Kibice
GieKSiarze na Pielgrzymce
W sobotę, 4 stycznia, odbyła się w Częstochowie VI Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę. Kibice GKS Katowice nie organizowali wspólnego wyjazdu, ale po ilości barw można oszacować naszą liczbą jako kilkadziesiąt osób. Reprezentowała nas flaga – „Grudzień 81 Pamiętamy”.
Pielgrzymka rozpoczęła się mszą świętą o godzinie 12:00 podczas której można było wysłuchać bardzo mocnego i głębokiego kazania ks. Jarosława Wąsowicza o Polsce, patriotyzmie i spoczywającym na młodych ludziach obowiązku dbania o Wielką Polskę. Na sam koniec mszy św. odbyło się poświęcenie klubowych barw oraz zawierzenie spraw z jakimi przyjechali kibice Królowej Polski NMP. Kilkukrotne gromkie „Bóg, Honor i Ojczyzna” na zakończenie uroczystości w kościele najlepiej świadczy o przekazie z jakim przyjechała kibicowska brać.
Po mszy świętej odbył się wykład Leszka Żebrowskiego na temat Powstania Warszawskiego oraz o przekłamaniach komunistów oraz postkomunistów na temat tego wydarzenia. Prawie dwugodzinny wykład przypadł do gustu większości zgromadzonych osób. Potem odbyły się krótsze prezentacje i omówienie spraw organizacyjnych, a następnie wszyscy udali się na jasnogórskie wały, gdzie większość ekip wywiesiła swoje flagi, a Legia zaprezentowała okolicznościową oprawę. Odbyło się też bardzo duże racowisko podczas, którego odśpiewano hymn Polski (pełne cztery zwrotki) oraz wzniesiono inne okrzyki. Dostało się także Tuskowi. Po wszystkim odbył się koncert Tadka.
Według szacunków organizatorów na Jasnej Górze pojawiło się pięć tysięcy kibiców co jest zdecydowanym rekordem jeśli chodzi o kibicowską Pielgrzymkę. Najliczniej reprezentowana była Legia, Śląsk i gospodarze – Raków. Do zobaczenia za rok!
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Karlik
8 stycznia 2014 at 22:49
Szanowny recenzencie. Czytając twój tekst odnoszę wrażenie, że sympatyzujesz z opcją pisowską i jej pokrewnymi pomiotami typu onr. Pisałem już wiele razy a właściwie pozwoliłem sobie skomentować niejeden raz twoje publikacje. Zachwycasz się tu opowiastkami o powstaniu warszawskim itp. itd. Ale dlaczego jako kibic Śląskiego klubu podkreślam ŚLĄSKIEGO nie zabiegasz oto aby na tego typu wiecach czy pielgrzymkach równie ochoczo kibicowska brać słuchała o III Powstaniach Śląskich o masakrze górnośląskiej oraz jak kaczyński, tusk, miler, pzpr i inne gnoje, ten Kochany Śląsk rozkradły. Zakładam, że flaga Grudzień 81 dla co najmniej 70% uczestników pielgrzymki jest niezrozumiała ale cieszy, że właśnie taką wybraliście. Jako portal, stowarzyszenie macie ogromną siłę przebicia dla młodych kibiców GKS Katowice więc pamiętajcie że to jest klub ze śląska i nie każdy kibic tego wspaniałego klubu musi się poczuwać polakiem.
Kosa
9 stycznia 2014 at 00:40
Witam.
Nie sympatyzuję z PiSem. Znam wiele osób z ONR, MW czy RN, ale nie widzę w tym nic złego. Nikogo nie indoktrynuję poprzez działalność na GieKSie.
Nie podniecam się „opowiastkami”, a historią. Powstanie Warszawskie było tematem narzuconym przez organizatorów, a ja byłem tylko pielgrzymem, a nie organizatorem. Nie miałem żadnego wpływu na dobór tematu.
Nigdy nikogo nie krytykowałem za akcję prośląskie, a wręcz je wspierałem. Stowarzyszenie oddaje choćby hołd poległym górnikom w 1981 roku. Nigdy też nikogo nie zmuszałem do czucia się Polakiem – zawsze pozostawiałem ten temat każdemu do wyboru.
Trybuny GieKSy są otwarte dla każdego – Polaków, Niemców, Czechów czy wreszcie Ślązaków.
Pozdrawiam
Piotr Koszecki
PS W razie chęci rozmowy na żywo proszę o kontakt poprzez forum kibiców lub mojego maila ([email protected]).