Dołącz do nas

Piłka nożna

Dużo bramek i czerwonych kartek

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Za nami 6. kolejka PKO BP Ekstraklasy. Była ona wyjątkowa bogata w bramki, których padło aż 25 i jest to najlepszy dotychczasowy wynik. Zawodnicy ujrzeli również aż cztery czerwone kartki, a tylko dwa spotkania skończyły się remisami, chociaż kilka razy decydujące bramki padały dopiero w doliczonym czasie gry. Nie zabrakło też niespodzianek, a największą z nich było zdecydowanie zwycięstwo GieKSy nad Mistrzem Polski.

Pierwszym meczem 6. kolejki było spotkanie Widzewa Łódź z Radomiakiem Radom. Przed nim można było zobaczyć wyjątkową oprawę poświęconą zmarłemu niedawno Franciszkowi Smudzie. Sam mecz również mógł się podobać. Gospodarze byli stroną dominującą przez większą część spotkania, chociaż końcowy wynik 3:2 nie do końca to odzwierciedla. W drugim piątkowym spotkaniu zawodnicy Lechii Gdańsk podejmowali Raków Częstochowa. Zawodnicy Marka Papszuna długo nie umieli znaleźć sposobu na Lechię. Gospodarze pierwsi też zdobyli bramkę i kiedy wszyscy myśleli, że uda im się wyjść zwycięsko z tego pojedynku to zabójczą końcówkę zaliczyli goście. Bramki Makucha w 87. i Brunesa w 90. minucie przesądziły o końcowym rezultacie.

W sobotę Motor Lublin zagrał z Puszczą Niepołomice. Mecz był wyrównany i zakończył się bezbramkowym remisem, dla gospodarzy był to już trzeci remis z rzędu, a dla gości trzeci w tym sezonie. Dużo więcej emocji było podczas meczu Cracovii i Górnika Zabrze. Mecz był obfity w sytuacje bramkowe, zwroty akcji i czerwone kartki. W dziewięciu kończyli spotkanie piłkarze z Zabrza, co niewątpliwie przełożyło się na końcowy wynik. Cracovia wygrała 3:2. W ostatnim sobotnim meczu Piast Gliwice pokonał na własnym boisku Zagłębie Lubin 1:0 po wyjątkowej urody bramce Damiana Kądziora.

W niedzielę GKS Katowice pokonał u siebie aktualnego Mistrza Polski – Jagiellonię Białystok 3:1 całkowicie przeważając nad przeciwnikami, zwłaszcza w drugiej połowie. Pierwsza bramka meczu była najszybszą bramką w tej kolejce i pewnie jedną z najszybciej zdobytych w tym sezonie, bo Adrian Błąd wpakował piłkę do siatki już w 70. sekundzie meczu. W kolejnym meczu Lech Poznań pokonał Pogoń Szczecin 2:0 i znów pomogła w tym gra w przewadze jednego zawodnika, bo w doliczonym czasie pierwszej połowy sędzia ukarał obrońcę Pogoni – Benedikta Zecha czerwoną kartką. Świetnie w bramce spisywał się Valentin Cojocaru, mimo że dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki, to zebrał dobre oceny, ponieważ uchronił Pogoń przed jeszcze większą porażką. Niedziela zakończyła się meczem Śląska Wrocław i Legii Warszawa. Przed meczem na murawie wrocławskiego stadionu występ zaliczyli Fokus i Rahim z Paktofoniki, co przyjęto na trybunach z trochę większym entuzjazmem, niż niedawny przedmeczowy występ Blanki. Na murawie piłkarze obu drużyn musieli podzielić się punktami po remisie 1:1. Na początku drugiej połowy niefortunne i bardzo groźnie wyglądające zderzenie ze sobą zaliczyli Kacper Tobiasz i Artur Jędrzejczyk, po którym oboje musieli opuścić boisko.

Spotkaniem kończącym 6. kolejkę był mecz Korony Kielce i Stali Mielec. Pierwsza połowa nie była porywająca, jednak w drugiej działo się trochę więcej. Najpierw na prowadzenie wyszli gospodarze, jednak zawodnicy z Mielca zdołali wyrównać na pięć minut przed końcem spotkania. Mogło się wydawać, że pokuszą się o więcej, gdyż ich ataki były dobrze zorganizowane, jednak to piłkarze Korony zadali decydujący cios, a piłkę w siatce w doliczonym czasie gry umieścił Dawid Błanik, który na murawie pojawił się dosłownie minutę wcześniej.

Widzew Łódź – Radomiak Radom 3:2

Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa 1:2

Motor Lublin – Puszcza Niepołomice 0:0

Cracovia – Górnik Zabrze 3:2

Piast Gliwice – Zagłębie Lubin 1:0

GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 3:1

Lech Poznań – Pogoń Szczecin 2:0

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 1:1

Korona Kielce – Stal Mielec 2:1

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga