtem bardzo ważnym aspektem będzie współpraca środkowych obrończyń, gdyż belgijki będą wykorzystywały każdą okazję do zagrania prostopadłej piłki. Nie można jednak bać się przeciwniczek, GieKSa też ma swoje mocne strony. Solidna i zgrana obrona, wysoki pressing, dynamiczne wahadła, precyzyjne wrzutki, dobre wyprowadzenie piłki z pominięciem linii pomocy – świetny przepis na wykorzystanie niedokładnych zagrań tak ofensywnej drużyny, jaką jest ekipa „fiołków”. Katowicki zespół miał też szansę na dłuższy odpoczynek od rywalek dzięki uprzejmości drużyny z Łęcznej, która zgodziła się przełożyć ostatni mecz z soboty na czwartek.
Zachęcamy do wspierania naszych piłkarek z trybun (więcej o biletach) w prawdopodobnie ostatnim takim wydarzeniu przy Bukowej 1. Klub przygotuje strefę zabaw dla najmłodszych, w tym możliwość spotkania klubowej maskotki! Transmisja spotkania dostępna będzie na klubowym kanale YouTube w nowej, profesjonalnej formule.
6.09.2023 (środa, 20:00) GKS Katowice – RSC Anderlecht Féminin
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze