Dołącz do nas

Hokej

Dziesiąty mecz – dziesiąte zwycięstwo

Avatar photo

Opublikowany

dnia

6 października do katowickiej Satelity po raz pierwszy w sezonie 23/24 zawitała drużyna PZU Podhala Nowy Targ. Mecz rozpoczął się o 18:30.

Przez pierwsze 5 minut krążek niemal nie opuszczał tercji gości, ale następnej sędziowie dopatrzyli się uderzania kijem w wykonaniu Marklunda. Mocny strzał w osłabieniu oddał Iisakka, a po chwili krążek wylądował w bramce Murray’a, sędziowie zdecydowali się na analizę wideo, ale ostatecznie wskazali na środek tafli. W 9. minucie Horzelski nieprzepisowo zatrzymywał Iisakkę i teraz to GieKSa otrzymała szansę do gry w przewadze. Oddaliśmy jedynie kilka mniej groźnych strzałów. Przed świetną sytuacją stanął Kovalchuk, ale minął się z krążkiem, będąc na wprost bramki. Od 14. minuty znów broniliśmy w osłabieniu, tym razem po karze dla Koponena. Murray zatrzymał dwa mocne strzały Lorraine. Po powrocie do gry w pełnych składach kapitalnie powalczył Olsson, ale znów dały o sobie znać mocowania katowickich bramek. Wydawało się, że w 19. minucie Fraszko umieści krążek między parkanami Lindskouga, jednak nie przekroczył on linii bramkowej. Po chwili wrzutkę Varttinena przekierował Olsson i doprowadził do wyrównania. Na 35 sekund przed końcem tercji ukarany za zahaczanie został Kamiński. Na przerwę zjechaliśmy z wynikiem 1:1.

Po powrocie do gry szybko założyliśmy zamek i do końca kary rozgrywaliśmy krążek w tercji Podhala, ale nasze strzały były zbyt słabe, by mogły zaskoczyć Lindskouga. W 26. minucie Pasiut przejął gumę w tercji neutralnej, oddał ją Hitosato, ten długo mierzył, ale ostatecznie uderzył zbyt wysoko. Minutę później Michalski wywalczył dla nas kolejną przewagę. Wciąż jednak nasza gra 5 na 4 nie wyglądała wystarczająco dobrze, a w dodatku kolejny raz trzeba przerwać grę z powodu ruszonej bramki. Nowotarżanie niemal nie zagrażali naszej bramce, ale gdy już znaleźli się w posiadaniu krążka w naszej tercji – odzyskali prowadzenie. Murray przepuścił między parkanami strzał Kamińskiego. Przez błąd przy zmianie formacji Murray musiał nas wyratować w sytuacji 2 na 1, a po chwili strzał Zalamaya zatrzymał się na poprzeczce. W 33. minucie karę otrzymał Varttinen, ale zaledwie 3 sekundy po wznowieniu gry Wronka sfaulował próbującego ruszyć z kontrą Fraszkę. W 36. minucie było już 1:3 – seria szybkich podań zakończyła się skutecznym strzałem Szczechury do odsłoniętej bramki. 2 minuty później po strzale Olssona dobiliśmy krążek do bramki, ale wcześniej zagraliśmy go zbyt wysoko uniesionym kijem, co potwierdziła analiza wideo. Chwilę później Szczechura sfaulował Wanackiego. Koponen posłał krążek po lodzie, a pracujący przed Lindskougiem Iisakka trącił go wystarczająco skutecznie, by zdobyć kontaktowego gola. Po chwili znów graliśmy w przewadze za sprawą kary dla Słowakiewicza. Na 0,3 sekundy przed syreną sygnalizującą koniec tercji Koponen tym razem bezpośrednio pokonał Lindskouga, dzięki czemu po 40 minutach mieliśmy remis 3:3.

35 sekund potrzebowaliśmy w trzeciej tercji, by pierwszy raz w tym starciu wyjść na prowadzenie. Pasiut wypatrzył ustawionego tuż przed polem bramkowym Hitosato, a ten zupełnie niepilnowany spokojnie umieścił krążek w siatce. Po chwili mogliśmy podwyższyć prowadzenie, ale Lindskouga efektownie powstrzymał próbę Iisakki, a Murray jeszcze efektowniej zatrzymał kontrę Podhala. W 46. minucie Varttinen przesadził z zaczepkami po gwizdku i został odesłany na ławkę kar. Na 7 sekund przed końcem jego kary Wanacki trafił Wronkę wysoko uniesionym kijem. Szybko wybiliśmy krążek i wróciliśmy do gry 4 na 5. Świetnie spisały się nasze formacje do bronienia osłabień, ale już po kilkunastu sekundach musiały wrócić na lód – sędziowie dopatrzyli się spowodowania upadku przeciwnika ze strony Koponena. 28 sekund później Kiss zbyt agresywnie próbował odzyskać krążek od Marklunda i siły na lodzie się wyrównały. Po 34 sekundach do Kissa dołączył Wielkiewicz, więc graliśmy 4 na 3. Lindskouga zaliczył kilka ważnych interwencji, ale na 12 sekund przed końcem naszej przewagi skapitulował przy strzale Olssona. W 55. minucie Hitosato był bliski zdobycia swojego drugiego gola, jednak jego strzał z klepy po podaniu Fraszki został zatrzymany parkanem. Na 57 sekund przed końcem meczu trener Podhala poprosił o czas i zdjął bramkarza. Nowotarżanom udało się zamieszać pod naszą bramką, a nawet trafić w poprzeczkę, ale ostatecznie Olsson ustalił wynik meczu strzałem do pustej bramki, kompletując hat-tricka.

GKS Katowice – PZU Podhale Nowy Targ 6:3 (1:1, 2:2, 3:0)
0:1 Phil Kiss (Michael Cichy, Alexander Szczechura) 6:19 5/4
1:1 Hampus Olsson (Aleksi Varttinen, Ben Sokay) 18:35
1:2 Łukasz Kamiński (Jakub Worwa, Johan Lorraine) 30:25
1:3 Alexander Szczechura (Andrej Themar, Dmitri Zalamay) 35:53
2:3 Olli Isaakka (Santeri Koponen, Aleksi Varttinen) 38:28 5/4
3:3 Santeri Koponen (Hampus Olsson, Aleksi Varttinen) 39:59 5/4
4:3 Shigeki Hitosato (Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko) 40:35
5:3 Hampus Olsson (Sam Marklund, Joona Monto) 52:42 5/4
6:3 Hampus Olsson 59:54

GKS Katowice: Murray (Kieler) – Delmas, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Michalski – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki, Marklund, Sokay, Olsson – Maciaś, Chodor, Kovalchuk, Smal, Kaczyński.

PZU Podhale Nowy Targ: Lindskoug (Bizub) – Kiss, Pangelov-Yuldashev, Wielkiewicz, Wronka, Neupauer – Zalamai, Kudin, Szczechura, Cichy, Themar – Tomasik, Słowakiewicz, Worwa, Lorraine, Kamiński – Horzelski, Szlembarski, Bochnak, Saroka, Michalski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga