Piłka nożna Prasówka
Echa meczu z Flotą w mediach
W rozegranym 23.11.2013 r., ostatnim meczu w tym roku GKS Katowice zremisował przed własną publicznością z Flotą Świnoujście 1-1 (0-0). Mecz nie był porywającym widowiskiem. Flota nie sprawiała wrażenia drużyny, której zależy na wywiezieniu 3 punktów z Katowic, skupiając się na obronie i przeszkadzając katowiczanom w tworzeniu i wykańczaniu akji.
Jesień kończymy więc na 3 miejscu z tą samą liczbą punktów (32) co drugi GKS Bełchatów oraz ze stratą 3 punktów do lidera Górnika Łęczna. W bardzo dobrych nastrojach kończymy jesień.
gkskatowice.eu: Bitwa z Flotą nierostrzygnięta
GKS starał się prowadzić grę, zbliżał się do bramki Floty z każdą minutą, jednak dwóch najlepszych okazji nie wykorzystał. Najpierw Tomasz Wróbel w polu karnym uderzył po ziemi obok słupka z ostrego kąta, a w ostatniej minucie przestrzelił Krzysztof Wołkowicz z ośmiu metrów. Po zmianie stron katowiczanie jeszcze bardziej przycisnęli. Szarżę na bramkę rozpoczął Przemysław Pitry, który oddał kilka groźnych strzałów, jednak albo były niecelne, albo zostały zablokowane. Swoje szanse mieli również Grzegorz Fonfara i Sławomir Duda, ale wszelkie próby umieszczenia futbolówki w siatce spełzły na niczym.
(…)
Najwięcej wydarzyło się w ostatnim kwadransie gry. Wejście smoka odnotował Grzegorz Goncerz, który po doskonałym, prostopadłym podaniu Pitrego wyszedł sam na sam z bramkarzem i lekkim, ale zabójczym kopnięciem piłki po ziemi dał w 76. minucie prowadzenie ekipie z Bukowej. Niestety, ostatnie słowo należało do Floty. Obrońcy GieKSy nie upilnowali Piotra Kieruzela, który w zamieszaniu podbramkowym, mocną petardą pod poprzeczkę nie dał szans Budziłkowi. Mimo usilnych starań katowiczan w ostatnich minutach, wynik już nie uległ zmianie.
slask.sport.pl: Rozczarowanie na Bukowej. GKS Katowice tylko zremisował z Flotą Świnoujście
Po przerwie gospodarze mocniej podkręcili tempo i zupełnie zdominowali wydarzenia na boisku. Długimi minutami nie opuszczali połowy rywali. Problem w tym, że ich gra wyglądała dobrze tylko do pola karnego Floty.
Wydawało się, że w tym meczu bramki raczej nie padną. W ostatnich minutach kibice obejrzeli jednak aż dwa trafienia. Zaczęło się dobrze dla GieKSy, bo rezerwowy Grzegorz Goncerz bez trudu wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Floty.
Euforia na Bukowej trwała jednak krótko. Fatalne gapiostwo obrony GKS-u sprawiło, że rywale doprowadzili do wyrównania. Zupełnie niekryty Piotr Kieruzel potężnym strzałem z kilku metrów nie dał szans Łukaszowi Budziłkowi.
1-liga.przegladsportowy.pl: Niewykorzystana szansa katowiczan
Po zmianie stron katowiczanie jeszcze mocniej zaatakowali, lecz nadal byli nieskuteczni. W końcu udało im się jednak umieścić piłkę w siatce, za sprawą rezerwowego Grzegorza Goncerza. Pitry idealnie podał do „Gonzo”, a ten nie miał problemów ze zdobyciem bramki.
Radość licznie zgromadzonych kibiców GKS nie trwała jednak zbyt długo. W zamieszaniu w polu karnym, najprzytomniej zachował się Piotr Kieruzel, który doprowadził do wyrównania. Gospodarze nie byli już w stanie przechylić szali na swoją korzyść.
(…)
Katowiczanie byli podłamani stratą punktów. – Miało być święto, chcieliśmy zagrać najlepszy mecz w tym półroczu, a czujemy ogromny niedosyt. Mieliśmy wiele dogodnych sytuacji, lecz co z tego skoro popełniliśmy błąd, który kosztował nas utratę punktów. Wielka szkoda, że bardzo dobrą rundę nie uwieńczyliśmy zwycięstwem – smucił się Grzegorz Goncerz.
dziennikzachodni.pl: GKS Katowice – Flota Świnoujście 1:1. Tylko remis na Bukowej – liderowanie nie dla GieKSy
Starcie z Flotą było zresztą kolejnym z całego cyklu, w których GKS musiał punkty wyszarpać z twardej walki. Goście, zajmujący miejsce pod kreską spadkową, dość szczelnie zamurowali dostęp do własnej bramki, od czasu do czasu podejmując akcje ofensywne. Szarpanina trwała aż do wspomnianej 77 minuty. Zdobyty przez katowiczan gol nie wystarczył jednak do zgarnięcia pełnej puli.
Katowiczanie zakończyli więc tegoroczne występy kolejnym na Bukowej meczem bez porażki. W sumie w swojej twierdzy odnieśli osiem zwycięstw i dwukrotnie zremisowali. Gdyby katowiczanie podobną skuteczność prezentowali na wyjazdach (1 wygrana, 3 remisy, 4 porażki) z pewnością czekaliby na wiosnę patrząc na konkurentów z samego czuba tabeli.
Piłkarską jesień na trybunach pożegnało więcej widzów niż zwykle przychodzi na Bukową, ale ta frekwencja będzie klub sporo kosztowała. Dziesięć minut przed końcem meczu na Blaszoku zaprezentowano oprawę, której głównym elementem były płonące pod płachtami race.
slask.sport.pl: Zaskakujące słowa lidera GieKSy. To przez niego drużyna straciła zwycięstwo?
Wydawało się, że Pitry zostanie bohaterem spotkania. W końcówce meczu popisał się genialnym podaniem do Grzegorza Goncerza, który strzelił gola. Po chwili Flota jednak wyrównała. Jej akcja rozpoczęła się od… rzutu z autu. – Widzieliśmy, że rywale wyrzucają piłkę z autu daleko. Długo skutecznie się temu przeciwstawialiśmy. Biję się w pierś, bo to ja nie dałem rady wybić piłki w akcji, po której straciliśmy gola. Nie mogę sobie pozwalać na takie błędy indywidualne – stwierdził Pitry.
Mecz z Flotą był ostatnim spotkaniem GKS-u w tym roku. – W ostatnich latach graliśmy o utrzymanie, a teraz możemy walczyć o czołowe lokaty. Jak tu się nie cieszyć? Faktem jednak jest, że kilka meczów sobie zapieprz… – dodawał Pitry.
slask.sport.pl:Bramkarz GKS-u Katowice z szansami na powołanie do reprezentacji Polski?
Budziłek ma za sobą kapitalny rok w GKS-ie Katowice. Golkiper zaczął wzbudzać zainteresowanie klubów ekstraklasy. To szczególnie widoczne w przypadku Legii Warszawa. Niedawno Budziłka obserwował w akcji trener Jan Urban. Sobotni pojedynek GKS-u z Flotą Świnoujście oglądali z kolei inni wysłannicy mistrza Polski – Michał Żewłakow i Grzegorz Szamotulski.
Sam bramkarz podkreślał po meczu, że ma kontrakt z GieKSą ważny do końca sezonu i na razie nawet nie mógłby rozmawiać z innymi klubami. Z kolei klub z Katowic nie pali się do sprzedaży czołowego zawodnika i kusi go nową umową.
To o tyle ważne, że wartość Budziłka może wkrótce znacznie wzrosnąć. Jego grze przyglądał się bowiem w sobotę także trener bramkarzy reprezentacji Polski Jarosław Tkocz. Nie można wykluczyć, że Budziłek doczeka się sensacyjnego powołania do kadry, tak jak było to niedawno w przypadku innego I-ligowego bramkarza – Rafała Leszczyńskiego z Dolcanu Ząbki.
sportowefakty.pl: Zepsute święto przy Bukowej – relacja z meczu GKS Katowice – Flota Świnoujście
Po godzinie gry przed szansą na otwarcie wyniku stanął Przemysław Pitry, który uderzał na bramkę z pola karnego, ale jego strzał zblokowali obrońcy gości. Kwadrans później piłka do bramki już jednak wpadła. Po dograniu Pitrego w sytuacji sam na sam z Konradem Forencem stanął Grzegorz Goncerz, po czym „dziubnął” piłkę obok wychodzącego bramkarza, a ta zatrzymała się dopiero w siatce.
Radość katowiczan trwała jednak krótko. Kilkadziesiąt sekund po trafieniu „Gonza” nieporozumienie w szeregach defensywnych gospodarzy wykorzystał Piotr Kieruzel, silnym strzałem pod poprzeczkę doprowadzając do wyrównania.
Po końcowym gwizdku sędziego w szatni gospodarzy dominował niedosyt, czemu trudno się dziwić. GieKSa nie tylko straciła szanse na zimowanie na fotelu lidera, ale też dała się złapać PGE GKS-owi Bełchatów.
slask.sport.pl: Zmartwiony bohater GieKSy: To miał być nasz najlepszy mecz
Dzięki golowi Goncerza GieKSa objęła w tym spotkaniu prowadzenie. Rywale jednak wyrównali i ostatecznie mecz skończył się remisem.
– Na trybunach było święto i my chcieliśmy w nim uczestniczyć. To miał być nasz najlepszy mecz tej jesieni. Szkoda, że nie mogliśmy pożegnać się z kibicami trzema zdobytymi punktami. Cóż, mamy jeden punkt i to trzeba przyjąć z pokorą. Musimy oddać rywalom, że grali bardzo mądrze i nie pozwalali nam rozwinąć skrzydeł. Teraz czeka nas przerwa, a wiosną… wiele może się wydarzyć. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wtedy o punkty będzie jeszcze trudniej – mówił Goncerz.
gs.24.pl: Flota Świnoujście spędzi zimę w strefie spadkowej
W pierwszej połowie groźne sytuacje stworzyły oba zespoły. Bliski zdobycia bramki po strzale głową był Krzysztof Bodziony, GKS odpowiedział groźnym uderzeniem Sławomira Dudy.
Po przerwie przewagę osiągnęli gospodarze. W 77. zdobyli bramkę. Grzegorz Goncerz wykorzystał sytuację sam na sam z Konradem Forencem.
Jednak cztery minuty później wyrównał Piotr Kieruzel, który dobrze odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym.
Był to ostatni mecz Wyspiarzy w tym sezonie. Bez względu na rezultaty pozostałych spotkań 17. kolejki na pewno spędzi zimę w strefie spadkowej. Rok temu była liderem I ligi.
slask.sport.pl: GKS Katowice będzie rozmyślał o tym remisie przez kilka miesięcy
Spotkanie na Bukowej zakończyło się remisem. – Żałujemy, że nie udało się wygrać. Na przerwę zimową udalibyśmy się w lepszych humorach. Szkoda, że sprawdziły się moje słowa co do sposobu, w jaki Flota może strzelić nam gola. Boli mnie bardzo, że straciliśmy punkty. To będzie siedziało w nas do następnego meczu, choć będzie on dopiero na wiosnę – zaznaczył Moskal.
– Przede wszystkim gratuluję GKS-owi kibiców. Cieszę się z punktu, bo GKS walczy o mistrzostwo, czego mu zresztą życzę, a my mamy swoje kłopoty. Gospodarze mieli przewagę optyczną, a my nastawiliśmy się na kontrataki. Dziękuję moim zawodnikom za heroiczną walkę – mówił Jerzy Rot, który w sobotnim meczu zastępował dotychczasowego trenera Floty Bogusława Baniaka.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze