Piłka nożna Prasówka
Derby dla uratowania twarzy
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania GKS Katowice – Ruch Chorzów.
1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 33. kolejki
[…] GKS Katowice – Ruch Chorzów (27 maj, sobota, 17:30)
Sobotnie popołudnie w Katowicach będzie gorące – na Bukową uda się, walczący o awans bezpośredni, zespół „Niebieskich”, by zmierzyć się przeciwko GKS-owi w pojedynku derbowym. Na tym poziomie rozgrywkowym chorzowianie wygrywali trzy poprzednie, takie spotkania, za każdym razem zdobywając o jednego gola więcej, niż rywale.
Fantasy 1 Liga: Zapowiedź 33. Kolejki
Przedostatnia kolejka tego sezonu powinna przybliżyć nas do ostatecznych rozstrzygnięć w Fortuna 1. Lidze. ŁKS może świętować swój awans, a na przeciwległym krańcu tabeli Odra utrzymanie. W dalszym ciągu toczy się także bój o drugie miejsce dające bezpośrednią promocję do Ekstraklasy. Najciekawszym spotkaniem w tej kolejce będą derby GKS-u Katowice z Ruchem Chorzów. Emocjonująco zapowiadający się mecz może przybliżyć Ruch do najwyższej klasy rozgrywkowej lub przyczynić się do oddania drugiego miejsca w tabeli. Derby GieKSy z Niebieskimi już dawno nie miały takiej stawki.
[…] GKS Katowice – Ruch Chorzów
Derby rządzą się swoimi prawami. Na to liczą kibice GieKSy przed najbliższym spotkaniem z Ruchem. Bukowa ma się wypełnić, a fani katowickiego GKS-u liczą, że piłkarze postarają się zatrzeć trochę fatalne wrażenie z rundy rewanżowej. Tym samym popsują plany Niebieskim, którzy są coraz bliżej awansu do Ekstraklasy. W Katowicach po sezonie może nastąpić małe „trzęsienie” w strukturach klubu. Coraz głośniej mówi się o potrzebach zmian na stanowiskach trenera i dyrektora sportowego. Wiele zależeć może od tego, czy dojdzie do odejścia obecnego prezesa klubu. W kadrze GieKSy jest również liczna grupa zawodników, którym po obecnym sezonie kończą się kontrakty. Jak widać przed władzami i właścicielem klubu, którym jest miasto, sporo pracy, a czasu między sezonami nie będzie zbyt dużo. Derbowe starcia z Ruchem mają swoją historię. Ich bilans to 15 zwycięstw GieKSy, 24 remisy i 16 wygranych Niebieskich. Jesienne spotkanie przy Cichej zakończyło się porażką ekipy trenera Rafała Góraka 0:1. Będzie okazja do rewanżu. GKS nie walczy już o nic w tym sezonie. Trudno jednak mówić, aby był on udany dla drużyny ze stolicy Górnego Śląska. Oczekiwania wobec klubu są znacznie większe. Trener Górak przygotuje z pewnością dobrze swoich zawodników pod względem taktycznym, a oni muszą dołożyć do tego zaangażowanie i wolę walki. Piłkarze GieKSy w derbach zagrają w specjalnie przygotowanych koszulkach, które mają nawiązywać do pamiętnego sukcesu z 1993 roku. Dokładnie 30 lat temu GKS pokonał na Stadionie Śląskim Ruch i zdobył Puchar Polski.
Ruch na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego jest drugi w tabeli i ma dwa oczka przewagi nad goniącą go Wisłą. Do awansu brakuje mu 4 punktów. Pierwszą okazję do powiększenia dorobku będzie miał w starciu z odwiecznym rywalem. To nie będzie łatwe spotkanie dla Niebieskich. GKS postawi im wysoko poprzeczkę, ale trener Skrobacz często podkreśla, że jego piłkarze muszą być skupieni na sobie. Warto podkreślić, że w przypadku zdobyczy punktowej oraz korzystnego rezultatu spotkania Wisły Niebiescy mogą świętować awans przy Bukowej… sytuacja niewyobrażalna dla fanów GKS-u. Trener Jarosław Skrobacz będzie miał do dyspozycji pełną kadrę, poza kontuzjowanym Łukaszem Janoszką. Ostatni mecz rozgrywany przez Ruch na stadionie GieKSy miał miejsce 22 października 2017 roku i zakończył się jego zwycięstwem 2:1.
sportdziennik.com – Ruch Chorzów w głowach ma tylko jedno
Ruch Chorzów przygotowuje się do derbów w Katowicach, określanych przez kapitana Tomasza Foszmańczyka niesamowitymi.
[…] Cztery punkty, by awansować bezpośrednio bez oglądania się na wyniki rywali, a pięć dni do meczu z GKS-em Katowice, pierwszego od 20 lat, który ma odbyć się z kibicami obu klubów – w obozie Ruchu trwa odliczanie o podwójnym ładunku emocjonalnym. Raz, że derby to derby, a dwa – walka o powrót do ekstraklasy jest już nawet nie na ostatniej prostej, co ostatnich metrach. Ruch Chorzów od spełnienia marzeń dzieli krótka droga, choć każdy wie, że z GKS-ami z Katowic i Tychów łatwo nie będzie.
[…] Przed nami niesamowite derby z GKS-em. Mam nadzieję, że uda się je wygrać. Patrzymy na siebie i to jest najważniejsze. W żadnym spotkaniu nie jest łatwo. Z Odrą wygraliśmy 3:0, przez długi okres graliśmy z kontry, ale mądrze. To nie była gra na wynik, by tylko się wybronić. My po prostu gramy mądrze, z każdym meczem łapiemy doświadczenie i wychodzi to na boisku. Sami sobie narzucamy presję. Wiedzieliśmy, że Ruch Chorzów musi wygrać z Odrą, by o nic się nie martwić – mówił Tomasz Foszmańczyk, kapitan zespołu, przed kamerami Polsatu Sport.
Wielka sobota przy Bukowej
Jedni o honor, drudzy o ekstraklasę. Dziś o 17.30 jeden z największych hitów pierwszej ligi. Elektryzujące kibiców obu klubów derby między GKS-em Katowice a Ruchem Chorzów, które z trybun zobaczy komplet blisko 6 tysięcy kibiców.
[…] – Trzeba przyznać, że w szatni bardzo się cieszymy, iż w tym momencie możemy jechać na tak ważny dla wszystkich mecz i grać o to, o co gramy. Mam nadzieję, że potwierdzimy naszą dobrą dyspozycję, prezentowaną od kilku tygodni i uda nam się wywieźć punkty z Bukowej – mówi Tomasz Foszmańczyk, kapitan „Niebieskich”. Jest to jedyny piłkarz, który brał udział w poprzednim meczu Ruchu w Katowicach, tyle że występując wówczas w barwach GieKSy.
Wtedy – w sezonie 2017/18 – to GKS był faworytem derbowej rywalizacji, ale przegrał obie jej odsłony. Między innymi przez to zakończył też na tarczy walkę o awans. Ruch osłodził tym sobie spadek w otchłań. Dziś bardzo gorzką wiosnę swoim kibicom posłodzić mogą piłkarze GieKSy. Po sezonie szykują się w niej spore zmiany. Trudno cokolwiek przesądzać, ale mówi się o odejściach prezesa Marka Szczerbowskiego, dyrektora Roberta Góralczyka czy trenera Rafała Góraka. Wśród „medialnych” kandydatów na następcę tego ostatniego wymienia się Daniela Myśliwca, Jakuba Dziółkę czy Grzegorza Mokrego. Ukraińcy mają przysłowie „gdy odchodzisz, przynajmniej trzaśnij drzwiami”. Dziś na takie zatrzaśnięcie sąsiadowi drzwi przed wejściem do elity liczą fani GieKSy.
Od ich spadku z ekstraklasy w tym tygodniu minęło już 18 lat. Ruch może wrócić tam raptem 2 lata po tym, jak rywalizował o punkty jeszcze w trzeciej lidze. I to też – chcąc nie chcąc, może nawet podświadomie – jest jedną ze składowych tak wisielczych nastrojów wśród kibiców GKS-u. Bo sąsiadowi się udaje to, co w Katowicach nie wychodzi od lat.
Tej wiosny GieKSa wygrała zaledwie 2 mecze, z kretesem grzebiąc nadzieje na miejsce w strefie barażowej. Przy Bukowej była w stanie pokonać tylko Górnika Łęczna. Z drugiej strony, z 8 ostatnich spotkań przegrała tylko 2. Ostatnie remisy z zespołami zdeterminowanymi w walce o marzenia – Puszczą Niepołomice i Stalą Rzeszów – zanotowała naprawdę w dobrym stylu.
– Dla rywala to mecz być może o zachowanie twarzy, o zachowanie u kibiców jakiegoś większego poszanowania. Wiadomo, jak ta runda w jego wykonaniu w ocenie kibiców wyglądała. GKS ma z pewnością w głowie, by wznieść się na wyżyny. A doskonale wiemy, że w tej lidze obojętnie, czy zespół GKS-y, czy każdy inny pierwszoligowiec – z każdym trzeba grać dobrze. Słabych meczów tu ci nie wybaczają i zwykle kończysz je bez punktów – mówi Jarosław Skrobacz, szkoleniowiec Ruchu. W przeszłości był on II trenerem w sztabie Rafała Góraka przy Bukowej.
– Przemotywowani na pewno nie będziemy. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach naprawdę niesamowicie cieszymy się na każdy mecz. Bardzo fajnie nam się razem gra i przebywa na boisku. Czerpiemy z tego radość – przekonuje kapitan „Niebieskich”, którzy w 5 ostatnich kolejkach odnieśli 4 zwycięstwa, mając ekstraklasę na wyciągnięcie ręki.
Komentarz „Sportu”. GKS Katowice – Ruch Chorzów. Derby, które nie powszednieją
Co prawda w grze o konkretny sportowy cel pozostała już tylko jedna drużyna, ale i tak trudno było wyobrazić sobie wiele lepsze okoliczności derbów przy Bukowej. Ruch walczący o ekstraklasę, GieKSa chcąca stanąć mu na drodze, pełne trybuny, sektor gości gotowy na przyjęcie ponad 400 fanatyków „Niebieskich”… Zanosi się na pełne emocji sobotnie popołudnie, którego perspektywa musi ekscytować kibiców obu klubów, w XXI wieku „wyposzczonych” od wzajemnej rywalizacji. To, czy derby trochę spowszednieją, zależy w sporej mierze od dzisiejszego wyniku. Wygrywając, GKS może zepchnąć sąsiada do strefy barażowej i finalnie zatrzymać go w gronie pierwszoligowców. Pomoże przy okazji Wiśle Kraków, dlatego ciężko zdziwiłbym się, gdyby nastawienie gospodarzy było dziś inne niż walka o 3 punkty za wszelką cenę.
Oni tak naprawdę nie mają już nic do stracenia. Ani nie awansują, ani nie wejdą do baraży, ani nie spadną. Po fatalnej wiośnie na cenzurowanym jest drużyna, trener Górak, dyrektor Góralczyk. Jednak derbowa wygrana w ostatnim domowym meczu sezonu sprawiłaby, że wszyscy choć częściowo odzyskaliby twarz. GieKSa musi ruszyć, zaatakować Ruch, pewnie tego będą wymagać od niej trybuny. To ona będzie na musiku. Chorzowianie są w o tyle komfrotowej sytuacji, że mogą poczekać i obserwować, co ma do zaproponowania rywal, skoro nawet remis nie byłby dla nich złym wynikiem i sprawiał, że losy awansu nadal byłyby wyłącznie w ich nogach – przy czym marginesu błędu nie dawałby już żadnego i za tydzień musieliby pokonać GKS Tychy.
Pierwszy raz od dekad derby zobaczyć mają kibice obu klubów, choć prywatnie uwierzę w to dopiero, gdy sektor gości rzeczywiście się zapełni. Każdy sympatyk futbolu wyraża chyba podobne życzenie, by losy derbowej rywalizacji i pośrednio walka o awans rozstrzygała się wyłącznie na boisku, a nie trybunach albo – co gorsza – poza nimi. Świeżo w pamięci mamy, jaką wojenką kibiców z miastem czy zarządem zakończyła się ubiegłoroczna zadyma z meczu GieKSy z Widzewem. Choć naturalnie nie była ona jedynym punktem zapalnym, a raczej kilkoma kroplami, które przelały pewną czarę.
Teraz „na mieście” plotkuje się, że do żadnych spektakularnych scen, które obiegną potem media, nie powinno dojść. Byłyby one złamaniem pewnych ustaleń między oboma ekipami. Finalnie mogłyby skutkować nawet kolejnymi przetasowaniami w zarządzie katowickiego klubu – ale nie takimi zakładanymi od dłuższego czasu przez kibiców GKS-u. Raczej zwrotem akcji, którego by nie chcieli. W Chorzowie natomiast jeszcze pamięta się, jak przez derbowe (mecz z Górnikiem) wybryki na trybunach w 2012 roku trzeba było grać z ŁKS-em bez publiczności (niemal, bo stanowiło ją 200 dzieciaków), skończyło się remisem, a potem tych 2 punktów zabrakło do 15. tytułu.
Dlatego życzmy sobie, by dziś przy Bukowej było święto śląskiej piłki. Z derbowym klimatem, ale bez przekraczania granic na trybunach. Z ikrą i emocjonująco na boisku. Jeśli dla wielu osób na czele z trenerem może to być pożegnanie z GKS-em, niech okaże jak najgodniejsze. Natomiast Ruch niech zaprezentuje się w sposób godny kandydata do gry w ekstraklasie. Wynik będzie sprawą otwartą. Byle do 17:30!
Derby dla uratowania twarzy
Sobotni mecz GKS Katowice – Ruch Chorzów obejrzy przy Bukowej komplet prawie 6 tysięcy widzów. Będzie to najwyższa frekwencja od blisko 6 lat i… poprzednich derbów. Miasto nie potwierdziło, że z drużyną planuje spotkać się prezydent Marcin Krupa.
[…] Pół roku temu nie było formalnych przeciwwskazań, by kibice GKS Katowice pojawili się w Chorzowie. Jednak wtedy na przeszkodzie stanął ich konflikt z prezesem Markiem Szczerbowskim, przez co klub nie autoryzował im listy wyjazdowej. Dlatego – choć nie miała nic przeciw policja, wojewoda, PZPN, klub gospodarzy – przez wewnętrzną wojenkę wyprawa za miedzę im przepadła.
Teraz za miedzę wybierają się chorzowianie. „Katowicka Policja wydała opinię do wniosku organizatora o przeprowadzenie imprezy masowej, w której wskazano, że mecz został zakwalifikowany jako mecz podwyższonego ryzyka. Katowicka Policja nie występowała do Wojewody z wnioskiem o rozegranie meczu bez udziału publiczności drużyny gości” – taką informację uzyskaliśmy od Agnieszki Żyłki, oficer prasowej Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.
Perspektywa obecności kibiców Ruchu sprawia, że pojemność Bukowej została okrojona do niespełna 6 tysięcy. Chodzi o strefy buforowe na skraju „Blaszoka” i trybuny głównej. Tak czy siak na katowickim stadionie zostanie zanotowana najwyższa frekwencja od lat. Od… poprzednich derbów z Ruchem, w październiku 2017 roku (przegranych 1:2), które obejrzało 7100 widzów. To trzecia największa publika, jaka zasiadła tam w ostatnim 15-leciu.
[…] Na dwa dni przed derbami, dla fanatyków GieKSy najważniejszymi z najważniejszych, obok pytań o aspekty sportowe należy też stawiać te dotyczące trybun i refleksji, czy będzie na nich względnie spokojnie. Dla kibiców to mecz rundy, „podkręcony” szansą stanięcia sąsiadowi na drodze do ekstraklasy. Mobilizują się, by „Blaszok” – wysprzedał się w pierwszej kolejności – zapełniony był już o 16.30, czyli na godzinę przed pierwszym gwizdkiem.
Kibice nawołują do przychodzenia w żółtych koszulkach, a klub przygotował na ten mecz specjalne stroje. Historyczne, wzorowane na te, w których 30 lat temu, w 1993 roku, GKS Katowice wygrał z Ruchem (konkretniej jego rezerwami, ale grającymi w ligowym zestawieniu) finał Pucharu Polski na Stadionie Śląskim. Stylizowane na tamte czasy koszulki będą też możliwe do kupienia.
Dla drużyny te derby to szansa na choć częściowe uratowanie twarzy, odkupienie win, zakończenie sezonu z honorem. Kibicowski portal gieksa.pl, będący też kanałem komunikacyjnym stowarzyszenia kibiców „SK1964”, podał informację, jakoby z zawodnikami GKS Katowice miał spotkać się prezydent Katowic Marcin Krupa.
Biuro prasowe Urzędu Miasta nie potwierdziło nam tej informacji, zaznaczając jednocześnie, że nie będzie go na derbach. „Prezydent Marcin Krupa w tym dniu ma zaplanowane inne aktywności, natomiast wszelkie pytania o mecz należy kierować do klubu” – odpisano w magistracie na nasze zapytanie.
Prezydent Krupa pojawia się przy Bukowej od wielkiego (albo i „wielkieeeeeego” dzwona). Niedawno na naszych łamach zapowiadając potrzebę zmian i wstrząsu w sekcji piłkarskiej GieKSy przyznawał, że wręcz wstydzi się za standardy panujące na Bukowej. Cieszył się z postępującej budowy nowego stadionu, który ma być oddany do użytku w 2025 roku. A wstrząs rzeczywiście może nastąpić wcześniej.
[…] Sytuacja kadrowa GKS-u przed derbami jest dobra. Trener Górak po sobocie może mieć wręcz mały dylemat związany z zestawieniem obrony. W Rzeszowie za kartki pauzował kapitan Arkadiusz Jędrych, a z pozycji defensywnego pomocnika na środek obrony do roli jego zastępcy delegowany był Oskar Repka, co świetnie się sprawdziło.
– Wiadomo, kim jest dla nas Arek. W grach kontrolnych sprawdzaliśmy zawodników, którzy mogliby ewentualnie go zastąpić. Jednym z nich był właśnie Oskar i wiedzieliśmy, że stanowi alternatywę. Spisał się doskonale, jestem bardzo zadowolony z jego postawy, był naszą kluczową, wiodącą postacią na boisku – tłumaczył Górak. Na ławce znów cały mecz przesiedział nominalny stoper Daniel Tanżyna. Tak już chyba będzie do końca sezonu, bo brakuje mu niewielu minut, by jego kontrakt uległ automatycznemu przedłużeniu.
[…] – To mecz o wysokim prestiżu. Wiemy, jaką historię mają derby Ruchu z GKS-em. Musimy pracować tak, jak w każdym tygodniu, przygotowywać się tak jak wcześniej. Czasem wygląda to lepiej, czasem gorzej. Zawsze dajemy z siebie 100 procent. W drużynie jest pełna motywacja i każdy daje z siebie wszystko na treningach – podkreśla Arak.
dziennikzachodni.pl – Nie ma już biletów na mecz GKS Katowice – Ruch Chorzów! Na Bukowej pojawi się 409 kibiców Niebieskich
W sobotę o 17.30 na Bukowej rozpocznie się mecz GKS Katowice – Ruch Chorzów. To spotkanie podwyższonego ryzyka ze względu na otwartą wrogość kibiców tych klubów.
Już wiadomo, że na stadionie GKS Katowice padnie rekord frekwencji. Maksymalna pojemność widowni na Bukowej tym razem – ze względu na konieczność stworzenia sektorów buforowych – wyniesie 5.988 osób.
– Wszystkie bilety zostały sprzedane – informuje Maciej Blaut, dyrektor komunikacji GKS-u.
Katowiczanie dla Ruchu przygotowali 409 wejściówek. Tyle osób może bowiem pomieścić sektor gości. Sobotnie wydarzenie stanowić będzie duże wyzwanie dla służb porządkowych.
[…] Katowiczanie wokół meczu budują wydarzenie związane z 30-leciem finały Pucharu Polski, w którym GKS pokonał rezerwy Ruchu. Na spotkanie zostaną zaproszeni piłkarze tamtego zwycięskiego zespołu.
Kibice GieKSy mobilizują się na derby z Ruchem Chorzów
W sobotę 27 maja w Fortuna 1. Lidze odbędą się derby śląska GKS Katowice – Ruch Chorzów. Kibice GieKSy mobilizują się na najważniejszy dla nich mecze w sezonie, co widać na katowickich ulicach.
[…] W Katowicach widać mobilizację kibiców GieKSy. Tylko w okolicach ulicy Mikołowskiej i z nią siadującymi na tablicach ogłoszeń, przystankach, szaflach z rozdzielniami elektrycznymi i telefonicznymi pojawiły się plakaty z hasłami „Wszyscy na derby” i „Wszyscy na żółto”. Na ogrodzeniu naprzeciwko kościoła Piotra i Pawła wywieszono transparent, który również zachęca do pójścia na sobotni mecz. Plakaty są też m.in. na Koszutce.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Najnowsze komentarze