Piłka nożna kobiet
Finał Pogoni za liderkami z Bukowej
22 marca o godzinie 19:30 odbędzie się mecz obecnych mistrzyń i wicemistrzyń Polski, bowiem do Katowic zawita ekipa ze Szczecina. Jest to hitowe starcie rundy przy Bukowej, choć oba zespoły dzieli aż 9 punktów w tabeli. Ten ważny mecz pokaże TVP Sport.
Przed sezonem większość fanów w ciemno typowała Pogoń co najmniej do zaciętej walki o obronę tytułu, podczas gdy GieKSa miała odczuć zmiany kadrowe. W bezpośrednim pojedynku to katowiczanki ograły swoje rywalki 3:1, a fatalną wiosną Pogoń niemal wyrzuciła się z wyścigu o tytuł. W ostatnim pojedynku z Pogonią Tczew rzutem na taśmę wywalczyły awans do następnej rundy Pucharu Polski, a zapewniły im to indywidualności, bowiem jako zespół przez pierwsze ponad pół godziny zupełnie nie równały się z… 10. w tabeli zespołem, który drży o utrzymanie. Na ten stan rzeczy wpływ mieć może szalona ostatnimi czasy sytuacja klubu, jednak nikt nie spodziewał się aż tak słabej formy zespołu. Karierę zakończyła Emilia Zdunek, która była jedną z najjaśniejszych gwiazd ligi, a jej koleżanki bez niej znacznie obniżyły loty, na razie bez większych ubytków punktowych. W tym momencie Pogoń walczy raczej o drugie miejsce, choć czeka na nią niełatwy terminarz i bezpośredni pojedynek z obecnymi wiceliderkami z Sosnowca. Pogoń w takim stanie defensywy i organizacji będzie miała bardzo ciężką przeprawę z rozpędzoną maszyną trenerki Koch, jedyną nadzieją zdaje się być próba bardzo wysokiego pressingu.
Po drugiej stronie mostu jest GieKSa, która po prostu cieszy swoją grą. Wysokie zwycięstwo nad Czarnymi dało ogromną poduszkę punktową, choć nikt w Katowicach nie planuje z niej korzystać. Zespół jest niezwykle szeroki i każda zawodniczka daje z siebie maksimum możliwości. Absencję Brzęczek i Bińkowskiej wzorowo wykorzystuje Vuskane, która jak dotąd pokazuje się bardziej jako kreatorka, niż snajperka. Statystyki ofensywne wykręca Klaudia Maciążka, po której zupełnie już nie widać kontuzji i gra swój najlepszy futbol, nie dając rywalkom żadnych szans. W bloku defensywy szczelność zapewnia Katarzyna Nowak, która ostatnimi występami pokazała się z jak najlepszej strony. Dalej możliwe jest zdobycie kompletu punktów, a dodatkowo zespół stracił zaledwie trzy bramki na tym etapie sezonu. Wszystko zdaje się funkcjonować zgodnie z planem, a „narzekanie” na skuteczność przy tak wysokich zwycięstwach zdaje się być tylko komplementem. Zwycięstwo nad Pogonią powiększyłoby przewagę w tabeli do 12 punktów, pozostawiając 6 kolejek do rozegrania.
22.03.2025 (sobota, 19:30), GKS Katowice – Pogoń Szczecin
Bukowa 1A (wstęp wolny), transmisja: TVP Sport (online), TVP3 Katowice
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze