Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Echa meczu z Tychami w mediach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Choć GKS Katowice prowadził 1-0 i od 69 minuty grał z przewagą jednego zawodnika, uległ tyskiemu GKS-owi 1-3. Była to pierwsza porażka GieKSy z Tyszanami od 1977 roku.
Jak mecz ten opisały media?
Przeczytajcie.

gkskatowice.eu: Derby przegrane

Spotkanie lepiej zacząć się dla katowiczan nie mogło. Już w 4. minucie w pole karne wpadł z prawej strony Kamil Cholerzyński i pewnym strzałem w długi róg niespodziewanie szybko dał prowadzenie swojej drużynie. Katowicka GieKSa grała odważnie, stwarzała zagrożenie pod bramką i nie pozwalała na wiele swoim przeciwnikom. – Moja bramka dała nam prowadzenie, ale nie cieszy, bo chyba za szybko uwierzyliśmy, że mecz jest pod kontrolą i rywale zaczęli nas coraz bardziej naciskać – stwierdził popularny „Kufel”.
(…)
Podopieczni trenera Kazimierza Moskala najwyraźniej zostawili koncentrację w szatni. Obrońcy pozwalali rywalom na coraz więcej. Jeszcze w sytuacji sam na sam przestrzelił w polu karnym Dawid Dzięgielewski, ale chwilę później po stałym fragmencie gry wyrównał 5 minut po zmianie stron strzałem z najbliższej odległości Ivica Zunić. Ekipie z Bukowej nie pomogła nawet czerwona kartka dla rywali za faul na Grzegorzu Fonfarze. Niewytłumaczalne błędy w polu karnym sprawiły, że gospodarze dołożyli jeszcze dwie bramki i to oni mogli cieszyć się z zasłużonego zwycięstwa.
(…)
Było to pierwsze zwycięstwo tyszan od 36 lat z katowickim rywalem zza miedzy.

1-liga.przegladsportowy.pl: I liga: Wicelider traci punkty w derbach

Mecz nie mógł się lepiej rozpocząć dla gości. Pierwsza groźna sytuacja zakończyła się bramką dla katowiczan. Grzegorz Fonfara zagrał do Kamila Cholerzyńskiego, a ten pewnym strzałem dał prowadzenie GieKSie.
(…)
Nadzieją na wygranie niedzielnego meczu dla gości miała być gra w przewadze, po tym jak skrzydłowy tyszan Daniel Mąka zobaczył czerwoną kartkę. Osłabienie pomogło jednak gospodarzom, którzy niespodziewanie zadali decydujący cios. Damian Szczęsny będąc sam przed bramkarzem GieKsy nie miał problemów ze zdobyciem bramki. W doliczonym czasie gry po raz drugi gola strzelił Zunić.

slask.sport.pl: Doktor Jekyll i pan Hyde zawładnęli śląskimi derbami. Co za wyczyn GKS-u Tychy!

Właściwie pierwsza groźna akcja drużyny gości przyniosła im prowadzenie. Daniel Mąka zdołał jeszcze zablokować strzał Grzegorza Fonfary sprzed szesnastego metra, ale piłka i tak wtoczyła się w pole karne. Tak pechowo, że wprost pod nogi Kamila Cholerzyńskiego. Pomocnik GieKSy uderzył mocno i precyzyjnie, a potem prowokacyjnie podbiegł pod sektor, który zajmowali fani GKS-u Tychy i ostentacyjnie nastawił ucha.
W ten sposób Cholerzyński chciał utrzeć nosa sympatykom tyskiego klubu, którzy początek meczu poświęcili głównie na lżenie lokalnego rywala.
(…)
Po przerwie na boisko wyszedł inny GKS Tychy. Szybciej, składniej, a przede wszystkim do końca! Już po kilku minutach gry był remis. Rzut wolny dobrze wykonał Daniel Mąka. Pomocnik GKS-u mocno wstrzelił piłkę w pole karne, na którą mocno wbiegli Zunić i Marcel Gąsior. Bilard po piszczelach to było za dużo nawet, jak na refleks Budziłka.
Tyszanie pulsowali energią, której nie osłabiła nawet strata zawodnika. W 69. minucie Mąka bezmyślnie sfaulował w środku pola
Grzegorza Fonfarę i został wyrzucony z boiska. Tymczasem już trzy minuty później było 2:1. Zaczęło się od mocnego wyrzutu piłki z autu przez Mateusza Mączyńskiego, w polu bramkowym podanie przedłużył Paweł Smółka, a Damian Szczęsny z bliska dopełnił dzieła. No i potem jeszcze ten gol Zunicia – po mistrzowskim rozklepaniu defensywy rywala.

slask.sport.pl: GKS Tychy wygrywa po 36 latach przerwy! „Przeszedłem do historii”

– No to przeszedłem do historii. Ja i mój zespół – uśmiechał się Jan Żurek, trener tyskiej drużyny. – Źle się dla nas ułożyło to spotkanie. Nie wiem kto, ale popełniliśmy błąd, który kosztował nas szybką stratę bramki. Zespół źle zareagował. Nie wiedzieliśmy, co mamy grać. Dokonałem zmian. Zmodyfikowałem w przerwie taktykę i zaczęło to wyglądać lepiej. Ważna była bramka na wyrównanie. Ważna była dyscyplina. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale teraz cieszymy się z ważnej wygranej w derbowym meczu. Na początku tygodnia śmiałem się do zawodników, że jeżeli wygrają, to mają dodatkowy dzień wolnego. Słowo się rzekło – mówił Żurek. Kazimierz Moskal, trener GKS-u Katowic, był dla odmiany w podłym humorze. – Nie mam słów, by określić to, co się stało. Jest mi wstyd. Za szybko uwierzyliśmy, że mamy ten mecz pod kontrolą. Za szybko uwierzyliśmy też chyba, że będziemy walczyć o ekstraklasę. Przed nami wciąż dużo pracy. Jestem zdegustowany. Trudno zrozumieć to, co stało się po przerwie – komentował.

dziennikzachodni.pl: GKS Tychy – GKS Katowice 3:1. Przerwana seria GieKSy

Katowiczanie prowadzili już od czwartej minuty.
Po rzucie rożnym strzał Grzegorza Fonfary z 16 metrów został zablokowany, ale piłka trafiła w pole karne do Kamila Cholerzyńskiego, który strzałem w długi róg pokonał Marka Igaza.
Strzelec bramki dla GieKSy pobiegł w kierunku fanów tyszan i ostentacyjnie nastawił ucha, ponieważ chwilę wcześniej kibice obrażali klub z Bukowej. Po kilku minutach obrażali też Cholerzyńskiego.
(…)
W 69. minucie Daniel Mąka sfaulował na środku boiska Grzegorza Fonfarę i sędzia ocenił ten wślizg na czerwoną kartkę. Trzy minuty później to osłabieni gospodarze strzelili gola! Paweł Smółka wygrał walkę o główkę w polu karnym i Damian Szczęsny pokonał z bliska Budziłka.
Katowiczanie dążyli do wyrównania, ale gospodarze, grając w dziesiątkę, skutecznie się bronili, a w doliczonym czasie po kontrze strzelili jeszcze jedną bramkę.

sportowefakty.pl: Derby dla tyszan

Od 68. minuty gospodarze musieli grać w osłabieniu. Za brutalne wejście w Fonfarę z boiska wyrzucony został Mąka. Po chwili na prowadzenie wyszli… tyszanie. Po wrzucie z autu, piłka została przedłużona przez Pawła Smółkę, a Damian Szczęsny z pięciu metrów wbił ją do siatki.
Strata gola sprawiła, że goście postawili wszystko na jedną kartę, ale w końcowych minutach stworzyli sobie zaledwie jedną dogodną okazję na wyrównanie. W 88. minucie Marek Igaz nogami obronił strzał z pola karnego Michała Zielińskiego.
W doliczonym czasie gry katowiczan dobił Zunić. Tyszanie wyprowadzili groźną kontrę, z bramki wyszedł Budziłek, Patrik Carnota dograł do Chorwata, który mierzonym uderzeniem z siedemnastu metrów umieścił piłkę w bramce załamanych graczy wicelidera 1. ligi.

gkstychy.info: Derby są nasze!

GKS Tychy odniósł pierwsze od 36 lat zwycięstwo z lokalnym rywalem, GKS Katowice! W meczu 16. kolejki I ligi, podopieczni Jana Żurka wygrali z katowiczanami 3:1 po dwóch bramkach Ivicy Żunicia i jednym trafieniu Damiana Szczęsnego.
(…)
Gdy wydawało się, że goście ruszą do ataku i z przewagą jednego zawodnika będą dążyli do zdobycia zwycięskiej bramki, to od 71. minuty na prowadzeniu byli już tyszanie. Mateusz Mączyński długim wyrzutem piłki z autu podał do Pawła Smółki, ten przedłużył ją głową do zamykającego akcję Damiana Szczęsnego, który dał ogromną radość kibicom zgromadzonym w Jaworznie.
Katowiczanie w ostatnich minutach prowadzili grę, ale oprócz okazji z 88. minuty, kiedy to strzał Michała Zielińskiego nogami sparował Igaz, nie zagrozili bramce GKS. „Trójkolorowi” rezultat meczu ustalili w doliczonym czasie gry. Patrik Czarnota przytomnie wycofał piłkę do Żunicia, a ten zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu, stając się niewątpliwym bohaterem derbowego pojedynku, który przeszedł do historii. Tyszanie pokonali bowiem GieKSę po raz pierwszy od 1977 roku!

sportslaski.pl: GKS Tychy – GKS Katowice 3-1. Tyszanie wrócili do gry po przerwie

Wydarzenie
GKS Tychy po słabej w swoim wykonaniu pierwszej połowie schodził do szatni z jednobramkową stratą. Po przerwie gospodarze rzucili się do odrabiania strat i nawet czerwona kartka dla Daniela Mąki, który wyprostowaną nogą zaatakował wślizgiem kolano Grzegorza Fonfary nie przeszkodziła tyszanom w zdobyciu dwóch kolejnych bramek, czym gracze GKS-u przypieczętowali derbowe zwycięstwo.

Bohater
W zwycięskiej ekipie można wskazać dwóch ojców zwycięstwa tyszan. Nie wiadomo jakich, ale na pewno środków skutecznych w przerwie użył trener Jan Żurek, który odmienił w kwadrans oblicze swojego zespołu. Krótko po przerwie GKS zdołał wyrównać, a potem – grając już w osłabieniu – jeszcze dwukrotnie trafić do bramki Łukasza Budziłka. Z piłkarzy na wyróżnienie zasłużył Ivica Żunić, który trafił dwukrotnie.

Rozczarowanie
Rozczarowani musieli być kibice GieKSy, którzy do przerwy dopisywali swojej drużynie trzy punkty i widzieli katowiczan na czele tabeli I ligi. Drużyna Kazimierza Moskala w drugiej połowie bowiem stanęła i nie była w stanie realnie zagrozić bramce Marka Igaza. Najlepszą okazję po zamieszaniu w końcówce zmarnował Michał Zieliński, a krótko po tym trzecią bramkę zdobyli tyszanie.

2×45.com: GKS Tychy w „10” kończy passę GKS Katowice!

Katowiczanie świetnie zaczęli mecz, już w 4. minucie wyszli na prowadzenie dzięki Kamilowi Cholerzyńskiemu, ale później strzelali już tylko gospodarze. Dwukrotnie do siatki trafił Ivica Zunić i raz Damian Szczęsny. Tyszanie w ostatnich pięciu spotkaniach zdobyli 13 punktów. Trener Jan Żurek odmienił ten zespół.

– Bardzo się cieszę, że razem z drużyną przeszedłem do historii. Popełniony błąd na początku spowodował, że mecz ułożył się dla nas nie tak, jak sobie zakładaliśmy. Ważna była jednak bramka dająca wyrównanie, ale także późniejsza dyscyplina w grze. Również ta praca, którą wykonaliśmy, i która teraz przekłada się na wyniki – przyznał Jan Żurek, który na ławce trenerskiej tyszan wyczynia prawdziwe cuda. Co na to Kazimierz Moskal? – Jest mi wstyd za to, co dzisiaj pokazaliśmy. Za szybko uwierzyliśmy, że ten mecz mamy już pod kontrolą, ale przede wszystkim, że jesteśmy tak mocni, by walczyć o Ekstraklasę. Jestem zdegustowany postawą mojego zespołuKatowiczanie świetnie zaczęli mecz, już w 4. minucie wyszli na prowadzenie dzięki Kamilowi Cholerzyńskiemu, ale później strzelali już tylko gospodarze. Dwukrotnie do siatki trafił Ivica Zunić i raz Damian Szczęsny. Tyszanie w ostatnich pięciu spotkaniach zdobyli 13 punktów. Trener Jan Żurek odmienił ten zespół.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Pucharowa klątwa trwa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.  

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga