Dołącz do nas

Piłka nożna

Dwa oblicza GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dzisiejszy mecz z niżej notowanym rywalem miał być sprawdzianem dla zawodników, którzy walczą o miejsce w podstawowej jedenastce.  Stałe miejsce w składzie oczywiście ma Budziłek, więc na tej pozycji nie doszło do zmiany, jednak zestawienie obronne już nieco się zmieniło. Na prawej stronie wystąpił Czerwiński, duet stoperów utworzyli Napierała oraz Cholerzyński a na lewej obronie zagrał Sobotka. W pomocy na skrzydłach zagrali Goncerz i Chwalibogowski a w środku standard czyli Duda, Fonfara i Pitry. Na szpicy od pierwszej minuty zagrał Arkadiusz Kowalczyk.

Gospodarze swoje akcje przeprowadzali głównie skrzydłami i było to dobre rozwiązanie ponieważ Stomil stworzył kilka bardzo dogodnych sytuacji. Pierwsza okazja była już w 15. minucie jednak strzał Łysiaka powędrował nad poprzeczką.  GieKSa na tę sytuację odpowiedziała po rzucie rożnym, niestety do piłki odegranej przez Pitrego, nie doszedł Goncerz, a mógł z jednego metra strzelić do pustej bramki. Rywalom sytuacja w 45. minucie będzie śniła się po nocach, gdyż po centrze z rzutu rożnego Budziłek nie trafił w piłkę a ta trafiła do Kaźmierowskiego, który mając przed sobą pustą bramkę trafił obok niej.

Na drugą część spotkania GieKSa wyszła bardziej umotywowana, w składzie zaszła jedna znacząca zmiana za Sobotkę wszedł Gancarczyk. Ten natomiast zajął pozycje prawego pomocnika, a na lewą flankę przesunął się Goncerz, Chwalibogowski został cofnięty do obrony.  Gancarczyk znacząco ożywił nasze akcje ofensywne jednak brakowało ostatecznego podania. Najlepsze sytuacje w II połowie miał Goncerz, jednak jego strzały albo lądowały minimalnie obok bramki, albo dobrze spisywał się w bramce Leszczyński.  W 75. minucie Stomil mógł zdobyć pierwszą bramkę, idealne podanie otrzymał Pieceluk lecz w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę. GieKSa mogła strzelić bramkę w końcówce, po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła tylko w poprzeczkę.

Mecz w Olsztynie mimo braku bramek był ciekawszym widowiskiem niż mecz w Grudziądzu. Pierwsza część spotkania przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy powinni strzelić minimum jedną bramkę, jednak w tym dniu zawodnicy podopiecznego Kaczmarka mieli zwichrowane celowniki. Druga część spotkania przebiegała już pod dyktando GieKSy, gospodarze kondycyjnie nie wytrzymali jednak nasza drużyna nie potrafiła tego wykorzystać. Trzeba więc przyznać, że remis jest sprawiedliwym rezultatem.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga