Piłka nożna Prasówka
Echa meczu z Okocimskim w mediach
GKS Katowice w sobotę miał pojechać do Krakowa by zgarnąć spokojnie 3 punkty z niżej notowanym Okocimskim Brzesko.
Stało się jednak inaczej. Katowiczanie sprawiali wrażenie kontrolujących mecz, od 14 minuty prowadząc 1-0. Niestety Okocimski przycisnął w samej końcówce i w czwartej minucie doliczonego czasu gry strzelił bramkę wyrównującą.
Tak właśnie GieKSa straciła dwa punkty.
Media natomiast napisały o tym meczu:
gkskatowice.eu: Niewykorzystana szansa
Bardzo niefortunne spotkanie na stadionie Hutnika w wykonaniu GKS-u. Katowiczanie mieli już w garści ekipę Okocimskiego KS Brzesko, ale mimo znaczącej przewagi i prowadzenia 1:0 stracili gola w końcówce i przywieźli z Krakowa tylko jeden punkt.
Piłkarze GKS-u od pierwszych minut starali się zepchnąć rywali do głębokiej defensywy, stosując wysoki pressing. Ekipa z Brzeska skupiła się za to na kontrowaniu i zagrożeniu bramce Łukasza Budziłka strzałami po stałych fragmentach gry. To jednak goście pierwsi ukąsili przeciwników. Już w 13. minucie w pole karne Okocimskiego wpadł Janusz Gancarczyk, wrzucił piłkę w kocioł w polu karnym. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej znalazł się Michał Zieliński, który strzałem z najbliższej odległości pokonał Aleksandra Kozioła. Niestety pod koniec pierwszej odsłony musiał zejść z boiska, utykając. – Od dawna wiadomo, że jedna strzelona bramka nie powoduje, że mecz zmienia się na korzyść strzelających. Prowadzenie wciąż nie dawało nam trzech punktów – stwierdził obiektywnie trener GKS-u, Rafał Górak.
Po stracie gola drużyna z Małopolski nie tylko nie załamała się, ale z wściekłością ruszyła do ataku. Swoją najlepszą sytuację OKS miał w 26. minucie, kiedy kapitalnym strzałem w polu karnym popisał się Konrad Cebula. Na szczęście dla katowiczan, najwyraźniej mocno wiejący wiatr na Suchych Stawach zdmuchnął piłkę za słupek bramki. GieKSa też miała swoje sytuacje, jednak w niewyjaśnionych okolicznościach Adrian Jurkowski przestrzelił głową z kilku metrów w polu karnym. – Ubolewam, że jakościowo nie dążyliśmy do strzelenia drugiej bramki. Było zbyt mało jakości w naszej grze – podkreślał trener Górak.
W drugiej połowie nieliczni kibice na stadionie Hutnika obejrzeli bardzo ciekawe widowisko. Katowiczanie stwarzali sobie dużo okazji. Niestety, piłka po strzałach Przemysława Pitrego, Arkadiusza Kowalczyka, Sławomira Dudy i Łukasza Figiela mijała bramkę Okocimskiego jak zaczarowana. Gospodarze odpowiedzieli kilkoma groźnymi bombami, ale na posterunku był Budziłek. – Drużyna z Brzeska była zdeterminowana, walczyła do ostatniej minuty i skończyło się nie tak jak oczekiwaliśmy. To dla nas ogromne rozczarowanie – dodał szkoleniowiec katowickiej drużyny.
Gdy wydawało się, że GKS spokojnie dowiezie skromne zwycięstwo do końca i tym samym w luku bagażowym do Katowic pojadą trzy punkty, stało się to, co najgorsze. Niepewna interwencja obrońców na wysokości pola karnego sprawiła, że do piłki podbiegł Piotr Darmochwał i mierzonym, technicznym strzałem przy prawym słupku umieścił ją w siatce. – Znaliśmy siłę i charakter drużyny z Katowic. Wiedzieliśmy z kim będziemy rywalizować. To bardzo mocny zespół. Nie ustrzegliśmy się błędów, ale nasza determinacja i wola walki sprawiła, że mimo iż jesteśmy słabsi, zdołaliśmy doprowadzić do remisu. Wielkie słowa uznania dla moich zawodników – podsumował spotkanie trener ekipy OKS, Piotr Stach.
okocimski.com: Okocimski nadal niepokonany
Remisem 1-1 zakończyło się spotkanie 3. kolejki I ligi pomiędzy Okocimskim KS a GKS Katowice. W rozgrywanym na stadionie krakowskiego Hutnika meczu pierwsi bramkę strzelili goście za sprawą Michała Zielińskiego w 14 minucie. W drugiej połowie lepiej zagrali brzeszczanie, którzy do ambitnie dążyli do wyrównania. Ich starania zostały zrealizowane dopiero w 94 minucie, kiedy na strzał z 16 metrów zdecydował się Piotr Darmochwał.
Okocimski po trzech kolejkach ma 5 punktów.
slasksport.pl: GieKSa dała sobie wyrwać zwycięstwo w doliczonym czasie gry
Spotkanie rozegrano na stadionie Hutnika Kraków, bo obiekt Okocimskiego nie jest gotowy do organizacji pierwszoligowych spotkań. GieKSa przystąpiła do meczu w dość zaskakującym składzie. Kontuzje wyeliminowały z gry liderów zespołu Adriana Napierałę i Grzegorza Fonfarę. W ich miejsce trener Rafał Górak postawił na Adriana Jurkowskiego (debiut w GKS-ie) i Rafała Figiela (debiut w „11”).
GKS szybko objął prowadzenie, po tym jak zamieszanie pod bramką Okocimskiego wykorzystał Michał Zieliński. Dla katowickiego napastnika nie było to jednak bardzo udane spotkanie, bo jeszcze w pierwszej połowie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
GieKSa stworzyła w tym okresie jeszcze kilka dobrych okazji, ale żadnej nie wykorzystała. Po przerwie mecz się wyrównał. GKS długo bronił prowadzenia, ale w trzeciej minucie doliczonego czasy gry Okocimski zdołał wyrównać.
sportowefakty.pl: Remis rzutem na taśmę – relacja z meczu Okocimski Brzesko – GKS Katowice
Piwosze po raz drugi z rzędu ratują punkt w ostatnich minutach spotkania. Podobnie było przed tygodniem w Bełchatowie, gdy dopiero w 87. minucie Daniel Brud trafił do siatki Brunatnych z rzutu karnego, udanie kończąc trwający pół godziny pościg za rywalem.
Teraz z katowiczanami Okocimski musiał gonić wynik już od 13. minuty. GKS-owi w zasadzie już pierwsza groźna akcja przyniosła prowadzenie. Na strzał niemal z zerowego kąta zdecydował się Janusz Gancarczyk. Piłka odbiła się od obrońcy gospodarzy tak dziwnie, że wysokim lobem przeleciała nad Aleksandrem Koziołem i odbiła się od dalszego słupka bramki, a tuż przed linią bramkową doskoczył do niej Michał Zieliński i umieścił ją w pustej bramce.
Po stracie bramki Okocimski zagrał bardziej otwarty futbol, ale też nie można powiedzieć, że drużyna Piotra Stacha odkryła się i postawiła wszystko na jedną kartę. Szczęścia z dystansu próbowali Damian Buras i Konrad Cebula, ale bezskutecznie. Bliżej zdobycia kolejnego gola byli za to goście, kiedy w 35. minucie Adrian Jurkowski po rzucie rożnym z 5 metrów zagłówkował obok bramki Okocimskiego.
W 55. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Darmochwał, ale w sytuacji sam na sam z Łukaszem Budziłkiem posłał piłkę obok bramki GKS-u. 20 minut później skrzydłowy Piwoszy musiał uznać wyższość bramkarza gości, który wykazał się refleksem, broniąc jego strzał z 12 metrów w bliższy róg.
Strata punktów to dla katowiczan kara za minimalizm. Po przerwie oddali pole Okocimskiemu, skupiając się głównie na defensywie i wyprowadzaniu kontrataków. Dopiero w 85. minucie poważnie zagrozili bramce Kozioła, ale Przemysław Pitry zagłówkował minimalnie niecelnie.
W decydującej 93. minucie Radosław Jacek zagrał przed pole karne GKS-u z pominięciem drugiej linii, gdzie Brud przedłużył podanie w „16” do Darmochwała, a ten uwolnił się spod opieki obrońców i zaskoczył Budziłka uderzeniem w dalszy róg.
sportslaski.pl: Okocimski – GKS Katowice 1-1. Piotr Darmochwał koszmarem GieKSy
W pierwszej połowie GKS Katowice kontrolował przebieg spotkania i zasłużenie prowadził. Po przerwie Okocimski Brzesko ruszył do odrabiania strat. „Piwosze” dopięli swego w doliczonym czasie gry…
Wydarzenie
Tym, który wyprowadził katowiczan na prowadzenie, jest Michał Zieliński. Z ostrego kąta uderzał Janusz Gancarczyk, piłka odbiła się od jednego z obrońców i trafiła w słupek. Napastnik GieKSy wpakował futbolówkę do siatki z najbliższej odległości.
Bohater
Katowiczanie dali sobie odebrać zwycięstwo w 93. minucie spotkania. Jeden z zawodników Okocimskiego posłał piłkę do Daniela Bruda, ten zagrał do Piotra Darmochwała, który wpisał się na listę strzelców uderzeniem po „długim” rogu. Co ciekawe, ten sam piłkarz strzelił dwa gole GKS-owi w meczu z rundy jesiennej poprzedniego sezonu.
Rozczarowanie
Do 90. minuty wszystko było dobrze. Katowiczanie już kilka razy przekonali się, że gra się do końcowego gwizdka. Dzisiaj po raz kolejny zeszli do szatni wcześniej…
Co ciekawego:
– W przeciągu zaledwie kilku minut sztab medyczny GieKSy musiał dwukrotnie interweniować. Najpierw urazu nabawił się Zieliński, a gdy ten wrócił na boisko, po starciu z Wojciechem Wojcieszyńskim, za kolano trzymał się Łukasz Budziłek. O ile bramkarz katowiczan dokończył spotkanie, tak Zieliński kilkanaście minut później został zmieniony przez Arkadiusza Kowalczyka.
– Również i szkoleniowiec Okocimskiego musiał dokonać zmiany przed przerwą. Za Damiana Burasa wszedł Maciej Termanowski.
– Katowiczanie w pierwszej połowie stworzyli sobie więcej sytuacji do strzelenia gola. Blisko wpisania się na listę strzelców był Adrian Jurkowski. Po rozegraniu rzutu rożnego, głową w polu karnym zgrał piłkę Przemysław Pitry. Futbolówka trafiła do stojącego kilka metrów od celu obrońcy, ten jednak posłał ją obok bramki.
– Świetną bramkę dla Okocimskiego mógł zdobyć Wojciech Wojcieszyński. Napastnik drużyny z Brzeska popisał się bardzo mocnym uderzeniem zza pola karnego. W bramce świetnie spisał się jednak Łukasz Budziłek i zamiast kandydata do gola kolejki, oglądaliśmy jedną z najlepszych parad weekendu.
– Darmochwał miał idealną okazję do wyrównania już wcześniej. Znalazł się w sytuacji sam na sam z Budziłkiem, który wyszedł z bramki. Zamiast spróbować lobować golkipera, uderzył obok bramki. Koledzy z drużyny pewnie będą mieć do niego pretensje o takie zachowanie.
– Pod koniec spotkania bramkę mógł zdobyć także Pitry. Dobrze uderzył z rzutu wolnego, jednak dobrze w bramce spisał się Aleksander Kozioł.
– Spotkanie rozegrane zostało w Krakowie na obiekcie Hutnika. Stadion w Brzesku nie został jeszcze potwierdzony do rozgrywek.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze