Piłka nożna
Ekstra-noty 2025: Środek pola
Zapraszamy do lektury ocen zawodników ze środka pola GieKSy w sezonie 2024/25. Przy wystawianiu not w skali szkolnej (1-6) regularnie grającym zawodnikom kierowaliśmy się średnią Waszych ocen za miniony sezon. Za wiosnę uznaliśmy wszystkie spotkania rozgrywane w roku 2025, tj. od meczu ze Stalą Mielec.
Mateusz Kowalczyk: “Bullterier” pola środkowego, imponował nieustępliwością w odbiorach i swoim agresywnym pressingiem. Nigdy nie odpuszczał rywalom, stale podkręcając tempo gry i wykonując niezliczone, czasem akrobatyczne, wślizgi. Jego przechwyty w newralgicznych momentach wielokrotnie pozwalały drużynie na odzyskanie kontroli w meczu. Dodał do tego pracę w budowie akcji i kilka rajdów z piłką, jedynie czasem zdarzały mu się błędy w obronie, lub chwile braku koncentracji. W bardzo nielicznych momentach zdarzało mu się zostać wkręconym w murawę, raz dość spektakularnie. Jego wrzuty z autu były kolejnym atutem, ewidentnie w wolnym czasie ogląda programy o trebuszach. Milion euro za tak klasowego zawodnika to prawdziwa promocja, ciężko wyobrazić sobie ten sezon bez niego.
🍁Jesień: 5+
🌱Wiosna: 6
Oskar Repka: Pod koniec sezonu chyba zaczęło mu się nudzić na boisku, na którym był prawdziwym liderem, i zdecydował urozmaicić sobie sezon kilkoma bramkami – ot, łatwizna. Był prawdziwym walczakiem na boisku, wcale nie w przenośni. Często nie udawało mu się łączyć walorów ofensywnych z defensywnymi, zwykle prezentując przyzwoity poziom w jednym i bardzo dobry w drugim, bez klarownej reguły. Zdawało się, że mógł pokusić się o większą ilość strzałów z dystansu i ograniczyć asekuranckie zagrania, wszak naprawdę dobrze sobie radził z piłką przy nodze. Zapamiętamy go jednak z terroryzowania rywali swoimi warunkami fizycznymi w każdym zakątku boiska. Dawał coś od siebie w każdym aspekcie gry i docenił to nawet Marek Papszun ze swej Wieży Maga. Może to do niego właśnie telefonował?
🍁Jesień: 4+
🌱Wiosna: 5+
Borja Galan: Szybkość i finezja to jego znaki rozpoznawcze, jak na Hiszpana przystało. Nieszablonowo w parze z tym szły pracowitość, odbiór piłki i agresja (ta pozytywna, piłkarska), co dostrzegł Rafał Górak i uczynił z niego klasowego wahadłowego – strzał w 10. Na pewno nie radził sobie zbyt dobrze z ustawieniem w defensywie i czasem zaniedbywał powroty, ale jednak drzemie w nim dusza skrzydłowego. Jego kreatywne podejście (coś unikalnego w naszej nawet coraz mocniejszej lidze) i zdolność do samolubnej gry niczym typowy skrzydłowy sprawiały, że obrońcy musieli mieć na niego oko, co z kolei dawało przestrzeń innym partnerom. Czasami nawet to nie pomagało, po prostu brał sobie “balona”, wywoływał zaklęcie “joga bonito” i posyłał centrę. Z jego strzałami było bardzo mizernie, ale gdy już mu się udało wstrzelić – to było coś. Piłka nożna jest przede wszystkim rozrywką, a on potrafił ją zapewnić kibicom nie tylko naszej drużyny.
🍁Jesień: 5-
🌱Wiosna: 5+
Marcin Wasielewski: Często grał rolę pierwszoplanową, przez co sporadycznie zbytnio wczuwał się w grę aktorską, zamiast piłkarskiej. W pamięci zostanie jego interwencja, która oddaje jego waleczność przez cały sezon. Biegał tam i z powrotem, wybijając piłki spod naszej bramki i wrzucając je w pole karne rywali. W końcówce jego centry mocno straciły na jakości, ale nadrabiał to zaangażowaniem. W zasadzie jedyne większe błędy popełniał w defensywie, jednak było ich bardzo niewiele, a większość czasu mocno utrudniał życie przeciwnikom. “Jego sprinty były niesamowite, a nieustępliwość przypominała kibicom o DNA GieKSy z przeszłości” – nasz opis po Pogoni Szczecin można w zasadzie zastosować do jego całej kampanii.
🍁Jesień: 5+
🌱Wiosna: 5+
Konrad Gruszkowski: Ciężko zastąpić Marcina Wasielewskiego, stąd też po każdym wejściu na murawę rzucał się w oczy spadek jakości piłkarskiej na wahadle. Nie popełnił on jednak większych błędów przez ponad 300 minut, podczas których znajdował się na boisku, a to też nie lada sztuka. Większość czasu był aktywny, pod grą. Prawdopodobnie popełnił najwięcej fauli na minutę w całej lidze, zdarzyło się mu także sprokurować karnego.
🌱Wiosna: 3
Mateusz Marzec: Zapamiętamy go z pierwszej bramki po powrocie, gdy huknął gola, którego nie da się zapomnieć. Niecałe 300 minut i 2 gole to niezły wynik jak na rezerwowego wahadłowego. Większość zmian albo wnosiła świeżość i szybkość do ataku, albo mijała bez echa – nie wybierał półśrodków. Kilka razy przysporzył pracy kolegom z defensywy, a raz jego nieudane wybicie skończyło się stratą dwóch punktów.
🍁Jesień: 3+
🌱Wiosna: Brak oceny
Grzegorz Rogala: Przed kontuzją był bardzo aktywny na swojej flance, niestety w parze z tym często szła niecelność w zagraniach piłką i grze obronnej. Po powrocie został rzucony na bardzo głęboką wodę, niestety trochę się w niej podtopił i złamał linię spalonego przy drugim golu Lecha na Nowej Bukowej.
🍁Jesień: 4-
🌱Wiosna: Brak oceny
Sebastian Milewski: W pierwszej połowie sezonu sprawiał wrażenie, jakby chciał zawalczyć (dosłownie i w przenośni) o miejsce w wyjściowej jedenastce trenera Góraka. Cechowało go dobre rozegranie i wyprowadzenie piłki z głębi pola, kontuzja zatrzymała go w szczytowej formie. Koniec końców, jego występ w tym sezonie zostanie w pamięci głównie za sprawą decydującego gola w pamiętnym meczu przeciwko Cracovii.
🍁Jesień: 4
🌱Wiosna: Brak oceny
Dawid Drachal: Ciężki początek wypożyczenia, w dalszych kolejkach wystąpił już w każdym meczu, cztery z nich zaczynając w podstawowej jedenastce. Zadziorny w odbiorze, w ofensywie zaprezentował dużo prób strzałów i dobry drybling, lecz na koniec nie wyniknęła z tego żadna liczba. Musi też podejmować nieco lepsze decyzje, drybling nie zawsze jest optymalnym wyborem. Często był widoczny pod grą, Jagiellonia będzie miała z niego pociechę.
🌱Wiosna: 4
Bartosz Baranowicz: Najlepiej będzie po prostu zapomnieć o tej połowie z Radomiakiem i liczyć, że zdoła się odbudować w innym miejscu. Ma potencjał, ale zupełnie nie udało mu się go pokazać w Ekstraklasie.
🍁Jesień: 1
🌱Wiosna: Brak oceny
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.


Najnowsze komentarze