Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

[FELIETON] Dlaczego tym razem się uda?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Na 14 dni przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych chciałem Wam przedstawić pięć optymistycznych przesłanek wskazujących na to, że to wreszcie będzie ten sezon.

1. Oczyszczenie

Z klubu odeszło 15 zawodników. Wielu z nich w ostatnich dwóch sezonach w wielu spotkaniach grało zdecydowanie poniżej oczekiwań a co najważniejsze często w podstawowym składzie. Mimo tego, że na pokładzie pozostali Mateusz Kamiński i Adrian Frańczak to wydaje się, że władze klubu postąpiły w sposób właściwy, a także oczekiwany przez kibiców. Wydaje się, że Mateusz Kamiński będzie jedynym zawodnikiem, który gra w Katowicach więcej niż sezon i zachowa miejsce w podstawowym składzie, co daje nadzieje na nową jakość w Katowicach.

2. Kontynuacja

Dyrektor sportowy i trener pozostali na stanowiskach. W związku z tym nie zostaliśmy w sytuacji, która miała miejsce przed startem poprzednich rozgrywek oraz zaowocowała słabym startem i grą w pierwszej połowie rundy jesiennej. Trudno powiedzieć, że klub posiadał wtedy jakąkolwiek politykę transferową. W obecnej sytuacji dyrektor i trener mieli do dyspozycji bardzo długi, zimowy okres przygotowawczy oraz rundę wiosenną na obserwację zawodników klubu, oraz potencjalnych kandydatów do gry w zespole. Warte odnotowania jest to, że dyrektor Bartnik oraz trener Paszulewicz widywani byli na meczach zespołów niższych lig czego świetnym przykładem była ich obecność na meczach naszego klubu partnerskiego, II-ligowego Rozwoju Katowice.

3. Ogranie

W trwającym okienku transferowym praktycznie wszyscy zakontraktowani zawodnicy (wyjątkami są bramkarz Baran i wypożyczony pomocnik Łyszczarz) grali regularnie w swoich klubach. Wielokrotnie ten temat przewijał się w rozmowach z trenerem Paszulewiczem i widać, że strategia klubu jest realizowana. Stanowi to bardzo ważny aspekt szczególnie w kontekście trwającego cztery tygodnie okresu przygotowawczego i bardzo krótkiej przerwy między rozgrywkami.

4. Potencjał

W przerwie letniej poza zawodnikami, których można uważać za pewniaków do pierwszego składu jak Piesio, Michalik, Remisz czy Lisowski klub postanowił postawić na wyróżniających się zawodników z niższych lig. Do naszego klubu trafili pomocnicy, Andrzejczak oraz Bronisławski i napastnik Rumin. W klubie obserwowano rozgrywki na poziomie drugiej i trzeciej ligi, a następnie zaproszono na testy sześciu wyróżniających się zawodników. Po testach i treningach z zespołem klub podpisał kontrakty z trzema zawodnikami. Przypominając sobie przykłady z zeszłych sezonów, kiedy sprawdzaliśmy zawodników kompletnie nieprzygotowanych do gry lub wyraźnie odstających poziomem piłkarskim, wydaje się, że tego typu praktyka powinna być kontynuowana w przyszłości. Brawo!

5. Lider

W poprzednich sezonach zbyt wiele zależało od formy jednego, dwóch zawodników, którzy brali na siebie ciężar gry i robili różnicę. W sezonie 2016/2017 wiodącymi postaciami byli Czerwiński i Foszmańczyk, który obniżył loty wiosną i oddał palmę pierwszeństwa Prokiciowi, natomiast podczas ostatniej wiosny większość wygranych spotkań zawdzięczamy duetowi Błąd, Prokić. W tym sezonie powinno być inaczej. W naszych szeregach jest więcej zawodników, którzy mogą wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik i swoimi umiejętnościami oraz cechami charakteru przechylić szalę na naszą korzyść. W tym gronie widzę takich zawodników jak Błąd, Piesio, Michalik a ponadto nie można zapominać o doświadczonych Volasie i Pawełku, uzupełnionych walecznymi Poczobutem i Lisowskim. W pierwszej piątce nazwisk upatruję kandydatów na najważniejsze postacie w zespole i ludzi, którzy poprowadzą nasz klub do zwycięstw.

6 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

6 komentarzy

  1. Avatar photo

    Solski

    7 lipca 2018 at 22:27

    Transfery i polityka transferowa w tym okienku wygląda obiecująco, ale nie pompujmy na zapas.

  2. Avatar photo

    James

    7 lipca 2018 at 23:02

    Zgadzam się! Nie pompujmy ale też z drugiej strony wolę zawodników przed którymi jest przyszłość i będą gryźli trawę niż odkładali na emeryturę…

  3. Avatar photo

    artur

    8 lipca 2018 at 07:57

    A co powiecie jeśli się okaże, że Ci „obiecujący” będą grali jak tamci niedawni, a tamci niedawni w innych klubach będą chwaleni. Czy wtedy ktoś się zastanowi gdzie jest tego przyczyna???

  4. Avatar photo

    Mody

    8 lipca 2018 at 10:11

    Wzmocnienia napawają optymizmem.Od dawien dawna wkoncu ktoś poszedł po rozum do głowy i zamiast ściągać zawodników którzy już raczej odcinali kupony niż wnosili swoją gra do zespołu,jest mieszanka młodości z doświadczeniem Ale nie przesadnym jak w zeszłym latach Ale dopiero pierwsze 5/6 meczy pokaże o co będziemy grać i na co ten zespół stać.

  5. Avatar photo

    Dziadek

    9 lipca 2018 at 02:06

    Żadnego pompowania balonu! Najpierw ten zlepek zawodników musi się zgrać, boisko pokaże. Pamiętajmy też że nadal nie zmienia się pracodawca (miasto), który średnio panuje nad tym co w klubie się dzieje (ktoś im puścił 2 ostatnie sezony, zakładając że ktoś nie odpuścił…).

  6. Avatar photo

    Irishman

    11 lipca 2018 at 10:53

    A ja właśnie dodałbym zmianę podejścia Miasta, znacznie większym zainteresowaniem z jego strony sekcją piłkarską jako kolejną przesłanka, że może się udać!
    Ale jest rzeczą oczywista, ze po takiej ilości zmian, początki muszą być trudne! Dlatego, my kibice MUSIMY zacisnąć zęby i spokojnie czekać, aż to wszystko zatrybi! Właśnie nie tak jak pisze @Mody, po kilku kolejkach ogłosić, że nic z tego nie będzie i zacząć wylewać żale na wszystkich dookoła. Właśnie po 5/6 kolejkach możemy być daleko z tyłu, co nie znaczy, że tak będzie na koniec.
    TYM RAZEM TO MY MUSIMY WYTRZYMAĆ PRESJĘ!
    Chcieliśmy rewolucji? To ją mamy i zgadzam się z @Marcepanem, że ona może przynieść tym razem dobre efekty. ALE NA POCZĄTEK SWOJE MUSIMY ODCIERPIEĆ!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga