Dołącz do nas

Piłka nożna

Euforia na Bukowej – relacja z Cracovii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice do meczu przystępował jako drużyna skazana na pożarcie. Teoretycznie nie przemawiało za naszym zespołem nic – zawirowania organizacyjne, osłabiona kadra, słabsza forma, a także wyższy poziom piłkarski Cracovii, reprezentanci krajów i ambicje walki o ekstraklasę…

Trener Górak dokonał jednej zmiany w składzie. Damiana Kaciczaka zastąpił Bartosz Sobotka. W barwach Cracovii natomiast mieliśmy okazję oglądać byłego piłkarza GKS i solenizanta tego dnia – Bartłomieja Dudzica.

Od początku meczu było widać większą kulturę gry i przewagę Cracovii, co nie mogło dziwić. Goście długo utrzymywali się przy piłce, ale nie stwarzali groźnych sytuacji. Witold Sabela praktycznie nie musiał interweniować, natomiast musiał być czujny, po częstych strzałach z dystansu – identycznie jak z Wartą. W 24. minucie jednak Vladimir Boljević zdecydował się na strzał z 30. metrów, strzał piękny, który wylądował w siatce naszego golkipera. To było coś do przewidzenia, a sposób gry obu drużyn nie zmienił się. Cracovia cały czas rozgrywała sobie piłkę w obronie, próbując co jakiś czas przejść do ofensywy. GKS nie miał atutów, żeby zrobić cokolwiek. Były jedynie pojedyncze akcje – raz Przemysław Pitry zbyt mocno dogrywał w pole karne do niskiego Denissa Rakelsa, a była szansa wyprowadzić go sam na sam. W drugiej sytuacji na indywidualną akcję zdecydował się Marcin Pietroń, ale jego strzał minimalnie minął słupek bramki Krzysztofa Pilarza.

W drugiej połowie wszystko wyglądało podobnie. Rozgrywanie piłki od tyłu przez krakowian i bicie głową w mur przez GKS. Koncepcji za wiele nie było, natomiast konsekwencja w defensywie była widoczna. Cracovia w drugiej części gry praktycznie nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. Praktycznie raz wychodzili dwóch na jednego obrońcę, ale złe podanie zniweczyło tę akcję. GKS jakby próbował się odgryzać, podchodzić pod pole karne przeciwnika. Marcin Pietroń i Bartłomiej Chwalibogowski (wprowadzony w drugiej połowie) próbowali coś zrobić na skrzydle. GieKSa do 89. minuty pozostawała bez celnego strzału na bramkę. Wtedy to jeden, jedyny raz katowiczanie zamknęli rywali na własnym polu karnym. Kilka prób wrzutek, w końcu ta Chwalibogowskiego, przepiękne nożyce Arkadiusza Kowalczyka i dobitka Krzysztofa Wołkowicza wprawiły stadion przy Bukowej w prawdziwą euforię. GKS wyrównał z mocnym rywalem w meczu, który – nie oszukujmy się – w ofensywie w ogóle się nie układał. Kibice wpadli w ekstazę.

Dla takich momentów warto chodzić na Bukową. Zawsze! Wcześniej w drugiej połowie kibice zaprezentowali efektowną oprawę, a w ostatniej fazie meczu głośnym dopingiem wspierali piłkarzy. Zostało to wynagrodzone w sposób fantastyczny.

GKS nie zagrał wielkiego meczu, można powiedzieć, że zagrał słabo. Ale właśnie w tym momencie pokazał się charakter drużyny, która mimo tego wszystkiego potrafiła przeprowadzić jedną piękną akcję, która dała wyrównanie. Czy nie o to chodzi w piłce?

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    tomay

    19 sierpnia 2012 at 10:00

    jaka euforia jak na 3 mecze u siebie mamy 2 punkty

  2. Avatar photo

    Luke Skywalker

    19 sierpnia 2012 at 12:48

    Będzie filmik z naszego dopingu i oprawy?

  3. Avatar photo

    mózG

    20 sierpnia 2012 at 01:00

    @tomay

    Lepiej przepierdolić każdy mecz i jechać z piłkarzami że chuja zagrali?
    W obecnej sytuacji nawet 1 pkt to dużo a z Craxą 1 pkt smakuje jak 3 😀

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga