Dołącz do nas

Siatkówka

Dogrywamy sezon dwumeczem ze Stocznią Szczecin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STOCZNIA (ESPADON) SZCZECIN – GKS KATOWICE 18 kwietnia (środa) godz. 18.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Ostatni akord sezonu 2017/18 siatkarskiej GieKSy przypada na spotkania o 11 lokatę na koniec rozgrywek. Czas na pierwszy mecz, z dwumeczu ze Stocznią Szczecin.

Niestety, ale nie udało się utrzymać dziesiątego miejsca w tabeli na zakończenie fazy zasadniczej. GKS poniósł szóstą porażkę z rzędu, a co gorsza znów zaprezentował fatalną dyspozycję (w pierwszych dwóch setach), wygrywając tylko jednego seta w Lubinie. Już sam fakt grania o niższą lokatę na koniec sezonu niż w poprzedniej kampanii, jest wielce rozczarowujący. Na ocenę formy sportowej przyjdzie jeszcze pora, ale tu też nie ma podstaw do optymizmu. Czy stać jeszcze naszych siatkarzy na odrobinę przyzwoitości i zmobilizowanie się na te dwa ostatnie mecze? Nie ma sensu rozwodzić się teraz nad składem wyjściowym naszej drużyny, ponieważ tak naprawdę, to nikt nie gwarantuje dobrego poziomu oraz gry. Siatkarze GKS-u wpadli w jakąś dziwną spiralę niemożności i ani oni sami i ani sztab szkoleniowy, nie jest wstanie znaleźć na to skutecznego lekarstwa. Ciężko się gra i obserwuje takie zakończenie tego sezonu. No cóż…

Podobne rozczarowanie (jak nie większe) czuć w Szczecinie, gdzie przypomnijmy po pierwszej rundzie zespół Espadonu okrzyknięto jako jedną z rewelacji ligi. Po 15 kolejkach zespół szczeciński zajmował ósmą lokatę, odnosząc 7 zwycięstw. W rundzie rewanżowej szczecinianie wygrali zaledwie…3 spotkania i spadli na 12 miejsce, a to mówi w zasadzie wszystko. Dodatkowo zmiany organizacyjne wewnątrz klubu w trakcie trwania rozgrywek – podpisanie umowy sponsorskiej ze Stocznią Szczecińską – oraz szumne zapowiedzi walki o najwyższe lokaty w przyszłym sezonie, nie pomogły drużynie w graniu na odpowiednim poziomie. Większość zawodników zdało sobie sprawę, że nie będzie dla nich miejsca w nowej kampanii w tym zespole, więc grało tak jak grało… i takie są teraz tego efekty. Stocznia (Espadon) już tylko dogrywa ten sezon do końca, więc trudno czuć ekscytację przed konfrontacją dwóch drużyn „nijakich”. Szkoda…

Jedyny optymistyczny prognostyk przed tym dwumeczem jest taki, że katowiczanie wygrali wszystkie cztery mecze w PlusLidze z Espadonem, no i to tyle…

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Sobański, Mariański (libero).
Stocznia: Tervaportti, Malinowski, Gałązka, Gawryszewski, Ruciak, Wika, Mihułka (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

kpsstocznia.pl – O jedenaste miejsce z GKS-em

Stocznia Szczecin zajęła dwunaste miejsce w sezonie zasadniczym PlusLigi. Podopiecznych Michała Gogola czeka teraz dwumecz z GKS-em Katowice. Stawką tej rywalizacji będzie zakończenie rozgrywek na jedenastej pozycji. Pierwsze z tych spotkań będzie mieć miejsce w Szczecinie i odbędzie się już w najbliższą środę (18 kwietnia) o godzinie 18:00. Bilety na konfrontację w Netto Arenie będą sprzedawane od poniedziałku. Oba zespoły w PlusLidze grają drugi sezon z rzędu. Przed rokiem, w pojedynku beniaminków, dwukrotnie lepsi okazali się katowiczanie. GKS wygrał wtedy 3:1 na własnym boisku oraz 3:2 w Szczecinie. W bieżącym sezonie sytuacja się powtórzyła, a podopieczni Piotra Gruszki najpierw zwyciężyli w tie-breaku na wyjeździe, a później pokonali Stocznię 3:1 we własnej hali. Teraz oba zespoły czeka dwumecz, którego zwycięzca zakończy sezon 2017/2018 na jedenastej pozycji. Jeżeli po zakończeniu drugiego spotkania stan rywalizacji w meczach będzie wynosił 1:1, to –  bez względu na iloraz w setach – o wygraniu rywalizacji zadecyduje wygranie „złotego seta”. Pierwsze starcie będzie mieć miejsce w środę, rewanż w Katowicach odbędzie się najprawdopodobniej w sobotę, 21 kwietnia.

 

{HALA SPORTOWA}

Mecz odbędzie się w nowoczesnej hali Netto (dawna nazwa Azoty) Arena Szczecin, która może pomieścić 5055 widzów. W poprzedniej kampanii zespół szczeciński zdecydowaną większość meczów (bo 13) rozegrał właśnie na tym obiekcie sportowym, natomiast ostatnie 3 spotkania zagrał w małej salce w Policach – Zespołu Szkół im. Łukasiewicza. Łączny bilans Espadonu w meczach domowych, to 6 zwycięstw i 10 porażek, a biorąc pod uwagę tylko mecze w Netto (Azoty) Arena, to mamy 5 wygranych oraz 8 przegranych. W obecnej kampanii Espadon u siebie uzyskał następujące wyniki: z Cuprum 2:3, z Łuczniczką 3:2, z GKS-em 2:3, z Dafi Społem 3:0, z ZAKSĄ 2:3, z Wartą 3:2 i z Resovią 0:3, a w nowym roku z AZS-em Olsztyn 0:3, z Czarnymi 2:3, z ONICO 1:3, z MKS-em Będzin 1:3, z Treflem 0:3, z BBTS-em 2:3, ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 3:2.

GKS jak wiadomo w zeszłym sezonie grał dobrze „na wyjazdach”, bilans był remisowy, po 8 zwycięstw i porażek. A w obecnym sezonie GieKSa na inaugurację pokonała Czarnych 3:1, potem przegrała z ONICO 1:3, następnie zwyciężyła Trefla Gdańsk 3:0, potem pokonała Espadon Szczecin 3:2 i BBTS Bielsko-Biała 3:1, by wreszcie przegrać ze Skrą 0:3 i z Jastrzębskim 1:3 oraz z AZS-em Olsztyn 2:3. W nowym roku GieKSa przegrała z Łuczniczką 1:3 oraz pokonała MKS Będzin 3:2 i Dafi Społem 3:0 oraz sensacyjnie ZAKSĘ 3;1, a ostatnio przegrała z Wartą 0:3, z Resovią 0:3 i z Cuprum 1:3.

 

{HISTORIA}

Drużyna ze Szczecina jest nam doskonale znana jeszcze z występów w I lidze w sezonie 2015/16. Pierwsze starcie pomiędzy tymi ekipami miało miejsce 31 października 2015 roku w Szczecinie, gdy Espadon pokonał GKS 3:0 (25:23, 25:21, 25:20). Rewanż w rundzie zasadniczej odbył się 30 stycznia 2016 roku na hali Kolejarza, na Wełnowcu i tym razem to GieKSa okazała się lepsza, zwyciężając 3:1 (25:17, 25:13, 23:25, 25:19).
Obie drużyny ponownie spotkały się w fazie play-off, w meczach półfinałowych gdzie grano do trzech zwycięstw. Pierwsze dwa spotkania odbyły się w Katowicach – 16 i 17 kwietnia 2016 roku i w obu to GKS okazał się lepszy, wygrywając 3:1 (25:16, 25:20, 20:25, 25:17) oraz 3:1 (25:18, 25:20, 21:25, 25:19). Kolejny mecz odbył się w Szczecinie, gdzie GieKSa wygrała po raz trzeci, tym razem 2:3 (25:23, 22:25, 25:19, 22:25, 11:15), awansując do finału i ligi.

Najnowsza historia to już spotkania rozegrane w PlusLidze. Pierwsze odbyło się na hali w Szopienicach w dniu 19 listopada 2016 roku, w którym GKS wygrał pewnie 3:1 (25:19, 21:25, 35:33, 25:16). Punktowali wtedy, dla GieKSy: Butryn 29, Kapelus 13, Sobański 10, Kalembka 7, Krulicki 5, Falaschi 3, Pietraszko 3, Błoński 1. Dla Espadonu: Kluth 17, Perłowski 12, Wika 12, Gałązka 10, Ruciak 8, Sladecek 6, Miłuszew 3.
Rewanż w Arenie „Szczecin” odbył się 26 lutego 2017 roku i ponownie lepsza okazała się GieKSa, wynik 2:3 (16:25, 28:26, 25:22, 20:25, 11:15). Punkty zdobywali, dla Espadonu: Miłuszew 22, Depowski 17, Gałązka 14, Ruciak 13, Zajder 9, Kozłowski 4, Kluth 1, Wika 1. Dla GKS-u: Butryn 36, Kapelus 21, Kalembka 8, Sobański 7, Krulicki 6, Błoński 3, Falaschi 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.

Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 22 października 2017 roku w Szczecinie i ponownie lepszy okazał się GKS wygrywając 2:3 (20:25, 21:25, 25:23, 25:17, 12:15). Punktowali dla Espadonu: Kluth 20, Wika 16, Menzel 14, Gałązka 8, Gawryszewski 6, Duff 4, Tervaportti 1. Dla GKS-u: Butryn 20, Quiroga 17, Kapelus 11, Kohut 10, Komenda 6, Pietraszko 5, Krulicki 2, Witczak 1, Sobański 1.
Czwarte spotkanie w PlusLidze bieżącego sezonu odbyło się dnia 17 lutego 2018 roku w hali w Szopienicach i po raz czwarty lepszy okazał się nasz zespół wygrywając 3:1 (22:25, 25:14, 25:23, 25:18). Punkty dla GieKSy zdobywali: Butryn 21, Quiroga 19, Kohut 12, Kapelus 10, Pietraszko 10, Komenda 3. A dla Espadonu: Malinowski 22, Wika 14, Duff 8, Ruciak 6, Gawryszewski 4, Tervaportti 2, Menzel 2, Gałązka 1, Kowalski 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – STOCZNIA (ESPADON)}

[Bilans meczów] – 4:0
[Bilans punktów] – 10:2
[Bilans setów] – 12:6
[Bilans małych punktów] – 421:376

 

Aktualna kadra Stoczni (Espadonu) Szczecin

rozgrywający: Eemi Tervaportti (Finlandia – numer 14), Tomasz Kowalski (numer 4)
atakujący: Bartłomiej Kluth (numer 2), Mateusz Malinowski (numer 6)
środkowi: Justin Duff (Kanada – 3), Bartosz Gawryszewski (17), Janusz Gałązka (1)
przyjmujący: Jeffrey Menzel (USA – 19), Marcin Wika (13), Michał Ruciak (11), Adrian Kacperkiewicz (5)
libero: Dawid Murek (numer 10), Adrian Mihułka (numer 18), Marcin Jaskuła (numer 7)

trener: Michał Gogol
asystent trenera: Dariusz Król
trener przygotowania fizycznego: Maciej Michalik
fizjoterapeuta: Paweł Wojtuń
statystyk: Adam Tołoczko

 

Klub Piłki Siatkowej Stocznia Szczecin S.A.
barwy: niebiesko-biało-zielone
data założenia: 2014 rok (kontynuator tradycji Morza Bałtyku Szczecin)
adres: ul. Lipowa 5-6, 71-734 Szczecin
hala: Netto Arena (dawna Azoty Arena), ul. Władysława Szafera 3/5/7, 71-245 Szczecin

Prezes spółki: Paweł Adamczak
Wiceprezes spółki: Christian Lis
Członek Rady Nadzorczej: Andrzej Mączka
Członek Rady Nadzorczej: Zygmunt Serafin

 

A tak prezentuje się nowe logo zespołu ze Szczecina po zmianach organizacyjnych:

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga