Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Gancarczyk: Wiadomo jak było w Klubie Kokosa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W drugiej połowie na boisko wszedł Janusz Gancarczyk i nieco rozruszał nasze akcje ofensywne. Zabrakło jednak kropki nad i. Z pomocnikiem również porozmawialiśmy po meczu.

Opinie trenerów na konferencji były takie, że pierwsza połowa była dla Stomilu, druga bardziej dla GieKSy, zgadzasz się z tym?

Pierwszą połowę oglądałem z ławki, źle weszliśmy w ten mecz i Stomil może nie stworzył sobie jakichś sytuacji poza stałymi fragmentami. A w drugiej połowie trochę ruszyliśmy, Olsztyn opadł z sił i my stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji. Szkoda tego wykończenia, bo Grzesiu Goncerz w pierwszej połowie miał sytuację, w drugiej również, ale za często dzisiaj trafialiśmy w bramkarza.

Zauważyliśmy, że ostatnio wstrzeliwujesz piłki z linii końcowej w pole karne, ale dzisiaj brakowało tego, aby ktoś tam na piątym metrze się znalazł i wepchnął tę piłkę do bramki.

Ja nie grałem w piłkę szesnaście miesięcy i ciężko mi jest zagrać do kolegów dokładną piłkę. Kiedyś zazwyczaj wgrywałem silną piłkę wzdłuż piątki i zawsze ktoś nabiegał, tu akurat brakuje tego metra, dwóch. Dziś starałem się wycofać piłkę do Grzesia Goncerza, miał dobrą sytuację. Brakuje nam troszkę szczęścia i może troszkę zimnej głowy w polu karnym, bo gdy już mamy sytuację, to za szybko próbujemy oddać strzał, a trzeba może więcej precyzji – może wolniej, a dokładniej.

Co do twojej osoby, to zdania wśród kibiców są podzielone, my widzimy, że dużo wnosisz, gdy się pojawiasz na boisku, ale brakuje tej kropki nad „i”.

Ja nie chcę się tłumaczyć tym, że szesnaście miesięcy nie grałem meczu ligowego, generalnie jest mi ciężko, momentami czuję się zagubiony na tym boisku, ale grałem tyle w piłkę i nie zapomniałem wszystkiego. Kwestia jest taka, żeby przepracować w końcu okres przygotowawczy. Przez te szesnaście miesięcy były trzy okresy przygotowawcze, których nie przepracowałem żadnego w całości. Wiadomo też jak to było w „Klubie Kokosa” – tylko bieganie w kółko, żadnych gierek i tego mi brakowało. W miesiąc-dwa nie wrócę do formy, jaką miałem sprzed kontuzji.

Z Dolcanem walka o zwycięstwo?

Tu przyjechaliśmy po trzy punkty, troszkę zabrakło zimnej krwi, troszkę szczęścia. Z Dolcanem na pewno będziemy grali o trzy punkty, bo chcemy to zrobić dla kibiców przede wszystkim, za to że tak nas wspierali przez całą rundę i chcielibyśmy im podziękować wygranym meczem z Dolcanem.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga