Dołącz do nas

Piłka nożna

Górak: „Kadra nie jest jeszcze zamknięta”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po spotkaniu GKS Katowice – Radomiak Radom odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział trener Bruno Baltazar oraz Roland Thomas reprezentujący drużynę gości. Ze strony GieKSy obecny był trener Rafał Górak.

Baltazar: Wiedzieliśmy od początku, że będzie to trudny i ciężki mecz. Byliśmy gotowi na to, że Katowice zaczną bardzo mocno mecz przed swoimi kibicami po powrocie do Ekstraklasy. Byliśmy przygotowali na bardzo mocny start i tak było przez pierwsze 15-20 minut, ale zaraz po tym przejęliśmy inicjatywę i strzeliliśmy dwie bramki. W drugiej połowie czekaliśmy na mocny start Katowic. Ostatnie 15 minut były bardzo trudne dla nas, bo rywale dominowali i zdobyli bramkę i to sprawiło, że mieliśmy problem. Kończąc, myślę, że to, co zrobiliśmy przed taką publicznością, zdobycie kompletu jest pozytywne, bo wiele innych zespołów będzie miało z tym problem. Rywale są zgrani i dobrze funkcjonują.

Pytanie: Gratuluję, dwa pytania. Prowadzenie, ale początek drugiej połowy wyglądał, jakby rywal zepchnął.
Baltazar:
Dziękuję, to normalna reakcja Katowic. Byliśmy gotowi na to, ale prawda jest taka, że jak ten mecz przebiegał, to mógł właśnie tak wyglądać. Chciałbym, żebyśmy kontrolowali mecz zawsze z piłką, ale wiemy też, że nie zawsze to jest możliwe, ale musimy umieć cierpieć i przetrwać. Najważniejsze to, że trzy punkty jadą do Radomia.

Niektóre kartki nieodpowiedzialne, nie uczulał pan na to zawodników?
Baltazar:
Zgadzam się, coś nad czymś pracowaliśmy z zawodnikami, czyli kontrola emocji, jeżeli grasz w najwyższej lidze, to musisz kontrolować emocje i zachować balans i nie powinniśmy dostawać takich głupich kartek.

Ocena debiutów?
Baltazar:
Młode polskie talenty Kikolski i Wolski, które ciężko pracują, żeby osiągać sukcesy. Klub ma duże oczekiwania do nich, ale nie tylko w stosunku do nich. Nie chciałbym rozdzielać to, w jaki sposób się zapisali zawodnicy indywidualnie. Najważniejszy jest zespół, a on dziś zagrał dobrze.

Czy jest pan zadowolony z okresu przygotowawczego i z zawodników, którzy przyszli do klubu? Czy ma pan swój model gry?
Baltazar:
Pracujemy razem z zarządem, mamy dobrą komunikację między sobą. Ważni zawodnicy opuścili zespół, co jest prawdą i mamy świadomość, że musimy sprowadzić kilku zawodników, ale nie chcemy podejmować złych decyzji, pracujemy nad tym. Łatwo jest sprowadzić dużą liczbę zawodników, ale my potrzebujemy konkretnych, jakościowych piłkarzy. Wiemy, że w piłce jest tak, że najlepsze deale są pod koniec okienka. Odnośnie modelu gry, widzieliśmy w pierwszej połowie kilka momentów takich, w których zespół grał tak, jak bym chciał. Teraz naszą pracą będzie to, żebyśmy tak grali przez 90 minut. Będziemy pracować w przyszłości nad naszym modelem gry, w pierwszych 45 minutach widzieliśmy ideę Bruno Baltazara.

Rzuciła się w oczy zabawa zawodników w polu karnych, w obu polach karnych zamiast konkretne zagranie, co powodowało straty. Z czego to wynika?
Baltazar:
Mecz w ciągu 90 minut ma różne momenty. Chciałbym dominować pełne 90 minut. W pierwszej połowie oprócz dwóch bramek mieliśmy dwie doskonałe okazje Wolskiego i Roszy. Ważne jest to, abyśmy potrafili dostosować grę do momentu meczu. Wielkie drużyny muszą wiedzieć, jak kontrolować grę oraz jak cierpieć. Dziś cierpieliśmy ostatnie 15 minut.

Czy brakuje panu lewonożnych zawodników?
Baltazar:
Tak, mamy swoje cele, lewo-środkowy obrońca. Około 50-60 zawodników było oferowanych mnie i zarządowi, ale z pewnych względów nie jesteśmy przekonani do żadnego z proponowanych. To są zarówno aspekty techniczne, taktyczne, mentalne, pracujemy nad tym.

Co stało za pomysłem o ofensywnym środku?
Baltazar:
To jak gramy, to dwóch środkowych promocników, w tym jeden ofensywny, którzy muszą być agresywni i mocni. Muszą mieć umiejętności do kreowania akcji. Są to kluczowe pozycje w naszym systemie i organizacji.

Dwa gole Leonardo? Będzie walczył o koronę króla strzelców?
Baltazar:
To prawda, że dzisiaj mamy najlepszego zawodnika. Zrobił swoje, strzelił dwie bramki, ale bardzo dużo pracował defensywnie bez piłki. Najważniejsze jest to, że Rocha nie gra sam, tylko drużynowo. Dzisiaj zdobył on, ale dla mnie może być każdy kolejny, który strzeli. Ja mam prywatną umowę między Roszą i definitywnie może być najlepszym strzelcem w Ekstraklasie, ale on i my potrzebujemy myśleć o drużynie, a nie indywidualnych nagrodach. Idzie to w dobrą stronę. O umowie powiem na koniec sezonu.

***

Górak: No cóż, spotkanie ustawił ten moment utraty dwóch bramek i to zawsze jest trudność. Pozytywne jest to, że ta druga połowa i jej prowadzenie jest optymistycznym kierunkiem. Muszę dodać, że w tym elemencie dojrzałości piłkarskiej się pogubiliśmy. Napastnik Radomiak przy pierwszej i drugiej bramce zachował się klasowo. Druga połowa była pod nasze dyktando, szukaliśmy bramki i nawet odwrócenia meczu. Były momenty i po stałych fragmentach. Szkoda, że inauguracja nie przyniosła nam, choć punktu, bo byłaby cenną zdobyczą. Piłka to rywalizacja dwóch drużyn i ta, która jest skuteczniejsza, wygrywa. Radomiak wygrał i gratuluję, a my przygotowujemy się do kolejnych meczów. W takiej atmosferze jak dziś drużyna będzie rosła.

Główny pański wniosek po dzisiejszy meczu?
Górak:
Na jutrzejszej odprawie, szereg rzeczy po analizie gry. Nie będzie to wniosek o frycowym, czy Ekstraklasa czegoś nie wybacza. Musimy lepiej zachować się w sytuacjach, w których Radomiak zdobył bramki. Wnioski z samej gry po analizie.

Stracone bramki nie wynikały z nerwowości?
Górak:
Co to znaczy? To dla mnie niepiłkarskie. Piłkarz ma do wykonania zadania, nie możemy mówić, czy jest bardziej, czy mniej nerwowy, ale mieć umiejętności. Przeciwnik okazał się lepszy.

Milewski, jego wejście polepszyło grę?
Górak:
Nie mogę narzekać na wszystkich zawodników, którzy weszli do gry, a Sebastian wprowadził dużo spokoju i poprawił problemy z pierwszej połowy. Trafna uwaga, że był to jego dobry mecz.

Aspekty piłkarskie czy przytłoczenie zespołu?
Górak:
Trochę na siłę, można łatwo poszukać alibi. Byliśmy przygotowani, w pierwszej połowie również mieliśmy okazje. Zawiedliśmy czysto w polu karnym w obronie, gdzie bardzo dużo wcześniej takich sytuacji wygrywaliśmy. Napastnik okazał się lepszy w tych dwóch momentach. Nie chciałbym mówić i analizować tego pod kątem emocji.

Obsada pozycji napastnika – Bergier czy Zrelak?
Górak:
5-6 zawodników doszło, ale okres przygotowawczy jest 5-tygodniowy i zawodnicy doszli w jakimś momencie. Najwcześniej doszedł Galan, potrzeba trochę czasu na wkomponowanie zawodników, ale cieszy, że nowi zawodnicy dali dobre zmiany. Ten czas będzie działał na naszą korzyść.

Ten mecz był fajny do grania, tak mówili zawodnicy. Czy to nie było tak, że się wyrwał dla fantazji?
Górak:
Nie chciałbym, aby nasza drużyna była uznawana za taką, która cierpi i tak idzie po punkty. Jeżeli byśmy bramki stracili z ataku szybkiego, to może bym się z tym zgodził. To nie była nasza bardzo otwarta gra, gdzie nie dawaliśmy rady po stracie piłki. Najwięcej popełniliśmy błędów przy drugiej bramce wynikających z nerwowości. Wydaje mi się, że od czasu do czasu takie coś się dzieje na boisku. Do przeanalizowania i pogłębienia. Nie byliśmy nieodpowiedzialni i frywolni, dużo było momentów kiedy funkcjonowaliśmy tak, jakbym sobie tego życzył.

Jak duży był zastrzyk optymizmu i nadziei po bramce?
Górak:
Na pewno cała druga połowa to ogromna dawka optymizmu. Kluczem jest, żeby bramek nie tracić. Jakbyśmy ich nie stracili, to odbiór byłby inny. Z całego spotkania optymizmu jest dużo. Druga połowa mnie zadowalała, a w pierwszej mieliśmy dobre momenty. Jutro mamy zajęcia i zamykamy temat.

Czy jest jakiś zawodnik, który pana rozczarował?
Górak:
Nie, tu nie chodzi o to, zawodnicy zrobili wszystko, co mogli. Sztab czy trener oceni indywidualnie i je przekaże. Zawsze jest ten, co dostanie najniższą notę i ten, co dostanie najwyższą. Jeżeli ktoś błędy popełnił, to trzeba zawodnika wspierać.

Jakie ma pan podejście do tematu młodzieżowca?
Górak:
Mam nadzieję, że nasi zawodnicy, którzy do nas doszli wzmocnią samą pozycję w sobie. Nie będziemy mieli często komfortu, żeby młodzieżowcem nie grać. Dzisiaj podjąłem taką decyzję, bo dwa treningi to za mało. Jest jeszcze Alan Bród i inni młodzieżowcy. Dzisiaj była taka, a nie inna decyzja.

Czemu Maka nie było w kadrze? Są jakieś urazy?
Górak:
Mateusz cały mikrocykl przed Lubinem nie brał udziału, odezwała się stara blizna, daliśmy mu odpocząć. Wprowadzaliśmy go spokojnie, ale kadra liczy 20 osób i moją decyzją go zabrakło.

Stałe fragmenty stwarzały zagrożenie. Czy to jeden z pomysłów na zwycięstwa?
Górak:
Dobrze, że stwarzało, widzieliśmy siłę defensywną Radomiaka. Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwe, ale doszliśmy do wielu sytuacji, więc jest to optymistycznie. Dzisiaj przyniosło to strzały, a czekamy, aż przyniesie to bramki.

Jakie to uczucie poprowadzić drużynę w Ekstraklasie? Były dodatkowe emocje? Czy raczej skupienie na meczu i typowa praca?
Górak
: Prawda jest taka, że chodzi o ludzkie aspekty i trenerskie. Jako człowiek bardzo się cieszyłem i czułem dodatkowe podekscytowanie. Trochę na mecz w Ekstraklasie czekałem. Jeśli chodzi o aspekt trenerski, wydaje mi się, że nie było nic nadzwyczajnego, prowadziłem zespół tak jak dotychczas. Zależy mi, żeby był spokój i metodyka, nie chciałem nic mocno podkręcać. Nie jest to sprawa klubu i zawodników, a moja prywatna sprawa. Ja sam bardzo szczęśliwy i zadowolony, ale niepocieszony porażką.

Patrząc na ten pierwszy mecz, to trzeba czekać na transfery?
Górak:
Na dzisiaj kadra była optymalna, było ciężko dziś dokonać. Kadra jest jeszcze otwarta i chciałbym, żeby się jeszcze coś w niej zadziało.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: damy radę nawet bez prądu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GKS Katowice wybiegnie na boisko w Radomiu, gdzie uskrzydleni czwartkowym zwycięstwem gospodarze będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. O nadziejach związanych zarówno z najbliższym meczem, jak i dalszą częścią sezonu, najmocniejszych punktach „Zielonych”, trenerze Feio i pozasportowych „przygodach” w meczach z Arką i Koroną porozmawialiśmy z Bartłomiejem Jędrzejczakiem z futbolowarebelia.com i podgolebnikiem.pl

W ostatnich dniach my emocjonowaliśmy się Pucharem Polski. Radomiak już jakiś czas temu pożegnał się z tymi rozgrywkami, mimo to jak oceniasz rozstrzygnięcia, do których doszło na boisku i w czasie losowania półfinałów?
Radomiak odpadł z Pucharu już w pierwszej rundzie, z tego powodu szybko przestałem się interesować tymi rozgrywkami. Dla was półfinał to na pewno duża rzecz. Wylosowano ciekawe pary, bo Zawisza będzie się mierzył z Górnikiem, a wy zagracie małe derby województwa w Częstochowie. Dla niezaangażowanych kibiców ciekawostką jest obecność na tym etapie 3-ligowca, choć tutaj Górnik jest zdecydowanym faworytem. Z kolei GKS jest niewygodnym rywalem dla Rakowa, więc ta rywalizacja będzie ciekawsza. Gdybym miał typować, to postawiłbym na śląski finał Górnika z GKS-em.

Wracając jednak do Ekstraklasy, w tym sezonie można powiedzieć, że nie ma środka tabeli – albo bijesz się o puchary, albo „walczysz o spadek”. W której grupie jest dziś Radomiak?
Przed każdym sezonem naszym podstawowym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Znamy swoje miejsce w szeregu i wiemy, że nie jesteśmy ligowym krezusem pod względem finansów. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia – jeśli w miarę regularnie punktujesz, to w pewnym momencie pojawia się chęć gry o coś więcej. Z drugiej strony liga się wyrównała i na przestrzeni 2-3 spotkań położenie zespołu może się radykalnie zmienić – będąc w czołówce nagle można zamieszać się w grę o utrzymanie. To utrzymanie Radomiaka jest więc celem minimum, a wszystko ponad będzie dodatkowym bonusem. Patrząc na ambicje włodarzy klubu i trenera Feio, a także indywidualną jakość sportową zawodników, mam nadzieję na szybkie utrzymanie, a wykorzystując sytuację w lidze możemy się zakręcić w okolicach strefy pucharowej. To jest takie ciche marzenie – moje, ale i pewnie każdego sympatyka Zielonych.

W ostatnim czasie w Radomiu tych punktów jednak brakowało, bo przez cztery kolejki nie potrafiliście wygrać. Przełamanie nastąpiło po nadrobieniu zaległości z Arką. Gdybyśmy tylko na jej tle mieli oceniać potencjał naszych zespołów, to w niedzielę bylibyście zdecydowanym faworytem.
W czwartek zadecydował bardzo dobry początek – prowadzenie 2:0 po ośmiu minutach ustawiło przebieg meczu pod dyktando Radomiaka. Z kolei Arka kreowała więcej po przerwie i w pewnym momencie wydawało się, że może wrócić do meczu, jednak dobra postawa Filipa Majchrowicza, który zrehabilitował się za błędy w poprzednich meczach, pozwoliła nam utrzymać, a następnie podwyższyć prowadzenie. Arka zdobyła wprawdzie bramkę kontaktową, a w pewnym momencie potrójna interwencja naszego bramkarza do spółki z Jankiem Grzesikiem uchroniła nas od straty drugiego gola. Gdyby ten padł, to moim zdaniem Radomiak by nie wygrał. Na szczęście dla nas gol Romário Baró z rzutu wolnego ostatecznie rozstrzygnął mecz na naszą korzyść.

Jesienią przed meczem z GieKSą do pełni formy wracał Capita Capemba – lider zespołu, strzelec jednego z goli w ostatnim meczu z Arką. W niedzielę zabraknie go z innego powodu: na ostatniej prostej jest jego transfer za ocean. Jaki będzie Radomiak bez niego?
Capita jest dla Radomiaka bardzo ważną postacią i jakość całego zespołu z nim w składzie idzie zdecydowanie do góry. Trzeba jednak mieć świadomość, że jego odejście było planowane od dłuższego czasu, więc nie jesteśmy tym ruchem zaskoczeni. Elves Baldé i Salifou Soumah to jego naturalni następcy, choć tego pierwszego w niedzielę zabraknie z powodu zawieszenia po wydarzeniach po meczu z Koroną Kielce. Szkoda, bo dał się wam już poznać jesienią zdobywając pierwszego gola. O Soumahu wiemy niewiele – dołączył do nas już po starcie rundy i czekamy, co pokaże na boisku. Wracając jednak do Capity uważam, że Ekstraklasa sporo traci na odejściu takich zawodników jak on. Mimo że liga rośnie, powstają piękne stadiony i coraz lepiej prezentujemy się w pucharach, to jeszcze nie jesteśmy w stanie konkurować z silniejszymi klubami o wyróżniających się zawodników. Oglądać Capitę na boisku było czystą przyjemnością, ale mam nadzieję, że uda się sprawnie i bezboleśnie zapełnić lukę po nim.

Wspomniałeś o meczu z Koroną zakończonym skandalem, który przełożył się m.in. na karę Baldé, ale i zawieszenie Gonçalo Feio na pięć meczów. Jak twoimi oczami wyglądały tamte wydarzenia?
Wiele negatywnych okoliczności nałożyło się na siebie przy okazji tego nieszczęsnego meczu z Koroną. Po pierwsze, błąd Filipa Majchrowicza przy rozegraniu piłki dał bramkę gościom, kolejny błąd przy stałym fragmencie gry i drugie trafienie. Z kolei Radomiak mimo mnóstwa sytuacji nie był w stanie zdobyć gola – albo zawodziła skuteczność, albo na wysokości zadania stawał Dziekoński. Słaba postawa sportowa Radomiaka przełożyła się na frustrację, zarówno na murawie, jak i na trybunach. Doszło do skandalicznych incydentów, które nie mają prawa dziać się na żadnym stadionie. Atmosfera była nerwowa, bo wiemy jakie stosunki panują między kibicami Korony i Radomiaka. Temperaturę dodatkowo podniosła decyzja Komisji Ligi o niewpuszczeniu kibiców gości. Atmosfera od początku była nerwowa, a porażka na własnym stadionie nie ostudziła emocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że nigdy nie powinno dochodzić do wydarzeń, których świadkami byliśmy po meczu, a które zaowocowały surowymi karami.

A jak trener radzi sobie na „pracy zdalnej”?
Kara dla Gonçalo Feio jest surowa przede wszystkim ze względu jego przeszłość i łatkę, jaką mu przyklejono. On z tym mocno walczy, starając się przekonać wszystkich, że się zmienił. Osobiście nie znałem go wcześniej, natomiast gdyby nie doniesienia medialne, znając go teraz nigdy bym nie powiedział, że jest osobą konfliktową. Na co dzień jest otwartym i serdecznym gościem. W meczu z Koroną rzucił w stronę sędziów uwagę w stylu „zapłacili wam”, którą Komisja Ligi uznała za oskarżenia korupcyjne i surowo go ukarała. Tymczasem w tej samej kolejce trener Wisły Mariusz Misiura stwierdził, że wszystko jest ustawione pod Legię i Widzew, a nie spotkała go za to żadna kara. Trener Feio radzi sobie dobrze, bo w czasie meczów jest stale na łączach z asystentem Emanuelem Ribeiro. W Niecieczy miałem okazję siedzieć na trybunach obok niego i mimo że nic nie rozumiałem, bo panowie rozmawiali po portugalsku, to byłem pod wrażeniem, bo Gonçalo Feio mówił praktycznie bez przerwy i miałem odczucie, że słucham nie trenera, ale komentatora sportowego. W meczu z GKS-em jeszcze nie będzie go na ławce, ale jak sam podkreśla, perspektywa trybun też jest ciekawa i patrzy na mecz nieco inaczej niż z poziomu murawy.

Radomiak jest jedną z ekip, która zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjeździe. Co takiego jest przy Struga 63, co aż tak wam pomaga?
Kiedy w 2023 roku oddano do użytku nowy stadion Radomiaka, wówczas składający się z dwóch trybun, nie był naszym szczególnym atutem. Natomiast w tym sezonie, kiedy od listopada funkcjonują już cztery trybuny i po wielu latach oczekiwań wreszcie pojawiają się kibice gości, to atmosfera jest zupełnie inna. Doping jest fantastyczny – bywałem na wielu stadionach Ekstraklasy i w porównaniu do innych nie mamy się czego wstydzić. To na pewno motywuje piłkarzy i wpływa na ich dyspozycję. W tym sezonie tylko Jagiellonia i niestety Korona wygrały przy Struga. Zazwyczaj jednak jesteśmy bardzo mocni u siebie – wystarczy przypomnieć zwycięstwa 4:0 z Górnikiem, 5:1 z Pogonią, 3:0 z Cracovią i ostatnie 3:1 z Arką. Nikt nie ma łatwo w Radomiu i w niedzielę musicie się liczyć z ciężką przeprawą.

Od początku rundy wiele się mówi o kiepskim stanie murawy na większości stadionów Ekstraklasy. Jak będzie u was?
W porównaniu z czwartkowym meczem z Arką nie spodziewam się, aby stan murawy diametralnie się polepszył. Jest to problem wielu klubów, choć wiem, że wy możecie się pochwalić świetnie przygotowaną nawierzchnią i podobnie jest w Gliwicach. Gdzie indziej widać jednak trudy ciężkiej zimy – w Radomiu też nie jest idealnie, ale mogło być gorzej. W krótkim odstępie czasu gramy u siebie trzy mecze ligowe, a za chwilę będziemy gościć kadrę U-21 podczas meczu z Armenią. Nie wiem jak murawa to przetrzyma, ale mam nadzieję że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Nie można odmówić osobom zaangażowanym w utrzymanie boiska, że robią wszystko, co w ich mocy, aby w obecnych warunkach jak najlepiej przygotować boisko do gry. Radomiak jest zespołem technicznym, który lubi mieć piłkę przy nodze, więc boisko dobrej jakości jest naszym sprzymierzeńcem.

Kto będzie w niedzielę najlepszym piłkarzem z Radomia i dlaczego Bartek Nowak?
Bartek to piłkarz o olbrzymiej jakości piłkarskiej, mózg i serce GKS-u. Trener Górak powtarzał w wywiadach, że Nowak świetnie rozumie jego pomysł na grę i pomaga innym piłkarzom w realizowaniu go na boisku. Oby jak najwięcej zawodników, którzy do tego stopnia wyróżniają się na tle całej ligi. Bartek jest przecież Radomianinem, więc ten mecz może być dla niego inny niż wszystkie, bo przyjeżdża w rodzinne strony. Mimo to mam cichą nadzieję, że w niedzielę najlepszy piłkarz z Radomia zagra jednak w zielonej koszulce.

W ubiegłym sezonie to właśnie Radomiak witał nas w Ekstraklasie, jeszcze na starej Bukowej. Nie było to najmilsze powitanie.
Do tej pory nie miałem okazji zobaczyć waszego nowego stadionu, ale cieszę się, że tuż po waszym awansie mogłem zobaczyć mecz z wysokości trybun starego obiektu. Dość szybko na prowadzenie wyprowadził nas Rocha, dwukrotnie pokonując Kudłę i byłem wręcz zdumiony, jak duża jest różnica klas między naszymi zespołami. GKS zderzył się z Radomiakiem, który sezon wcześniej utrzymał się rzutem na taśmę, więc nie spodziewałem się takiej przewagi. W drugiej połowie obraz gry się zmienił, a Mateusz Marzec zdobył nawet gola po ładnym woleju i koniec końców GKS był bliski, aby tego meczu nie przegrać.

Jak oceniasz zmianę w postawie GKS-u, która od tamtego meczu zaszła na przestrzeni kolejnego 1,5 roku?
GKS był początkowo postrzegany jako typowy beniaminek, który jednak z pozycji underdoga punktował nadspodziewanie dobrze. Nie nazwałbym was czarnym koniem, ale przez cały sezon z powodzeniem utrzymywaliście się blisko środka tabeli. Podobnie radził sobie Motor, ale GKS był dla mnie większym zaskoczeniem. Pamiętam też nasz mecz rewanżowy, ostatni w 2024 roku, zakończony remisem 1:1 i to Radomiak musiał gonić wynik. Trener Górak mówił wtedy, że przyjmuje ówczesny dorobek GieKSy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Z zadowoleniem śledziłem wasze dalsze losy, bo GKS to duża firma i dobrze, że zadomowiła się w Ekstraklasie. Początek nowego sezonu GKS miał jednak trudny i pamiętam, jak przed naszym meczem analizowałem tabelę. Pojedynek z Radomiakiem był dla was kluczowy i uważałem, że jeśli nie odbijecie się na nas, to mocno zakopiecie się w dolnych rejonach tabeli. Na szczęście dla was udało się odbić, zresztą po świetnym meczu. Macie dobrze skomponowany zespół: Rafał Strączek wygryzł ze składu Dawida Kudłę i radzi sobie bardzo dobre, solidna obrona na czele z Arkadiuszem Jędrychem, wspomniany wcześniej Nowak i – jak się z czasem okazało – jest też życie po Sebastianie Bergierze. W naszym ostatnim meczu z dobrej strony pokazał się też Marcin Wasielewski.

To właśnie on, do spółki z Nowakiem, przesądził o ostatecznym zwycięstwie z Radomiakiem przy Nowej Bukowej. Pamiętam ten pojedynek jako mecz pięknych goli i jeszcze lepszych parad bramkarzy. A jak ty wspominasz tamto spotkanie?
Mecz był rozgrywany w ramach Superpiątku jako świetna reklama Ekstraklasy. Z drugiej strony, oprócz pięknych goli były też kontrowersje, m.in. decyzja o nieuznaniu trzeciego gola Radomiaka. Jeśli dobrze pamiętam, w Lidze+ Ekstra uznano ją za błędną. Nasze mecze zwykle obfitują w gole, więc nie obraziłbym się, gdyby podobnie było w niedzielę. Radomiak u siebie jest drużyną usposobioną ofensywnie, więc w starciu z GKS-em, który jest uskrzydlony ostatnimi dobrymi wynikami, nie powinno być nudy i jestem przekonany, że w niedzielę przy Struga będzie się działo.

Którego z zawodników Radomiaka powinniśmy się obawiać najbardziej?
GKS musi uważać na Janka Grzesika i Rafała Wolskiego. Mam też nadzieję, że bardzo ładna bramka Romário Baró w meczu z Arką doda mu więcej pewności siebie. Jest też Vasco Lopes, który potrafi wypracować przewagę dryblingiem. Silnym punktem zespołu są grający z przodu Maurides i Abdoul Tapsoba. Nie będzie Capity, ale siłą Radomiaka jest to, że zespół wygląda coraz lepiej jako drużyna. Jeżeli mamy swój dzień, to jesteśmy groźni dla każdego w Ekstraklasie.

Jak twoim zdaniem będzie przebiegał niedzielny mecz i jakim wynikiem się zakończy?
Radomiak grający u siebie nie cofa się i nie czeka na kontry. Spodziewam się, że od początku ruszymy do ataku niesieni żywiołowym dopingiem. GKS być może zaczeka na to, co zaproponują gospodarze, natomiast w tej lidze trudno jest cokolwiek przewidzieć – jedna niespodziewana sytuacja może całkowicie wywrócić plan na mecz. Oczekuję dobrego widowiska i wielu goli, bo naprzeciw siebie stają bardzo dobre piłkarsko drużyny. Nigdy nie byłem dobry w typowanie wyników, ale biorąc pod uwagę formę Radomiaka u siebie stawiam na 2:1 dla gospodarzy.

Z rozbawieniem obserwowałem twitterowe zaczepki na oficjalnych kontach Radomiaka i Arki, nawiązujące do niedawnej awarii oświetlenia w Radomiu. W niedzielę prądu nie zabraknie?
To wstydliwa sytuacja dla Radomiaka, który jednak nie do końca miał na nią wpływ. Odbiór był jednak taki, a nie inny. Żałowaliśmy, że mecz z Arką nie odbył się w pierwotnym terminie, a szczególnie szkoda było kibiców z Gdyni, którzy na darmo przejechali przez pół Polski. Kolejne mecze w Radomiu przebiegły już jednak bez przeszkód i podobnie będzie w niedzielę. Ale dobrze, że gramy w miarę wcześnie, więc w razie czego damy sobie radę nawet bez prądu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga