Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Gliwicki papierek lakmusowy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ciężko się czeka na ligowy mecz do poniedziałku. Piłkarski weekend trwa w najlepsze, a trochę tak bez udziału twojego klubu. Dla odmiany jednak jutro wszyscy inni nie grają – jedni będą mieli dobry początek tygodnia po wygranej, inni będą lizać rany po niepowodzeniu.

Jeśli mielibyśmy skupić się tylko na formie – katowiczan czeka bardzo trudne spotkanie. W końcu Piast wygrał tydzień temu w Warszawie z Legią, co mówiąc delikatnie – jest niezłym wynikiem. W ogóle trener Aco Vuković robi w rym sezonie dobrą robotę. Oprócz wygranej z Wojskowymi, popularne Piastunki mają na koncie triumf ze Śląskiem Wrocław, czyli w sumie… innymi wojskowymi. Plus remis z Cracovią. W Gliwicach nie interesuje ich nic innego, jak zwycięstwo w derbowym meczu.

Co na to piłkarze Rafała Góraka? Cóż, jakkolwiek mogliśmy być zadowoleni z postawy zespołu w meczu z Rakowem, tak punktów – nie ma. Szkoleniowiec jest spokojny, że one przyjdą, pojawia się jednak pewna presją, bo w przypadku porażki GKS będzie miał trzy punkty po czterech kolejkach, a ten wynik będzie już nieco alarmujący. Wiadomo, że w tej lidze możemy bardziej liczyć na punkty w niektórych meczach, podczas gdy w innych ich zdobycie jest dużo trudniejsze. Oczywiście wszystko wyjdzie w praniu, ale na ten moment GieKSie zabrakło punktów w meczu z Radomiakiem. Z Rakowem z przebiegu gry powinno być co najmniej jedno oczko, ale rywale ograli nas wyrachowaniem.

Nadal trudno powiedzieć, czy GKS jest w stanie coś namieszać w Ekstraklasie. Do tego jest potrzebna większa próbka meczów, a spotkanie z gliwiczanami jest idealnym papierkiem lakmusowym. Nadal nie wiadomo, czy GieKSa jest w stanie wygrać taki mecz, o pewnym ciężarze gatunkowym. Czy na przykład Piast zweryfikuje nasze aspiracje. Kompletne wróżenie z fusów.

Natomiast tak jak pisałem ostatnio – GKS w żadnym z trzech meczów nie był wyraźnie gorszy od rywala. Z Radomiakiem i Rakowem były okresy, gdy byliśmy nieco lepsi, a ze Stalą zespół po prostu wygrał po pewnie rozegranym, bardzo solidnym meczu.

Nadal czekamy, jak rozwiną się poszczególni piłkarze. Z Rakowem błyszczał choćby Repka, który we wcześniejszych meczach grał tak sobie. Podobnie Adrian Błąd, który w mojej opinii z Medalikami rozegrał bardzo dobre zawody. Z dobrej strony pokazuje się Borja Galan i będziemy mieli z niego pociechę.

Wiele zależy od poprawy gry ofensywnej. Musimy stwarzać bardziej klarowne sytuacje i je wykorzystywać. Napastnicy muszą dać zdecydowanie więcej od siebie.

Walka, którą pokazał zespół w starciu z Rakowem, to było coś. Życzylibyśmy sobie takiej pasji w grze zawsze, bo świetnie się to oglądało. I właśnie to daje nadzieję na zdobycze punktowe. Tylko poprawmy ofensywę, utrzymajmy dobrą grę defensywną i będzie naprawdę dobrze.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga