Piłka nożna
Dwa zwycięstwa Banika i to w dobrym stylu
Banik Ostrava w zeszłym tygodniu rozegrał dwa spotkania i obydwa wygrał. Co do pierwszego meczu to wszyscy brali wygraną w ciemno, ponieważ rywalem Banika był czwartoligowy zespół zajmujący dopiero jedenaste miejsce w tabeli. Jeśli chodzi o spotkanie ligowe, można było mieć spore zastrzeżenia, bo Banik nie zgarnął kompletu punktów od dziesięciu spotkań.
Środowy mecz Banik rozgrywał na wyjeździe, na który miał raptem czterdzieści kilometrów. Na początku spotkania gospodarze próbowali walczyć jak równy z równym, ale w 13. minucie Tomas Zajic wykorzystał lukę w obronie i wślizgiem zdobył bramkę dającą prowadzenie. Chwilę później De Azevedo dwukrotnie próbował pokonać bramkarza, jednak za każdym razem brakowało trochę szczęścia. Tego dnia w bramce Banika stał Viktor Budinski, który w lidze siedzi na ławce, ale w pucharach dostaje swoją szansę. Do końca pierwsze połowy wynik nie uległ zmianie, ale kolejne bramki to była tylko kwestia czasu.
Po przerwie goście ruszyli do ataku, aby podwyższyć prowadzenie i dokonali tego w 63. minucie. Ondrey Sasinka wbiegł w pole karne i z szesnastego metra strzałem po ziemi pokonał bramkarza. Sześć minut później Tomas Zajic, czyli zdobywca pierwszej bramki w tym spotkaniu, wykorzystał zamieszanie w polu karnym i dołożył kolejne trafienie. W dalszej części spotkanie Banik kontrolował sytuację na boisku, a w ostatniej minucie spotkania Daniel Tetour ustanowił wynik meczu. Akcja zaczęła się od dośrodkowania z rzutu rożnego, które wypiąstkował bramkarz gospodarzy. Piłka jednak spadła prosto pod nogi pomocnika, który zdążył jeszcze przełożyć sobie piłkę i oddać strzał w światło bramki. Piłka do siatki wpadła odbijając się od obrońcy Beskydu Frenstat. Tym samy piłkarze z Ostravy spkojnie zapewnili sobie udział w kolejnej rundzie Pucharu Czech.
Trzy dni później Banik na własnym stadionie podejmował FK Pardubice w ramach czwartej kolejki Czeskiej ekstraklasy. Pierwsza bramka w tym spotkaniu mogła paść już w drugiej, gdy Jiri Fleisman posłał petardę z 25 metra, która po odbiciu od obrońcy minimalnie minęła bramkę. Chwilę później Banik oddał kolejny mocny, ale niecelny strzał na bramkę gości. W 10. minucie znów Jiri Fleisman próbuje swoich sił, tym razem z rzutu wolnego. Jego uderzenie przeszło pod murem, ale bramkarz był dobrze ustawiony i bez problemu złapał ten strzał. W 22 minucie Daniel Holzer dostał podanie z linii końcowej na dwunasty metr, jednak jego strzał intuicyjnie wybronił Marek Bohac, posyłając piłkę na rzut rożny. Była to kolejna dobra sytuacja gospodarzy na objęcie prowadzenia. Po dośrodkowaniu Jaroslav Svozil wyskoczył najwyżej i skierował piłkę w stronę bramki i tylko poprzeczka uchroniła gości od utraty bramki. Sześć minut przed końcem pierwszej połowy Jiri Fleisman posłał piłkę z własnej połowy na szesnasty metr do De Azevedo, a ten wrzucił ją prosto na głowę Toamas Zajic. Napastnik Banika bez problemu wpakował piłkę do pustej bramki i gospodarze schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron dalej Banik był stroną dominującą i bardzo dobrze oglądało się ich poczynania w ofensywie. Przyniosło to efekt w 61. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego De Azevedo podwyższył prowadzenie, oddając strzał z jedenastego metra. Dziesięć minut później Ondrey Sasinka wyszedł sam na sam z brakarzem, ale Marek Bohac skrócił dystans, wychodząc na jedenasty metr i uchronił swój zespół od utraty kolejnej bramki. W 81. minucie Jan Prosek zobaczył drugą żółtą kartkę i goście musieli kończyć mecz w dziesiątkę. W doliczonym czasie drugiej połowy Banik miał rzut wolny z lewej strony boiska, po którym Tijani Muhamed ustanowił wynik meczu. Do rzutu wolnego podszedł nie kto inny jak Jiri Fleisman. Po jego dośrodkowaniu Roman Potocny oddał strzał głową, jednak piłka odbiła się od słupka, a pierwszy do niej dopadł Nigeryjski napastnik, nie dając szans bramkarzowi. Był to bardzo dobry występ piłkarzy z Ostravy, na który kibice bardzo długo czekali. Po czterech kolejkach Banik zajmuje 9. miejsce w tabeli z dorobkiem pięciu punktów. Skrót z tego ciekawego spotkania możecie zobaczyć poniżej.
BESKYD FRENŠTÁT – FC BANÍK OSTRAVA 0:4 (0:1)
Bramki: 14. Zajíc, 63. Šašinka, 69. Zajíc, 89. Tetour.
Beskyd Frenštát: Smolík – Pokorný, Žitník, Farský, Buchlovský – Walder (79. Žídek), Fojtík, Bolcek (58. Nezhoda), Baran (78.Žák)- Gros (78. Rýc) – Klimpar.
FC Baník Ostrava: Budinský – Juroška, Azackij, Pokorný, Holzer (46. Fleišman) – Chvěja (46. Šašinka), Kaloč, Jirásek – Reiter (61. Tetour), Zajíc (71. Tijani), De Azevedo (46. Buchta)
Żółte kartki: Klimpar – Reiter.
Widzów: 1500
FC BANÍK OSTRAVA – FK PARDUBICE 3:0 (1:0)
Bramki: 39. Zajíc, 61. de Azevedo, 90.+1 Tijani
FC Baník Ostrava: Laštůvka – Fillo, Pokorný, Svozil, Fleišman – Jánoš (77. Kaloč), Tetour – De Azevedo (85. Tijani), Kuzmanovič (77. Potočný), Holzer – Zajíc (65. Šašinka).
FK Pardubice: Boháč – Prosek, Šejvl, Toml, Čelůstka – Jeřábek – Cadu (46. Sláma), Solil (73. Petráň), Tischler, Surzyn (32. Hlavatý) – Černý (46. Ewerton).
Żółte kartki: Černý, Prosek, Jeřábek.
Czerwone kartki: Prosek.
Widzów: 5152
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Hokej
Powrót, odejścia i plan sparingów
Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.
Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!
Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.
Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:
13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)


Najnowsze komentarze