Piłka nożna Prasówka
Dramat GieKSy we Wronkach, Gong równo z gwizdkiem. GieKSa z pustymi rękami-czyli doniesienia mass mediów po przegranym meczu z rezerwami Lecha
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu Lech II pożnań – GKS Katowice. Niestety, GieKSa przegrała 2:3 (0:1). Tytuły artykułów są bardzo wymowne.
kkslech.pl – II-liga: Lech II Poznań – GKS Katowice 3:2
W meczu 28. kolejki piłkarskiej II-ligi sezonu 2019/2020, Lech II Poznań po szalonym meczu wygrał we Wronkach z faworyzowanym GKS-em Katowice 3:2 (1:0). Kolejorz pokonał dziś wicelidera ligowej tabeli strzelając zwycięskiego gola w ostatniej akcji spotkania. Dzięki temu niespodziewanemu zwycięstwu rezerwy wydostały się ze strefy spadkowej.
lechpoznan.pl – Wicelider pokonany
W meczu 28. kolejki drugiej ligi rezerwy Lecha Poznań pokonały wicelidera rozgrywek, GKS Katowice 3:2.
[…] Od początku spotkania goście pokazali swoje ambicje o awansie do I ligi. Szczególnie aktywny w polu karnym Kolejorza był wspominany już wcześniej Kurbiel, jednak defensywa lechitów spisywała się bardzo dobrze w tej części spotkania. Z upływem kolejnych minut do głosu zaczęli dochodzić gracze rezerw, a swoich okazji szukali m.in. Tomczyk oraz Szymczak. Jeden z ataków zakończył się szczęśliwie dla zawodników Lecha. Po małym zamieszaniu w polu karnym upadł Tomasz Kaczmarek, który zdaniem arbitra był faulowany przez Grzegorza Janiszewskiego. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł nie kto inny, jak Filip Szymczak, który w 36. minucie mógł dopisać do swojego konta siódmego gola.
Bramka na chwilę przed zejściem do szatni i trafienie tuż po rozpoczęciu drugiej połowy meczu. Tym razem niestety dla gości z Katowic, którzy dobrze rozegrali jeden ze stałych fragmentów gry. Wyrzut z autu, dośrodkowanie Adriana Błąda w pole karne, zgranie głową Arkadiusza Jędrycha i pewny strzał z półobrotu Arkadiusza Woźniaka. Po 50. minutach gry we Wronkach było 1:1 i nic nie wskazywało na to, że takim wynikiem zakończy się sobotnie spotkanie. Obie drużyny interesował bowiem tylko komplet punktów.
Goście próbowali uderzeń z dystansu, dośrodkowań na jedenasty metr czy strzałów z bliskiej odległości. To jednak gospodarze skutecznym kontratakiem wyszli po raz drugi na prowadzenie za sprawą Huberta Sobola. Prawdziwe wejście smoka obchodzącego kilka dni temu 20. urodziny napastnika. Ten nie dość, że wrócił na boisko po kontuzji (osiemnaście minut rozegrał w spotkaniu przeciwko Widzewowi Łódź – przyp.red.), to jeszcze strzelił gola… kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko.
Lechici dobrze się bronili przed atakami GKS-u, zostało naprawdę niewiele czasu do zdobycia kompletu punktów. Tuż przed zakończeniem spotkania goście doprowadzili jednak do wyrównania. Dawid Rogalski już wcześniej próbował kilka razy pokonać Łukasza Radlińskiego i w końcu jedna z ostatnich prób przyniosła oczekiwany przez katowiczan efekt. Kiedy wydawało się, że nic więcej w tym spotkaniu już się nie wydarzy, po raz kolejny w sobotnie popołudnie błysnął Szymczak. Filip do swoich statystyk – dzięki pięknemu uderzeniu zza pola karnego – dopisał ósme trafienie, a zawodnicy trenera Rafała Ulatowskiego ważne trzy punkty.
sportdziennik.pl – Dramat GieKSy we Wronkach. Porażka z rezerwami Lecha
Gol w szóstej minucie doliczonego czasu gry sprawił, że GKS Katowice przegrał we Wronkach z Lechem II Poznań 2:3.
Wyjazdowa niemoc katowiczan trwa. GieKSa po wznowieniu rozgrywek zdobyła co prawda 10 punktów i kroczy ku pierwszej lidze, ale… to jest orka na ugorze. Męczarnie.
Dość szczęśliwe domowe zwycięstwa – jak te z Łęczną, Stalą Rzeszów czy Garbarnią (szczęśliwe, nie fartowne – bo szczęściu trzeba pomóc!). A do tego człapiący rywale spoza strefy premiowanej bezpośrednim awansem, spośród których ocknęli się ostatnio jedynie łęcznianie, podczas gdy inni – Olimpia Elbląg – nawet nie chcą awansować.
[…] Takiej przewagi, jak w drugiej połowie meczu z rezerwami Lecha, GKS po wznowieniu rozgrywek nie miał w starciu z żadnym innym rywalem. Choć na kilka minut przed końcem przegrywał 1:2, to obraz gry kształtował się tak, że kibicom GieKSy śledzącym wysokiej jakości internetową transmisję z Wronek na YouTube’owym kanale Lech TV (darmową!) zapewne nie zdołała ulecieć nawet nadzieja na pełną pulę.
W 88. minucie za sprawą zmienników padł gol na 2:2 (wrzucał Marcin Urynowicz, a „wyplutą” przez bramkarza piłkę dobił Dawid Rogalski) i wydawało się, że wyrównanie nie musi być ostatnim słowem gości; że jeśli ktoś tu wygra, to GKS.
To ostatnie słowo należało jednak do poznaniaków (nie piszemy do „poznańskiej młodzieży”, bo przecież w wyjściowym składzie Lecha II było pięciu seniorów), którzy wyglądali, jakby już tylko marzyli o końcowym gwizdku. Łukasz Radliński wykopem znalazł Filipa Szymczaka. Ten opanował piłkę mimo obecności Grzegorza Rogali (wrócił do jedenastki GieKSy po kontuzji i był jej czołową postacią), nie zaatakował go wracający Urynowicz, nie przeszkodził Janiszewski… Aż wreszcie 18-latek przymierzył zza pola karnego. Trafił idealnie, Bartosz Mrozek (wypożyczony do Katowic z… Poznania) był bez szans. 3:2, końcowy gwizdek, wielka radość walczących o utrzymanie rezerw „Kolejorza”.
Spośród dziewięciu ostatnich wyjazdowych starć, wygrał tylko jedno, 4-krotnie remisując (w tym w Pucharze Polski ze Stalą Stalowa Wola, przegranym po karnych) i 4-krotnie przegrywając. Bilans tego roku na „obczyźnie”? W łeb w Elblągu, w łeb w Częstochowie, remis z pogodzoną ze spadkiem, rezygnującą nawet z walki o licencję Legionovią oraz sobotni dramat we Wronkach.
[…] Dwa kolejne gole stracone przez GKS również były natury dość… dziwnej, na pewno nie wynikały z przewagi Lecha. Hubert Sobol trafił do siatki sprytnym „centrostrzałem”, ledwie 33 sekundy po wejściu na boisko. A o tym, co stało się w 96. minucie, już wspominaliśmy. Na nic zdała się dominacja GieKSy, jakiej byliśmy świadkami przez sporą część drugiej połowy. Wyrównała raz (efektownym wolejem, po koźle, Arkadiusz Woźniak zwieńczył centrę Adriana Błąda i dogranie Arkadiusza Jędrycha), wyrównała drugi raz, ale opuściła Wielkopolskę z pustymi rękami. Jeśli Górnik Łęczna pokona Bytovię, ekipa trenera Góraka straci pozycję wicelidera II-ligowej tabeli.
gol24.pl – GieKSa przegrała z rezerwami Lecha tracąc bramkę w ostatniej akcji meczu
[…] GKS Katowice przystąpił do meczu z rezerwami Lecha z pozycji wicelidera niepokonanego od trzech spotkań. Poznański zespół znajdował się w strefie spadkowej, jednak ostatnio napędził stracha liderowi. Beniaminek prowadził w Łodzi z Widzewem 2:0, jednak przegrał 0:2. GieKSa chciała pierwszy raz wygrać w tym roku na wyjeździe. Katowiczanie mieli dobre wspomnienia z pierwszego meczu z Lechem II – w 11. kolejce, we wrześniu, wygrali u siebie 2:0, choć od 68. minuty grali w dziesiątkę (obie bramki zdobyli w osłabieniu).
Katowiczanie już w pierwszej minucie mieli rzut rożny. Po nim Arkadiusz Woźniak główkował nad poprzeczką. GieKSa miała przewagę, ale od 36. minuty przegrywała 0:1. Sędzia podyktował rzut karny za wątpliwy faul Grzegorza Janiszewskiego na Tomaszu Kaczmarku. Skutecznym egzekutorem okazał się Filip Szymczak. To był jedenasty karny w tym sezonie przeciw GKS-owi (tylko jeden obroniony). W 40. minucie goście domagali się rzutu karnego, oceniając, że faulowany był Maciej Stefanowicz, ale sędzia był innego zdania.
Druga połowa zaczęła się od dobrej okazji dla gospodarzy. Z ostrego kąta strzelił Paweł Tomczyk, a Bartosz Mrozek był na posterunku. GKS odpowiedział w najlepszy możliwy sposób, czyli bramką. Dośrodkował Adrian Błąd, Arkadiusz Jędrych podał głową do Woźniaka, który uderzył z woleja. Piłka po koźle poleciała pod poprzeczkę. W 54. minucie Woźniak znów miał szansę, ale strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie boiska formę Mrozka znów sprawdził Tomczyk.
Od 70. minut rezerwy Lecha znów prowadziły. Bramkę tuż po wejściu na boisku zdobył rezerwowy Hubert Sobol, a tym razem Mrozek popełnił duży błąd….
Dziewięć minut później bramkarz gospodarzy Łukasz Radliński świetnie obronił strzał z bliska Marcina Urynowicza. Szansę miał jeszcze Dawid Rogalski. Zaprzepaścił ją przez złe przyjęcie piłki przed bramką. W 88. minucie GKS zdobył drugiego gola. Po dośrodkowaniu Urynowicza, piłkę odbił Radliński, a w zamieszaniu Rogalski wcisnął ją do bramki.
sportslaski.pl – Gong równo z gwizdkiem. GieKSa z pustymi rękami
Piłkarze GKS-u Katowice wracają z Wronek bez punktów. Zawodnicy trenera Rafała Góraka w drugiej odsłonie starcia z rezerwami Lecha Poznań dominowali na boisku, ale to 18-letni napastnik „Kolejorza” w ostatnich sekundach zadał decydujący o końcowym wyniku cios.
Pierwsza odsłona, choć długo toczona w niezłym tempie, nie przyniosła zbyt wielu emocji. Poza uderzeniem Szymona Kiebzaka, który z niezłej pozycji trafił wprost w ręce dobrze ustawionego Łukasza Radlińskiego, do najciekawszych sytuacji należały te, po których piłkarze obu drużyn domagali się rzutów karnych.
[…] Piłkarze Rafała Góraka mieli kolejne okazje do zdobycia gola. Ich niepowodzeń w „szesnastce” Lecha mógł żałować zwłaszcza Grzegorz Rogala, który wystawiał piłki Woźniakowi i Adrianowi Błądowi, ale ten pierwszy spudłował, drugiemu zaś w ostatniej chwili oddanie uderzenia uniemożliwili defensorzy „Kolejorza”. Skuteczni byli za to rezerwiści Lecha. W 70. minucie zaskakujący strzał z narożnika pola karnego oddał Hubert Sobol i katowiczanie znowu musieli gonić wynik.
Gonili z imponującą determinacją. Najlepsze okazje do strzelenia drugiego gola miał Grzegorz Rogalski. Znowu asystował Rogala, ale uderzenie snajpera Katowic obronił Radliński, któremu po chwili w sukurs przyszli defensorzy Lecha. Kilka chwil później skrzydłowy GKS-u znowu znalazł w polu karnym swojego kolegę, któremu w ostatnim momencie piłkę z nogi ściągnął doświadczony Grzegorz Wojtkowiak.
Na nieco ponad 2 minuty przed końcem przyjezdni w końcu wepchnęli piłkę do siatki rywali. Tym razem futbolówka została dośrodkowana z prawej strony przez rezerwowego Marcina Urynowicza. Radliński odbił ją prosto pod nogi Rogalskiego, który w sporym zamieszaniu wpakował ją do bramki.
Podopieczni trenera Ulatowskiego zamierzali bronić rezultatu, goście z Katowic próbowali zagrać o pełną pulę. Zupełnie nieoczekiwanie zgarnęli ją jednak gospodarze. W ostatnich sekundach meczu Radliński dalekim wykopem uruchomił Filipa Szymczaka. 18-latek oszukał Grzegorza Rogalę, po chwili zmylił Janiszewskiego, a później precyzyjnym uderzeniem lewą nogą zmusił Bartosza Mrozka do sięgnięcia po piłkę do siatki.
Broniący się przed spadkiem z ligi Lechici w geście radości rzucili się na murawę, siedli na niej zrezygnowani katowiczanie. Po trafieniu Szymczaka arbiter nie wznowił już gry. GKS mimo dobrej postawy w drugiej połowie wraca do Katowic bez punktów i z obawami o utrzymanie miejsca premiowanego bezpośrednim awansem do I ligi.
sportowefakty.pl – II liga: GKS Katowice przegrał po golu w ostatniej akcji. Gryf Wejherowo spadł z hukiem
Górnik Łęczna wyprzedził GKS Katowice i jest na miejscu premiowanym awansem. Zespół z Górnego Śląska stracił gola na 2:3 w ostatniej akcji meczu z Lechem II Poznań.
[…] Lech II Poznań przegrał poprzedni mecz 2:3 z Widzewem Łódź mimo dwubramkowego prowadzenia. Była to jego pierwsza porażka po serii 12 spotkań zakończonych wygraną albo remisem. W sobotę do Wronek przyjechał GKS Katowice i mógł spodziewać się trudnej przeprawy z rozdrażnionym zespołem.
Lech był równorzędnym przeciwnikiem dla kandydata do awansu i trzy razy wychodził na prowadzenie. Dwukrotnie GKS Katowice odpowiadał, a po trafieniu Dawida Rogalskiego w 88. minucie zanosiło się na remis. Już po upływie pierwotnie doliczonych minut rezerwiści przeprowadzili jeszcze jeden atak. Filip Szymczak dwa razy przełożył sobie piłkę przed polem karnym, a że katowiczanie nie kwapili się z próbami jej odebrania, to bohater spotkania przymierzył technicznie na 3:2. Sędzia już nawet nie wznowił gry po tym, jak futbolówka znalazła się w siatce.
infokatowice.pl – Fatalna porażka GieKSy z rezerwami Lecha
GieKSa doznała kolejnej wyjazdowej porażki w tej rundzie. Tym razem katowiczanie przegrali z rezerwami Lecha, po fatalnych błędach obrony i bramkarza.
gloswielkopolski.pl – Rezerwy Lecha Poznań pokonały wicelidera! Filip Szymczak bohaterem ostatniej akcji
[…] Na początku meczu największe niebezpieczeństwo groziło rezerwom ze strony byłego piłkarza Lecha Piotra Kurbiela. Inicjatywę mieli piłkarze GKS, ale to lechici strzelili pierwszego gola. Arbiter podyktował jedenastkę po powietrznym starciu, choć wcześniej mógł wskazać na „wapno”, gdy zatrzymywany był Paweł Tomczyk. Z rzutu karnego nie pomylił się Filip Szymczak i rezultat 1:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy.
W drugiej części emocji było dużo więcej. Goście z Katowic, wyrównali po dośrodkowaniu Arkadiusza Jędrycha i strzale z półobrotu Arkadiusza Woźniaka. GKS znów miał przewagę, ale lechici skutecznie skontrowali. Hubert Sobol tuż po wejściu na boisko popisał się strzałem z narożnika pola karnego. Piłka odbiła się przed Bartoszem Mrozkiem i zaskoczony bramkarz musiał wyjmować piłkę z siatki.
Katowiczanie ruszyli natychmiast do odrabiania strat i w 88 minucie dopięli swego. Tym razem nie popisał się Radliński, który odbił piłkę wprost pod nogi Rogalskiego. Piłkarzowi GKS Katowice, pozostało tylko z bliska skierować ją do siatki.
I kiedy wydawało się, że lechici znów stracą punkty w końcówce, błysnął Filip Szymczak. W ostatniej akcji meczu długo holował piłkę. Przekładał ją sobie z nogi na nogę, ale kiedy zdecydował się na strzał zza pola karnego Mrozek znów nie sięgnął piłki. To była ostatnia akcja meczu! Radość lechitów była ogromna, bo zdobyli niezwykle ważne trzy punkty.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.
Piłka nożna
Górak: Z tak ambitną grupą jeszcze nie pracowałem
Przed meczem z Lechią Gdańsk odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz pomocnik Sebastian Milewski.
Michał Kajzerek: Bilety na mecz z Lechią są cały czas w sprzedaży. Sebastianie, ostatnio świetna forma, jaki proces przeszedłeś, by uzyskać taki poziom?
Sebastian Milewski: Kluczowy był okres przygotowawczy w Turcji, to zaowocowało tym, że jestem tak dobrze przygotowany do rundy.
Rafał Górak: Rywal bardzo dobry, mocno punktujący, choć rozpoczął na minusie. To drużyna absolutnej czołówki, zdobyła do tej pory najwięcej bramek. Przyjeżdża drużyna dobra na wielu płaszczyznach, ustawiona taktycznie i przygotowana motorycznie. Nie bez przyczyny ma na swoim koncie tyle punktów.
Z powodu kartek nie zagrają Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński, jak ich zastąpić?
Wszystko się rozstrzygnie wśród tych obrońców, których mamy. W jaki sposób na ten mecz wyjdziemy, jeszcze nad tym pracujemy, aby to dobrze funkcjonowało. Mieliśmy już takie momenty, gdy Arka nie było, w grach kontrolnych. Jesteśmy na tę okoliczność przygotowani, będę trzymał kciuki za zawodników, którzy tę szansę dostaną.
Historycznie trzeba się naprawdę daleko cofnąć, bo aż do 2023 roku, gdy Arkadiusz Jędrych musiał pauzować.
Często rozmawiamy o różnych rzeczach, Arek jest najlepszym wykładnikiem. Jeśli ktoś miał cel, musi mieć pomost, dyscyplinę. Dyscyplina kolegi Jędrycha jest na najwyższym poziomie, kapitan zespołu. Świeci przykładem, ma w sobie dużą pokorę i wyciąga wnioski z błędów. Mam ogromną satysfakcję, że rozwinął się w taki sposób.
Kto wystąpi z opaską kapitana?
Mamy swoją hierarchię, poinformuję drużynę o tym fakcie. Przygotowujemy się do rzeczy najważniejszych, opaskę ktoś na pewno przejmie.
Czujesz presję, że musisz dorównać Oskarowi Repce?
Sebastian Milewski: Wiadomo, jakim Oskar był zawodnikiem. Ja jestem trochę innym typem piłkarza. Moja gra będzie wyglądała inaczej, bo mam inne cechy boiskowe.
Razem z Mateuszem Kowalczykiem jesteście uznawani za najlepszy duet pomocników w Ekstraklasie.
Ta współpraca jest na wysokim poziomie, ale musimy nadal nad tym pracować. W Ekstraklasie jest wielu dobrych zawodników i możemy od nich podpatrywać niektóre elementy.
Czy ktoś jeszcze będzie niedostępny w tym meczu?
Rafał Górak: Wydaje mi się, że do dyspozycji dostępna będzie cała ekipa.
Patrzycie już w górę tabeli?
Mamy ambitne cele, najambitniejsze z możliwych. Wiemy, jak wygląda tabela. Mecz z Lechią będzie mocnym wyzwaniem, trudnym egzaminem. Wiosnę rozpoczęliśmy mocno, mamy dużo pozytywnej energii. Z tak ambitną grupą ludzi jeszcze nigdy wcześniej nie pracowałem.
Słabym punktem był mecz z Arką. Trójmiasto ma znaczenie?
Było ciężko, nie poradziliśmy sobie. W pewnym momencie straciliśmy prowadzenie i punkty nam się wymknęły. Wyciągnęliśmy z tego wnioski i w Radomiu zagraliśmy lepiej. Nie łączymy tych faktów, że oni są z górnych rejonów Polski.
Pojawia się obawa, że w końcu przyjdzie słabszy mecz?
Sebastian Milewski: Nie, chcielibyśmy punktować jak najdłużej, początek rundy był co najmniej dobry. Tak jak wszyscy widzimy, ten sezon jest na tyle szalony, że każdy punkt będzie na wagę złota.
Jaki będzie klucz do tego, by uzyskać dobry wynik?
Słyniemy z tego, że mamy szczelną defensywę. W tej kwestii nic się nie powinno zmienić. Zdajemy sobie jednak sprawę, jaką siłę ofensywną mają zawodnicy Lechii. W każdej sytuacji koncentracja będzie kluczowa, potrafią robić przewagę w każdej akcji. Musimy pokazać swoją mądrość w tym meczu.


Najnowsze komentarze