Hokej
GieKSa lepsza od KH Energii Toruń
Nietypowo, bo w czwartek zainaugurowana została szósta kolejka Tauron Hokej Ligi, w której zmierzyliśmy się z drużyną KH Energą Toruń. Popularne „Stalowe pierniki” do Katowic przyjechały mocno osłabione, bez kilku podstawowych zawodników. Mimo tych braków kadrowych przyjezdni zwiesili wysoko poprzeczkę gospodarzom, a dużą cegiełkę do zwycięstwa GieKSy dołożył Michał Kieler.
Początkowe minuty meczu należały do GieKSy, jednak nie potrafiliśmy przewagi udokumentować bramkami, nawet wtedy, gdy w 5. minucie meczu mieliśmy okazję gry w przewadze. Goście przetrzymali ten napór i w 8. minucie meczu wyprowadzili kontrę, którą przerwał faulem Mateusz Bepierszcz. To nie przeszkodziło katowiczanom na wyprowadzenie akcji, którą strzałem zakończył Albin Runensson. Po wyrównaniu sił na lodzie oglądaliśmy szarpaną grę z obu stron. Na 31 sekund przed syreną kończącą pierwszą odsłonę na ławkę kar odesłany został nasz kapitan-Grzegorz Pasiut.
Goście od początku drugiej tercji chcieli zamienić okres gry w przewadze na gola, ale w katowickiej bramce dobrze spisywał się Michał Kieler. Po wyrównaniu sił na lodzie gospodarze odpowiedzieli na ataki torunian w najlepszy możliwy sposób, zdobywając bramkę. W 24. minucie indywidualną akcją popisał się Mateusz Michalski, mijając dwóch obrońców, nie dał szans na skuteczną interwencję toruńskiemu bramkarzowi. Gol ten ożywił spotkanie, szczególnie ze strony gości. W 25. minucie Olivier Kurnicki popisał się indywidualną akcją, ale zamiary toruńskiego zawodnika odczytał Michał Kieler. Podobna sytuacja miała miejsce w 31. minucie meczu, kiedy nasz bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z Patrykiem Napiórkowskim. PRzyjedni nie składali broni i w 36. minucie byli bliscy doprowadzenia do remisu, ale jeden z zawodników KH Energii Toruń nie trafił do pustej bramki. Przy wyniku 1:0 zakończyła się druga tercja.
Trzecia tercja rozpoczęła się od wykluczeń z jednej i drugiej strony. Żadna z drużyn nie zdołała zdobyć bramki podczas gry w przewadze, ale co się odwlecze, to nie uciecze. W 49. minucie Mateusz Bepierszcz wypracował pozycję dla Grzegorza Pasiuta, który podwyższył prowadzenie GieKSy. W ostatnich minutach mecz się nieco zaostrzył, w efekcie czego na ławkę kar odesłani zostali Mateusz Bepierszcz i Benjamin Sokay po stronie GieKSy oraz Jakub Gimiński ze strony KH Energii Toruń. Przyjezdni wykorzystali ten okres gry w przewadze, zdobywając w 55. minucie meczu kontaktowego gola, autorstwa Roberta Arraka. Dwie minuty później sami sobie skomplikowaliśmy sobie końcówkę meczu, po tym jak do boksu kar został odesłany Marcus Kallionkieli. Na 97 sekund przed końcową syreną zjechał Mateusz Studziński, co wykorzystał Bartosz Fraszko, ustalając wynik meczu.
GKS Katowice — KH Energa Toruń 3:1 (0:0, 1:0, 2:1)
1:0 Mateusz Michalski (Dante Salituro) 23:05
2:0 Grzegorz Pasiut (Mateusz Bepierszcz, Bartosz Fraszko) 48:39
2:1 Jakub Arrak (Albin Thyni Johansson, Oleksii Vorona)
3:1 Bartosz Fraszko (Stephen Anderson) 59:59, do pustej bramki
GKS Katowice: Kieler (Murray) – Verveda, Maciaś, Salituro, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Koponen, Michalski, Anderson, Bepierszcz – Englund, Runesson, Smal, Sokay, Kallionkieli – Rydstrom, Chodor, Hofman Jakub, Dawid, Kovalchuk.
KH Energa Toruń: Studziński (Lisewski) – Jaworski, Johansson, Napiórkowski, Arrak, Kalinowski M. – Schafer, Svars, Kvaitkouski,Fjodorovs, Vorona – Henriksson, Kurnicki, Maćkowski, Vahatalo, Persson – Zieliński, Gimiński, Kalinowski K., Lawlor, Prokurat.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze