Dołącz do nas

Siatkówka

Derbowe starcie… braci Quirogów w Spodku!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – JASTRZĘBSKI WĘGIEL 25 marca (niedziela) godz. 14.45

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Czas na prawdziwe święto w katowickim Spodku – drugie Siatkarskie Derby Śląska z Jastrzębskim Węglem!

Po bardzo dobrym meczu w Kędzierzynie i wygranej nad ZAKSĄ, pozostały już tylko wspomnienia. Forma naszych siatkarzy prysła jak bańka mydlana i przyszło nam być świadkami sześciu kolejno przegranych setów ze Skrą oraz z Wartą. Niestety zbyt duże wahania formy nie pozwalają na wygrzebanie się z tego dziesiątego miejsca, a tu na dodatek beniaminek z Zawiercia jest już tylko trzy punkty za nami. Właśnie dwa przegrane mecze z zawiercianami (bez choćby jednego wygranego seta), to bez wątpienia największe rozczarowanie tego sezonu z udziałem GKS-u Katowice. Jeszcze bardziej przykry jest styl w jakim te przegrane miały miejsce. Czy to piłka nożna, czy to hokej na lodzie, czy to siatkówka, to zasady są takie same. Przegrać można spotkanie, ale trzeba zaprezentować odpowiednią formę i zaangażowanie, a tego siatkarzom w starciu w Zawierciu zabrakło. Już po przegranej w Spodku ze Skrą, spodziewaliśmy się zmian w wyjściowej szóstce, których ostatecznie w meczu z Wartą nie było. Niestety zmiennicy którzy wchodzili w trakcie tych dwóch spotkań na parkiet, nie dali poważnych argumentów na to, aby trener Piotr Gruszka im zaufał od początku. I ten fakt również nie nastraja optymistycznie przed wielce prestiżowym starciem w Spodku z Jastrzębskim Węglem.

A jastrzębianie walczący przecież o pierwszą szóstkę ligi, aby załapać się na play-off, nie przyjadą do Katowic na wycieczkę. Zatrzymanie takich graczy jak atakujący Maciej Muzaj czy przyjmujący Salvador Oliva oraz (drugiego) najlepiej blokującego siatkarza w lidze – Grzegorza Kosoka – będzie niezmiernie trudne. Aby skutecznie przeciwstawić się takim graczom, trzeba przynajmniej zbliżyć się do ich poziomu gry, a z tym u nas ostatnio nie jest niestety najlepiej. Ci siatkarze umiejętnie prowadzeni przez swego rozgrywającego Lukasa Kampę są wstanie pokonać każdego przeciwnika. Co prawda troszkę słabsze ogniwa naszego rywala to drugi środkowy oraz przyjmujący, co nie zmienia faktu, że trafia się nam kolejny przeciwnik z najwyższej polskiej półki. Troszkę szkoda, że w zespole z Jastrzębia, po zmianie szkoleniowca stracił miejsce w wyjściowym składzie Rodrigo Quiroga. Jego „derbowe” starcie z młodszym bratem naszego zespołu Gonzalo Quirogą byłoby niecodziennym wydarzeniem i dodałoby dodatkowego smaczku temu spotkaniu.

Przed nami Siatkarskie Derby Śląska z Jastrzębskim Węglem w Spodku i oczywiście jak zawsze każdy kibic naszej drużyny (bez względu na dyscyplinę sportu) liczymy i wierzymy w zwycięstwo! Liczymy i wierzymy na przełamanie naszej drużyny w tej legendarnej hali, tak więc… WSZYSCY DO SPODKA!

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Fijałek, Witczak, Pietraszko, Kohut, Sobański, Quiroga, Mariański (libero).
Jastrzębski: Kampa, Muzaj, Kosok, Sobala, De Rocco, Oliva, Popiwczak (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

jastrzebskiwegiel.pl – W niedzielę Siatkarskie Derby Śląska. „Zagrać agresywnie, być jednością i czerpać radość z gry”.

Po przegranej z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w dwumeczu rundy play off 12 Ligi Mistrzów i tym samym pożegnaniu się z dalszymi rozgrywkami europejskimi podopieczni trenera Ferdinando De Giorgiego mogą rzucić wszystkie siły na PlusLigę. – Nasza przygoda na arenie międzynarodowej dobiegła końca. Ten rozdział jest już dla nas zamknięty. Robiliśmy, co mogliśmy, ale na ZAKSĘ to nie wystarczyło. Być może fakt, że łączyliśmy grę w PlusLidze z występami w Lidze Mistrzów spowodował, że tak ciężko nam idzie w tym sezonie. Teraz możemy całą energię, wysiłek i koncentrację „przelać” na PlusLigę i robić wszystko, by jutro poprawić to, co wczoraj wykonywaliśmy źle – mówi Salvador Hidalgo Oliva, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla. Do końca fazy zasadniczej pozostały cztery serie gier, w których nasz zespół zmierzy się kolejno z: GKS-em Katowice (wyjazd), MKS-em Będzin (dom), Espadonem Szczecin (wyjazd) i Effectorem Kielce (dom). – Najbliższe spotkanie w Katowicach jest bardzo ważne. Trzeba spróbować sięgnąć po trzy punkty i w ostatecznym rozrachunku przypieczętować awans do fazy play off – uważa Kubańczyk. Nasz zespół będzie mógł liczyć w Spodku na wsparcie kilkusetosobowej grupy swoich fanów. Podobnie bowiem jak w zeszłym roku nasz Klub podjął się organizacji wyjazdu kibiców do katowickiej hali, co spotkało się z całkiem sporym odzewem ze strony fanów. – To piękna inicjatywa. Kibice są naszym siódmym zawodnikiem, znaczą dla nas wiele. Za każdym razem kiedy są z nami, staramy się stworzyć dla nich „show” i rzecz jasna wygrywać dla Klubu oraz dla prestiżu. Fani są ważną częścią Klubu, kibicują nam z całych sił, więc my również musimy stanąć na wysokości zadania i wykonać jak należy swoją „robotę”. W niedzielę trzeba zagrać agresywnie w zagrywce, obronie i bloku, jako zespół być jednością i czerpać radość z gry – mówi Hidalgo Oliva. Początek Siatkarskich Derbów Śląska o godzinie 14:45. Bezpośrednią transmisję z tego spotkania przeprowadzi stacja Polsat Sport.

 

{HALA SPORTOWA}

GKS w zeszłym sezonie nie miał zbyt dobrego bilansu – 6 zwycięstw i 10 porażek w meczach „u siebie”, a w meczach rozegranych w Spodku, to 3 wygrane i 2 porażki – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali cztery razy w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz oraz 0:3 z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i 0:3 z Resovią Rzeszów, a w 2018 roku niestety przyszła kolejna porażka ze Skrą 0:3.
W hali w Szopienicach w poprzedniej kampanii mieliśmy bilans – 3 wygranych przy 8 przegranych – a więc bardzo słabo. W tym sezonie odnieśliśmy 5 zwycięstw przy 4 porażkach, kolejno z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z Wartą Zawiercie 0:3 oraz z Cuprum 1:3. W nowym roku GieKSa wygrała z Czarnymi 3:1 oraz przegrała z ONICO 1:3 i z Treflem 0:3 oraz pokonała Espadon 3:1 i BBTS 3:2.

Jastrzębski w zeszłym sezonie w meczach wyjazdowych miał bardzo dobry bilans 12 zwycięstw przy tylko 5 porażkach. W obecnej kampanii Jastrzębski osiągnął następujące wyniki: z ZAKSĄ 0:3, z Wartą 3:0, z AZS-em Olsztyn 0:3, z Czarnymi 3:0, z ONICO 0:3, z MKS-em Będzin 2:3, z Dafi Społem 3:0 i w nowym roku z BBTS-em 3:2, ze Skrą 3:2, z Treflem 2:3, z Resovią 0:3, z Cuprum 0:3 oraz Łuczniczką 3;1.

 

{HISTORIA}

Pierwsze siatkarskie derby Śląska odbyły się w Jastrzębiu w dniu 14 grudnia 2016 roku, w których lepsi okazali się gospodarze 3:1 (25:15, 24:26, 25:19, 25:16). Punkty dla Jastrzębskiego: Oliva 20, Strzeżek 17, Boruch 10, Kosok 9, Touzinsky 9, Kampa 3, De Rocco 2. Dla GKS-u: Kapelus 13, Sobański 10, Butryn 9, Van Walle 8, Krulicki 7, Kalembka 4, Falaschi 1, Błoński 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Rewanżowe spotkanie odbyło się w Spodku w dniu 28 marca 2017 roku i zgromadziło największą (jak do tej pory) widownię na domowych meczach siatkarzy GKS-u (4600). Mecz ten zakończył się wygraną naszych rywali 2:3 (20:25, 23:25, 25:22, 25:21, 9:15). Punktowali wtedy dla GieKSy: Butryn 24, Sobański 16, Kapelus 11, Pietraszko 8, Krulicki 4, Fijałek 4, Kalembka 3, Falaschi 2, Stelmach 2. Dla Jastrzębskiego: Oliva 23, Muzaj 21, Boruch 13, De Rocco 12, Kosok 9, Kampa 4.

Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 2 grudnia 2017 roku w hali WS w Jastrzębiu, gdzie ponownie lepszy był zespół z Jastrzębia wygrywając 3:1 (19:25, 25:20, 25:19, 25:22). Punktowali dla Jastrzębskiego: Oliva 24, Muzaj 20, De Rocco 9, Kosok 5, Kampa 4, Sobala 2, Boruch 1. Dla GKS-u: Butryn 17, Quiroga 15, Sobański 9, Krulicki 6, Kohut 5, Witczak 4, Fijałek 3, Pietraszko 2.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – JASTRZĘBSKI}

[Bilans meczów] – 0:3
[Bilans punktów] – 1:8
[Bilans setów] – 4:9
[Bilans małych punktów] – 264:301

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Mariański, Sobański, 2- Falaschi, Kalembka, Stańczak, 1- Stelmach, Błoński, Van Walle, Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Jastrzębski: 3- Popiwczak, Kosok, Boruch, De Rocco, Kampa, Oliva, 2- Bachmatiuk, Strzeżek, Muzaj, Ernastowicz, 1- Gil, Touzinsky, Lushtaku, Quiroga, Sobala, Turski,

[Rozegrane sety – 13] – GKS: 13- Krulicki, Sobański, 12- Butryn, Fijałek, 11- Mariański, 10- Kapelus, 9- Kalembka, Stańczak, Pietraszko, 5- Falaschi, 4- Quiroga, 3- Van Walle, Komenda, Kohut, 2- Stelmach, Witczak, 1- Błoński,
Jastrzębski: 13- Popiwczak, Kosok, Kampa, Oliva, 11- De Rocco, 10- Boruch, 9- Muzaj, 7- Strzeżek, 4- Touzinsky, Bachmatiuk, Sobala, 3- Lushtaku, Quiroga, 2- Gil, Ernastowicz, 1- Turski,

[Czas trwania spotkań] – 117:189 = łącznie 306 minut
[Widzów] – 4600:3110
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 74 – Jastrzębski 84

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 190 – Jastrzębski 217
GKS – Butryn 50, Sobański 35, Kapelus 24, Krulicki 17, Quiroga 15, Pietraszko 11, Fijałek 8, Van Walle 8, Kalembka 7, Kohut 5, Witczak 4, Falaschi 3, Stelmach 2, Błoński 1,
Jastrzębski – Oliva 67, Muzaj 41, Boruch 24, Kosok 23, De Rocco 23, Strzeżek 17, Kampa 11, Touzinsky 9, Sobala 2,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 62 – Jastrzębski 90
GKS – Butryn 15, Sobański 10, Fijałek 6, Krulicki 6, Kapelus 5, Quiroga 5, Pietraszko 4, Kalembka 3, Van Walle 2, Falaschi 2, Kohut 2, Stelmach 1, Witczak 1,
Jastrzębski – Oliva 33, Kosok 11, Muzaj 11, Boruch 9, Kampa 8, Strzeżek 7, De Rocco 7, Touzinsky 3, Sobala 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 128 – Jastrzębski 127
GKS – Butryn 35, Sobański 25, Kapelus 19, Krulicki 11, Quiroga 10, Pietraszko 7, Van Walle 6, Kalembka 4, Witczak 3, Kohut 3, Fijałek 2, Falaschi 1, Błoński 1, Stelmach 1,
Jastrzębski – Oliva 34, Muzaj 30, De Rocco 16, Boruch 15, Kosok 12, Strzeżek 10, Touzinsky 6, Kampa 3, Sobala 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 69 – Jastrzębski 93
GKS – Butryn 20, Kapelus 14, Sobański 14, Krulicki 9, Quiroga 8, Pietraszko 6, Witczak 4, Falaschi 3, Kohut 3, Fijałek 2, Komenda -2, Mariański -3, Kalembka -3, Stańczak -6,
Jastrzębski – Oliva 23, Boruch 20, Kosok 18, Muzaj 14, Kampa 8, De Rocco 8, Strzeżek 6, Touzinsky 4, Bachmatiuk -1, Popiwczak -7,

[Ilość zagrywek] – GKS 266 – Jastrzębski 299
GKS – Krulicki 43, Sobański 40, Butryn 34, Fijałek 29, Kapelus 23, Kalembka 22, Quiroga 20, Pietraszko 18, Kohut 11, Falaschi 10, Van Walle 7, Stelmach 3, Witczak 3, Komenda 2, Błoński 1,
Jastrzębski – Oliva 59, Kosok 58, Kampa 49, Muzaj 29, De Rocco 29, Boruch 23, Touzinsky 15, Strzeżek 14, Sobala 13, Bachmatiuk 5, Lushtaku 2, Gil 1, Ernastowicz 1, Turski 1,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 55 – Jastrzębski 49
GKS – Butryn 9, Kalembka 8, Sobański 7, Fijałek 6, Van Walle 5, Pietraszko 5, Krulicki 5, Kapelus 4, Kohut 2, Quiroga 2, Błoński 1, Komenda 1,
Jastrzębski – Muzaj 16, Oliva 13, Strzeżek 6, Kosok 4, De Rocco 4, Kampa 3, Boruch 2, Bachmatiuk 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 22 – Jastrzębski 19
GKS – Butryn 5, Fijałek 3, Quiroga 3, Pietraszko 2, Sobański 2, Krulicki 1, Kapelus 1, Van Walle 1, Falaschi 1, Kalembka 1, Witczak 1, Kohut 1,
Jastrzębski – Oliva 10, Kampa 3, Muzaj 2, Kosok 2, Strzeżek 1, Sobala 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 250 – Jastrzębski 211
GKS – Sobański 105, Mariański 46, Kapelus 40, Quiroga 27, Stańczak 21, Stelmach 4, Błoński 2, Butryn 1, Falaschi 1, Kalembka 1, Krulicki 1, Kohut 1,
Jastrzębski – Oliva 86, Popiwczak 54, De Rocco 49, Touzinsky 12, Quiroga 5, Kosok 3, Muzaj 1, Sobala 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 19 – Jastrzębski 22
GKS – Sobański 9, Stańczak 6, Mariański 3, Quiroga 1,
Jastrzębski – Oliva 10, Popiwczak 7, De Rocco 3, Touzinsky 2,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 40,5% – Jastrzębski 38,5%
GKS – Kalembka 100%, Krulicki 100%, Kohut 100%, Stelmach 75%, Quiroga 52%, Mariański 46,5%, Sobański 35,25%, Kapelus 34%, Stańczak 17,5%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Błoński 0%,
Jastrzębski – Quiroga 80%, Kosok 75%, De Rocco 51%, Popiwczak 48,25%, Touzinsky 25%, Oliva 22,25%, Muzaj 0%, Sobala 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 15% – Jastrzębski 18,5%
GKS – Stelmach 50%, Kapelus 23,25%, Quiroga 22%, Mariański 13,75%, Sobański 13,5%, Stańczak 7%, Kalembka 0%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Błoński 0%, Krulicki 0%, Kohut 0%,
Jastrzębski – Quiroga 40%, De Rocco 30,25%, Popiwczak 21,75%, Oliva 11,5%, Touzinsky 8%, Kosok 0%, Muzaj 0%, Sobala 0%,

[Ilość ataków] – GKS 309 – Jastrzębski 313
GKS – Butryn 90, Sobański 66, Kapelus 48, Quiroga 26, Krulicki 23, Van Walle 17, Kalembka 14, Pietraszko 8, Witczak 5, Kohut 5, Stelmach 3, Fijałek 2, Błoński 1, Komenda 1,
Jastrzębski – Oliva 95, Muzaj 71, De Rocco 44, Strzeżek 29, Boruch 25, Kosok 22, Touzinsky 18, Kampa 5, Sobala 3, Lushtaku 1,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 20 – Jastrzębski 19
GKS – Butryn 5, Sobański 4, Quiroga 4, Kapelus 3, Kalembka 1, Krulicki 1, Van Walle 1, Komenda 1,
Jastrzębski – Oliva 7, Muzaj 4, De Rocco 4, Kosok 1, Strzeżek 1, Boruch 1, Touzinsky 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 27 – Jastrzębski 34
GKS – Butryn 16, Kapelus 3, Van Walle 2, Stelmach 2, Krulicki 2, Sobański 1, Kalembka 1,
Jastrzębski – Oliva 14, Muzaj 7, De Rocco 4, Strzeżek 4, Touzinsky 2, Sobala 2, Boruch 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 134 – Jastrzębski 171
GKS – Butryn 40, Sobański 29, Kapelus 20, Quiroga 10, Krulicki 9, Pietraszko 7, Van Walle 6, Kalembka 4, Witczak 3, Kohut 3, Błoński 1, Stelmach 1, Fijałek 1,
Jastrzębski – Oliva 55, Muzaj 37, De Rocco 23, Boruch 19, Kosok 13, Strzeżek 12, Touzinsky 7, Kampa 4, Sobala 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 42,75% – Jastrzębski 54,25%
GKS – Błoński 100%, Pietraszko 83,5%, Witczak 60%, Kohut 60%, Fijałek 50%, Butryn 42,75%, Sobański 41,5%, Quiroga 38%, Krulicki 37%, Van Walle 35%, Stelmach 33%, Kalembka 27,5%, Kapelus 23,25%, Komenda 0%,
Jastrzębski – Boruch 87,75%, Kampa 83,5%, Kosok 59,75%, Oliva 57,25%, De Rocco 55,75%, Muzaj 52%, Touzinsky 39%, Sobala 33%, Strzeżek 21,5%, Lushtaku 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 34 – Jastrzębski 27
GKS – Krulicki 7, Butryn 5, Fijałek 4, Sobański 4, Kapelus 3, Falaschi 2, Kalembka 2, Pietraszko 2, Quiroga 2, Van Walle 1, Stelmach 1, Kohut 1,
Jastrzębski – Kosok 8, Boruch 5, Strzeżek 4, Kampa 4, Touzinsky 2, Oliva 2, Muzaj 2,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 9 – Jastrzębski 6
[MVP] – Jastrzębski 3: Strzeżek 1, Kampa 1, Oliva 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga