Dołącz do nas

Kibice

GieKSa w nadkomplecie u najlepszych gospodarzy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wyjazdy do Kluczborka obrosły w Polsce w legendę. Nie ma drugiego takiego klubu w kraju, który tak świetnie traktuje przyjezdnych kibiców. Darmowa woda, herbata, bułka, czy uprzejmi stewardzi – wszystkie to powoduje, że mimo mało atrakcyjnego kibicowsko rywala każdy chce się tam wybrać. Niedawno odczucia kibiców potwierdził Polski Związek Piłki Nożnej przyznając klubowi z Opolszczyzny nagrodę za wzorową obsługę kibiców przyjezdnych.

Sektor gości w Kluczborku może pomieścić ponad 100 osób, ale nikt z MKS-u nigdy nie robi problemów ze zwiększeniem tej liczby. Tak było i teraz – dostaliśmy zapewnienie, że możemy przyjechać w takiej liczbie w jakiej chcemy i że na pewno każdy wejdzie na stadion. Warto dodać, że bilety zostały po raz kolejny przywiezione do nas osobiście przez ichniejszego kierownika ds. bezpieczeństwa.

Zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem specjalnym. Na prośbę gospodarzy pojawiliśmy się na stacji w Kluczborku już o 15:00, a więc dwie godziny przed spotkaniem. Po mniej więcej 10 minutach wyruszyliśmy w długą i pieszą podróż na stadion. Wszystko w asyście policji, która widać było, że jest lekko przerażona naszą liczbą. Na około 80 minut przed meczem dotarliśmy pod sektor gości i dość sprawnie zaczęliśmy wchodzić na obiekt. Miejscowy klub przygotował dla nas dwa stoiska z cateringiem (było też piwo) oraz otworzył sektor buforowy, byśmy nie byli wszyscy ściśnięci w  jednym miejscu.

Ostatecznie na stadionie pojawiło się nas 428 w tym 18 kibiców Górnika Zabrze oraz 8 fanów Banika Ostrava. Bardzo ładnie wyglądało oflagowanie naszego sektora. Od pierwszej minuty ruszyliśmy z dobrym dopingiem, który tego dnia był ciągły i nie schodził poniżej naszego poziomu. W drugiej połowie zaprezentowaliśmy oprawę składającą się z folii – „Persona non Grata”, która została podświetlona dużą ilością pirotechniki. Po wygranym meczu kolejny raz w tym sezonie cieszyliśmy się wspólnie z piłkarzami. Miejscowi kibice wystawili skromny, kilkudziesięcioosobowy młyn z jedną flagą. Prowadzili doping przez całe spotkanie, ale u nas byli praktycznie niesłyszalni.

Powrót upłynął spokojnie, choć na przemarszu powrotnym do stacji w Kluczborku doszło do zamieszania na tyłach z policją. Wszystko jednak się dość szybko wyjaśniło i z Kluczborka odjechaliśmy 15 minut przed czasem. W Katowicach zameldowaliśmy się o 22:15 i w dobrych humorach rozeszliśmy się do domów. Teraz czeka nas w piątek spotkanie z Olimpią Grudziądz na Bukowej, a potem dwa dalekie wyjazdy – Bytów oraz Suwałki. Trwają zapisy na dzielnicach, FC i w stowarzyszeniu kibiców.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga