Dołącz do nas

Felietony

[FELIETON KIBICA] Hokejowa GieKSa w lidze słowackiej?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed kilkoma tygodniami pojawiła się informacja o zainteresowaniu słowackich działaczy możliwością dołączenia w przyszłości do tamtejszej Extraligi dwóch najlepszych polskich drużyn – GKS-u Tychy i TAURON KH GKS-u Katowice. Przedstawiamy dwie opinie kibiców w tej sprawie i zachęcamy do wyrażania własnego zdania na ten temat w komentarzach.

W ostatnim czasie na hokejowych forach rozgorzała dyskusja na temat udziału dwóch polskich drużyn w rozgrywkach słowackiej hokej ligi. W tym roku dołączyły dwie najlepsze drużyny węgierskie z Miszkolca i Budapesztu. Padł pomysł, by również Polacy w najbliższym czasie dołączyli do ligi. Nie znając szczegółów, mogę jedynie jako kibic spojrzeć na to w szerszy sposób i zauważyć korzyści dla polskiego hokeja.

W lidze słowackiej w poprzednim sezonie rozegrano 56 spotkań w sezonie zasadniczym, czyli więcej niż w PHL i na wyższym poziomie. Dla nas największą korzyścią będzie stabilizacja i rozwój sportowy. Jeżeli teraz nie skorzystamy, to hokejowy świat odjedzie nam jeszcze bardziej. Wiadomo, że wszystko rozbija się o pieniądze, a być może dzięki dołączeniu do ligi zachęcimy do współpracy kolejne firmy, które poprzez sport będą chciały się reklamować również poza granicami naszego kraju. Moglibyśmy mieć dwie drużyny, jedną grającą w lidze polskiej i jedną na Słowacji, jednak w takim przypadku musielibyśmy mieć szeroką kadrę, a tu powracamy do kwestii pieniędzy. Również terminy meczów byłyby problemem, gdyby się na siebie nakładały. W polskiej lidze mogliby ogrywać się młodzi utalentowani gracze, natomiast w Tipsport Extralidze kadrowcze i zawodnicy z polskimi korzeniami chcący w przyszłości zasilić naszą kadrę, którzy dzięki grze w silniejszej i ciekawszej lidze nie uciekaliby po roku. Wyjściem mogłoby być pójście w ślady Asseco, które by grać za granicą, odpuściło sezon w lidze koszykarskiej i przystąpiło od razu do play-offów. Na taki zabieg musiałaby być zapewne zgoda PZHL-u i pozostałych klubów oraz jakiś sensowny regulamin (o to może być jednak bardzo ciężko), jednak wszyscy powinni zrozumieć, że głównie chodzi o rozwój hokeja w naszym kraju.

Polscy gracze nie musieliby wyjeżdżać do Anglii czy regionalnych lig niemieckich, gdyż poziom w słowackiej lidze zapewniłby sportowy rozwój i pewnie finansowy również. Najdalsze wyjazdy do Budapesztu czy Miszkolca to mniej niż 600 km, czyli porównywalnie do wyjazdowych meczów w Gdańsku czy Toruniu. Ktoś może powiedzieć, że stracimy szansę na Hokejową Ligę Mistrzów. Ok, jednak najpierw trzeba się tam dostać, a nie jest powiedziane, że mistrz Polski już zawsze będzie mieć pewne miejsce w CHL. Jako kibic chciałbym, żeby GieKSa grała w silnej lidze polskiej, niestety tak się nie stanie jeszcze przez wiele lat. Co roku nie wiadomo ile zespołów wystąpi w rozgrywkach i na jakich zasadach, regulaminy pisane na są kolanie i na ostatnią chwilę. Czy wyniki 12:0, 8:1, 9:0, 10:2, i naprawdę wiele innych (nie są to mecze z SMS) podnoszą poziom sportowy i stwarzają dobre widowisko?

Kolejnym zyskiem mogłyby być pieniądze z praw telewizyjnych, gdyż liga oglądana byłaby w trzech krajach, a z czasem być może rozszerzy swoją działalność. Do plusów zaliczyłbym też możliwość organizowania grupowych wyjazdów, w których jest zabawa, piwko, ale też bezpieczeństwo i kultura na słowackich lodowiskach. Dla wielu osób mistrzostwo Polski jest najważniejsze i brak możliwości jego zdobycia jest głównym argumentem na nie, jednak w naszej amatorskiej lidze za parę lat może być 6-7 drużyn i co wtedy? Jaki sponsor utrzyma się dłużej w takiej lidze? To może być również nasz gwóźdź do trumny. Wystarczy prześledzić ostatnie 30 lat hokejowej GieKSy, by zobaczyć, jak kruche jest podłoże finansowe i ile razy zaczynaliśmy od nowa.

Uważam jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny. Nie potrafiliśmy się porozumieć w sprawie dołączenia Poruby przez dwa lata, a krótkowzroczność i własne interesy wypaczają realny obraz i wspólny cel.

Vegeta

Po co nam taka liga?
Dla mnie, jak i dla wielu kibiców GieKSy najważniejszy jest tytuł mistrza Polski i basta!
Może i poziom drużyn przyjeżdżających do Katowic byłby wyższy niż rodzimych, może i przyszłoby więcej kibiców na mecze – ale gdzie? Satelita ma swoją pojemność, Spodek ma kalendarz wydarzeń i generuje dodatkowe koszty organizacji meczów. Czy kibiców na pewno przychodziłoby tak dużo? Może na początku tak – z ciekawości, ale nie sądzę, że regularnie pojawiałoby się, powiedzmy, 8 tysięcy widzów co mecz. Poza tym uważam, że nie jest sztuką uciekać z rodzimej ligi i szukać tak naprawdę nie wiadomo czego, bo szczegółów brak. Moim zdaniem kluby z PHL, jak i działacze rodzimej centrali powinni robić wszystko, aby podnosić poziom na swoim podwórku.

Jest jeszcze jeden aspekt występowania w takiej lidze – koszty. Zamiast wydawać pieniądze na coś, co tak naprawdę nic nam nie da, lepiej przeznaczyć chociaż część takiego budżetu na szkolenie młodzieży, co w perspektywie czasu mogłoby stworzyć bardzo silny ośrodek hokejowy na bazie wychowanków. Od wielu lat jest tak, że jest kilka klubów z kasą i jakimś poziomem, część, która próbuje walczyć i kluby z niskimi budżetami, które nie mogą nawiązać walki… też takim klubem byliśmy.

Zbliża się pomału trzeci sezon, który pewnie będzie stabilny finansowo, mamy niezłą kadrę i wykorzystajmy ten dobry czas do stabilizacji, zbudowania podwalin pod silny klub a za kilka lat? Kto wie? Może i zagramy w Lidze Mistrzów?

Welur

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    Irishman

    25 lipca 2018 at 23:03

    Mam dwie wątpliwości:
    1. Czy gdyby nam nie poszło w tej lidze, kibice byliby zainteresowani oglądaniem naszych kolejnych porażek?
    2. Co z resztą ligi? Czy to nie byłby dla niej cios, który sprawiłby jeszcze większy spadek zainteresowania hokejem?

    Myślę, że ewentualnie powinnismy pomyśleć, żeby do naszej ligi dokooptować jakieś silne drużyny z zagranicy, aby podnieść jej jakość niż odwrotnie.

  2. Avatar photo

    Jaskrawy prognostyk

    25 lipca 2018 at 23:44

    Dobry pomysł, pytanie tylko czy uda się zrealizować …

  3. Avatar photo

    blazej

    26 lipca 2018 at 07:30

    Wszystko fajnie, ale my jednej drużyny na Spodku nie umiemy ugościć i trzeba grać wyjazdy a co dopiero dwie 🙂

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Hokej

Powrót, odejścia i plan sparingów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.

Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!

Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.

Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:

13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga