Dołącz do nas

Piłka nożna

GieKSa wciąż lepsza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Bezpośrednich ligowych pojedynków pomiędzy GieKSą a Cracovią nie było w bogatej historii obu klubów zbyt wiele. Głównie dzięki meczom rozegranym w latach 60. Zainteresowani szczegółami tamtych spotkań zapraszam do odszukania tekstu „GKS Katowice vs. Cracovia – historycznie”, który ukazał się przed meczem obu ekip w rundzie jesiennej.

Skupmy się na najświeższej historii, czyli właśnie na poprzednim meczu tych zespołów. To emocjonujące spotkanie na długo pozostanie w naszej pamięci, więc wykorzystajmy każdą okazję, by do niego wrócić. Przed spotkanie faworyt był jeden i nie mogła nim być borykająca się z problemami organizacyjnymi GieKSa. Od pierwszych minut przeważała Cracovia. Mimo, że krakowianie nie stworzyli sobie wielu klarownych sytuacji, to objęli prowadzenie. W 24. minucie fantastycznym uderzeniem z 30 metrów popisał się Boljevic, który nie dał szans Sabeli. W dalszej część pierwszej połowy GKS próbował się odgryzać, ale bez większego efektu. W drugiej części gry obraz gry nie zmienił się. GKS pozostawał konsekwentny w tyłach nie dopuszczając gości pod własną bramkę. Niestety i w drugą stronę nie było zbyt wielu klarownych sytuacji. Tak było aż do 89. minuty. Kilka prób wrzutek, w końcu ta Chwalibogowskiego, przepiękne nożyce Arkadiusza Kowalczyka i dobitka Krzysztofa Wołkowicza wprawiły stadion przy Bukowej w prawdziwą euforię. Dla młodego skrzydłowego GKS-u był to z pewnością najpiękniejszy moment w jego krótkiej karierze, który sam opisywał tak: „Pamiętam, jak Kowal składał się do przewrotki, uderzył super, bramkarz odbił mi pod nogi, na wślizgu pojechałem i zobaczyłem tylko piłkę w siatce”. Z czysto piłkarskiego punktu widzenia to spotkanie nie było wielkim widowiskiem. Ten moment jednak, w którym w pięknym stylu, w samej końcówce wyszarpaliśmy Pasom punkt był chyba najpiękniejszym w całej poprzedniej rundzie i to z pewnością warto podkreślić. Tego remisu by nie było gdyby nie fantastyczny doping kibiców Trójkolorowych. Witold Sabela pytany czy kibice pomogli odpowiedział „Bardzo. Wielki szacunek. Jeszcze raz mogę tylko przeprosić ich i drużynę”, a wtórował mu Bartek Sobotka „Co mecz kibice świetnie dopingują, ale dzisiaj pokazali taką klasę, że jestem pełen podziwu”.  Tytuł relacji z tego spotkania zamieszczonej na naszym portalu brzmiał „Ekstaza na Bukowej” i to mówi samo za siebie.

Garść statystyk na koniec. GKS na dzień dzisiejszy w lidze z Craxą toczył 15 bojów. W 7 lepsi byli Złoto-zielono-czarni, a tylko w 2 wygrywały Pasy. Aż 7 meczów kończyło się podziałem punktów. Bilans bramkowy to 17-10 na korzyść GieKSy.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    adolf

    22 marca 2013 at 10:33

    DO BOJU GKS ! ! !

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga